Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Bloodborne tom 2 Pieśń wron

Raz jeszcze – tym razem także w dwóch opowieściach – mamy okazję powrócić do miasta Yharnam. I tak poprzednio, nie musimy znać uniwersum gry – chociaż jest to pomocne, aby się we wszystkim połapać – jednak czy oznacza to, że będziemy się wybornie bawić? Czy drugi tom dorównuje swojemu poprzednikowi? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszej recenzji.

Sam w grę grałem i zdołałem ją – jakimś cudem – przejść, a mimo to miałem problemy z odnalezieniem się w tym komiksie. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć na temat kanoniczności każdej z tych opowieści, bo w sumie nigdzie się nie dowiadujemy czy te wydarzenia miały miejsce, czy też nie. Więc pod tym kątem nie będę się przyczepiał, bo nie ma do czego. Na pewno ukłonem w stronę gry – a tym samym kanonu – jest pojawienie się w roli głównej bohaterki Eileen „Wrony” w pierwszej opowieści o tytule „Pieśń wron”. Postać ta pojawiła się w grze jako NPC z którym mieliśmy okazję chwilkę porozmawiać a także pomóc jej w kilku polowaniach. Krótko mówiąc Elileen jest Łowcą polującym na innych Łowców, tych których padli ofiarą choroby spopielonej krwi. Jednak na kartach tej historii nie skupiamy się na wątku polowań, nie ma tu walk i hektolitrów tryskającej posoki, scenariusz Alesa Kota skupia się na psychice tej postaci, która często odpływa, traci kontakt z rzeczywistością – a my wraz z nią – oraz gubi się we własnych myślach. Domyślam się, że to historia mająca opowiadać o smutku, samotności, zatracaniu się w szaleństwie... No właśnie, ciężko do końca zrozumieć o czym jest ten komiks. Przyznam się bez bicia, przeczytałem go chyba ze cztery razy i do końca nie zdołałem go rozgryźć. Z czego to wynika? Sam nie wiem, nie skumałem koncepcji scenarzysty? Historia jakoś do mnie nie przemówiła? Kurczę, ciężko mi coś powiedzieć na temat tej historii. Zdaje się opowiadać o przywołanych wspomnieniach z dzieciństwa, które mogą pomóc naszej bohaterce rozwiązać tajemnicę z przeszłości. Jednak czy aby na pewno tak jest? Nie ulega wątpliwości, że bohaterka podąża tropem mordercy i zagłębia się we własny umysł. Można powiedzieć, że scenarzysta bawi się koncepcją Wglądu będącego częścią mechaniki gry. Mówiąc krótko, Wgląd jest darem który pozwala dostrzec to co ukryte i mistyczne.

Bohaterem drugiej historii jest badaczu i weteran, który próbuje poznać prawdę, stara się odkryć istotę nie tyle samego miasta co również złej krwi. Stara się on badać istnienie alternatywnych wszechświatów. Jak można wnioskować po tytule opowieści - „Zerwana zasłona” - prędzej czy później owa zasłona zostanie zerwana i nasz bohater ujrzy to co się za nią kryje. Czy jednak zwykły człowiek jest gotów aby posiąść tego rodzaju wiedzę? Czy zdoła to udźwignąć? Po znalezieniu notatek, których świadomie nie rozumie... jego podświadomość zaczyna je analizować i dzięki temu – czepiając się terminologii z gry – zdobywa kolejne punkty Wglądu. Zaczyna dostrzegać dziwne cienie, postacie, rusza w podróż ku zatraceniu i szaleństwu. Ta historia to ukłon w stronę graczy, znajdziemy tu kilka znanych z gry miejsc i potworów.

Kurczę, co tu powiedzieć... Próbując odkryć czy inni recenzenci mieli podobne odczucia jak ja rzuciłem okiem na dwie czy inne recenzje. Ktoś pisał, że wszystkie elementy układanki zaczną pasować, jeśli zaczniemy doszukiwać się prawdy wraz z głównym bohaterem. Szukałem prawdy, szukałem nie raz lecz jej nie znalazłem. Mówiąc krótko, poległem. Biję się w pierś. 

Czy uważam, że lektura tego tomu to stracony czas? No nie, nie mogę tak powiedzieć. Kilka razy czytałem ten tom i próbowałem rozkminić o co chodzi. Okej, można narzekać – chociaż pewnie nie każdy będzie to robić – że jest tu sporo pustych kadrów gdzie nie ma dialogów czy narracji, że jest tu sporo egzystencjalizmu, wizje z przeszłości, teraźniejszości przeplatają się tak, że nie do końca wiadomo co jest co. Często brak tu interpunkcji, niekiedy w ogóle nie ma dialogów. No cóż... z jednej strony tekst to równie istotna część komiksu co i ilustracje, tekst wyjaśnia nam coś, uzupełnia to co pokazuje rysownik. Korzystanie z samych ilustracji może być dla opowieści nieco krzywdzące.

Pod względem wizualnym tom „Pieśń wron” prezentuje się bardzo ładnie. Nasz rodak, Piotr Kowalski odwalił naprawdę kawał dobrej roboty. Jego wizja – być może wspomaganego grą – Yharnam wygląda obłędnie. Naprawdę, ilustracje w jego wykonaniu bardzo ale to bardzo mnie urzekły i z ręką na sercu powiem, że są one najmocniejszą stroną całego tomu. Podkreśla klimat i atmosferę obu opowieści, kiedy trzeba jest mrocznie, kiedy trzeba, jest tajemniczo. Rysunki Kowalskiego uzupełniają scenariusz obu opowieści. To wielki plus!

Czy polecam ten komiks? Mam mieszane uczucia... Z jednej strony sam go do końca nie rozgryzłem. Z drugiej ilustracje mnie urzekły, w pewien sposób opowieści mnie zaintrygowały i próbowałem odkryć to drugie dno, poukładać puzzle które dał mi scenarzysta, no ale poległem. Czy porażka może spotkać również innych czytelników? Pewnie tak. Czy ich to może sfrustrować? Pewnie tak. Ukłon w stronę gry i graczy, bardzo ładne rysunki – to bez wątpienia są plusy. Scenariusze są również ciekawe... no tylko to zrozumienie co autor miał na myśli. Chyba po raz pierwszy w życiu napiszę, że ani nie polecam, ani nie zniechęcam do przeczytania tego komiksu. Sięgną po niego ci, którzy lubią mroczne, klimatyczne ilustracje, lubią tajemnicę i są gotowi wysilić szare komórki aby pojąć sens kryjący się w obu opowieściach. Jeśli jesteście gotowi zaryzykować to zapraszam do lektury!

Dengar

Bloodborne. Pieśń wron. Tom 2
Scenariusz: Ales Kot
Rysunki: Piotr Kowalski
Tłumaczenie: Piotr Czarnota
Liczba stron: 224

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.