Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja książki - Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem

Aż chce się powiedzieć, że nie samymi komiksami człowiek żyje. No okej, są jeszcze filmy, fakt. Ale oglądanie filmów nie jest takim wyzwaniem dla wyobraźni jak czytanie książek. Czytając musimy – siłą rzeczy – pobudzić szare komórki i oczami wyobraźni zobaczyć to, o czym właśnie czytamy. I tak też się dzieje podczas lektury książki „Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem”.

Warto powiedzieć w tym miejscu kilka słów o samym autorze. Bo Dan Abnett na szczęście dla czytelnika ma pojęcie o komiksach, a przede wszystkim o komiksach ze stajni Marvela. Abnett odpowiada za pisanie takich tytułów jak „Anihilacja” oraz „Anihilacja: Podbój”, „Strażnicy Galaktyki” czy „Nova”. Wychodzi na to, że koleżka ma pojęcie o komiksach, ale czy pisanie komiksów równa się pisaniu książki? No właśnie problem w tym, że nie. W komiksie ogromną robotę robią ilustracje, w książce chodzi o używanie wyobraźni, którą mają pobudzić zapisane słowa. Co więcej, przed autorem stanęło trudniejsze zadanie: napisać książkę o zespole superbohaterów i to w sposób, aby czytelnik czuł komiksowy klimat. I tu muszę przyznać, że autor poradził sobie z tym faktem w dość pomysłowy sposób. Zamiast próbować na stronach powieści wcisnąć opisy wypasionych scen rodem z kadrów filmu lub plansz komiksów, Abnett postanowił każdy rozdział poświęcić innemu herosowi. I tak oto w jednym rozdziale śledzimy losy Kapitana, w drugim Hawkeye’a oraz Czarnej Wdowy, potem jest Iron Mana, Thora i na końcu Bannera.

Przyjrzyjmy się nieco fabule, bo to – było nie było – kluczowy element. Kapitan Ameryka trafia na trop Hydry w postaci Barona Wolfganga von Struckera. Clint i Natasha w wyniku zestrzelenia lądują w Savage Landzie gdzie trafiają na ślad A.I.M. Iron Man jak na eksperta od maszyn, technologii i w ogóle natyka się na Ultrona. Thor na Syberii spotyka Scarlet Witch, która zdaje się być kimś innym niż przypuszczał. Banner pojawia się w Madripoorze, gdzie ma miejsce pewne zamieszanie z promieniowaniem gamma. Hmm… Czy ja wiem, czy to dobre rozwiązanie żeby niespodziewanie i nagle na Ziemi pojawiło się tyle kryzysów? Że nagle Hydra, AIM, Ultron, Dormmamu i High Evolutionary (ubolewam nad tym, że nie przetłumaczono go jako Wielkiego Ewolucjonistę!) postanowili podbić Ziemię? Chyba co za dużo, to niezdrowo. Czy aby na pewno? Przekonacie się czytając książkę czy te wszystkie kryzysy nie są przypadkiem ze sobą połączone… Może są? Może to kiepski zabieg literacki? Przeczytacie, zobaczycie.

Hmm… Żeby nie rzucać spoilerami na prawo i lewo, cóż więcej można powiedzieć na temat książki? Wypada powiedzieć, że całość jest napisana lekko, łatwo i przyjemnie. Każdy rozdział nie jest jakoś szczególnie długi, dlatego też czyta się je pierunem. Oczywiście prostota tekstu nie jest tu niczym złym, dzięki temu nie zastanawiamy się nad złożonością zdania lub nie musimy się głowić, dlaczego nie można było użyć prostszego słowa (chociaż to też kwestia tłumaczenia). No właśnie, skoro o przekładzie mowa: odpowiada za niego Tomasz Macios i w sumie nie miałem większych problemów z czytaniem jego tłumaczenia. No dobra, niezwykle mnie wkurzało nie przetłumaczenie High Evolutionary na Wielkiego Ewolucjonistę (co kiedyś już u nas funkcjonowało, chyba w jakiejś kreskówce). Skoro tłumaczymy S.H.I.E.L.D na T.A.R.C.Z.Ę a S.W.O.R.D na M.I.E.C.Z to czemu przydomek Wyndhama został jak został? Przez to momentami się nieco ciężko czytało np. „McHale celował w High Evolutionary.” No a gdzie odmiana przez przypadki? W kogo, czego? Moim zdaniem powinno się odmieniać przez przypadki skoro zdecydowano się zostawić oryginalny przydomek, chociaż najlepiej byłoby go po prostu przetłumaczyć. Trochę też w oczy raziło mnie nazwanie Starka „jedynym Avengersem”… Nie Avengerem? Takiem tam drobne pierdoły.

„Wszyscy chcą rządzić światem” jest dobrą książką. Fakt, daleko jej od ideału ale to nie zmienia faktu że dobrze się ją czyta. Osobiście uważałem, że końcówka będzie nieco bardziej powalająca. Okej, nie spodziewałem się takiego rozwiązania, ale odniosłem wrażenie, że ostatnie rozdziały były pisane na szybko, na kolanie, bo zbliżał się termin oddania tekstu…. Albo że w tracie pisania Dan Abnett dostał příkaz że całość ma mieć tyle a tyle stron i musiał nagle ciąć i postanowił nie rezygnować z akcji, lecz poświęcić rozwiązanie całej zagadki. Szkoda, że pojawiło się takie a nie inne rozwiązanie… Końcówka byłaby dobrym fundamentem pod napisanie kolejnej części. Nie ukrywam, fajnie by było, gdyby książki Marvela tworzyły swoiste osobne uniwersum. Żeby wszystko trzymało się kupy jak w przypadku Gwiezdnych Wojen. Fajnie by było, jakby w kolejnej książce o Avengers pojawiło się odniesienie do wydarzeń z tej książki. Ale wróćmy do meritum: jest to książka udana, dość ciekawa. Na pewno stanowić będzie rozrywkę na długi jesienny wieczór… No chyba że ktoś woli się delektować lekturą, więc przeczyta ją w ciągu kilku dni. Ja na pewno z przyjemnością sięgnę po kolejne książki osadzone w uniwersum Marvela.

Dengar

Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem
Autor: Dan Abnett
Przekład: Tomasz Macios
Oprawa: miękka
Liczba stron: 320
Format: 140x210 mm
Cena z okładki: 39,99 zł
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.