Avalon » Publicystyka » Artykuł

Podsumowanie "Avengers Versus X-Men" - Część V

"Wydarzenie tego roku". Tak zostało nazwane, na długo przed ukazaniem się pierwszego numeru. Rozrosło się w ilości tie-inów oraz rozciągnęło w czasie, dlatego przedstawiamy małe podsumowanie. W jednym miejscu znajdziecie wszystkie recenzje odnośnie tego eventu. Oto "Avengers Versus X-Men".

Podsumowanie "Avengers Versus X-Men" - Część V

AvX: CONSEQUENCES


AvX: Consequences #
1

Hotaru: Wprawdzie to Gillen, ale nie w najlepszej formie. Wątkowi ze Scottem zabrakło pewnej subtelności i wydał mi się niewykończony. To, ze Wanda zapewnia Hope, że może być Mścicielem, to jakaś pomyłka - przecież od AvX #0 wiemy, że Wanda nie ma prawa mówić w imieniu Avengers. Nie rozumiem, dlaczego Avengers polują na Magneto. Te rzeczy uwierają podczas lektury. Nawet wtedy jednak poziom jest o wiele wyższy od eventu, jaki ta miniseria ma zamykać. Nawet rysunki Toma Raneya momentami są dobre.avalonpulse0269b%20%5B1600x1200%5D.JPG
Krzycer: Jest nieźle, choć ta pierwsza scena jest nieporadna. Myślałby kto, że Wolvie np. spróbuje się zameldować wieży kontrolnej jakiegoś wakandyjskiego lotniska i zorientuje, jaka jest sytuacja zanim przyleci z dziećmi.
Wątek Cyclopsa w więzieniu jest w porządku. Cap za to nie zmądrzał ani o jotę - najpierw atakował Scotta póki ten nie stał się Dark Phoenix, teraz najwyraźniej próbuje powtórzyć tę rewelacyjną strategię z Magneto.
Gamer2002: Scottowi lekkie poniżanie w kiciu wyjdzie na zdrowie, podoba mi się, że rząd planował na wypadek powrotu mutantów a zarządca kicia jest w gruncie rzeczy zdroworozsądkowym facetem, tylko że cynikiem. Cap wychodzi sympatycznie zdając sobie sprawę, że potrzebują Summersa, także Logan przyznając się, że chce go zabić. Nie mam zamiaru irytować się na ostatnią stronę, wiadomo że Wolvi nie zacząłby rozmowy przyjaźnie.
Z wątków pobocznych wiadomo co z Wakandą i miarę z Namorem. Wyjaśniono sytuację z Magneto (brudna przeszłość, więc go ścigają) choć jeszcze nie wiemy co on myśli uciekając. 7/10, na razie nieźle.
Avengers: Tydzień temu dostaliśmy prezent od Marvela. Zapierające dech w piersiach zakończenie miażdżącego crossovera "Avengers Vs. X-Men". Z emocji nie mogłem przełknąć śliny w gardle. Muszę podziękować Marvelowi za dostarczenie komiksu do którego chce się wracać. Ciężko będzie przebić AvX. Poprzeczka została podniesiona bardzo bardzo bardzo wysoko. Kontynuator dużo spokojniejszy i nie dorasta do pięt głównej serii. Nie ma żadnej walki, nie ma kapitalnych rysunków Kuberta, nie ma żadnych emocji targających czytelnikiem na wszystkie strony. To tylko nieformalne kolejne numery zamykanej serii Uncanny X-Men. Autor ten sam to i z zadania wywiązał się poprawnie. Czytało się przyjemnie, ale obawiam się, że nie będę do tego wracał tak często jak do najlepszego crossovera w historii wydawnictwa Marvel Comics. Logan z napoczętym sześciopakiem nie zrobił na mnie dużego wrażenia.

AvX: Consequences #2
Hotaru: Nie podoba mi się. Redaktorzy i scenarzyści mogą sobie rzucać frazesami, że Cyclops nie był czarnym charakterem w AvX, a co najwyżej szarym, ale jakoś nie potrafią podać argumentów na potwierdzenie tej tezy. Kurcze, nawet rysownicy nagle zaczęli rysować go jako nie tak przystojnego chuderlaka, a przecież wszyscy wiemy, że to ci źli są zwykle brzydcy. Niby "nie sądź książki po okładce", ale "brzydota zewnętrzna często idzie w parze z tą wewnętrzną". Obecny Scott w ogóle nie jest podobny do tego z Astonishing X-Men Jossa Whedona. Nigdy go nie lubiłem, ale gwałt, jaki zadają mu redaktorzy Marvela, nawet mnie drażni. Wstyd.
