Avalon RPG Gracze Bohaterowie N P C Przygody Mechanika


Wywiad z Onslaughtem


Syknąłem pod nosem, kiedy po pięciu minutach błądzenia nie tylko nie znalazłem tego, kogo szukałem, ale na dodatek straciłem zupełnie orientację. Drzewa wyglądały tak samo, a w tym świetle rozróżniałem tylko igły od liści.
Mgła zaczęła się podnosić, chmury odsłoniły księżyc w pełni, nadając całemu otoczeniu nierealny wymiar. Chociaż dochodziła północ, naokoło niemal słyszałem krzyki dziewic... eee, dziewiczego lasu, jakby życie nie zważało tu na pory doby. Gałązka pękła z donośnym trzaskiem, kiedy złamała się pod moim ciężarem. Nagle wszystko ucichło. Księżyc znów skrył się za chmurami, a ciemność stała się niemal nieprzenikniona.
Zakląłem, kiedy uderzyłem palcem o wystający korzeń. I wtedy zobaczyłem go, jakby wyłonił się z drzewa. Był blady i jego oczy spoglądały na mnie z wyższością.
Przełknąłem głośno.

Hotaru: Dobra, zmień scenografię, bo już mam mokre skarpetki. DangerRoom jest imponujący, ale wolałbym żebyś zmienił otoczenie na coś przytulniejszego. 

Las zniknął, a jego miejsce zajęła przytulna kuchnia. Usiedliśmy po przeciwnych stronach dużego stołu. Zdjąłem przemoczone buty i oparłem stopy o grzejnik. Z kieszeni wyjąłem długopis i plik kartek.

Onslaught: Ej, no a wstęp tak się klimatowo zapowiadał! To kiedy zaczynamy?

Hotaru: Już zaczęliśmy. Lubisz las?

Onslaught: No ba. Głupie pytanie... uwielbiam go! Mam blisko las więc nie narzekam na jego niedomiar. :)

Hotaru:Ja miałem blisko do szkoły, ale non-stop marudziłem, że całe życie tam muszę spędzać ;)! Fascynacja przyrodą wynika jedynie z położenia geograficznego, czy ma jakieś głębsze podłoże?

Onslaught: Oczywiście, że to coś więcej. Wiesz, żyję sobie w małym zadupiu, gdzie już mam dość starych szarych bloków i rozpadających się kamienic. Las widzę jako oczyszczenie, z dala od wszelkich ludzkich brudów. No i to miejsce na fajne imprezy (śmiech).

Hotaru: To chyba dobry moment, abyś opowiedział, co jeszcze cię kręci...?

Onslaught: Jak to się mówi kręcą mnie trzy rzeczy: kobiety, alkohol i pieniądze ;). No dobra, nie będę o tym mówił głośno, ale moje ego to kręci :). Mnie kręci... hm, no cóż... a wiesz, że to jest jednak ciekawe pytanie? No cóż, kręci mnie oczywiście X-Men, a to wszystko zaczęło się po zagraniu w MvsC gdzie bossem był Onslaught :). No a poza tym, oczywiście rpgi. Nawet nie wiesz, ile włożyłem wysiłku w to, by utrzymać to wszystko przez ten rok. Poza tym, chyba standard - muza o cięższym brzmieniu niż Frank Sinatra. No i to co wiedzą niektórzy - wilkołactwo.

Hotaru: No wiesz! Planowałem poruszyć te kwestie w późniejszym czasie, a ty tak mieszasz mi szyki! Jednak skoro już o tym wspomniałeś, to zatrzymajmy się na dłużej przy rpgu. Czy zgoda na zostanie MG była trudną decyzją? Żal było ci zrezygnować z roli potencjalnego gracza, czy jesteś z tych, co wolą "pociągać za sznurki"?

Onslaught: Cóż... w zasadzie do forum dołączyłem tylko dlatego, żeby sobie pograć w rpgu :). Ale jeśli chodzi o decyzje - mam już spore doświadczenie w "mistrzowaniu". Sama decyzja - cholernie trudna. Lecz z perspektywy czasu myślę, że to było warto.

