Avalon » Publicystyka » Artykuł

"Punisher" Rucki a "Seven" Finchera

Wyrzucam sobie, że nie wpadłem na to wcześniej. A przecież już po zapowiedzi pierwszego numeru piątej serii Punishera pisałem w Spojlerowni, że Greg Rucka zaangażował do swojego komiksu Morgana Freemana i Brada Pitta – a raczej postacie, które zagrali w filmie Davida Finchera. Pomyślałem wtedy, że to cameo, jednorazowy dowcip, i choć pojawiali się w kolejnych numerach i kolejnych historiach, przestałem się nad tym zastanawiać.

Poniższy tekst omawia szczegóły zakończenia zarówno serii Punisher vol. 5, jak i filmu "Siedem". Jedno i drugie serdecznie polecam, proszę sobie nie psuć przyjemności poznawania tych dzieł czytaniem moich wywodów, nie są tego warte.

"Punisher" Rucki a "Seven" Finchera

Moją jedyną wymówką jest to, że w ostatnich miesiącach ta część mojego mózgu, która zwraca uwagę na takie rzeczy, była zajęta szukaniem sensu w pojawieniu się kopii Sędziego Dredda w Thunderbolts Jeffa Parkera (co skończyło się mniej więcej tym, co szukanie sensu w "48 stronach" Piątkowskiego i Adlera). W przeciwieństwie do Thunderboltów, u Rucki nie ma mowy o przypadku, wszystko zostało zaplanowane i przeprowadzone z premedytacją.

Ale wróćmy do początku. Identyfikacja detektywa Somerseta – postaci Morgana Freemana – w Punisherze jest prosta. Komiksowy detektyw Clemons ma ten sam wąs, kapelusz, płaszcz i odruch bawienia się nożem. (Zabawa nożem powraca zresztą na początku ostatniego numeru, żeby przywołać skojarzenie przed wielkim finałem.)

Popełniłem za to błąd, zakładając, że detektywem Millsem – Bradem Pittem – jest w komiksie detektyw Bolt, opierając się na prostym skojarzeniu, że skoro byli partnerami w filmie, to tak samo będzie tutaj. Jego śmierć w numerze piętnastym powinna zmusić mnie do przerobienia mojej teorii, ale jak już wspomniałem, przestałem się nad tym zastanawiać. Po numerze szesnastym nie mam już wątpliwości, że Bradem Pittem jest sierżant Rachel Cole-Alves, a cały run Rucki jest studium gniewu na jej przykładzie, nawiązującym do "Siedem". Jest to oczywiste w finale historii – w obu wypadkach znajdujemy się na odludziu i obserwujemy wymierzony pistolet, zastanawiając się, czy trzymająca go osoba pociągnie za spust, czy nie.

The Punisher vol. 5 #5 - zapowiedź The Punisher vol. 5 #8 - zapowiedź The Punisher vol. 5 #13 - zapowiedź

O ile jednak w "Siedem" w tej scenie rozstrzyga się los detektywa Millsa – ulegnie gniewowi, czy nie – w Punisherze widzimy konsekwencje poddania się gniewowi. Sierżant Cole-Alves zatraciła się w gniewie, ruszając na krucjatę przeciw Exchange. Przekonuje się jednak, że nie jest w stanie wyplenić wszystkich ludzkich odruchów – uczuć, emocji, wspomnień – by osiągnąć precyzję, jakiej ta rola wymaga, a gdy na dodatek zabija policjanta, łamie się zupełnie. Okazuje się, że nie jest "martwa w środku", nie może żyć ze świadomością tego, co zrobiła, a na dodatek nie jest w stanie – lub nie chce – sama pozbawić się życia, i próbuje wmanewrować w to policję.

Wrócimy do niej za chwilę.