S_O: Albo, alternatywnie, Życzenie Śmierci 2 (elektryczne... tralala?). Wiedziałem, po prostu WIEDZIAŁEM, że to, co najbardziej wnerwi Logana, będzie miało związek z Jean. Martwy mentor, miliony dolarów strat na całym świecie i ogólnoświatowy chaos... and this ALL still rates below a corpse. Gotta love them.
Swoją drogą, jak ktoś na /co/ zauważył, Quentin Quire już nosi koszulkę z Cyclopsem.
Krzycer: Świetna robota. I znowu się pytam, czemu Gillen nie dostał choćby paru numerów AvX do napisania (może dlatego, że nie pasował do schematu "wszyscy się biją, sens znajdzie się później"). I Logan, i Scott wreszcie zachowują się jak ludzie, i rozmawiają o sprawie bez bucowatego zadęcia, którym cechowali się podczas eventu. Można się zgadzać lub nie zgadzać z jednym lub drugim, ale przynajmniej tym razem nic nie zostaje przemilczane przez autora i sniktowe zapędy Wolverine'a zostają mu wypomniane.
Pragnienie męczeństwa Cyclopsa trochę mnie uwiera, ale biorąc pod uwagę to, co zrobił i to, jak postrzega swoją sytuację - ma to sens. No i "only you can take all the fun out of wanting to murder somebody you hate".avalonpulse0270b%20%5B1600x1200%5D.JPG
Avengers: Znów Gillen. I jeszcze słabiej niż w premierowym odcinku. Gdzie Hope, Storm, Magneto, Captain Marvel, Iron Man, Black Panther i Captain America? Gdzie akcja? Czułem się jakbym oglądał nowy odcinek "Wybacz mi" po relaunchu. To nie byłem ja, to Phoenix mnie kontrolował! Buahahaha! Linia obrony jak u mutantkillera w czerwonej płachcie. Od śmiechu zaczęło mi burczeć w brzuchu. Niech te trzy pozostałe numery będą lepsze. Proszę. Idę poczytać jeszcze raz Avengers Vs. X-Men, żeby jakoś odreagować to coś.
EndrjuSzopen: Jestem zdziwiony, jak bardzo może mi się podobać zeszyt nawiązujący bezpośrednio do zakończonego ostatnio sriwentu. Bo tak, ten numer podniósł mnie na duchu, że nie tylko głupoty można serwować w związku z potyczką między Mścicielami a Mutantami, tylko zastanawia mnie - czemu dopiero teraz odczuwam wielką chęć kontynuowania tej historii, kiedy tak naprawdę jest już po wszystkim i sprzątają po całej imprezie? Rozmowa Cyclopsa z Wolverinem została rozpisana znakomicie, a i sama postać Cyclopsa nabiera w moich oczach w końcu jakiegoś koloru czy charakteru (przed AVX nie miałem styczności z Mutantami, dlatego mam teraz ich mocno skrzywiony obraz w głowie).
venom: Podobało mi się. Rozmowa Cyclopsa z Wolverinem, która jak najbardziej jest na miejscu i do tego jest ciekawa. Widać, w jakim stanie jest obecnie Cyclops, a także to, jakie emocje targają Wolverinem, który, o dziwo, nie drażnił mnie w tym numerze. Jak dla mnie ci dwaj już dawno powinni tak pogadać. Do tego końcówka też mi się podoba, na pewno sięgnę po kolejny numer.
Gil: Summers skrejzował. Zamierza zostać męczennikiem za sprawę, chce, żeby uważali go za zbawcę rasy i za wszelką cenę próbuje wejść w buty Magneto. I paradoksalnie, teraz zaczyna mi się podobać cały ten wątek. Przez ostatnie lata Cyclops był przekozaczany na wszelkie możliwe sposoby i chyba nie ma osoby, która nie żartowałaby z jego ogromnych, żelaznych cojones, więc teraz podoba mi się, że to wszystko w końcu się obróciło, by ugryźć go w dupę. Sposób, w jaki do tego doprowadzono, był kiepski (żeby nie użyć bardziej dosadnego określenia), ale efekt mi pasuje. Bo ma ogromny potencjał. Gillen potrafi go wydobyć i mam nadzieję, że Bendis tego nie spartoli, kiedy przejmie postać. Ale muszę przyznać, że trochę mi tu zalatuje Frontline i Penancem. Tak czy inaczej, dorzucą punkt za niezłe rysunki i wystawię 7/10, takie z dolnej półki.
