Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Scream: Curse Of Carnage #1

Jakoś nie mam w zwyczaju śledzić zapowiedzi komiksowych z wyprzedzeniem, dlatego pojawienie się w sprzedaży tego komiksu było dla mnie pewnym szokiem. Oczywiście pozytywnym szokiem, bo dość dobrze przyjąłem mini-serię o Scream będącą tie-inem do „Absolute Carnage”. Co prawda rozczarowało mnie trochę to, że żółty symbiont nie odegrał większej – w sumie to nie odegrał żadnej – roli w pokonaniu Dark Carnage'a. Niemniej jednak byłem ciekawy, co też ją czeka w solowej serii.

Komiks rozpoczyna nocna akcja policji pod jednym z mostów na Manhattanie, gdzie odnaleziono ciało kobiety, prawdopodobnie bezdomnej. Sprawą zajmują się detektyw Henley i Castro. Mężczyzna jeszcze nie widział zwłok... znaleziona kobieta wygląda jak jakaś pokręcona hybryda człowieka i morskich stworzeń: z jej przedramion wyrastają szczypce krabów, z ust wystają macki ośmiornicy, zamiast oczu ma jakeś jeżowce... No wygląda to dość creepy... Trzeba przyznać, że Chris Mooneyham ilustrując ten zeszyt postarał się i na jego rysunkach widać tę groteskę. I jeśli w klimacie horroru ma być utrzymana ta seria – albo i początkowy arc – to przy takich ilustracjach efekt będzie osiągnięty. Co więcej, zdaniem rybaka, który natrafił na ciało, kobieta jeszcze żyła. Jak to możliwe? Co jej się stało? Niby pierwsze strony, a napięcie już jest na dość wysokim poziomie. Jestem zaintrygowany.

Idziemy więc dalej. Na kolejnej stronie śledzimy Andi Benton, która mija miejsce zdarzenia i detektywów Henley i Castro. Dziewczyna przypomina sobie – a przy okazji i my; jakby wśród czytelników znaleźli się tacy co nie za bardzo znają jej przeszłości – minione wydarzenia. Jej przemyślenia i wspomnienia raz po raz przerywa głos symbionta, którego obecnie jest nosicielką. Dziewczyna wydaje się niepocieszona tym faktem, dobrze jej było będąc Manią, lecz bycie nowym wcieleniem Scream to już zupełnie inna para kaloszy. W sumie to dość intrygujące, bo nie tak dawno, bo w „Web of Venom: Funreal Pyre” dziewczyna narzekała, że brakuje jej kontaktu z symbiontem. Czyżby z obecnym nie mogła znaleźć wspólnego języka? Z czego to może wynikać? Symbiont symbiontowi nierówny? Czy konflikt na linii Andi-Scream będzie się pogłębiać czy może raczej obie panie się dogadają? Co więcej, dowiadujemy się, że Brock zaginął. O tym pewnie przeczytamy na łamach jego serii. Przeskakując na kolejne strony, dowiadujemy się nieco o przeszłości Andi: jej żalu i smutku z powodu odejścia matki. Co ciekawe, w którymś momencie gdy Scream chce „wyjść” z jej ciała, widzimy ryby, zarówno żywe jak i martwe. Czyżby żółty symbiont coś wiedział, o dziwnej rybiej hybrydzie, którą znaleźli Henley i Castro? Intrygujące... Ale to nie koniec. Później widzimy jak starsza bezdomna opieprza dziewczynę, że zajęła jej wyrko. Ba, grozi jej ostrzem lecz w rozmowę wtrąca się May Parker. Starsza kobieta jest dość agresywna i jest gotowa zaatakować May, lecz Andi nie pozostaje bierna. Starsza kobieta – Agnes – atakuje ją ostrzem, a niewielkie macki symbionta zdają się zablokować klingę. I tu ciekawy twist fabularny... „Coś jest w tobie. Pod twoją skórą. Ty... Jesteś jedną z nich.” mówi starowinka i odchodzi. Co wie o symbiontach? Czy ma z nimi jakiś związek? Może być ciekawie! Dalej idąc z fabułą widzimy jak nie mogąca spać Andi udaje się na koncert punkowy (lub też rockowy) i tam zaczepiona przez jednego z imprezowiczów przywala mu w twarz. Wychodząc z klubu zastaje tego samego typa ze swoimi koleżkami. Nie trzeba być wróżbitą, żeby domyślić się, że na widok noża symbiont nie pozostanie bierny, nie zamierza pozwolić aby Benton została zgwałcona. Jakby tego było mało, później Andi siedzi na moście i znowu dowiadujemy się, że Brock zniknął (przeczytamy o tym w Venom #21, który rozpoczyna Venom Island!). Dziewczyna decyduje się na drastyczny krok, chce popełnić samobójstwo skacząc do wody – a przynajmniej ja w ten sposób rozumiem tę scenę. Niestety żółty symbiont jej na to nie pozwala. Do wody skapuje kilka kropel krwi dziewczyny...

… i w tym momencie na kartach komiksu napisanego przez Clay'a McLeoda Chapmana dzieje się coś, co mnie najbardziej zaintrygowało (oczywiście poprzednie momenty były również intrygujące, ale to co się dzieje pod koniec jest sztosem). Na kolejnych kadrach, opatrzonych cytatami z poematu „Beowulf” widzimy jak po dnie East River maszeruje rybio-ludzka hybryda. Nie jest to jedyna podwodna potworność, bowiem po dnie poruszają się również nieumarli, którzy kierują się ku zatopionemu statkowi. Coś – lub ktoś – bez wątpienia przyciąga te bestie. Jak później odkrywamy, wewnątrz wraku z czegoś co wygląda jak studnia wyłania się humanoidalna, kobieca postać. I tu z pomocą przyszła mi strona mavel.fandom.com z której dowiedziałem się, że owa studnia to Klyntar!! Ło kurła, panie! Jestem ciekaw kto to, co to... ale gdy wyczytałem, że studnia do symbiont to moja ciekawość wystrzeliła w górę niczym Sputnik. Te podwodne sceny w wykonaniu Chrisa Mooneyhama są mega dobre i jak mówiłem wcześniej, groteskowe! Jakby tego było mało, te nieumarłe monstra atakują Andi, która z pomocą Scream pokonuje je. Pod koniec zeszytu ktoś wraca do życia Andi, co wcale a wcale nie cieszy żółtego symbionta...

Dobra, to było, kurde, dobre. Niczego się nie spodziewałem, nie oczekiwałem nie wiadomo czego, bo nie wiedziałem o planach dotyczących tej serii. Sięgnąłem z ciekawości i przeczytałem i muszę przyznać, że jestem mega pozytywnie zaskoczony. To co napisał Clay McLeod Chapman przerosło moje oczekiwania, pierwszy zeszyt o przygodach Scream utrzymano w klimacie horroru, co przy rysunkach Mooneyhama wyszło mega! Jestem pod wrażeniem... i czekam na kolejny zeszyt! Kto nie czytał a lubi symbionty, niech natychmiast sięgnie po ten numer. Ja już zamówiłem w przedsprzedaży kolejne.

Dengar


Scream: Curse of Carnage #1 możecie nabyć w sklepie ATOM Comics

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.