Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Kapitan Ameryka tom 2 Czerwony Łajdak

Kapitan Ameryka z klasyków Marvela od Egmontu ma ukazać się u nas w trzech tomach obejmując swoim rozmachem dwa naprawdę ważne wydarzenia w życiu Rogersa. Pierwszy z nich, czyli powrót Bucky’ego Barnesa otrzymaliśmy w poprzednim tomie zatytułowanym „Zimowy Żołnierz”. Opowieść tak istotna z punktu widzenia komików o Kapitanie, że doczekała się swojej wersji w formie kinowej, jak i w animacji. Kolejny tom przyniesie nam z kolei śmierć bohatera co zawsze ma ogromny (choć nietrwały) wydźwięk dla całego uniwersum. Co zatem znajdujemy pośrodku? Oto przed nami Czerwony Łajdak, który nie tylko ładnie zepnie nam te dwa okresy do kupy, to jeszcze dołoży do całości kilka wątków, które procentować będą przez lata. Oczywiście dostarczy nam przy tym jakże ważnej dla organizmu dawki szpiegowskiego kryminału i retrospekcji z drugiej wojny światowej.

Co dzieje się w tym zbiorze? Całkiem dużo, choć pod płaszczem niepozornej przygody super bohaterskiej. Bucky odzyskał pamięć i gdzieś wyparował, Steve rusza w świat na poszukiwania, gdzie po drodze spotyka w Londynie nazistów i antycznego robota, którym jak bohaterowie mają w zwyczaju obija buźki. Za tym ostatnim stoi oczywiście powracający w obcej skórze Red Skull. Czeka nas ciekawe widowisko, w którym super bohaterowie wypadają bardzo ludzko i przyziemnie jednocześnie. Na dokładkę mamy tutaj jeszcze historię Sin – córki Red Skulla, którą w dość niecodzienny sposób z amnezji (i nie tylko) oswobadza Crossbones. Dość kontrowersyjne tortury i zakończenie w łóżku może nie każdemu wydać się smaczne.

Miło jest czytać komiksy, które nie są odgórnie obciążone dużymi wydarzeniami. Nie oznacza to oczywiście, że nic się w nich nie dzieje, ale mamy swego rodzaju swobodę, która pozwala nam czerpać z komiksu nieco inaczej niż w wypadku choćby dużego eventu. Zmienia to nasze oczekiwania co do zeszytu i wpływa na ogólne wrażenie. Łatwiej jest też nas zaskoczyć na łamach takowego czytadła. Takim czytadłem jawi się właśnie Czerwony Łajdak. Od ostatniego Kapitana Ameryki kreska nie straciła na jakości, a stojący za sterami historii Ed Brubaker udowadnia, że takie niepozorne komiksy mają dla całych historii ogromne znaczenie. Oprawa wizualna robi swoje, dzięki surowej linii, dynamice i szczegółowym, bardzo ludzkim wyrazom twarzy. Oprócz tego dostajemy retrospekcje, które hołdują stylistyce z minionego okresu. Wszystko wypada bardzo elegancko, ale nie ma tutaj dla mnie miejsca na zachwyty.

Czerwony Łajdak to komiks, który czyta się z przyjemnością, bo nie oczekujemy od niego zbyt wiele, a jednocześnie Ed Brubaker wręcza nam dzieło w swoim stylu. Na wysokim poziomie fabularnym, które znacząco odbiega od sztampowego superhero. Jeśli spodobał się wam Zimowy Żołnierz i czekacie na kolejne tomy, nie odpuszczajcie sobie Czerwonego Łajdaka. Dostaniecie solidnie napisanego Kapitana Amerykę. Do tego co tu dużo mówić – solidny komiks superbohaterski w ogóle.

Mateusz "Hawk" Cebrat

Kapitan Ameryka. Czerwony łajdak. Tom 2
Scenarzysta: Ed Brubaker
Ilustrator: Steve Epting, Javier Pulido, Mike Perkins, Marcos Martin
Tłumacz: Bartosz Czartoryski
Cena z okładki: 79,99 zł
Liczba stron: 216

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.