Gamer2002: Numer poświęcony w całości Scottowi i rozmowie z Loganem. Była to porządna rozmowa i lepiej oddała relacje między Cykiem a Wolvim niż AvX. Poza tym, wypomniano Loganowi to, że niemalże zabił Hope, bez której Mściciele by nie wygrali. Ale jednak, Konsekwencje nie są zbyt konsekwentne wobec swego tytułu, ale zobaczymy jeszcze, co będzie w numerze z Iron Manem na okładce.
7/10, choć swoją drogą, hełm Scotta z tymi dużymi okrągłymi goglami wygląda nieco śmiesznie.
strz1: Kolejny świetny komiks. Szkoda, że post event jest tak dużo lepszy od samego eventu. W odróżnieniu od kilku opinii nie wydaję mi się, by Cyce sfixował. Po prostu to jedyny sposób, w który on może pomóc teraz swojemu rodzajowi. On to wie. Mimo to "Cyclops was right" - bezcenne.

AvX: Consequences #3
Hotaru: Wątek Cyclopsa nadal jest słabym punktem tej miniserii, ale na szczęście w końcu Gillen poświęcił trochę uwagi pozostałym elementom układanki. Dzięki temu w końcu znalazłem tu coś, co może mi się podobać. Niestety, nie ma wśród nich rysunków Scota Eatona. Artysta się nie przyłożył, kadrom brakuje wykończenia, część twarzy jest po prostu brzydkich.
S_O: OK, nie będę liczył faktu, że Cyke stłukł niemilców, bo od momentu, kiedy Marvel ujawnił okładkę zeszłego numeru wiadomo było, że odwali Rorschacha.
Cyclops ma rację. A co więcej, ma również plan. A że Stark jest zbyt zajęty podziwianiem K'un Lun, Beast jest zbyt zajęty miłosnymi zapasami z Brand, a Pym jest zbyt zajęty pozwalaniem na to, by jego uczniowie poginęli, wątpię, żeby Wolvie i Cap domyślili się, o co biega, dopóki nie będzie już za późno. O jakieś trzydzieści pięć minut (two Watchmen jokes? I'm on fire!).
Swoją drogą czekam, aż Cyke wpadnie na kogoś, kogo "uratował" przed dalszym żywotem spędzonym na NIE wyglądaniu jak Glob Herman albo inny Beak.
Xavier83: Naprawdę jestem zadowolony z tego, jak jest prowadzony Scott w tej mini-serii. Jego uparte dążenie do pozostania więźniem politycznym, ale równocześnie pokazywanie, że nie jest bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Scena walki w więzieniu, którą wykorzystał do własnych celów, świetna i potrzebna. Przyjemna była również rozmowa Emmy i Katarzyny. Widać, że ta druga kobieta dojrzewa, a pierwsza jest w prawdziwym dołku. Hope i jej krótka historia fajnie przygotowuje nas na spotkanie z jej "tatusiem". Smaczkiem była scena z udziałem Sydrena i Brand. Ciekawi mnie również co przyniesie misja Storm. Stark, jako człowiek nauki chcący poznać i zrozumieć mistycyzm jest czymś intrygującym. Z kilku stron następnego numeru wiemy, iż tak łatwo nie odpuści. 8/10.
Krzycer: Wciąż jest dobrze, choć przebitki z Iron Manem i Hope będę mógł ocenić dopiero po zakończeniu tej mini. Bo jeśli ich wątki wrócą w następnych dwóch numerach, to w porządku. A jeśli były tylko teaserami nowych serii (znaczy, wiemy, że Gillen będzie pisał Tośka; nie wiem, co z Hope), to w ramach tej mini są stratą czasu.
Ale wątek Batclopsa wciąż mi się podoba, a pozostałe - intrygują.