Hotaru: Jak już sam wspomniałeś, gra pod twoim kierownictwem trwa już rok. To wspaniała okazja na wspominki. Czy MG ma swoją ulubioną przygodę?

Onslaught: Mg jest cwana bestią i ma swoją ulubioną przygodę, ale w zasadzie lubię każdą przygodę, gdzie jest duże zainteresowanie ze strony graczy. 

Podnoszę wzrok znad kartki, aby zbadać czy jest jakikolwiek sens drążyć dalej temat. Nie znajduję go na twarzy rozmówcy - nic więcej na ten temat nie powie.

Hotaru: Jaki tajemniczy... A czy przypominasz sobie jakąś wyjątkowo zabawną sytuację, która wynikła podczas twojego prowadzenia?

Onslaught: Hm... przezabawnych sytuacji w prowadzeniu jest wiele - to nieodłączny element rpgów. Ale jeden taki moment nasuwa mi się na myśl - pojawienie się Ghost Ridera i reakcja graczy na ten fakt ;].

Hotaru: Z mojej perspektywy to wcale nie było zabawne, moja postać miała śmierć w oczach!
Czy możesz zdradzić cokolwiek ze swoich planów dotyczących najbliższej lub dalszej przyszłości?


Onslaught: Wiedziałem, że kiedyś do tego dojdziesz :P. Powiem tak: w dalekiej przyszłości planuję zrobić coś, co zrewolucjonizuje granie w pbf :D. Ale o tym na razie będę milczał i żadne tortury świata nie wyciągną tego ze mnie. Poza tym w mojej głowie nasuwa się myśl na spotkanie się z pewnym wygadanym najemnikiem oraz powrót klasycznego arcywroga X-Men. O ile oczywiście wszyscy przeżyją "Burning Times"!

Hotaru: Co wg ciebie jest najtrudniejsze w pracy Mistrza Gry? Komponowanie ścieżki fabularnej przygody, przeprowadzenie jej, czy też ocenianie graczy już po jej zakończeniu?

Onslaught: Przeprowadzanie jej - kto wie co czasami graczom odbije ;].

Hotaru: Prowadzenie przygód to nie tylko opisy otoczenia i akcji, ale również prowadzenie NPCów. Wprowadziłeś ich całą gromadkę, czy masz swojego ulubieńca?

Onslaught: No cóż, mam swego ulubieńca. Ale tego ci nie powiem. Za to moje ego tak - Sabretooth!!! :D

Tego za wiele! To ma być wywiad a on tyle rzeczy zachowuje dla siebie! Robię odpowiednią minę i posyłam mu ją na drugi koniec stołu.

...
...?

Onslaught: No dobra - Blackheart.

Hotaru: Skąd pomysł na wprowadzanie tak mrocznych, piekielnych wątków do opowieści o X-Men? Wprawdzie dawniej Claremont zabierał już swoje postaci do piekła, zrobił to nawet Austen (czego nie skomentuję), ale twoje przedstawienie mistyki (Ghost Rider i właśnie Blackheart) wydaje się o wiele bardziej... mroczne.

Onslaught: O ile Ghost Rider znalazł się tam jeszcze przypadkowo, to kiedy wprowadzałem Blackhearta wiedziałem już sporo o marvelowskim Piekle. A jeśli chodzi o te piekielne watki - po prostu świat nie podzielił się na tych złych i dobrych, gdzie ci dobrzy maja swoja "bazę" i swoich bohaterów, a ci źli też, tyle że na odwrotnych zasadach. No ale sam powiedz, czy piekielne afery nie uatrakcyjniają sesji? 

Hotaru: To zależy, jaka estetyka komu odpowiada. Nie wydaje ci się, że w rpgu praktycznie nie ma już postaci (powiedzmy umownie) normalnych?

Onslaught: Ale skąd! Przecież X-Men są w świecie, w którym właśnie inność jest widoczna. Właśnie dlatego gramy postaciami wyróżniającymi się z tłumów i nazywamy sesje "X-Men", a nie "Normal men" ;). No cóż, taki Marvel świat zrobił, a czy ja pójdę śladami Domu Pomysłów, zobaczy się.

