Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - X-Men. Jim Lee

Wydawana przez Egmont seria Marvel Classic przyzwyczaiła polskich czytelników do serwowania pozycji znanych i bardzo dobrych pod względem jakości. Wiadomość, że w jej ramach wydany zostanie tom zawierający zeszyty X-Men rysowane przez Jima Lee z pewnością ucieszyła niektórych fanów, jednak na pewno nikogo nie zaskoczyła. To kawał klasyki, który doskonale wpisuje się w ramy serii. Sam, chociaż styczność z twórczością Jima Lee miałem znikomą, ucieszyłem się na możliwość zrecenzowania tej pozycji. Jak zawsze tom (jako zbierający archiwalne numery) ma dużą wartość poznawczą, która pokazuje, jak pare dekad temu wyglądały komiksy. Lektura jednak trochę mnie zaskoczyła. Już teraz mogę powiedzieć, że jest to pozycja nie dla każdego. 

Skoro tom reklamowany jest nazwiskiem Jima Lee, zacznijmy od warstwy rysunkowej. Nie za dużo można o niej powiedzieć, ponieważ oddaje ona po prostu ducha czasów. Gdyby ktoś zapytał mnie jak powinny wyglądać komiksy z lat dziewięćdziesiątych, powiedziałbym, by wziął do ręki ten tom. Postaci nie są jeszcze przesadnie umięśnione, ale widać charakterystyczną kreskę. Zaskoczyło mnie, że stroje kobiet nie są tak skąpe, jak mogłoby się wydawać że będą. W każdym razie widać też, że Lee stara się zainteresować widownię ówczesnych nastolatków czasem eksponując więcej kobiecych krągłości. Z perspektywy dzisiejszej patrzy się na to z lekkim politowaniem, ale ma to też swój specyficzny urok tamtej epoki. Na plus na pewno trzeba wskazać kostiumy, które są różnorodne. Pojawiają się także te klasyczne, dlatego ktoś kto chciałby zobaczyć X-Men w „podstawowym” wydaniu (chociaż historia pokazuje, że coś takiego nie istnieje), mógłby poczuć się dobrze. 

Jeżeli chodzi o fabułę to… no cóż… Powiedzmy sobie szczerze, wydanie tego tomu w taki sposób to jeden wielki błąd. Nie wiem czy to autorski pomysł Egmontu, czy może tak wydany był pierwowzór przez Marvela, ale szczerze mówiąc nie interesuje mnie to. Ten, kto podjął taką decyzję, chybił. Kojarzycie to wszystko, co mówi się o X-Mena, że wszystko jest ze sobą ściśle połączone, że istnieje masa nawiązań? No to generalnie tak jest naprawdę. Obecnie może mniej niż dawniej, ale w latach 80 i 90 to był dopiero kosmos. To teraz wyobraźcie sobie, że bez znajomości wcześniejszej fabuły dostajecie bardzo ładnie zrobiony, oprawiony w twardą okładkę tom z przygodami X-Men, który ciągnie wątki  z poprzednich numerów, których nie mieliście okazji przeczytać. Takim tomem są własnie X-Men Jima Lee. 

Żeby oddać sprawiedliwość - początkowe karty to wyjaśnienie danego okresu w komiksach, krótka biografia Jima Lee i skrót wydarzeń, które działy się przed początkiem fabuły. Kiedy czytałem te wstępy, byłem pod wrażeniem- wcześniej rzadko to widywałem i zazwyczaj nie dawały one wiele informacji. Tutaj natomiast wszystko wydało mi się poukładane i zrozumiałe. Problem pojawił się kiedy zacząłem czytać ten komiks i okazało się, że to co zostało napisane we wstępie jest bardzo dużym spłyceniem wcześniejszej fabuły. I czytelnik kompletnie nie wie co się dzieje, gubi się. Ale wiecie, komiks nie jest najtańszy i najcieńszy, na pewno w toku lektury wszystko się usystematyzuje - przecież Egmont nie mógłby wypuścić czegoś, czego nie da się czytać! Nic bardziej mylnego. Uporządkowana fabuła zaczyna się dopiero od połowy numeru. Wcześniej dostajemy wyjęte z kontekstu i poszatkowane numery, które nawet posiadają pomiędzy sobą luki (sic!). To największy mankament tego tomu. Czytelnik po prostu nie wie dlaczego dzieją się niektóre rzeczy i jak wygląda moment w historii X-Men. Wstęp stara się tłumaczyć co działo się pomiędzy poszczególnymi numerami, ale raczej z marnym skutkiem. Od połowy zaczyna się inna historia, która dla odmiany jest całkowicie zrozumiała. I to prowadzi mnie do pewnej konkluzji- tom dało się po prostu odchudzić. Miałby 150 stron, ale byłby dobrym pokazem umiejętności Jima Lee i wszyscy byliby zadowoleni. Niestety nie pasowałby wtedy do serii Marvel Classic. No i pewnie to przesądziło o takiej budowie tego tomu. 

Tak jak już wspomniałem, ciężko cokolwiek powiedzieć o fabule pierwszej połowie tomu, gdyż jest bardzo poszatkowana. Jeżeli jednak ktoś chce spróbować to ogarnąć, to spotka się z przygodami różnych członków X-Men, którzy walczą o przeżycie, albo próbują jakiegoś nowego początku, który z różnych przyczyn im nie wychodzi. W tej części mamy całą masę potyczek z różnymi wrogami. Niektóre elementy są mocniejsze, inne słabsze. Mętlik w głowie w każdym razie jest duży. Na plus na pewno zasługuje tutaj małe cameo dwóch Avengers - Black Widow i Kapitana Ameryki. Miły akcent, a sam zeszyt, w którym występują też jest niczego sobie.

Druga część to spójna historia opowiadająca o przygodach X-Men w kosmosie. Pojawia się klasyczny motyw Imperium Shi’Ar, Cesarzowej Lilandry oraz Charlesa Xaviera. Jeżeli chodzi o fabułę, to jest… okej. Nie wiem czego oczekujecie po X-Men (zwłaszcza z tego okresu), ale to prosta historia, którą da się ogarnąć i która pozwala oddać ducha tamtych czasów. Różne postaci mają swoje kilka minut, dlatego chyba każdy powinien być zadowolony z występu swojej ulubionej postaci. Jeżeli tom miałby ograniczać się tylko do tego, mógłbym uznać, że jestem zadowolony, bo dostałem wszystko, czego od komiksu oczekiwałem- ducha czasu zarówno w warstwie fabularnej jak i graficznej. I super. 

Na koniec dostajemy też wycinek z innego zeszytu, ale to za dużego wpływu na odbiór całości nie ma. Podsumowując, X-Men Jima Lee to solidna pozycja w kategorii „zobaczmy jak kiedyś wyglądały komiksy”. Z dzisiejszymi tytułami trudno mu konkurować, chociaż biorąc pod uwagę to ile złych pozycji możemy dostać o grupie mutantów, to w dalszym ciągu jest całkiem nieźle. Ja w drugiej połowie bawiłem się dobrze. Tom cierpi na nieprzemyślany format i to może rozczarować. Decyzję o zakupie pozostawiam wam, nie będę się tutaj wychylał. 

Krzysiek "Sobb" Sobieraj

X-Men. Jim Lee
scenariusz: Chris Claremont, Ann Nocenti
rysunki: Jim Lee
tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
cena z okładki: 99,99 zł
liczba stron: 312


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.