Gamer2002: Na okładce jest Tony, ale dostał dwie stron o kryzysie wiary. Gillen pisze nową serię Żelaznego, więc pewnie tam to dalej rozwinie. Mamy też wątek Hope, Magik, oraz rozmowę Shadowcat i Emmy. Co do głównego bohatera serii, scenarzysta pamięta o jego czarnym pasie. Trudno powiązać to z tym, co się działo w ostatnim numerze Uncanny X-Men, chyba, że Scott chce ośmieszyć rząd USA, by nie mieć go na głowie. No i "Czy nauczyciele są dobrzy?" "W tym co robią? Najlepsi".
avalonpulse0271b%20%28Kopiowanie%29.jpgEndrjuSzopen: Lubię to. Tak jak samo AVX wprowadzało mnie w konsternację, tak tegoż eventu konsekwencje podobają mi się i szkoda tylko, iż to mini i zaraz się skończy. Serio, przecież nie dzieje się tutaj nic wielkiego, nie ma (jak to co krok w Marvelu) ratowania świata przed największym złem w jego historii. Po prostu, mamy interesująco rozpisaną fabułę, wyraziste postaci, nie ma chaosu, którym niektórzy raczą nas aż do bólu, mimo nie jest to ani przyjemne, ani czytelne... Jak najbardziej czekam na ciąg dalszy i na zakończenie tej mini.
Avengers: Kieron Ględzen! Utrzymałeś ten sam poziom co w poprzednim numerze! Zniknęli ględzący Wolverine i Cyclops, ale niewiele to zmieniło. Z deszczu pod rynnę. Pierwsza głupota z tego numeru to niepotrzebny pokaz Cyclopsa naśladującego Captaina Americę, który uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą pięści. Na dodatek utrzymałeś gogle na głowie Scotta, dzięki czemu zatarłeś granicę między Daredevilem a mutantem wystrzeliwującym z oczu promienie. Być jak Daredevil, ale nie mieć podkręconych zmysłów. To ci dopiero! Przynajmniej coś się działo. Szkoda, że nie miało to sensu, ale plus za dobre chęci. Następna głupota to dwie strony poświęcone Hope. Najpierw pokazujesz, ile ma swobody w swojej szkole, a potem układasz w skrypcie scenę, w której zakłada kaptur na głowę i w ciemnościach skacze przez okno. Po co? Przecież Hope nie przebywa w następnym więzieniu i nie musi z niego uciekać. Na bank mogła swobodnie wyjść przez drzwi frontowe. Ale to jest AvX: Consequences. Skok przez okno jest bardziej efektowny. Sens? Nie odnotowano. Głupota numer trzy to ostatnia strona. Cyclops stwierdza na głos, że jest więźniem politycznym i nie pozwoli "im" zrobić z niego kryminalisty. Gadanie na głos do siebie samego to kolejny dowód na to, że Cyclops oszalał podczas AvX i dalej nie może się pozbierać. Ględzen! W poprzednim numerze robiłeś z niego ofiarę kontrolowaną przez Phoenixa, a teraz zmieniasz wszystko na szaleństwo. Zdecyduj się! Skoro przebrnąłem przez trzy numery to zostanę na pozostałe dwa, ale już nie liczę na nic dobrego. Zawiodłeś mnie na całej linii.
Gil: W tym zeszycie było już nieco więcej wody niż w poprzednim i historia zaczęła wytracać tempo po mocnym wejściu. Nie musi to jednak oznaczać, że jest gorzej. Jest też więcej wątków i postaci, przez co konsekwencje zataczają szersze kręgi. Otwierająca scena z Iron Manem niby wiele nie wnosi, ale warto przyjrzeć się jej bliżej pamiętając, że Gillen będzie teraz pisał solówkę Antka. Wątek Cyclopsa posuwa się nieco i zaczyna zmierzać do tego, co widzieliśmy w zapowiedziach All-New X-Men. Dostajemy fajną rozmowę Kitty z Emmą i równie dobrą naradę z udziałem agentów SWORD (i znów sprawdzone zabawki scenarzysty) oraz dość tajemniczą scenę z Magik i Storm. Tak naprawdę, cała woda skupia się w scenie z Hope i tylko ona szczerze mi się nie podobała.
Czyli nadal jest dobrze i dostanie swoje 7/10.

AvX: Consequences #4
S_O: He's dead, Slim.
