Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Krucjata Nieskończoności

Sięgając po "Krucjatę Nieskończoności" wiedziałem, że na pewno nie otrzymam równie interesującej lektury, co w przypadku pierwszej części tej kosmicznej trylogii, "Rękawicy Nieskończoności", która stała się pozycją ważną w kanonie komiksu superbohaterskiego i jednym z wzorów dla innych eventów. Głosy, że "Krucjata..." nie jest pozycją wybitną, pojawiły się już w momencie, gdy miała ona swoją premierę. Podobnie jak "Wojna Nieskończoności", nie sprostała oczekiwaniom i w myśl zasady, więcej i bardziej, dostarczyła historię pełną superbohaterów z różnych zakatków uniwersum, ale bez większego zamysłu. 

Mamy tu bezpośrednią konsekwencję wydarzeń z wcześniejszych tomów, gdy Adam Warlock rozszczepił swoją duszę, pozbywając się jej złej i dobrej strony. Teraz ta dobra strona powraca jako Bogini, która chce stworzyć dla wybranych istot idealny świat. To Ci, którzy wierzą w siłę wyższą, jak Kapitan Ameryka, Spider-Man, Niewidzialna Kobieta i wielu innych. Zabiera ich z Ziemi i przenosi zdala od ich rodzin i przyjaciół, nie tylko dobrowolnie, ale wielu z nich kontrolując psychiczną więzią. Wydawałoby się, że ma dobre intencje, jednak rzeczywistość okazuje się być całkiem odmienna, a superbohaterowie staną chcąc czy nie chcąc naprzeciw siebie. 

"Krucjata Nieskończoności" to prawie 500 stronnicowy tom. Zawiera on nie tylko główną sześcioczęściową miniserię, ale także uzupełniające ją zeszyty serii Warlock Chronicles i Warlock and the Infinity Crusade. Bardzo się cieszę, że ta publikacja ukazała się na naszym rynku, nawet, jeżeli jej poziom pzostawia wiele do życzenia. Główna miniseria stawia całkiem ciekawe pytania odnoszące się do wiary i trochę szkoda, że wątek ten nie został bardziej eksponowany. Zamiast tego wszystko rozmywa się, a uzupełniające ten główny wątek zeszyty wydają się opowiadać o niczym lub dawać nam zbędnę lub zbyt długie komediowe wstawki. 

Autorem scenariusza ponownie jest Jim Starlin i niestety, nie udało mu się sprostać wyzwaniu i wyciągnąć wnioski z błędów "Wojny Nieskończoności". Tutaj widać, że scenarzysta nie miał pomysłu na tę historię i dostajemy sceny zbędnę, które wiele nie wnoszą do głównego wątku, który za to został poprowadzony po łebkach.  Rysunki w tym tomie stworzyli Ron Lim, Tom Raney, Angel Medina i Tom Grindberg. Nie mam im wiele do zarzucenia, mamy tu klasyczną kreskę jaką można było znaleźć w niejednym komiksie z tego okresu. Podobnie z kolorystką tych plansz. 

Recenzowany tu album ma wiele wad, tego nie da się ukryć. Scenariusz nie ma charakteru, po lekturze komiksu niewiele z niego zapamiętamy. Rysunki też nie zostaną w naszej pamięci na dłużej. Ta pozycja to przede wszystkim podróż w czasie do lat, w których komiksy tworzyło się w innej formie, z inną narracją, innymi dialogami. To wszystko sprawia, że mimo problemów tego komiksu, to ciekawe lektura, który może nauczyć, jak ewoluował komiksowy gatunek. Z odpowiednim podejściem, lektura mimo wad może dać trochę radości. Ale nie jest to na pewno lektura obowiązkowa.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Krucjata Nieskończoności
Scenariusz: Jim Starlin
Rysunki: Ron Lim, Tom Raney, Angel Medina, Tom Grindberg
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Cena z okładki: 139,99 zł
Liczba stron: 492
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.