Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Mój nowojorski maraton

O ile dobrze pamiętam, do tej pory jedyną książką o bieganiu, jaką miałem okazję przeczytać, było " O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu", której autorem jest Haruki Murakami. Lubię tego autora, więc i jego doświadczenia z bieganiem, będącym ważną częścią jego życia, czytało się bardzo dobrze. Teraz dzięki wydawnictwu Marginesy miałem okazję poznać przygodę kolejnego twórcy z tą dziedziną sportu.  

Sébastien Samson to artysta, któremu nigdy ze sportem, a tym bardziej bieganiem, nie było po drodze. Od kilkunastu lat nie ćwiczył i ćwiczyć nie zamierzał. Co innego jego żona, która należy do lokalnego klubu biegaczy i wraz ze znajomymi regularnie bierze udział w biegach krótko i długodystansowych. Pewnego dnia w głowie twórcy zrodziła się jednak myśl. Co, gdyby i on wziął udział w maratonie? Nie ukrywa przy tym, że swoje doświadczenia z treningu opisałby w formie komiksu. Zaczynamy więc śledzić jego kolejne próby, samotny trening, zmagania z przeciwstawiającym się mu ciałem, a w końcu docieramy na start nowojorskiego biegu. Czy uda mu się dobiec do końca? Jak wygląda jego walka z własnym ciałem i własną psychiką? 

Ta autobiograficzna opowieść jest bardzo osobista. Po części wynika to z faktu, iż większość treningów autor prowadzi sam, również jego maratoński bieg to bardzo osobiste przeżycie - chyba dla każdego z uczestników. Droga, jaką przechodzi jest warta podziwu, głównie dlatego, w jak krótkim czasie udaje mu się poddać swoje ciało może nie morderczemu, ale bardzo wymagającemu treningowi. Samson otwiera się dla czytelnika, nie brak tu specyficznego humoru, w tym pewnej dozy autoironii. Nie pokazuje tu tylko swojego pogodnego oblicza, ale i chwile słabości.

Samson swoje postaci rysuje w kreskówkowym, prostym stylu. Gdy jednak chodzi o tło i widoki z Nowego Jorku czy jego rodzinnej Normandii, mamy tu już dbałość o detale i łatwo rozpozjemy znane lokalizacje. Spodobał mi się pomysł twórcy, który nie tylko korzystał ze zdjęć przy odtworzeniu lokalizacji, ale także w trakcie biegu nagrywał go kamerą. Dzięki temu mamy dość dokładny obraz kolejnych etapów i zmagań jakie przechodzi autor. Gdyby nie ta kamera, pamięć z tak wykańczającego rozdziału w życiu mogłaby szwankować. Interesującym zabiegiem było pokazanie także wewnętrzych zmagań ciała autora, w którym śledzimy działania pewnych "istot" - nie będę próbował ich opisać, lepiej wskazać, że chodzi mniej więcej o to, co widzieliśmy w serialu animowanym "Było sobie życie". Początkowo nie byłem przekonany do tego pomysłu, ale zgrał się ładnie z pozostałymi planszami i dostarczył dodatkowej dozy humoru.

Celem autora nie jest zachęcenie nikogo do biegania, to przede wszystkim zapis jego własnej przygody z tym sportem. Oczywiście ruch to zdrowie i jeżeli ma się możliwości, to warto wziąć z autora przykład i przynajmniej spróbować regularnie biegać. Samson nie stara się także pokazać swoich doświadczeń w heroiczny sposób, wielokrotnie podkreśla, że wielu jest lepszych od niego i sam jedynie chciał tylko sobie coś udowodnić, przeżywając przy tym pewną przygodę. Dzięki temu otrzymujemy kawał dobrej, biograficznej historii, którą warto poznać. Zdecydowanie polecam.


Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Mój nowojorski maraton
scenariusz i rysunki: Sébastien Samson
tłumaczenie: Paweł Łapiński
wydawnictwo: Marginesy
liczba stron: 192
cena z okładki: 39,90 zł


 
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.