Na początek - Stark. Czy tylko mnie zaczyna nudzić ta jego ciągła gadka o byciu futurystą? Ktoś powinien mu w końcu wytknąć jego bullshit, bo jakby rzeczywiście był w stanie przewidzieć rozwój sytuacji, to by się prawdopodobnie domyślił, że prostym sposobem na uniknięcie Wojny Amerykańsko-Utopijnej byłoby NIE BYCIE SKOŃCZONYMI IDIOTAMI. Serio, czy tak trudno wykombinować okrągły stół?

Reszta numeru już jednak ciekawsza. Logan przyznający, że nadal w pewien sposób szanuje Scotta i - nie wprost, ale zawsze - przypominający, kto tu jest od harcerzykowania, a kto od sniktowania, Ororo i Piotr - odkrywający magię cynizmu - w znacznie lepszej konfrontacji niż ostatnio w Bezprzymiotnikowych, no i Magneto przystający na łatkę łotra. Oj, będzie się działo.
Krzycer: Ja też byłem przekonany, że Cyclops komunikuje się z Magik za pomocą soli. Co w sumie nie ma żadnego znaczenia.
Fajna rozmowa Storm z Colossusem. Trochę banalnie ukazany Namor, ale wpisuje się w to, jak go Gillen wcześniej portretował. Współpraca Brand z Magneto - fajne.
A tymczasem główny wątek jakby przycichł, i coś mi tu nie gra. Wydaje mi się, że śmierć Jake'a powinna wywołać większe wrażenie, tymczasem Logan ją zupełnie zbywa. W każdym razie, czekam na ruch Cyclopsa i ostatni numer. No i zaczynam się obawiać, czy Bendis dźwignie ten temat odpowiednio, skoro to on ma dalej poprowadzić Scotta.avalonpulse0272b%20%5B1600x1200%5D.JPG
Xavier83: Do cholery, to jest naprawdę dobre! Od wczoraj przeczytałem ten komiks 3 razy od deski do deski i za każdym razem odnajduję inną dwuznaczność popychającą akcję do przodu. Jedyne co mnie zastanawia pomału to wątek Iron Mana. On musi do czegoś zmierzać, a że został nam tylko jeden numer, można przypuszczać coś naprawdę WOW-NOW. Bardzo podoba mi się postawa Abigail. Została przedstawiona w prosty i zrozumiały sposób. Ciekawe czy Beast już wie, że jego partnerka ma takie intrygujące plany i w jakim stopniu są już zrealizowane. Majstersztykiem jest dla mnie rozmowa Namora i Hope. Ich interakcje dalej są dobrze prowadzone, pomimo tego co przeszli. Namor "malutki" - to przejdzie do annałów komiksowych, świetna scena. Najbardziej przejmująca jest scena Piotra: być pacyfistą czy wojownikiem? serce to sentymentalny narząd i już mu nie ufa. W tej scenie przypomniała mi się historia "Upadek Avalonu" gdzie miał podobne rozterki, jeśli dobrze pamiętam. Cała wypowiedź Magneto w stronę Storm bardzo dobrze pokazuje, jak był i jest postrzegany ["Our roles are nothing more than how the times choose to cast us".] Los Jake'a był do przewidzenia, a rozmowa Jamesa i Scotta pokazuje, jak wiele może ich łączyć gdy "trzeźwo myślą". Ostatnia strona bardzo, ale to bardzo łechcze moje podniebienie: "Well, Ladies...Villains it is.". Jeden numer pozostaje, wiele dobrego powinno się wydarzyć, a pan Gillen wymiata. Prawie zapomniałem o ilustracjach: Brooks bardzo dobrze spełnia się w uczłowieczaniu postaci, co najlepiej pokazuje jego Iron Man. Żeby nie zapeszyć: 9/10.
EndrjuSzopen: Nie ma to jak zaspoilerować tożsamość osoby komunikującej się ze Scottem w podsumowaniu tego co działo się do tej pory. Aż spojrzałem do poprzedniego numeru i sprawdziłem, czy jest tam cokolwiek co by mówiło, że to Magneto - owszem, dopiero teraz zauważyłem, że Scott był w pomieszczeniu, z którego można zebrać opiłki żelaza, no ale come on... Wątki się rozwijają, złoczyńcy się szykują i jest jak jest. Czyli po prostu czekam na ostatni numer.
zedicus: Ale jak rozumiem to Scott teraz będzie ten zły? Niech i tak będzie.
W każdym razie konsekwencje lepsze niż sam event, ciekawe tylko, czy uda im się to utrzymać na dłużej.