Przywołując "Siedem", nie mogę pominąć Johna Doe – mordercy granego przez Kevina Spacey'ego. Jego funkcję u Rucki pełni Punisher, będąc jednocześnie przeciwieństwem tamtej postaci. Zacznijmy od różnic – postać Spacey'ego jest nikim. Nie ma historii, nie ma tożsamości (John Doe to imię przypisywane w USA np. niezidentyfikowanym zwłokom), znamy tylko jej czyny. O Punisherze wiemy wszystko – Frank Castle, weteran wojenny, po utracie rodziny w gangsterskiej strzelaninie zaczyna eliminować przestępców. A jednak ujęcie Rucki zbliża go do postaci z filmu Finchera. Na łamach szesnastu zeszytów Castle jest tłem. Rzadko się odzywa, porozumiewa się pojedynczymi słowami, nie mamy dostępu do jego myśli – nie ma narracji, monologu wewnętrznego, "dziennika wojennego". Widzimy, jak na jego działania reagują policja, media, przestępczy półświatek, superbohaterowie – i sierżant Cole-Alves. Wraz z jej wejściem na scenę zmienia się sposób ukazywania Punishera. Pozostaje oszczędny w słowach, ale wraz z Rachel jesteśmy bezpośrednimi świadkami jego działań, reakcje otoczenia przestają mieć takie znaczenie.

seven_res.jpg seven_detectives_res.jpg
© 1995 Warner Bros. Entertainment

W "Siedem" następuje podobna zmiana, gdy John Doe oddaje się w ręce policji i wchodzi z nimi w bezpośredni kontakt. Pomimo podobnego sposobu ukazania i podobnej roli, Punisher pozostaje jego przeciwieństwem. Jest bowiem – w tym ujęciu – postacią pozytywną. Nie w sensie "jest bohaterem tego komiksu", Castle w najlepszym wypadku bywał antybohaterem. Trudno przeskoczyć podstawowy zarys postaci – jest mordercą, nawet jeśli morduje innych morderców (zwłaszcza, że nie tylko). Nie, Punisher Rucki jest postacią pozytywną ze względu na jego relację z sierżant Cole-Alves.

Od razu zaznaczę, że to moja interpretacja wydarzeń, i można je odczytać wprost przeciwnie. Ja w każdym razie widzę to tak: Castle informuje Rachel, że jeśli chce poświęcić się wymierzaniu sprawiedliwości, to musi właśnie to zrobić – poświęcić swoje życie, uznać, że umarła wraz ze swoim mężem i porzucić wszelkie nadzieje, że kiedykolwiek zazna spokoju czy szczęścia. Sierżant Cole-Alves akceptuje to, czego symbolem tego jest spalenie zdjęcia na którym jest z mężem (#12). Jednak kiedy okazuje się, że nie jest w stanie wytłumić emocji, "umrzeć w środku" (patrz wyżej oraz #15 i #16), Castle umożliwia jej powrót do życia. Unieszkodliwia snajperów, tworząc sytuację, w której – wydawałoby się – wszystko zależy od Rachel i trzymanego przez nią pistoletu. Jednak w przeciwieństwie do Johna Doe w "Siedem", kontroluje sytuację całkowicie, ponieważ wręczył jej pistolet który nie wypali. John Doe reżyseruje sytuację, w której detektyw Mills zastrzeli go i zniszczy sobie życie. Punisher uniemożliwia Rachel zastrzelenie detektywa Clemonsa, być może pozwalając jej odbudować własne życie – to już zależy od niej. Castle upewnił się, że Cole-Alves przeżyje. Będzie musiała żyć ze świadomością tego, co straciła, i co zrobiła, ale będzie żyć w każdym tego słowa znaczeniu, ponieważ – w przeciwieństwie do niego – nie jest emocjonalnie martwa.

Jak wspomniałem, te same wydarzenia można zinterpretować zupełnie inaczej. Uniemożliwienie popełnienia samobójstwa ("blue suicide" – zmuszenie policjanta do strzału), zmuszenie do życia ze świadomością tego, co zrobiła (nie tylko przypadkowego zabicia detektywa Bolta, ale i pociągnięcia za spust sabotowanego pistoletu wymierzonego w detektywa Clemonsa) może być jej karą. Jednak to ujęcie mnie nie przekonuje – częściowo dlatego, że - o ile wiem - Punisher karze szybko i skutecznie (lub brutalnie i skutecznie), nie bawiąc się w psychologiczne podchody. Ale przede wszystkim z uwagi na jego słowa z #16: "Nikt nie powinien być taki, jak ja". Castle pomógł Rachel dokonać zemsty, i uniemożliwił jej podążanie jego śladami. Na swój sposób Rucka przedstawił najsympatyczniejszego Punishera, jakiego kojarzę.

The Punisher vol. 5 #15 - zapowiedź The Punisher vol. 5 #16 - zapowiedź

Autor: Krzycer

Korekta: Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.