Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja książki "X-Men: Watchers on the Walls" Christophera L. Bennetta

W 2006 roku Marvel, przy współpracy z wydawnictwem Pocket Star, wprowadził na rynek książkę osadzoną w świecie Dzieci Atomu. Jej autorem został Christopher L. Bennett, który do tej pory pisał pozycje dla fanów Star Treka.

"X-Men: Watchers on the Walls" – Christopher L. Bennett


Wydawnictwo
: Pocket Star
Liczba stron: 368
Pierwsze wydanie: 2006
Język oryginału: angielski
Cena: 7.99$ (amazon.com)

"Dlaczego nazywają się X-Men, skoro połowę zespołu stanowią kobiety? Mamy rok 1963, czy co?"

759692-L.jpg

X-Men stanowią bez wątpienia produkt totalny. Komiksy, zabawki, gry, seriale, filmy, odzież - to tylko niektóre przykłady segmentów, które opanowali, dzięki sprytnym specjalistom od reklamy oraz potencjałowi uniwersum. Co prawda mutanci Stana Lee nie zarabiają tyle, ile postacie George'a Lucasa z Gwiezdnych Wojen, ale nie można powiedzieć, że mają kłopoty finansowe.

W 2006 roku Marvel, przy współpracy z wydawnictwem Pocket Star, wprowadził na rynek książkę osadzoną w świecie Dzieci Atomu. Jej autorem został Christopher L. Bennett, który do tej pory pisał pozycje dla fanów Star Treka. Swoje dzieło podzielił na 23 rozdziały, z których - poza jednym - każdy rozpoczyna się od literki "E". Dodatkowo wiele tytułów stanowią łacińskie zwroty. Na szczęście, autor pokusił się o krótkie tłumaczenia dla tych, którzy nie studiowali filologii klasycznej. Bardziej wnikliwi czytelnicy zauważą też bardzo interesujący trik. Mianowicie, kilka pierwszych rozdziałów kończy się tak zwanym "cliffhangerem", by rozbudzić apetyt i zachęcić do dalszego czytania. Bez dwóch zdań ten zabieg spełnia swoje zadanie.

Fabułę sprawnie wpisano w historie przedstawione w komiksach. Podczas ćwiczeń w przestrzeni kosmicznej, Jean i Profesor X są świadkami awarii jednostki, która została zaatakowana przez drugi statek. Na ziemi okazuje się, że agresorami są członkowie Imperial Guards oraz, przypominający centaurów, Diascarowie (należący do Imperium Shi'ar). Ścigani to Chlorites - rasa będąca zagrożeniem dla całego wszechświata. Nie posiadają zaawansowanej broni czy manii wielkości - sami są bronią. Rozsiewają bowiem mikroby, które zmieniają otaczające ich środowisko - niszczą tlen, a potem wytwarzają gaz chlorowy, którym oddychają Chlorites. Od wielu lat Diascar starają się zneutralizować niebezpieczeństwo, razem z jego źródłem. Jedynym sposobem na przetrwanie ludzkości wydaje się całkowita eksterminacja Chlorites. Poza tym, rząd uzna, że jego najwspanialszy nieudany wynalazek - Sentinele - poradzą sobie znakomicie w zaistniałej sytuacji. X-Men staną więc przed trudnym wyborem: potraktować uchodźców w taki sposób jak ludzie ich czy wesprzeć prześladowane istoty. W życiu mutantów nic nie jest czarno-białe, a ile Dzieci Atomu tyle punktów widzenia. Tym samym, zespół uczniów Profesora X podzieli się na dwa obozy.

Chronologicznie akcję osadzono w czasach, gdy Jean i Scott byli małżeństwem, a pani Grey-Summers połączyła się z Phoenix Force. Z kolei Rogue jest bardziej zadziorna niż w aktualnych komiksach. Mówiąc precyzyjniej i bardziej obrazowo - Bennett wzorował się na postaciach z "X-Men: The Animated Series" (1992-1997).

Autor skupił się głównie na relacjach interpersonalnych, a nie bitwach, co od razu daje się odczuć - głównie za sprawą chaotycznych opisów potyczek. Trudnym zadaniem jest ukazanie walk w pasjonujący sposób, szczególnie przy tak dużej ilości bohaterów, więc Bennett nie zdołał oddać ich w sposób płynny i spójny. Dialogi stworzył jednak znakomicie. Doskonale zobrazował charaktery poszczególnych osób. Dzięki czemu czytelnik nie ma problemu z brakiem obrazków. Poza tym, dla person, które nie mają biegłości w tym uniwersum, pokusił się o krótkie wprowadzenie objaśniające charakter danej postaci (moce, problemy itp.). Dzięki temu każdy X-Men zachowuje się tak jak w komiksowym pierwowzorze i nie można pisarzowi zarzucić pobieżnej znajomości tematu. Niepocieszeni będą jednak fani Magneto, który nie pojawia się w książce ani razu – jedynie w rozmowach. Cała historia została uzupełniona świetnym humorem. To nie prostackie albo niezrozumiałe żarty.

Polski czytelnik może mieć na początku problem z przyzwyczajeniem się do sposobu zapisu dialogów między bohaterami. Każde, padające z ich ust, zdanie umieszczone zostało w cudzysłowie i nie rozpoczyna go - powszechny u nas - myślnik. Po kilku stronach przestaje stanowić to jakikolwiek problem i nie zakłóca przyjemności czytania. Natomiast język jakim posługuje się autor nie należy do specjalnie skomplikowanych. Jedynie w dwóch miejscach - gdy opisuje procesy zachodzące w organizmach Chlorites oraz pod koniec, tłumacząc poprzez Hanka McCoya rozwiązanie mikrobowego problemu - czytelnik może się zagubić i zostać zmuszonym do sięgnięcia po słownik. Przez większość stron pisarz używa jednak prostych sformułowań, więc nie trzeba być asem z języka angielskiego, by wszystko zrozumieć.

Reasumując, Christopher L. Bennett stworzył interesującą historię, w której obie strony konfliktu mają rację. Zadaje pytanie: co zrobić, gdy ktoś zagraża całemu życiu na planecie? Jakie prawa można zawiesić i jakimi sposobami ocalić ludzkość? Metaforycznie odwołuje się również do wielu sytuacji z naszej historii, gdy oddawaliśmy swą wolność w imię "wyższych racji". W przekonywujący sposób opisał także zmiany, jakie zachodzą w sposobie myślenia bohaterów, którzy tak jak wszyscy mają prawo błądzić. Jego książka nie jest mistrzostwem świata, ale pozwala przyjemnie spędzić czas i nie powoduje uczucia żalu z powodu źle wydanych pieniędzy.

Werdykt: Można przeczytać.

Autor:
Loganek

Korekta:
Morganka
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.