Czego nie rozumiem, to dlaczego Colossus chce zabić własną siostrę? Ale fajnie, że nie jest już avaterem Cyttoraka. Mam nadzieję, że fajnie go będą pisali w X-Force.
Gil: Zeszyt zaczyna się od przyjemnego akcentu: Antek przychodzi pogadać z Cykiem i bardzo fajnie bierze go pod szpic, żeby skłonić do współpracy. Już się cieszę, że Stark w wersji Gillena będzie inteligentny, bo to dobrze wróży nowej serii. Druga scena to niezłe zaskoczenie. Na jej początku zawisł mi nad głową wielki znak zapytania, ale w miarę rozwoju okazało się, że jednak jest w tym sens i brzmi nawet ciekawie. Scena trzecia: Hope spotyka Namora. Dwie postacie, które najmniej mnie interesują z tego wszystkiego. Dalej. Teraz Storm znajduje Colossusa (a.k.a. IronBeard), który przejawia całkiem uzasadnione i życiowe wątpliwości. Zaraz potem wpada na Magneto, który niestety znów spychany jest siłą na pozycję oponenta. A teraz kółeczko i wracamy do Summersa. Jego nowy kumpel dostaje kosę pod żebro, co jest pretekstem do kolejnej wizyty Logana i pogadanki o zemście, która znów jest całkiem dobrze napisana. Ale ponieważ kierunek serii jest odgórnie wyznaczony, Scottie wie lepiej i robi duży krok w kierunku tego, co nam zapowiada All-New X-Men. Ogólnie, numer jest przyzwoity – to znaczy, jest dobrze napisany, ale nie wszystkie kierunki muszą mi się podobać. Dlatego tym razem wystawię 6/10.
Gamer2002: Trochę więcej wątków niż wyłącznie Scotta, choć poza Starkiem to teraz było już bardziej domykaniem runu Uncanny Gillena niż AvX. And nothing of value was lost. Głównie wyjaśniło się to, co teraz porabia Magneto i reszta uciekającego teamu Scotta.
Śmierć kumpla Scotta trochę zbyt nagła, choć rozmowa z Loganem w roli pocieszyciela była miła. Zobaczymy, co Magneto i Summers uknuli. Chyba to coś bardziej skomplikowanego niż wyciąganie go z kicia, bo przecież Magik mogłaby to załatwić w sekundę. 7/10.
avalonpulse0273b%20%5B1600x1200%5D.JPG
AvX: Consequences #5
Hotaru: Jakiś sens to ma. Nie podoba mi się, wcale a wcale, ale nie mogę zarzucić Gillenowi, że napisał bezsensowny scenariusz. Szczerze mówiąc, liczyłem na to, że po AvX Scott na jakiś czas zajdzie z afiszy i nie podoba mi się, że tak szybko wraca do obiegu. Liczyłem też na bardziej eleganckie domknięcie wątków Storm i Colossusa, ale cóż - nie oszukujmy się - nie o nich była ta miniseria. Rysunki... mają swój klimat. Choć wolałbym Brooksa.

S_O: Pożegnanie numer dwa - bo nie czarujmy się, mimo gościnnych występów Iron Mana i takich tam, te pięć numerów to tak naprawdę zakamuflowane Uncanny X-Men vol. 2 #21-25.
I nie rozumiem tak naprawdę narzekań pozostałych. Wszyscy wiedzieli, że tak to się skończy - wielkim prison breakiem. Bo jeśli Cyke ma zacząć (row, row) fight da powa, to musi zrobić na początek coś wielkiego, coś, co pokaże, że nie będzie dawał sobie w kaszę dmuchać. Tkniesz jakiegoś mutanta - nie trafiasz do pierdla, trafiasz DO PIEKŁA. Chcesz spróbować ich powstrzymać? To lepiej przygotuj swój odbyt, bo Summers przestał się bawić w harcerzyka. Drugorzędna mutacja Cyke'a właśnie się objawiła, i jest nią zdolność, żeby zawsze mieć rację.
Miejmy tylko nadzieję, że Bendis tego nie schrzani.
I czy tylko ja czytam mało ważne tie-iny do x-crossów, że rozpoznałem Waltę?