Hotaru: Nie zrozumieliśmy się. Chodziło mi o normę zdrowia psychicznego. Patrząc wstecz, wydaje mi się że coraz to nowe niespodzianki w przygodach, powoli acz nieuchronnie prowadzą do zniszczenia psychiki studentów (np. Azrael, Flute, Ray), czemu opierają się nieliczni (Greg). Nie odbierasz tego w ten sposób? Nie prowokujesz tego fundując postaciom coraz to inne traumy?

Onslaught: No cóż, jeśli chodzi o psychiczne wyniszczanie... W marvelku bohaterowie tak samo obrywali. Wystarczy spojrzeć na Spidera - taki Jackal, klony i inne typki też chciały przerobić bohaterów na bezmózgi. No ale nie możemy zapomnieć, że gracze to grają bohaterami i na pewno kiedyś ich stan się polepszy. Niektórzy nawet poszli MG na rękę i sami się załamali psychicznie ;].

Hotaru: Co czujesz, kiedy musisz zabić jakąś postać? Czy inaczej zabija się NPC, a inaczej postać prowadzoną przez gracza?

Onslaught: Jeśli chodzi o mnie, to chyba trudno zabić w ogóle jakąś postać, ponieważ łatwo można się do obu (NPCy i graczy) przywiązać. Jednakże podejmując decyzje nie kieruję się moimi uczuciami, tylko tym, czy powinienem kogoś zabić, bo jest słaby, czy raczej jeszcze to przeżyje. A i tak jestem jeszcze łagodny w tej sprawie.

Hotaru: Wspomniałeś o "zrewolucjonizowaniu pbf". Co miałeś na myśli?

Onslaught: No cóż... powiedzmy, że to co stanie się w przyszłości, a inne fora o X-Men wezmą to za przykład. Nie lubię psuć niespodzianek, ale dodam jeszcze, że każdy gracz naszego fora to poczuje. I MG też. :)

Hotaru: Kiedy możemy się tego spodziewać? 

Onslaught: Myślę, że okolice drugiej połowy roku.

Hotaru: Aż tak daleko w przyszłość sięgają twoje plany?

Onslaught: Cóż... można powiedzieć, że w kwestii forum jestem perfekcjonistą. Ale to tylko optymistyczna data i nic jeszcze nie zostało przesądzone. Zresztą, gracze jak gracze - mogą jeszcze coś walnąć, że mój piękny plan runie...

Hotaru: Gracze często sprawiają niespodzianki, po których musisz zmieniać kierunek planów o 180 stopni?

Onslaught: No tak. Był taki renegat jeden. Nazywał się Paul Savage. I chciał zabić Bolivara Traska. No i oczywiście pierwotną misję szlag trafił :P.

Hotaru: Z perspektywy czasu... dobrze czy źle zrobił?

Onslaught: Cóż... myślę, że to było logiczne z jego strony, choć przysporzyło mi sporo kłopotów. Konsekwencje wyciągnąłem, co nie znaczy, że dobrze zrobił ;].

Hotaru: Wspomniałeś inne fora o X-Menach. Jesteś regularnym gościem na jakimś poza Avalonem?

Onslaught: Tak. Grywam na Strefie w dwóch sesjach prowadzonych przez... moich podopiecznych Mr. Fantastica i Eliastiona. Co mnie cieszy, ponieważ sesja na Avalonie zainspirowała innych graczy i wzrosło zainteresowanie X-Men. Ale muszą wszyscy pamiętać - ja byłem pierwszy :D! Przepraszam za to ostatnie zdanie ;]. Moje ego jest jednak wredne ;).

Hotaru: Nie przepraszaj - potomność cię rozliczy :P.

Onslaught: Dobrze podsumowane :).

Hotaru: Jak powiedziałeś, popularność rpgów osadzonych w świecie X-Men wzrosła, co odbiło się w stale powiększającej liczbie graczy. Aby opanować ten tłok, korzystasz z pomocy Graaliona. Jak układa się współpraca?

