Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Ultimate Spider-Man tom 5

Na początku powiem, że niezbyt uważnie śledziłem cały świat Ultimate. Wiedziałem, że X-Men mają swoją serię, że istnieją w tym świecie jakby Avengers – znani jako Ultimates – ale przyznaję się bez bicia, przede wszystkim starałem się śledzić przygody Petera Parkera. Jak się okazało, śledziłem je niezbyt dokładnie. Bo zaglądając do tego tomu byłem w lekkim szoku. Na dobrą sprawę to już sama okładka wywołała we mnie niewielkie zmieszanie, bo nie byłem sobie w stanie przypomnieć, czy na obecnym etapie perypetii Spider-Mana spotkałem się ze Złowieszczą Szóstką... no dobra, Złowieszczą Piątką. Ale o tym za chwilę. 

Jak się okazało, czytając USM po angielsku jakimś cudem ominąłem mini-serię „Ultimate Six”. I to właśnie ta siedmioczęściowa opowieść zajmuje połowę tego tomu. I muszę przyznać, że czytało mi się to dość dobrze. Osią tej historii jest ucieczka Doktora Octopusa, Zielonego Goblina, Sandmana, Electro i Kravena Łowcy z tajnego wiezienia S.H.I.E.L.D. Jak nie trudno się domyślić, nie wróży to nic dobrego dla naszego ulubionego Pająka. Takie zamieszanie doprowadza do tego, że Nick Fury postanawia wtrącić się w życie nastoletniego bohatera, chcąc ocalić mu skórę. Trzeba przyznać, że Osborn i jego zgraja są wyzwaniem dla Fury'ego, S.H.I.E.L.D oraz Ultimates.

W tym miejscu muszę pochwalić Bendisa, bo jest wizja Złowieszczej Szóstki różni się od tego, co zwykle widzieliśmy chociażby na łamach „Amazing Spider-Man”. A przynajmniej ja mam takie odczucie, że w innych seriach grupy złoczyńców zbierały się z planem zrobienia czegoś złego a ostatecznie wychodzili na błaznów i dawali się dość szybko i łatwo pochwycić. Tutaj jest przeciwnie, Green Goblin i pozostali pokazują pazura, stanowią wyzwanie dla największej organizacji na świecie. Mimo, że można upierać się, że Ultimate Six to nie jest tytuł typowo o Ultimate Spider-Manie (bo coś go tu mało) to jednak bez wątpienia jest to kawał dobrej lektury. Bendis pokazał, że potrafi dobrze kreować ten świat. Z każdym tomem – według mnie – jest niezawodny. Jedynie nie przypadł mi do gustu Trevor Hairsine, który odpowiada za szatę graficzną tych siedmiu numerów. Jakoś jego kreska nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia. Oczywiście nie twierdzę, że jego rysunki są paskudne i nie da się ich oglądać. Nie, nie. Tak bynajmniej nie jest.

Jednak niniejszy tom to nie tylko historia „Ultimate Six”, ale także kontynuacja wydarzeń z poprzednich tomów. Czyli znowu mamy okazję śledzić bohaterskie wyczyny naszego ulubionego ścianołaza, ale także pewne perypetie w życiu osobistym. Bowiem po jakimś czasie, ktoś jeszcze odkrywa tajemnicę Petera Parkera. Jak to wpłynie na jego życie? Czy owa osoba poradzi sobie z tym brzemieniem? I mam wrażenie, że Bendis pisząc Mary, Petera oraz Gwen pogłębia ich pokręcony trójkąt życiowy. Bo to nie jest tylko trójkąt uczuciowy. Ośmielę się stwierdzić, że cała trójka żyje w pewnej symbiozie, zrosła się z sobą i raczej nie byliby w stanie istnieć jako osobne byty. To dość ciekawe... i kontrowersyjne. W klasycznym ASM czegoś takiego nie mieliśmy. Tam Mary Jane musiała mierzyć się z tęsknotą Petera i wspomnieniami dotyczącymi Gwen. Ciekawie jest zobaczyć takie rozwiązanie, jakie Bendis prezentuje nam w swojej serii. I nie powiem, że zdziwiłbym się gdyby w końcu to Peter i Gwen byli parą. To dopiero byłby szok. Ale zaraz... to nie koniec perypetii Parkera. Jakby tego było mało, że ktoś odkrył jego sekretną tożsamość to jeszcze Doktor Octopus wydostał się na wolność! Mało problemów? Powstaje film o Spider-Manie i sam zainteresowany zostaje pominięty na liście płac! Co jest gorsze? Brak forsy czy arcyłotr? I tu fajny skłon w stronę fanów i Hollywood... bo film o Pająku robi... Sam Raimi, a główną rolę odgrywa Tobey Maguire. Jej... ile to już lat minęło? Masakra... Ale nie powiem, mimo faktu że to pokazuje nam ile czasu upłynęło od powstania tego komiksu miło jest się w ten sposób cofnąć w czasie.

Wspominałem, że Octopus pojawia się na scenie. Owszem, Otto ucieka i postanawia nie tylko dopiec Pająkowi ale też swojej byłej żonie, która uczestniczy w produkcji filmu jako konsultanta od jego postaci. A nadepnięcie Doktorowi na odcisk na pewno nie skończy się dobrze. Zwłaszcza dla Spider-Mana, który przez to całe zamieszanie będzie musiał odbyć dłuuugą podróż.

Pod względem wizualnym komiks prezentuje się oczywiście ładnie. Bagley jak zawsze nie zawodzi i daje z siebie wszystko co najlepsze. O ilustracjach Hairsine'a pisałem wcześniej, ale powtórzę: jest ciekawie ale to nie mój styl. Obie oprawy graficzne pasują do prezentowanej historii, nadają im odpowiedni klimat. Słowem podsumowania: jest to bardzo udany komiks, dobrze napisany i równie dobrze narysowany. Wydanie jest najbardziej profesjonalne i udane, tak samo prezentuje się polska wersja. Marek Starosta dobrze się spisał tłumacząc ten tom.

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom! Ciekawy jestem co się stanie między Peterem, Gwen i Mary Jane! A także z kim tym razem będzie musiał stanąć do walki Spider!

Dengar

Ultimate Spider-Man. Tom 5
Scenarzysta: Brian Michael Bendis
Ilustrator: Mark Bagley, Trevor Hairsine
Tłumacz: Marek Starosta
Cena z okładki: 99,99 zł
Liczba stron: 360


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.