Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Captain America: The First Avenger" - Sc0agar4k

Tym razem postanowiłem odwiedzić drugie z poznańskich Multikin, mieszczące się w Starym Browarze. Pierwsze zaskoczenie już na początku filmu. "Captain America: The First Avenger" to kino czysto rozrywkowe.

 Recenzja filmu Captain America: The First Avenger – Sc0agar4k

 


captain_america_the_first_avenger_ver6%20%5B1600x1200%5D.jpg

Tym razem postanowiłem odwiedzić drugie z poznańskich Multikin, mieszczące się w Starym Browarze. Obawiałem się, że pomimo, iż wybrałem się na seans w środku tygodnia (wtorek) i to na dość wczesną godzinę (12.30), to może być sporo osób na sali. Dla niewtajemniczonych: Stary Browar to centrum handlowe. Stąd moje obawy. Na szczęście okazały się bezpodstawne.


Tuż przed samym seansem, mając w pamięci sytuację podczas oglądania "Thora", poprosiłem bardzo sympatyczną dziewczynę rozdającą okulary do 3D, by nie zapalano świateł zaraz przy napisach końcowych, bowiem źle się ogląda ostatnie, ukryte sceny.


Pierwsze zaskoczenie już na początku filmu. Miała być II wojna światowa, a są czasy współczesne. Po kilku minutach sprawa się wyjaśniła. Zarówno sam początek, jak i sceny końcowe, w sposób logiczny i spójny wyjaśniają, co Kapitan Ameryka robi w XXI wieku. Wszystko zgodnie z kanonem komiksowym.


Sam okres II wojny światowej to historia od zera do bohatera, choć może lepiej zabrzmi od mikrusa do symbolu. Steve Rogers był chuderlakiem. Niewielkiej postury, z kiepskim zdrowiem lecz mimo to, starał się dostać do wojska, by walczyć. Jak to powiedział profesor Erskine: "posiada serce". To właśnie dzięki niemu młody Rogers zostaje zarekomendowany do eksperymentu mającego na celu stworzenie pierwszego super żołnierza. Sam eksperyment się udaje, ale... No cóż, każdy powinien przekonać się sam, co było dalej.


captain-america-the-first-avenger-steve-rogers-pun1%20%5B1600x1200%5D.jpgW rolę Kapitana Amerykę wciela się Chris Evans. I odgrywa ją bardzo dobrze. Jego postać jest autentyczna. Wzbudza sympatię, szczególnie przed przemianą. Evans choć już miał styczność z bohaterami Marvela, to jednak właśnie dzięki tej roli zostanie przez wszystkich sympatyków komiksów i ich ekranizacji zapamiętany. Pozostali aktorzy również wypadli dobrze w swoich rolach: Hugo Weaving jako nemezis Steve'a Rogersa Red Skull, Dominic Cooper w roli Howarda Starka czy też Sebastian Stan jako James "Bucky" Barnes.

Osobna wzmianka należy się dwójce aktorów. Tommy Lee Jones grający w filmie pułkownika Chestera Phillipsa kradnie go swoimi docinkami. Już podczas samego seansu przypominały mi się jego podobne odzywki, gdy kreując postać agenta Samuela Gerarda tropił Harrisona Forda w "The Fugitive" oraz Wesley'a Snipesa w "U.S. Marshals" (odpowiednio "Ścigany" i "Wydział pościgowy"). Za każdym razem, gdy coś mówił, uśmiech sam pojawiał się na twarzy.

Drugą osobą jest Hayley Atwell, która gra Peggy Carter, główną postać kobiecą. Tą aktorką jestem urzeczony od czasu, kiedy zobaczyłem ją w mini serialu "The Pillars of the Earth" (czyli "Filary Ziemi"). Jej głos oraz angielski akcent są po prostu muzyką dla uszu, a jej pojawienie się w czerwonej sukni, wywołało na mnie taki sam efekt, jak na tych wszystkich mężczyznach zebranych w barze.


