Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Symbiote Spider-Man: Alien Reality #1

Bez wątpienia poprzednia mini-seria opatrzona tytułem „Symbiote Spider-Man” cieszyła się uznaniem wśród czytelników i przyniosła odpowiednie zyski, bo nie musieliśmy długo czekać na kolejny zeszyt o przygodach Spidera będącego jeszcze w posiadaniu czarnego (i żywego) kostiumu. Za sterami znowu Peter David, a ołówek i tym razem dzierży Greg Land. Co z tego wyszło? Przekonajmy się sami.

Wszystko zaczyna się w bliżej nieokreślonej przeszłości, na Syberii. Na białym pustkowiu coś uderzyło w ziemię i oczywiście trzeba to sprawić. Z lądującego statku wysiada Czarna Wdowa, która wpada na Doktora Strange'a. Okazuje się, że oboje są tu z tego samego powodu: tajemniczego obiektu, który wbił się w śnieg. Owym tajemniczym przedmiotem jest skrzyneczka (dziwne, że wchodząc w atmosferę się nie spaliła), w której znajduje się księga. Księga, nazwana przez Stephena Słowem Boga. Widząc, że to sprawy, które ją przerastają, Natasha odchodzi zostawiając wolumin magowi. Jak pewnie możemy się domyślić – no i się domyślamy – ów przedmiot, ta tajemnicza księga będzie źródłem kłopotów Pająka. Bo jakżeby inaczej.

W poprzedniej serii byliśmy świadkami, że Spider będąc w posiadaniu symbionta walczył z Mysterio. I tu abstrakcja: wielka szkoda, że Beck nie znalazł się na celowniku Dark Carnage'a podczas Absolute Carnage. Tym razem scenarzysta zadecydował, że przeciwnikiem symbiontycznego Spider-Mana będzie Kraven Myśliwy. Ale zaraz, zaraz – krzykniecie – a co na okładce robi Hobgoblin? Powoli, powoli, zaraz i do niego dojdziemy. Na lotnisku JFK. Spider – Kraven okładają się w najlepsze pięściami i widzimy, jak pewny siebie Myśliwy liczy, że użycie toksyny pomoże mu w walce ze Spiderem. I tu naszemu bohaterowi pomaga czarny kostium, który przejmuje kontrolę nad ciałem nieprzytomnego nosiciela i o mało nie zabija wroga. Spider odzyskuje przytomność i widzi Kravena, który wygląda jakby wrócił z safari, jest pozbawiony broni i nie nosi swojego charakterystycznego stroju. Co więcej, stewardessa mówi Pająkowi, że Kraven pomógł mu powstrzymać zbira, który chciał porwać samolot. Zaskoczony Spider postanawia się oddalić i zauważa spider-mobile. Jadąc swoim pojazdem po ulicach miasta zauważa Black Cat. Postanawia się od niej dowiedzieć co się dzieje. No i trochę głupota scenarzysty, Pająk, było nie było, bohater, porzuca na chodniku swój samochód? Trochę słabe zachowanie, prawda? Ale wracamy do dalszej lektury. Black Cat to nie Felicia tylko Natasha! Że co? Że jak? No trochę to pokręcone. Jak się dowiadujemy ona i Peter są kochankami. Szkoda, że sam Parker nic o tym nie wie. Na kolejnych kadrach widzimy jak Spider przelatuje nad ulicami miasta – bowiem jego spider-mobile wylądował na lawecie [ha! Karma wraca!] - i kieruje się ku siedzibie Strange'a. Ale na miejscu dowiaduje się od Wonga, że nie ma kogoś takiego jak Doktor Strange. Sorcerer Supreme nie przebywa w swojej siedzibie, lecz Pająk może spotkać się z jego akolitą... a jest nim Hobgoblin! Że co? Że jak? Wszystko wskazuje na to, że całe zamieszanie jest sprawką Goblina, który – tak jak Pająk – pamięta jak wcześniej wyglądał świat. Mając do czynienia z magią, Pająk wydaje się być na przegranej pozycji. Ostatecznie udaje mu się uciec... i trafić na bezdomnego Stephena Strange'a!

Kurczę, to nie jest kiepski komiks. Jednak mimo to, nie czuję go. Nie przemawia do mnie ta historia. Peter David i Greg Land zrobili dobry i na swój sposób intrygujący komiks, jednak nie czuję tego, co czułem czytając „Scream: Curse of Carnage”. Ciekawi mnie w jaki sposób Hobgoblin zajął miejsce Strange'a i co zrobił, że świat Pająka nieco stanął na głowie. Z ciekawości przeczytam i kolejny zeszyt, ale niestety, „Alien Reality” to nie jakieś wow! Polecam lekturę tego komiksu, bo jednak jest wizualnie ładny i fabularnie ciekawy. To, że to nie mój klimat, nie oznacza w ogóle, że kiepski komiks.

Dengar



Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela. 

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.