Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Ultimate Spider-Man tom 7

Duet Brian Michael Bendis / Mark Bagley powraca w siódmej odsłonie przygód Ultimate Spider-Mana i serwuje nam kolejny tom pełen akcji. I mimo że do tej pory udało nam się przeczytać siedemdziesiąt jeden numerów tej serii, obaj panowie spisują się bardzo dobrze i nie spoczęli na laurach. Ich dzieło wciąż stanowi dobrą rozrywkę i pokazuje kwintesencję Spider-Mana.

Ten tom składa się przede wszystkim z dwóch większych opowieści. Pierwszą z nich jest „Hobgoblin”. I tu Bendis pozwala na scenę powrócić dobrze znanej nam postaci, przyjacielowi Petera, który stety albo i niestety zna jego sekret. Tak, tak, Harry Osborn powrócił! I co to oznacza dla Parkera? Jeśli dobrze pamiętamy, Harry nie tylko wie, że Peter to Spider-Man, ale jeszcze jest świadom, że jego ojciec stał się potwornym Zielonym Goblinem i zabił swoją żonę, a matkę Harry'ego. No raczej ciężko byłoby komukolwiek wrócić do świata mając taką wiedzę. Jednak nie bez powodu młody Osborn przebywał pod opieką SHIELD. Ale, ale, trochę wyprzedzam bieg wydarzeń. Nie będę spoilerować, ale od czwartej strony otwierającego tom zeszytu Bendis jedzie z wysokiego c. No trochę szok. Ale pozytywny. Bo przecież w życiu Petera mało jest przeróżnych kłopotów i problemów i trzeba dolać oliwy do ognia, prawda? I to wszystko sprawia, że Peter postanawia (świadomie albo i nie) więcej czasu spędzać w kostiumie Pająka niż być samym sobą. To wpełni zrozumiałe, skoro jedno życie jest kiepskie a ma możliwość wieść drugi żywot... Ale wróćmy do Harry'ego, którego po powrocie do Nowego Jorku odwiedza Pan Shaw – ten łysy, który w pierwszym zeszycie na polecenie Normana miał zabić Petera. Za jego sprawą, młody Osborn dowiaduje się kilku rzeczy na temat swojego ojczulka. I przypomina sobie pewne wydarzenia, które za sprawą hipnozy – ech, jak ten Norman manipulował nawet własnym synem! - zepchnął w otchłań swojej pamięci. Spodziewałem się nieco podobnego biegu wydarzeń jak w klasycznym ASM, jednak zostałem miło zaskoczony. Harry nie zostaje drugim Zielonym Goblinem. Chociaż nie zmienia to faktu, że natychmiast staje się on postacią tragiczną. W sumie już wcześniej nią był, lecz teraz to już dopiero combo. Z jednej strony jestem kontent, że scenarzysta nie zaadaptował historii Harry'ego z regularnego universum, lecz z drugiej strony jestem nieco rozczarowany że wątek skończył się tak jak się skończył. Czuję pewien niedosyt. Spodziewałem się twistu w stylu, że młody Osborn straci pamięć, zapadnie w śpiączkę czy coś, żeby za kilka tomów odzyskać świadomość, a wraz z nią wiedzę o tajemnicy Petera. Wtedy mógłby albo mu dopiec albo być jego sidekickiem. Na plus dla scenarzysty na pewno jest to, że nie zapomina o tym, że Peter chodzi do szkoły. Pokazuje w ciekawy i trafiony sposób, jak życie Pająka wpływa na samego Parkera, który nie mogąc sobie poradzić z tym wszystkim – byciem bohaterem oraz własnymi emocjami i życiem towarzyskim – zawala szkołę, przez co na szwank zostaje narażona jego relacja z May.

Krótkim przerywnikiem jest zeszyt 78, w którym śledzimy poczynania MJ, która próbuje jakoś się pozbierać po rozstaniu z Peterem. Już na pierwszej stronie można się uśmiać widząc napis w damskiej toalecie „Niestety Flash jest bardzo szybki!”... Czyżby jakaś dziewczyna była rozczarowana spotkaniem z Thompsonem? Uśmiałem się. Numer jest lekki, łatwy i przyjemny. Może to zapchajdziura, ale mi ona nie przeszkadza. Dobrze mi się czytało. Zwłaszcza, że po przerzuceniu strony czekał na mnie kolejny wielozeszytowy wątek pt. „Wojownicy”.

Bendis jako wirtuoz tego koncertu jakim jest świat Ultimate może szaleć do woli. Ma ochotę przerobić tego czy innego bohatera na modłę tego świata? Bardzo proszę! Kto bogatemu zabroni. I te kilka zeszytów, które tworzą w/w historię, to taki misz-masz. I to bardzo udany misz-masz. Historia niczym gangsterski film osadzony w Chinatown czy coś jak „Draka w chińskiej dzielnicy”. Trzeba przyznać, że scenarzysta idealnie zbudował klimat tej opowieści. Jestem wręcz zachwycony. Kingpin – o czym wiemy z poprzednich tomów – musi się nieco trzymać na uboczu ze swoją przestępczą działalnością, dlatego konkurencja zaciera ręcze aby zagarnąć jego teren. Silvermane ma ochotę wbić Fiskowi szpilę w ten jego gruby tyłek, lecz nieuważnie dobiera sobie sojusznika. Hammerhead ma inne plany i postanawia je zrealizować. Konflikt na linii Hammerhead-Kingpin jest nieunikniony. Szczególnie, że ten pierwszy pogrywa sobie bardzo śmiało. Wisząca na włosku wojna gangów zwraca uwagę nie tylko Spider-Mana lecz również Moon Knighta, Iron Fista, Shang-Chi... a żeby było mało, wplątani zostają w nią również Elektra, Black Cat, Enforces oraz kapitan Jeanne De Wolfe. Historia jest dynamiczna, ma niespodziewane zwroty akcji (propozycja, która Fisk składa Pająkowi) oraz jest w niej humor (scena w windzie z Elektrą). No i zaskakująca końcówka! Bendis napisał kawał dobrego komiksu!

Pod względem wizualnym: Bagley jak zawsze spisał się bardzo dobrze, doskonale wręcz. W jego rysunkach jest coś, co sprawia że zawsze mi się one podobają i idealnie pasują do danej historii. Elektra w stroju bojowym wypada wow! Hobgoblin też wypada bardzo ładnie. Hammerhead wygląda na takiego oldschoolowego gangusa. Moon Knight również wyszedł mu dość ciekawie, mimo że wolę jego klasyczny wizerunek. Dekolt Black Cat nie pozwala się skupić na dymkach z tekstem. Ideolo!

Wydanie Egmontu jak zwykle na najwyższym poziomie. Twarda oprawa, bardzo udane tłumaczenie, wszystko perfect. No może z małym wyjątkiem, na okładce mamy info że tom składa się z zeszytów 72-82... a w środku mamy zeszyty 72-85. Ale co tam, każdy się może pomylić.

Czy warto? Warto. Kupować, zamawiać i czytać!

Dengar

Ultimate Spider-Man tom 7
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 344
Cena: 99,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.