Równie wielką zaletą filmu są jego efekty specjalne. Zaczynając od wyglądu "mikrusa" Rogersa, po lot w chmurach w końcowych scenach. Wygląd Red Skulla przypomina jego komiksowego odpowiednika. 3D jest i tyle. Występuje w szczątkowych ilościach więc równie dobrze mogłoby go nie być. Ponieważ to film akcji a większa część tej akcji dzieje się podczas II wojny światowej, to przeważają tu wszelkiego typu wybuchy i eksplozje, które również zostały zrealizowane poprawnie.


Captain%20America%20The%20First%20Avenger4%20%5B1600x1200%5D.jpgŻeby jednak nie było tak pięknie, film ma również swoje wady. Główną, którą zauważyli wszyscy, jest potraktowanie po łebkach wątku przeobrażania Kapitana Ameryki w symbol tejże Ameryki. Dla kogoś nieobeznanego z komiksami, może się wydawać, że te wszystkie zasługi są wyłącznie za jego występy estradowe i namawianie do finansowania zbrojenia Stanów Zjednoczonych. Poziom zaawansowania technicznego Hydry również jest "trochę" za wysoki, jak na czasy, w których dzieje się film. Dla mnie osobistym minusem, jest posługiwanie się przez Niemców językiem angielskim. W "X-Men: First Class" udało się to przeprowadzić prawidłowo i każda nacja posługiwała się mową ojczystą. Tutaj tego brakuje. Szkoda. Skoro już wspomniałem o 3D to muszę jeszcze dodać, iż podobnie jak przy "Thorze" nie dostaliśmy wyboru czy iść na seans w 3D czy 2D. Kolejny raz dystrybutor uznał, że lepiej wypuścić tylko jedną wersję! Również można się przyczepić do chybionego tłumaczenia tytułu, ale mogło być ono znacznie gorsze.


Skoro jest to ekranizacja komiksu, powinienem też wspomnieć o "smaczkach", które twórcy przygotowali dla wszystkich fanów. Są one powiązane zarówno z komiksem, jak i filmowo - komiksowym uniwersum Marvela.

Oczywiście nie mogło zabraknąć w filmie Stana Lee, który jak zwykle robi świetne wejście. Z nawiązań komiksowych mamy między innymi: pierwszą tarczę Capa, podczas targów możemy zobaczyć kostium oryginalnego Human Torcha. Oczywiście nie mogło zabraknąć Howling Commandos (choć nie zostali tak oficjalnie nazwani) wraz z Timothym "Dum Dum" Duganem i jego charakterystycznym melonikiem (w tej roli Neal McDonough).

Z nawiązań filmowych mamy oczywiście postać Howarda Starka, czyli ojca Tony'ego Starka czyli Iron Mana. Drugim jest wzmianka Red Skulla o Yggdrasilu, Drzewie Światów. To rzecz jasna nawiązanie do mitologii nordyckiej, która była poruszana w "Thorze".


captain_america_pierwsze_starcie_640x0_rozmiar-niestandardowy%20%5B1600x1200%5D.jpgNapisy końcowe się rozpoczęły, światło się nie zapaliło. Moja prośba została wysłuchana, za co oczywiście podziękowałem. Choć wiedziałem, co zobaczę, to i tak kolana się zatrzęsły i czekam na "The Avengers" z niecierpliwością.


"Captain America: The First Avenger" to kino czysto rozrywkowe. Pomimo wad, które wymieniłem wyżej, byłem z seansu bardzo zadowolony. To kolejna, udana ekranizacja komiksu. Polecam film każdemu. Zarówno fanom komiksów, ale też, a może przede wszystkim tym, którzy z komiksami nie mają na co dzień do czynienia. Może jakaś część z nich po tym filmie zainteresuje się nimi i poszerzy nasze grono. A do tego szczerze zachęcam.

 

Sc0agar4k

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.