Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Invincible tom 5

Jeżeli polubiliście dotychczasowe przygody Nezwyciężonego, to piąty tom nie powinien przynieść Wam zawodu. Scenarzysta Robert Kirkman konsekwentnie rozwija dotychczasowe wątki, choć można odnieść wrażenie, że zawarte w tym tomie zeszyty to w dużej mierze szansa na złapanie oddechu przed czymś większym, co może już wkrótce nastąpić. Co dokładnie spotyka Marka Graysona w tomie piątym?

Przede wszystkim nasz bohater musi mocniej zaangażować się w opiekę nad swoim przyrodnim bratem, który z uwagi na swoje geny rośnie szybciej niż zwykły człowiek. Nastoletni chłopak chce pójść w ślady swego ojca i brata i także zostać superbohaterem. Mark nie jest w stanie mu tego zabronić, ale może pomóc nakierować go w tej nowej drodze, czerpiąc ze swoich doświadczeń, a jednocześnie samego ucząc się odpowiedzialności. Bo Oliver w walce ze złoczyńcami nie ma zamiaru się powstrzymywać i sięga po ostateczne środki. 

Wątek ten stoi w ciekawym kontraście do tego, co dzieje się w relacji Marka z Cecilem Stegmanem, szefem tajnej organizacji odpowiedzialnej za przeciwdziałanie i kontrolę nadnaturalnych zjawisk. Mężczyzna angażuje do współpracy byłych przestępców, przez co pojawia się rysa na jego kryształowym obrazie, jaki miał w swojej głowie Mark. To początek tarć między nimi, a różnica ich podejść do kolejnych zdarzeń na Ziemi eskaluje konflikt między nimi. 

Spokojniej natomiast jest w życiu Marka, gdy mowa o miłosnych perypetiach. Bohater dostaje szansę na stabilny związek z Atom Eve i spędza z nią wolne chwile. Jego była Amber wciąż jednak szuka w nim wsparcia, gdy jej nowy partner nie jest do końca tym, za kogo go miała. Można przy okazji wspomnieć, że lepiej zaczyna wyglądać życie matki Marka, która wychodzi z alkoholowego nałogu i staje znów na nogach.

Poza kolejnymi przestępcami, z którymi musi się zmierzyć nasz bohater, mamy tu także krótki crossover z Wolf-Manem, inną postacią wymyśloną przez Kirkmana, która również doczekała się własnej serii (czy wyda ją Egmont? Raczej nie, choć to krótka 25 zeszytowa seria). Scenarzysta sprawnie przedstawia swoje "drugie dziecko", przez co nie boli aż tak brak znajomości jego przygód. Ostatecznie spotkanie tej dwójki wypada po prostu dobrze, bez fajerwerków.

Widać, że album mocno koncentruje się na Marku i jego przygodach, nie ma tu tak wiele samodzielnych wątków drugoplanowych postaci. Dlatego też z nieco większym zainteresowaniem moją uwagę skupiły te fragmenty poświęcone Omni-Manowi i Allenowi, które pozwoliły posunąć do przodu ich przygody.

Piąty tom przygód Marka Graysona to standardowo kawał lektury, która nie schodzi poniżej dobrego poziomu. Jest to spokojniejszy album, można powiedzieć cisza przed burzą. Kirkman umiejętnie rozwija stare wątki i wprowadza nowe, a wszystko to tradycyjnie już świetnie ilustruje Ryan Ottley. Wyjątek stanowi spotkanie z Wolf-Manem, gdzie za kreskę odpowiada Jason Howard, który wypada dość dobrze.

Całość wydana jest przez Egmont porządnie, tak jak to było w przypadku poprzednich tomów. Znów jednak nie obyło się bez błędów w umieszczeniu tekstu w niektórych dymkach - nie wiem skąd ten błąd, czy to konsekwentne niedopatrzenie po czyjejś stronie czy coś, czemu nie dało się zapobiec - a w to wątpie.

Serię nadal polecam i cóż... polecać będę aż do jej końca bo to kawał dobrej superbohaterskiej lektury, wręcz kwintesencja gatunku. I za to tę serię cenię.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Invincible tom 5
Scenarzysta: Robert Kirkman
Ilustrator: Ryan Ottley, Jason Howard
Tłumacz: Agata Cieślak
Cena z okładki: 99,99 zł
Liczba stron: 352


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.