Avalon » Publicystyka » Artykuł

Fant4stic (2015) – horror, który mógłby być


Czy film superbohaterski musi być „dobry”? Nie wystarczy, że krytykuje wojsko USA?

Ten film jest, jaki jest. Całą winę za ostateczny jego wygląd zwalam na duble, które tak bardzo namieszały w tym filmie, że z łatwością da się poznać, co było dokręcone później. W głównej mierze można je śledzić dzięki okropnej peruce Sue, którą Kate Mara musiała nosić, bo zdążyła już ściąć włosy do innego filmu. Mówiono też, że ten film będzie zawierał niespodziewany romans i domyślam się, że istnieje wersja Fant4stic z parą BenSue, ale w ostatecznym rozrachunku jedyny romantyczny wątek fabularny w tej wersji filmu to... BenReed, który zaczyna się w tym momencie, kiedy Ben przygląda się, jak Reed z całkowitym przekonaniem mówi o rzeczach, które powinny być niemożliwe (w całym filmie nie dane jest Reedowi owinąć się kilkakrotnie wokół Bena, co też jest minusem; pozwólcie Reedowi zdobyć górę Sześciu Dziadków...! Ale zbaczam z tematu). Czekam na dokument, który mi wyjaśni, co się stało. 

Fant4stic na pewno nie jest filmem, który podąża za formułą MCU. Nie jest filmem akcji. Miał być głównie horrorem ze szczyptą superbohaterstwa, co wcale nie dziwi, biorąc pod uwagę, że reżyserem był Josh Trank, odpowiedzialny za Kronikę. Scena finałowej walki jest śmieciuszkiem jakich mało, ale pewnie dlatego, że nie miała w ogóle istnieć – to było już za dużo akcji jak na ten zaplanowany wcześniej inny model filmu. Chciałabym zobaczyć więcej filmów z superbohaterami, które są różnymi gatunkami: dystopiczny western w Loganie, romans w Niesamowitym Spider-Manie... horror w Fant4stic (i w zaplanowanych New Mutants).

Te horrorowe części Fant4stic są najlepsze. Rosnące napięcie w miarę zbliżania się do wypadku. Wiemy, że nadchodzi. Wiemy, że wszystko pójdzie nie tak. Wiemy, jak ucierpi w szczególności Ben, portretowany przez Jamiego Bella, przed transformacją grany z delikatnym, ale pełnym utęsknienia stoicyzmem. I w końcu nadchodzi moment całkowitego przerażenia, czyli to, czego jesteśmy świadkami tuż po ich wypadku: Johnny, który wygląda jak wypalona skorupa, leżący w bezruchu we wraku, podczas gdy Ben woła do Reeda o pomoc. Reed czołgający się przez tlący chaos, tylko po to, by spojrzeć za siebie i zobaczyć, że jego nogi wciąż są przygwożdżone pod wrakiem. 

To bardzo dobry moment. 

Inna wersja Fant4stic została podobno wyświetlona przed nagrywaniem dubli, a publiczność testowa uznała ją za „zbyt mroczną”. Desperacko pragnę zobaczyć tę wersję.

Prezentacja mocy Reeda i Bena również dodają tego przerażającego uczucia. Ben jest ogromny, więc wygląda jak góra skał. Jego głos jest donośny i zgrzytliwy. Kiedy widzimy, jak wlecze się podczas chodzenia, ma się świadomość, że jest naprawdę ciężki. Wcale nie jest kreskówkową karykaturą, jaką był w filmach z lat 2005 i 2007. Tutaj jest potworem. Trudno jest mu egzystować jako ktoś taki, nie tylko dlatego, że wygląda jak skalista kreatura, przez co zrywa z nim narzeczona i dzieci krzyczą na jego widok ze strachu, ale też dlatego, że ma trudności z poruszaniem się i mową.

Z kolei u Reeda widać to najlepiej podczas sceny, kiedy uwalnia się ze stołu i widzimy jego moce na gołej skórze. Ruchy jego rozciągniętych mięśni wywołują ciarki, bo ludzkie ciało nie powinno wyglądać i poruszać się w taki sposób.

Dodatkowym elementem, który odróżnia Fant4stic od formuły MCU, jest główny złoczyńca. Mimo że Doom pojawia się w ostatniej chwili i wygląda jak skrzyżowanie Annihilusa ze stopionym, plastikowym żołnierzykiem – na początku to Annihilus miał być złoczyńcą tego filmu, więc to podobieństwo pewnie nie jest przypadkowe – to nie jest on głównym złym. Młody ekoterrorysta Viktor, który chce rządzić swoją własną planetą, jest wręcz uroczym pomysłem.

Prawdziwym złoczyńcą Fant4stic jest wojsko, które chce użyć bramy do swoich własnych celów. Uwięzili Bena, Johnny'ego i Sue po ich transformacji i jest nam wyraźnie pokazane, bez żadnych niedomówień, że wykorzystują Bena jako maszynę do zabijania. Harvey Allen przekonuje Bena, że Reed go opuścił i że Ben musi współpracować z rządem. Młodzieńczy entuzjazm Johnny'ego i tęsknota za posiadaniem swojego miejsca na świecie sprawiają, że jest w podobnym niebezpieczeństwie – Sue rozmawia z Franklinem o tym, że jeśli nic nie zrobią, Johnny zostanie użyty jako broń.