Krzycer: Tak, jak nie podobała mi się przemiana Cyclopsa ze świetnego dowódcy w faszystę, tak przemiana z "zrobię wszystko, by uratować mutantów" w "zrobię wszystko, by bronić mutantów" podoba mi się szalenie i jestem do pewnego stopnia podjarany nową rolą Scotta.
...o ile Bendis nie pójdzie za daleko, i Scott nie zaatakuje siedziby ONZ w przyszłym miesiącu.
Bardzo mi się podobało to domknięcie Consequences, choć rysunki nie przypadły mi do gustu. Nic a nic.
(No i ciekawe, kiedy następnym razem zobaczymy Danger, skoro nie u boku Cyclopsa. Jakoś wątpię, by scenarzyści wyrywali sobie tę postać...)
(I kolejny margines: "You've proved yourself a friend to mutants over the years." "Over the years"? Przecież Danger dołączyła do X-Men w momencie przeprowadzki na Utopię. Czy ktokolwiek z was miał wrażenie, że w ramach czasu komiksowego oni spędzili tam parę lat?)
(I ostatni margines: przyznaję sobie no-prize za przewidzenie toczka w toczkę, jak potoczy się ten numer.
)
Xavier83: Czyta się to lekko łatwo i przyjemnie. Brak zaskoczeń wychodzi tej historii na plus. Podoba mi się jak szaleństwo Magik jest tu dobrze prezentowane. Fakt, może za dużo Hope, ale jej spotkanie z Ojcem fajnie w końcu wyszło. Wyzwolenie Cyclopsa w iście demoniczny sposób i ukaranie kilku przestępców oraz co najważniejsze zarządzającego więzieniem wywołało uśmiech na mojej twarzy. Liścik do Logana, który tak ładnie został przekazany, obrazuje obecne realia zamiany ról Wolverine'a i Cyclopsa. Widać, iż ucieczka Summersa poruszyła gorącogłowych urzędasów: "integracja to liberalna fantazja, obozy koncentracyjne są...". Normalnie nie mogę się doczekać, co z tego dalej będzie. Tylko czemu Cyclops założył ostatni kostium, a wiemy, że niebawem przywdzieje nowy? Ogromnym minusem są tym razem rysunki. Słabiutko zilustrowano jak na tak istotny komiks. Ocena: 7,5/10.
strz1: Rozczarowanie. Genialna mini, na którą tylko czekałem, by zamówić w HC, chyba jednak nie będzie kupiona. Od początku. Rysunki. 4 z 5 części miały je dobre. Piąta - koszmarne. Why?? Why?? Why!? Fabuła i zakończenie. Przewidywalne, bez ikry i emocji. Nawet scena z karą dla więźniów mimo, że powinna wywołać u mnie uśmiech, nie wywołała niczego. Może to wina rysunków a może przedstawienia, ale nie było nic. Reszta.. cóż.. Brak Iron Mana - czyli wątek będzie kontynuowany gdzie indziej. Za dużo Hope - co mi się nie podobało, poza tym sceny z nią były w tym numerze wyjątkowo bezpłciowe i scenarzysta chyba chciał pokazać na siłę, że to mała dziewczynka? Ucieczka Scotta - znowu bez zaskoczeń. W dodatku, czy naprawdę musiał Gillen odbierać Cyclopsowi jaja (i również sobie) by pokajać go tak w liście? 'You are better man' - byłoby piękne, jakby mówione z ironią, czy wypowiadane przez pacyfistę, a nie kogoś, kto ma zamiar być mścicielem krzywd mutantów! Ale widocznie trzeba było podkreślić tę jedyną słuszną drogę, którą idzie Marvel nogami Wolverine'a i Captaina.
Podsumowując cztery pierwsze numery oceniam w graniach 8-9. Ostatni niestety niżej. Masakrycznie niżej.

venom: Mam mieszane odczucia co do tego numeru. Przede wszystkim rysunki strasznie mnie w nim drażnią, być może znacznie też wpływają na to, jak odbieram ten numer. Z pozytywnych rzeczy to kierunek w jakim prowadzony jest Cyclops. Podoba mi się to, co z nim robią oraz to, że w jego drużynie nadal jest Ilyana (to jak ją narysowano w tym numerze, jest moim największym bólem...). Zemsta za zabicie mutanta w więzieniu jak najbardziej na miejscu, pokazuje to, jaki będzie kierunek i sposób działania drużyny Cyclopsa. Jednak i tak uważam, że to był najsłabszy numer z tych pięciu w tej serii.
