Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Inhumans kontra X-Men

Inhumans kontra X-Men to kolejny duży event Marvela, którym wydawnictwo żyło przez pewien okres. Był to jeden z eventów, które nie były do końca przemyślane i koniec końców dzisiaj spokojnie mogą być uznane za zapomniane (zwłaszcza że od czasów wydania pierwszego zeszuty mutanci byli już kilka razy w bardzo poważnych taraptach). Niemniej polskie wydanie jest czymś interesującym. Przede wszystkim dostajemy samą esencję, która może być w jakiś sposób wciągająca. Nie widzimy tych wielu tie-inów, które były wypuszczne obok głównego wątku. Jedynym śladem tego na naszym rynku jest tom Extraordinary X-Men. Inhumans kontra X-Men, ale on będzie przedmiotem odrębnej recenzji. Na teraz mogę powiedzieć, że wydanie zbiorcze jest całkiem interesujące dla fanów X-Men. Nie zobaczycie tu wielu odniesień (jeżeli w ogóle) do innych bohaterów Marvela. Ot, wszystko zamyka się na podwórku mutantów. Z perspektywy polskiego czytelnika to właśnie na nich będziemy się koncentrować, bo przecież historii  Inhumans praktycznie u nas nie było. W perspektywie dalszych losów wydawnictwa to nawet lepiej. 

Od razu zaznaczę, że dobrze jest przed lekturą zapoznać się z tomem Śmierć X. Jego lektura nie jest potrzebna, bo szybko połapiecie się o co chodzi, jednak tak samo można powiedzieć o Całkiem nowych latach miodowych. Bez oglądania serialu Miodowe lata będziecie wiedzieć co się dzieje, ale jednak to nie będzie to samo. Może nie najlepsze porównanie, ale chyba zrozumiałe. 

Mutanci są w poważnym niebezpieczeństwie, ponieważ nad całym światem rozprzestrzenia się chmura terrigenu, która wywołuje u nich śmiertelną chorobę. Nieprzyjemna sprawa. Jeszcze gorszy jest fakt, że nie mogą po prostu jej usunąć, do czego są zdolni, bo chmura te jest niezwykle ważna dla Inhumans. Dzięki niej powstają nowi przedstawiciele tej rasy, więc mamy tu klasyczną walkę o przetrwanie dwóch ras. A Inhumans tak łatwo się nie poddadzą, zwłaszcza że wydają się być wyraźnie silniejsi od mutantów. Zastanawiające jest to, że w konfilkt ten nie zostały zaangażowane też inne siły. Wydaje mi się, że światowi przywódcy powinni zaregować w tej sprawie, bo przecież zarówno Inhumans jak i mutanci są mieszkańcami Ziemi, a ich walka to coś na kształt małej wojny. Ale na potrzeby komiksu przyjmijmy, że to całkiem racjonalne zachowanie ze stronny przywódców mocarstw. 

To w zasadzie już wiemy z innych komiksów. Ważniejsze jest jednak tutaj to, że wśród mutantów pojawia się opcja wojenna. Podsyca ją przede wszystkim przesłanie Cyclopse’a, o którym dowiemy się ze Śmierci X. W obliczu tego (i innych czynników) zawiązuje się dosyć ciekawy sojusz, który ma na celu podejść Inhumans ze strony, z której zupełnie nie spodziewają się ataku. 

I co następuje dalej? Klasyczna nawalanka. Przeglądając kartki komiksu widzimy walkę, walkę, walkę, jakąś niespodziewaną zmianę sytuacji, walkę, walkę, zmianę sytuacji, walkę, walkę i końcową zagwozdkę. Nie chcę za bardzo spoilować, ale na końcu możemy zastanawiać się dlaczego w sumie tyle wszyscy walczyli. Podobnie było w przypadku Drugiej Wojny Domowej ale tutaj wytłumaczenie jest jeszcze głupsze. Ponadto komiks tak skupia się na walce, że nie ma w nim miejsca na parę istotnych zdarzeń, które zostały zaprezentowane w tie inach, które  w Polsce nie zostały wydane. Czy to wpływa na odbiór? Marginalnie. To walka jest tu najważniejsza.

Zasadniczym plusem jest przedstawienie różnorodnych postaci. Nie koncentrujemy się tylko na tych najważniejszych, ale poświęcimy conajmniej chwilę uwagi na tych mniej znanych bohaterów. W przypaku większych historii jest to jak najbardziej na plus. Nie chcę psuć dobrego wrażenia, które może zrobić to zdanie, ale musze zaznaczyć, że postaci te… głównie walczą. 

Intrygi stosowane przez strony konfliktu są poprawne. Mniej więcej w logiczny sposób wykorzystuają potencjał zaangażowanych postaci, ale nie można powiedzieć że nie są do przewidzenia. Widząc w jakim miejscu jest dana grupa bohaterów, możemy przewidzieć jak potoczą się ich najbliższe losy. Chociaż to nie jest jakiś wielki zarzut, bo przecież w dużej ilości całkiem dobrych dzieł jest podobnie, a nie szkalujemy ich z tego powodu. 

Czy w świetle tego moge ze spokojem polecić ten komiks? No… tak. Czy zawsze jeżeli kupujemy komiks, to potrzebujemy czegoś naprawdę wyszukanego (przy pisaniu tych słów przyszło mi na myśl, że chyba używam ich zbyt często)? Czy nie wystarczy prosta nawalanka? Tak, komiks ma dosyć duże braki fabularne. Tak, nie jest to coś, co nas porwie w stu procentach dzięki niespodziewanym zwrotom akcji (bo fabuła jest dosyć przewidywalna, wbrew wyraźnym chęciom twórców). Ale naprawdę, by dobrze się to czytało nie trzeba więcej. O warstwie graficznej się nie rozpisuję, bo jest po prostu w porządku. 


Krzysiek "Sobb" Sobieraj

Inhumans kontra X-Men
Scenarzysta: Charles Soule, Jeff Lemire
Ilustrator: Leinil Francis Yu, Javier Garrón, Kenneth Rocafort
Tłumacz: Maria Jaszczurowska
Cena z okładki: 59,99 zł
Liczba stron: 208


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.