Pod koniec film się z tego trochę wycofuje – w przeciwieństwie do obu części Niesamowitego Spider-Mana, gdzie ostatecznym złoczyńcą, który rodzi antagonistów z mocami, są nadużycia korporacji Oscorp. Mimo to Fant4stic o wiele lepiej niż inne filmy superbohaterskie podkreśla ten fakt: Doom nie jest tutaj złoczyńcą. To nie Doom torturuje Bena. To nie Doom przerabia bramę po to, aby hodować superżołnierzy. To wszystko robi wojsko.

Jak można zobaczyć po tym blogu i moich mediach społecznościowych, jestem wielką fanką Johnny'ego Storma. Jeśli adaptacji uda się zrobić dobrego Johnny'ego, to automatycznie jest to dla mnie dobra adaptacja. A w Fant4stic jest bardzo dobry Johnny Storm. Michael B Jordan w tej roli jest wspaniały, ponieważ świetnie pokazał niepewność i wrażliwość Johnny'ego, przez co jego okazjonalne popisywanie się było urocze, a nie pyszałkowe – jak wtedy, kiedy posłał całusa rywalowi w wyścigu. Przedstawienie nam Johnny'ego podczas wyścigu ulicznego – i przy utworze Standing in the Shadows of Love, która to piosenka znakomicie pasuje do Johnny'ego – pokazało, że Johnny zajmuje się samochodami i ma talent do budowania rzeczy, czyli jako widownia wiemy, że Johnny jest inteligentny i uzdolniony, tylko on sam tak nie uważa. Jest również nerdem: w samochodzie ma breloczek z fire flowerem, pomalował płomienie na masce do spawania, posiada kubek, do którego można przyczepić klocki Lego, robi zdjęcia obcego wymiaru na Instagram [https://traincat.tumblr.com/post/133736017864/look-at-this-nerd].

Sue w tym filmie jest poważna, dosadna i trochę niezręczna, niesamowicie inteligentna i znacznie bardziej skłonna do urazy niż jej brat. Podoba mi się jej stylizacja: Sue nosi normalne, praktyczne ubrania, a jej makijaż jest realistycznie minimalny, a nie filmowo minimalny. W Fant4stic nie ma żadnej sceny, podczas której Sue musi się rozebrać, aby użyć swoich mocy. Nie istnieje też seksowna pielęgniarka, wprowadzona tylko po to, aby Johnny mógł ją podrywać, a widownia mogła doświadczyć zalecanych piętnastu minut uprzedmiotowienia kobiet.

O przedstawieniu Bena już wspominałam, ale warto również dodać, że ten Ben jest Żydem. Na drzwiach wysypiska jest mezuza, w pokoju widać menorę. Nie było to otwarcie powiedziane na głos, ale te elementy na razie muszą wystarczyć – tak jak Peter B Parker z Spider-Man: Uniwersum depczący kieliszek na ślubie.

Nie sądzę, aby pojawiła się lepsza adaptacja 616 Reeda niż występ Ioana Gruffudda w filmach z 2005 i 2007, ale Reed z Fant4stic bardzo dobrze oddaje Reeda z początków uniwersum Ultimate. Geniusz od wczesnego dzieciństwa, niezrozumiany przez wszystkich oprócz Bena, dopóki nie znalazł go Franklin Storm, jego niezręczne próby nawiązania kontaktu z Sue czy Victorem. Jak Sue, Reed jest bezpośredni i dosadny. Izoluje się, kiedy próbuje wszystko naprawić (i zbudował Benowi ołtarzyk, z ich zdjęciem z dzieciństwa, po które musiał wrócić do Baxter Building czy rodzinnego domu, ryzykując złapanie...).

Z kolei do Viktora trzeba być przekonanym od początku, przy samym pomyśle, kiedy było wspominane, że będzie bloggerem i gamerem. Ja nie widziałam z tym problemu. Kiedy spotykamy go pierwszy raz i widzimy, jak siedzi nieumyty po ciemku i gra w gry? Cudowna scena. Czy to dobra interpretacja Dooma? Może i nie, ale była zabawna. Może i nie chciałabym takiego Dooma w przyszłych adaptacjach, bo wolę naukowca-czarodzieja-monarchę, ale polubiłam Dooma z tego filmu. Przeżywa załamkę, wybiera się na wycieczkę, aby się odnaleźć, po czym wraca i morduje swoją figurę ojcowską. Samo życie.

Fant4stic nie jest filmem idealnym. Daleko mu do tego. Ale podoba mi się to, że próbował przełamać formułę istniejącą w przeważającej ilości filmów superbohaterskich. Miał też postacie i wątki, które zdecydowanie bardziej do mnie przemawiają w nieidealnym filmie niż kolejny poprawny film robiony na tę samą modłę.

Pochodnia Fandomu
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.