avalonpulse0273c%20%5B1600x1200%5D.JPGEndrjuSzopen: Mini seria, której koniec nie rozwiązuje tak naprawdę nic - bo w sumie jest pomostem między tym co działo się podczas Avengers vs X-Men, a tym co nas czeka w najbliższej przyszłości, czyli małych przegrupowań, przetasowań i drużyn... No cóż, Cyclops stał się dość bezwzględny i staje się teraz uciekinierem walczącym dla Mutantów, Hope będzie miała styczność z Cablem, no i... No i cóż, cieszy, że poziom tej mini był zdecydowanie wyższy niż to, co zobaczyliśmy podczas samego eventu, ponieważ obyło się bez miażdżących mózg głupot fabularnych i motywacyjnych, a i jest to wstęp do najbliższych wydarzeń w świecie Marvela. Oby były one co najmniej na takim poziomie, jak Consequences.
Avengers: Wreszcie koniec! Ględzen! Napisałeś skrypty do najgorszej miniserii tego roku. Pierwszy numer jeszcze był względnie dobry, ale później to już dołożyłeś do pieca... Twoim najlepszym popisem z finału AvXC jest pozostawienie więzienia z szaleńcem bez żadnej obstawy i równoczesne pokazanie, że za dziewczynką wysyłasz szóstkę przypakowanych Avengerów. Ty tak poważnie? Tego wszystkiego nawet nie przebija ostatnia scena, kiedy Cyclops stwierdza, że jest jak wcześniej. Ludzie ich nienawidzą, boją się ich, a oni będą ratować świat. Nic się nie zmieniło. NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO? Cyclops podczas zgromadzenia ONZ oznajmił, że jego reżim przejmuje władzę i żadne sprzeciwy nie będą tolerowane. Później zawłaszczył sobie całą moc Phoenixa i postawił świat w ogniu, a chwilę wcześniej zamordował Charlesa Xaviera. Ględzen! Wróć proszę do bycia Gillenem z Uncanny X-Men #1-19 i nigdy już nie wracaj do ględzenowania.
Gil:
Już na okładce uderzył mnie przerażający swą paskudnością uśmiech Magik. Okazało się, że to zapowiedź raczej bolesnego starcia z grafiką nieznanego mi dotąd rysownika, na którego od teraz jestem mocno cięty. Wystarczy powiedzieć, że najładniejszą twarz miał zlew w celi Summersa. Pod względem fabularnym niestety finał również wypada najsłabiej. Poruszone są tylko dwa wątki: Hope, który zmierza do nikąd, poza faktem, że wreszcie spotkała się z Cablem, oraz wielki jail bust-out. Ten drugi ma jedną zasadniczą wadę – przerost formy nad treścią. Można było Cyka wyciągnąć z pierdla jednym celnie zlokalizowanym portalem i nikt by nie zauważył. Ale nie – trzeba było zrobić rozpierduchę, odstawić zemstę i jeszcze pociąć buźkę urzędnikowi, którego jedyną winą było to, że wykonuje swoje obowiązki. A wszystko to, by siłą wcisnąć czytelnikowi do gardła przekaz: "dej ar ywil nał!!!" To nie było potrzebne. Byłoby sto razy lepiej, gdyby Summers pozostał więźniem politycznym i po cichu przewodził tej swojej rewolucji, albo coś w tym stylu. Oh, wait... Właśnie mnie olśniło? Czyżbyśmy powoli zmierzali do wydarzenia znanego jako The Summers Rebelion? W każdym razie, zabrakło mi tutaj tego, co było siłą poprzednich numerów – dobrze napisanych i merytorycznych dyskusji. Tym razem wycisnę najwyżej słabe 6/10.

Gamer2002: Nie było już tak dobrych dialogów, jedynie wiadomość do Logana. Podejście Scotta stało się ostre, ale Marvel od jakiegoś czasu zamieniał jego i Wolviego rolami, Gillen zaś zrobił to w końcu klarowanie. Poza tym, niewiele mogę napisać o tym numerze.
Pamiętam z dawnych zapowiedzi, że ta seria miała być chyba zbiorem pojedynczych historii, ale był to jednak główny wątek Scotta i inne poboczne. Być może coś się zmieniło w planach. Tak czy inaczej, ostatni zeszyt był 7/10, a sama mini 8/10.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.