Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja DVD: Kolekcja Marvel "Spider-Woman"

W tym roku Spider-Woman stała się bardzo ważną postacią w komiksowym uniwersum Marvela. To ona, a raczej podszywająca się pod nią królowa Skrulli Veranke, okazała się głównym architektem Sekretnej Inwazji. Nie wiemy jeszcze, co stało się z oryginałem, Jessicą Drew. Czekając na przedstawienie jej losów w nadchodzących komiksach, w tym solowej miniserii, możemy uprzyjemnić sobie czas seansem z kolejnym wydawnictwem Media Service: "Spider-Woman".
Z miejsca się przyznam, że nie jestem żadnym ekspertem w sprawach Spider-Woman. Śledząc przygotowania i przebieg Secret Invasion siłą rzeczy musiałem ją trochę poznać, ale z wcześniejszych inkarnacji jak przez mgłę pamiętałem tylko jej występ gościnny w przebywających akurat w tamtym czasie w San Francisco Uncanny X-Men. To, co było na jej temat wiadomo w 1979, kiedy serial powstał, było dla mnie zagadką. Po obejrzeniu 16 odcinków zagadka co nieco straciła ze swej tajemniczości. Ale od początku...

spider-woman_dvd_01_resize.jpg

Pudełko
Spider-Woman prezentuje się najlepiej z dotychczasowych marvelowych wydań Media Service. Samo logo serii o Pajęczycy prezentuje się już zdecydowanie lepiej od Zielonego, czy Mutantów, ale i tak przebił to rysunek Sebastiana Cichonia, nad którym śliniłem się dobrych kilka minut. Jessica Drew w wykonaniu naszego rodaka miażdży wersję Leinila Yu i stawiam ją na równi z tą Steve'a McNivena.

spider-woman_dvd_02_resize.jpg spider-woman_dvd_03_resize.jpg

Na szczęście tym razem nie mogę się przyczepić do niczego i na tylnej stronie okładki. Wreszcie wszystkie elementy zostały umieszczone z rozmysłem i widać, że grafik miał pomysł. Wykonanie też jest jak najbardziej profesjonalne, a ukłon w stronę fanów komiksów (dymki dialogowe i komiksowa czcionka) tylko dodaje całości uroku. Brawo!

spider-woman_dvd_04_resize.jpg

Intryguje mnie tylko zmiana nazwy kolekcji. "Kolekcja Marvel" przemianowana została na "Kolekcję Stana Lee". Jeśli była to rozmyślna decyzja, to chciałbym poznać jej przesłanki.

A ponieważ nie byłbym sobą, gdybym nie pomarudził, to fajnie by było, gdyby dystrybutor uaktualniał stronę internetową (www.marveldvd.pl), którą podaje na swych produktach, bo zdezaktualizowała się już o 2 miesiące.

spider-woman_dvd_05_resize.jpg

Menu
W menu trudno jest się do czegokolwiek przyczepić. Elementy są czytelne i wykorzystano oba rysunki Spider-Woman wykonane przez Sebastiana Cichonia. Ten z głównego menu nie podoba mi się aż tak bardzo, jak ten z okładki, ale i tak jest na czym oko zawiesić. Jessica jest zaokrąglona w odpowiednich rejonach, jeśli wiecie, co mam na myśli.

W animowanym tle puszczony jest fragment sekwencji otwierającej każdy z odcinków. Standardowo, towarzyszy mu odpowiedni podkład muzyczny, ale nie jest on na poziomie tego z Hulka, o kultowym temacie z X-Men nie wspominając.

spider-woman_dvd_06_resize.jpg spider-woman_dvd_07_resize.jpg

Cieszy, że powrócono do kontynuowania numeracji odcinków na drugiej płycie, tak jak to miało miejsce w Hulku. Nie rozumiem za to, w jakim celu na końcu każdego tytułu sprezentowano widzom kropkę, jest ona najzupełniej zbędna.

Dodatki
Cóż, tym razem nie mam zupełnie o czym napisać - dodatków nie uświadczymy żadnych. Nie ma komentarza twórców, nie ma zajawek, nie ma plakatu. Posucha. A wielka szkoda, bo rysunek z okładki zasługuje na wersję A3.

Polska wersja językowa
Tym razem mamy do czynienia z wersją z lektorem, a nie pełnym dubbingiem. Czy to dobrze, czy to źle, zależy od gustu, chociaż dobry dubbing będzie lepszy od kiepskiego lektora i vice versa. Na szczęście, skrypt w Spider-Woman czyta pan Sławomir Śmiałek i wypada bardzo dobrze. Nie należy on może do lektorskiej ekstraklasy pod względem popularności, ale nie mogę mu niczego zarzucić. Tego po prostu nie można przeczytać lepiej. Zastanawia jednak, dlaczego nie podłożono lektora na osobnej ścieżce, aby można było wedle zachcianki raczyć się oryginalną wersją (nie to, żeby ktoś chciał to zrobić po obejrzeniu jednego odcinka).

