Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "The Avengers" - Krzycer

"The Avengers". Film jest dobry. Film jest fajny. Może nawet najfajniejszy z dotychczasowych ekranizacji komiksów Marvela. Ale najlepszy? Idealny? Bez przesady.
Uwaga – tekst jest naćkany spojlerami różnego kalibru.

avengerslogo2.png

"Avengers" – szukanie dziury w całym


Powinienem zacząć od tego, że jestem usatysfakcjonowany filmem. Przez cały seans znakomicie się bawiłem, a o kunszcie twórców niech świadczy fakt, że kiedy w finale cały zespół przegrupowuje się przed kontynuowaniem walki a kamera lata dookoła nich – dostałem ciarek, choć wcześniej widziałem to ujęcie kilkanaście razy w zwiastunach.

theavengerspresale.jpg

Film jest dobry. Film jest fajny. Może nawet najfajniejszy z dotychczasowych ekranizacji komiksów Marvela. Ale najlepszy? Idealny? Bez przesady.
Oto różne rzeczy, które mi nie pasują i które można było zrobić inaczej:

Fabuła jest prościutka. To samo w sobie nie jest wadą, film trwa ponad dwie godziny a i tak ledwie mu starcza czasu dla bohaterów. Niestety, z przeciwnikami jest gorzej. Chitauri są złymi kosmitami i tyle, nic o nich nie wiadomo – ale to ujdzie, pełnią rolę mięsa armatniego, nie musimy o nich wiedzieć więcej. Ale co ktoś, kto przyszedł na "Avengers" nie obejrzawszy "Thora", będzie po wszystkim wiedział o Lokim? W filmie nie pokazano Asgardu a motywacje Laufeysona zostają wyłożone w krótkich rozmowach z bratem, które ledwie zarysowują problem. No i bez odpowiedzi pozostaje pytanie, które dręczyło mnie od pierwszych scen filmu – czy Loki odpowiada za swoje czyny, czy też sam jest bezwolną marionetką, jak ludzie, których paca swoją różdżką?
Z Lokim mam jeszcze ten problem, że wolałbym, gdyby był Red Skullem. Sprowadza się to do poprzedniego punktu – fabuła jest prościutka. Przeciwnik ma armię i chce podbić świat, więc trzeba go pokonać. Nie ma czasu, by przedstawić nowego złego, więc potrzeba kogoś z poprzednich filmów. Red Skull pasowałby do tego schematu. Od Lokiego – boga kłamstw, trickstera – oczekuję czegoś więcej. Choć środek filmu, gdy próbuje skłócić bohaterów na Helicarrierze wypada ładnie, to trochę mało. Zwłaszcza, że do końca nie wiadomo nawet, czy Loki ma na to jakiś wpływ czy za wszystko odpowiada jego różdżka (a w ogóle, to czy to jego różdżka, czy prezent od tego-który-pojawia-się-po-napisach?). Podsumowując – "mam armię, drżyjcie" marnuje potencjał Lokiego.

A skoro o zmarnowanym potencjale postaci mowa...

01_250.jpg 05_250.jpg

Hawkeye. To jego pierwszy film (półtorej minuty i dwa zdania w "Thorze" trudno liczyć jako pełnoprawny debiut) i trochę szkoda, że większość czasu spędza jako marionetka. Kojarzyło mi się to z tym, jak potraktowano Cyclopsa w "X-Men" 2 i 3, choć tu aż tak źle nie jest a w finale Clint ma szansę się odegrać. Tak czy inaczej – jest go mało (i to dosłownie – 12 minut, 44 sekundy na 143 minuty całego filmu, jak podano w tym newsie: http://www.marvelcomics.pl/news/index/id/20046/%22The-Avengers%22-w-wysokiej-rozdzielczosci).

Maria Hill. Sekwencja otwierająca film napawa nadzieją, Maria jest tam równie ważna co Fury i Coulson, bierze udział w akcji… i tyle. Resztę filmu spędzi za monitorem na mostku Helicarriera, sporadycznie zamieniając parę słów z Furym. Opierając się na komiksach spodziewałem się, że przynajmniej w finale będzie kwestionować jego wiarę w superbohaterów, albo że Rada Bezpieczeństwa spróbuje wykorzystać ją przeciw Fury’emu. Że stanie się cokolwiek. Może następnym razem.

Nick Fury. Nie tyle zmarnowany potencjał – jest go w końcu w filmie dużo, pełni istotną rolę – ale spodziewałem się czegoś innego. Komiksowy Fury jest twardym, bezkompromisowym skurczybykiem. Filmowy jest… za miły. Mało konkretny zarzut, wiem, ale nic na to nie poradzę – byłem nim rozczarowany. Owszem, w pewnym momencie manipuluje bohaterami, ale nawet wtedy bardziej przypomina pana Miyagiego niż ww. twardego skurczybyka.

I wreszcie ostateczne starcie. Bez mała bitwa. Tylko że… Moim zdaniem najlepsze fikcyjne, filmowe bitwy toczyły się w Gwiezdnych wojnach. Ich wielką zaletą było to, że zawsze było wiadomo o co chodzi. Jedna strona chce zniszczyć Gwiazdę Śmierci, druga – wysadzić bazę Rebeliantów, albo jedna się ewakuuje a druga chce to uniemożliwić, albo znowu niszczymy Gwiazdę Śmierci tylko najpierw trzeba wysadzić generator pola siłowego. Tej jasności i celowości brakuje mi w ostatecznym starciu w "Avengers". Niby Mścicielom zależy na zamknięciu portalu, tylko nie mają pojęcia, jak to zrobić, więc przez większość czasu zajmują się tylko okładaniem Chitauri. Z drugiej strony Chitauri nie mają żadnego celu poza sianiem zniszczenia na Manhattanie. To już nawet kosmici w "Dniu niepodległości" mieli lepszą strategię, przynajmniej atakowali ośrodki dowodzenia. Oczywiście rozróba jest fajnie pomyślana i świetnie pokazana, Mściciele mają wiele okazji by się wykazać a Hulk w finale rządzi w każdej scenie, w której się pojawia. Ale jakoś nie czuć, że ważą się losy świata. Tak nam powiedziano – ale tego nie widać i nie czuć. Bo Chitauri nie mają celu, nie stosują żadnej strategii a Loki nawet nie próbuje nimi dowodzić… no i nic właściwie nie wskazuje na to, że gdyby Mściciele zawiedli to zwykłej armii nie udałoby się przegnać najeźdźców.

06_250.jpg

Czy to pogrąża "Avengers" w moich oczach? Nie. Na seansie bawiłem się fenomenalnie a film jeszcze przed upływem tygodnia obejrzę przynajmniej raz albo dwa. I ani to, co napisałem wyżej, ani parę detali, nad którymi nie chciałem się rozwodzić (miejscami bardzo sztuczne efekty komputerowe, mało wyrazista, nie do zapamiętania muzyka, 3D które – przynajmniej mi – przeszkadza skupić się na akcji) nie umniejszają frajdy, jaką sprawili mi "Avengers".

Ale świadczą o tym, że jest co poprawiać, aby "Avengers 2" był jeszcze lepszy.

Autor: Krzycer
Korekta: Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.