Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja książki - Star Wars: Thrawn. Sojusze

Wydawnictwo Uroboros zaserwowało nam kolejną porcję gwiezdnowojennych przygód z parą naszych książkowych ulubieńców: Darthem Vaderem oraz Thrawnem. I właśnie ta mieszanka Lord Sith i chissański wielki admirał w szeregach Imperium wzbudziła moją największą ciekawość. No i już w szczególności ciekawość sięgnęła zenitu gdy zgodnie z zapowiedzią, mieliśmy poznać jaką ci dwaj panowie mają wspólną przeszłość. W poprzedniej części dowiedzieliśmy się, że Thrawn w czasie Wojen Klonów poznał Anakina Skywalkera. No właśnie... Najwyższa pora żeby odkryć przeszłość.

Książkę rozpoczyna audiencja u Imperatora Paltapine'a, który oświadcza dwóm swoim sługom o zakłóceniu w Mocy, które wyczuł. I zadanie zbadania tego zakłócenia spada na ramiona Thrawna oraz Vadera. Obaj nie pałają do siebie miłością, można powiedzieć że ze sobą rywalizują, ba, że to wrogowie. Jednak słowo Imperatora to rzecz święta i żaden z nich nie może zlekceważyć bezpośredniego rozkazu. Rozkaz Imperatora kieruje ich na galaktyczne rubieże, na planetę Batuu... A przecież właśnie tam Chiss i Vader – który wtedy był jeszcze Anakinem Skywalkerem – spotkali się po raz pierwszy. Przypadek? Samą książkę można podzielić na dwa plany czasowe i rozgrywające się na nich trzy główne wątki. Z jednej strony mamy teraźniejszość i misję Vadera oraz Thrawna, z drugiej przeszłość w której śledzimy perypetie Anakina oraz Thrawna, trzeci wątek to również przeszłość i tym razem przygoda żony Anakina, Padmé. I muszę przyznać, że taki przeskok czasowy jest dość intrygujący, przynajmniej jeśli chodzi o postać Skywalkera. Z jednej strony mamy Wojny Klonów, okres bohaterstwa i heroizmu, okres w którym rycerz Jedi wierzył w ideały swojego zakonu i był użytkownikiem Jasnej Strony Mocy; z drugiej natomiast mamy rządy Imperium i oddanie Anakina Ciemnej Stronie.

Myślę, że główną zaletą tej książki są dobrze rozpisani bohaterowie: Anakin, Vader, Thrawn oraz Padmé. Oczywiście najciekawsza – moim zdaniem – jest pierwsza trójka. Chiss jest tajemniczy i błyskotliwy, natomiast Anakin/Vader zawsze był dla fanów sporą tajemnicą, miło że możemy dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat. To postać, która nie tylko jest zagadką, ale fascynuje chyba każdego fana Star Warsów. No i nie da się ukryć, podobnie jest z Thrawnem – to kolejna postać-łamigłówka. Trzeba przyznać, że Zahn cały czas dobrze pisze tę postać. Powiem szczerze, że zachowanie Thrawna z okresu Wojen Klonów mnie dość zaskoczyło, mimo że nie podlega władzy Republiki, to jednak jako komandor uznaje zwierzchnictwo Anakina jako generała. Jak dla mnie, ten duet kradnie całą książkę. No jest jeszcze Padmé, jednak ona jakoś mnie ani ziębi ani grzeje. A na pewno jak o niej myślę to mam przed oczami widok Natalie Portman.

Zagłębiając się dalej w fabułę, odkrywamy kopalnię Separatystów, którzy wydobywają rudę cortosis, którą mogą wzmacniać swoje droidy bojowe. Jednak pojedynek Anakina z tymi wzmocnionymi droidami... no trochę wyszedł kiepskawo. Jednak autor nie pieści się ze swoim ulubieńcem o niebieskiej skórze, nie raz bowiem wytyka mu klęskę poniesioną w walce z rebeliantami z Kananem Jarrusem na czele. To dobrze, że Zahn nie zapomina i nie neguje wydarzeń z serialu, kiepsko by było, gdyby nie pojawiały się do niego żadne odniesienia. A tak wszystko zdaje się być jedną całością. Powiem tak, obejrzałem chyba kilkanaście odcinków „Rebeliantów” i pokazana tam kreacja Thrawna niezbyt przypadła mi do gustu. Może to przez to, że nie widziałem wszystkich odcinków i moim oczom ukazał się ledwie skrawek całej logicznej – mam nadzieję – układanki? Jednak książkowy Mitth’raw’nuruodo jest o wiele ciekawszy, bardziej „żywy” i gwiezdnowojenny. I właśnie z racji istnienia serialu nie za bardzo wiedziałem, gdzie umiejscowić tę książkę. Wątki przeszłe, to wiadomo: okres między „Atakiem klonów” a „Zemstą Sithów”, jednak teraźniejszość... no to dopiero była zagadka. Szybki risercz pozwolił mi umiejscowić misję Vadera i Thrawna gdzieś po wydarzeniach trzeciego sezonu serialu. Może nadszedł czas, aby nadrobić zaległości i obejrzeć cały serial? 

Ale wróćmy do książki. Na pewno dla niektórych problemem mogą być te przeskoki w czasie, że linia fabularna tylko w jednym czasie będzie zadowalająca. No cóż, tak być może. Moim zdaniem wydarzenia zarówno z przeszłości jak i teraźniejszości zostały dobrze przedstawione. Ja czytając całą książkę bawiłem się bardzo dobrze.

Choć uważam książkę za dobrze napisaną, ciekawą i porywającą, to nie jest ona pozbawiona wad. Chyba najgorsze było wprawienie w ruch za pomocą Mocy zwłok jednego z napastników, aby przeprowadzić w ten sposób dywersję. Mniejsze potknięcia również się zdarzają, ale na szczęście nie biją tak po oczach. Generalnie książkę bardzo gorąco polecam, świetnie się przy niej bawiłem... i z jeszcze większą niecierpliwością czekam na kolejny tom!


Dengar

Star Wars: Thrawn. Sojusze
Autor: Timothy Zahn
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Liczba stron: 480
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 49,99 zł
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.