Onslaught: No cóż, (żeby tylko tego Graalion nie usłyszał), na początku naszej współpracy jakoś nie podchodziłem do tego serio - nawet planowałem Excalibura wyłączyć z głównego forumowego uniwersum! Ale jednak przekonałem się po przeczytaniu prologu i - jak sam widzisz - Graalion trwa do dziś. Jeśli chodzi o współprace - rozmawiamy rzadko o przygodach, ponieważ przygody EXC i XMN są dość różne i jedynie naradzamy się, kiedy naprawdę zachodzi taka potrzeba (chociażby "Burning Times").

Hotaru: Czy planujesz dołączyć nowych graczy i utworzyć następną drużynę?

Onslaught: Jest taki pomysł, przyznam otwarcie, ale na razie skupiam się na "Burning Times". No cóż, te 15 osób czekających w kolejce musi gdzieś pograć :).

Hotaru: Chcesz przyjąć ich pod swe opiekuńcze skrzydła, powierzyć Graalionowi, zatrudnić nowego MG czy może wykosić weteranów? ;)

Onslaught: Weteranów prędzej, czy później i tak wykoszę ;D! Co do nowego MG... Jak już wspominałem, ja nie mam zamiaru tego prowadzić. Graalion myślę, że też nie. Dlatego prawdopodobnie zatrudnię jakiegoś innego MG.

Hotaru: Masz kogoś na oku?

Onslaught: Szczerze mówiąc - mam, ale on sam o tym jeszcze nie wie.

Hotaru: Mój niebywały intelekt i empatia pozwalają mi stwierdzić, że to jedna z tych rzeczy, których nie wyciągnie z ciebie nawet Rasputin?

Onslaught: Czy te pytanie było konieczne? ;]

Hotaru: Nic nie traciłem próbując ;P. Skoro pogadaliśmy o sprawach służbowych, spróbuję cię nakłonić do innych wynurzeń. Kim jest Onslaught?

Onslaught: Onslaught? Onslaught jest jeden! On jest wiecznością i nieskończonością. Alfą i Omegą rasy homo superior i sapiens. On jest po prostu ostatecznym szturmem rzeczywistości...
Zadowolony?

Na marginesie robię notatkę w stylu "obiekt ma kompleks wyższości".

Hotaru: A prywatnie? 

Onslaught: Człowiekiem skromnym, tytułującym się bogiem szaleńców, Malkavianinem, poza tym, no cóż... metal, praktykant hotelowy, niedoszły wokalista, komik - słowem taki fajny gość, którego chcielibyście poznać. A co do pań - aktualnie jestem wolny, więc proszę się nie pchać. ;)

Hotaru: To strona o rpgu, a nie randki.o2.pl :P! Czy nigdy nie kusiło cię, aby zrzucić brzemię "mistrzowania" i dołączyć do gry jako zwykły gracz?

Onslaught: Chciałem, kurde nawet bardzo, lecz... no cóż, mimo tego że mnie cały czas krytykujecie i kiedyś sam zasugerowałem swą dymisje, stwierdziliście wtedy, że jednak baardzo się wam podoba ;). No cóż, dalej noszę to brzemię bez względu na konsekwencje - wrednych graczy, głupich przypadków, czy durnego scenariusza - ja nadal kroczę drogą MG i nie zamierzam na razie przejść na emeryturę.

Hotaru: Już świta, jakieś przesłanie dla czytelników, zanim wyłączę dyktafon?

Onslaught: Dyktafon? A ja cały ten czas myślałem, że ty piszesz! Ech... dzisiejsza prasa...

Hotaru: Trzeba mieć dwie kopie, żeby mieć przewagę w sądzie ;P. Ostatnie słowo?

Onslaught: Słuchajcie się zawsze rodziców, jedzcie warzywa i współpracujcie z nami (MG) tak dalej. Choć mi nikt nie płaci, dziękuje to jednak fajnie się z wami gra. Mam nadzieje, że gracze myślę podobnie. :)

Hotaru: Dzięki za rozmowę!!

© 2005
Kopiowanie jakichkolwiek materiałów z tej witryny bez zgody autora jest zabronione.