W tym miejscu pragnę złożyć wyrazy uszanowania i wielkie dzięki ekipie tłumaczy. To w dużej mierze ich zasługa, że dotrwałem do końca animowanych przygód Jessici. Polski przekład posiada klasę, i mówię tak nie tylko dlatego, że pozostawiono "Spider-Woman" i nie tłumaczono jej pseudonimu na "Kobieta-Pająk". Tłumacze dwoili się i troili, żeby naprawić to, co amerykański scenarzysta popsuł, a było tego od groma! Dziwię się, jak takie zatrważające dialogi w ogóle przeszły przez etap brudnopisu! Na szczęście, kiedy w oryginale szło "A teraz opanuję świat dzięki mojej niepokonanej mrocznej mocy czystego zła!" lektor czytał "A teraz opanuję świat", albo puszczano co trzeci "pajęczy dowcip" Jess, których nagromadzenie w wersji angielskiej powodowało konsternację. Zaiste, hamowanie grafomańskich zapędów scenarzysty oryginału wielokrotnie ratowało polską wersję serialu przed niezamierzoną śmiesznością i wrażeniem pełnej amatorszczyzny. Oczywiście, lepiej by było, gdyby materiał źródłowy był bez zarzutu, ale jeśli już musi być takiej jakości, to dobrano odpowiednich ludzi, aby go uszlachetnili.

spider-woman_dvd_08_resize.jpg spider-woman_dvd_09_resize.jpg

Odcinki
Serial powstał w 1979 roku, naturalnym jest więc, że pod względem technicznym będzie inny od np. pochodzącego z lat 90-tych X-Men: The Animated Series. Podczas seansu nagminnie powtarzać się będą te same ujęcia przy różnych okazjach, widać budżet animacji nie był imponujący. Przestraszona twarz Jessici, działanie jej pajęczego zmysłu, lot i lądowanie - te sekwencji powtarzają się przez cały serial, czasami kilkakrotnie w jednym odcinku. Na szczęście, zawsze jest to uzasadnione fabularnie i tych scen nie wklejano raczej tylko po to, by podpić liczbę klatek animacji. Pamiętajmy, że to późne lata 70-te i co dla niektórych może być starociem, dal innych jest smaczkiem. Ja z zainteresowaniem oglądałem liczne sztuczki, którymi twórcy posługiwali się w celu cięcia kosztów i radzenia sobie z ograniczeniami ówczesnej techniki.

Co się tyczy samej fabuły, to jest zdecydowanie gorzej. O ile na seansach z Zielonym i mutantami dobrze bawić się może gimnazjalista, czy nawet licealista, o tyle Spider-Woman przeznaczona jest co najwyżej dla dzieci z podstawówki. Płycizny fabularne raczej powstrzymają każdego od dalszego podążania tym szlakiem. Może nie byłoby tak nudno, gdyby poszczególne odcinki spajał jakiś nadrzędny motyw, jak poszukiwanie lekarstwa na swój stan przez Bruce'a Bannera, albo walka X-Menów ze Strażnikami. Tutaj niczego takiego nie ma, każdy odcinek stanowi osobną, nużącą całość i każdy powiela ten sam schemat.

spider-woman_dvd_10_resize.jpg spider-woman_dvd_11_resize.jpg

Nie pomaga, że większość przeciwników (i dwójka towarzyszów panny Drew) została wymyślona na potrzeby serialu (a przynajmniej ja ich nie znam i nie dało się ich wygooglać), więc czytelnicy komiksów nie tylko będą mieli stosunkowo mało ukłonów w swoją stronę, co nawet kilka wypięć miejsca, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Serial zupełnie zignorował mroczniejszy aspekt bycia Spider-Woman, wyalienowanie Jessici i jej zmaganie z życiem superbohaterki. Wśród nielicznych komiksowych występów są Dormamu i Kingpin, który - uwaga - non stop zagryza jakieś warzywo, nie gardzi pomidorem, selerem, pęczkiem marchewek itp. Czy to próba przekazania dzieciom, że zielenina nie jest tak niskokaloryczna, jak próbują nam wmówić dietetycy? W dwóch epizodach gościnnie pojawia się Spider-Man, i wtedy najlepiej widać, że w czasach, kiedy powstawał serial, kobiece superbohaterki były jeszcze rzadkością. Teraz, kiedy jest tyle super-lasek mogących skopać to i owo super-facetom, aluzje do płci bohatera są zupełnie archaiczne - ale w całkiem słodki, niosący ładunek edukacyjny sposób.

spider-woman_dvd_12_resize.jpg spider-woman_dvd_13_resize.jpg

Werdykt
Media Service przyzwyczaił już do tego, że seriale z marvelowej kolekcji są porządne jakościowo pod względem przekazu audio i video. Nie inaczej jest tym razem, a różnica wynika tylko i wyłącznie z roku produkcji samego serialu Spider-Woman, a nie wpadki wydawcy. Jednym błędem, jaki udało mi się namierzyć, to zanik dźwięku w ostatnich kilkudziesięciu sekundach jednego z odcinków na pierwszej płycie.

Brak jakichkolwiek dodatków nieprzyjemnie zaskakuje. Wydawca pokazał, że jest to możliwe, więc pozbywanie się ich teraz wydaje mi się strzałem w stopę. Tym bardziej, że rysunek Sebastiana Cichonia z okładki aż prosi się o plakat.

Samego serialu nie muszę polecać kolekcjonerom, którzy będą chcieli mieć każde marvelowe wydawnictwo. Jeśli miałbym je jednak polecić, to tylko rodzicom szkrabów w wieku szkolnym, a i to tylko dzięki staraniom polskiego zespołu lokalizacyjnego. Z naiwnej fabuły niestety nie będzie czerpał przyjemności nikt starszy.

[Hotaru]

spider-woman_dvd_14_resize.jpg spider-woman_dvd_15_resize.jpg

Tytuł: Kolekcja Stana Lee "Spider-Woman" ("Spider-Woman")
Premiera: 2008-10-17 Polska
Dystrybucja: Media Service
Dźwięk: polski (stereo, lektor)
Gatunek: animacja
Napisy: brak
Dodatki: brak
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.