Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - II wojna domowa: X-Men

Pierwszą Wojnę Domową uniwersum Marvela uważam za klasykę i jest to jeden z moich ulubionych komiksów. Gdy dowiedziałem się, że nadejdzie drugi masowy konflikt wśród herosów, nie wzbudziło to mojego entuzjazmu. Komiksu nie czytałem, ale recenzje raczej nie zachęcają. Jednak jako fan X-Men w zasadzie nawet trochę mnie interesowało, jak Wojna wygląda z perspektywy mutantów. Liczyłem na ciekawą historię, która zachęci mnie do zapoznania się z całością tej historii? I co? I nic, niestety to zadanie twórcom się nie udało. Napisali też nijaką historyjkę o mutantach, która zaginie w odmętach niepamięci fanów. A powodów ku temu jest wiele. 

Po pierwsze to, że komiks ten jest częścią większej całości, psuje jego odbiór. W zasadzie niby nie jest to konieczne, ale Bunn tak poprowadził scenariusz, że główne zagrożenie dla mutantów czyli mgła Terrigenu okazuje się niezbyt groźna. Zdradzę, że pojawia się ona na chwilę. No, skoro o to chodzi w tym wszystkim, to pogratulować superbohaterom skłonności do przemocy. Potencjał motywu nieuniknionego zagrożenia został całkowicie zmarnowany. Muszę jednak przyznać, że komiks zaczyna się mocno. Okazuje się, że w społeczności mutantów również panuje klasizm. I są w niej warstwy uprzywilejowane, które stać na schronienie się przed mgłą. Niemniej wątek w tym komiksie pojawia się na moment. Daje jednak potencjał na inne historie o X-Ludziach. Jeśli chodzi o akcję, to jej miłośnicy także się zawiodą. Owszem, występuje ale nadzwyczaj ciekawych potyczek brak. Historia opiera się głównie na konflikcie między członkami grupy. A konflikt dotyczy tego, czy dorwać Ulyssesa i go „dojechać” czy nie. No niezbyt ciekawe. Podobne kwestie były już podejmowane w innych historiach z udziałem mutantów. Dodajmy do tego Magneto, to będziemy wiedzieć już o co mniej więcej chodzi. Fakt, że rozterki targają mutantami niemałe i często ich stanowisko wobec sprawy jest zawieszone, a scenarzysta dość dobrze tym manipuluje. Jednak cóż z tego, skoro jest to kompletnie nieciekawe (pamiętajcie o „rozwiązaniu” kwestii mgły terrigenowej). Liczący na bitki z Inhumans też się zawiodą. Z tej ekipy pojawia się jedynie Medusa i to też nie na długo. Potencjału w historii dużo, lecz został on przez Cullena Bunna zupełnie niewykorzystany. Nie daje on po prostu fanom niczego, czego by już kiedyś nie widzieli. 

Sądziłem jednak, że atutem tego komiksu będą rysunki. No cóż, popełniłem błąd oceny komiksu po okładce. Bo ta jest naprawdę świetna (widzicie PSYLOCKE?)! Ale co z tego, skoro ilustrator komiksu Andrea Broccardo jest jedynie solidnym średniakiem (i nie on jest autorem okładki), który swe najlepsze chwile ma jeszcze przed sobą. 

Podsumowując, ten komiks ani nie ma ani wciągającego scenariusza, ani też porywających rysunków. Troszkę ratuje go bonus w postaci przedruku komiksu „Black Bolt and the Inumans (Amazing Adventures #9)”, który pokazuje starą historię, w której Magneto walczy z Inhumans. Jej autorzy to Gerry Conway i Mike Sekowsky. Pozwala ona głębiej poznać tę grupę jak i uświadamia, jak głęboko sięga konflikt. Niestety może to być plus dla zapalonych „oldschoolowców”, ponieważ komiks ten na dzisiejsze czasy jest naprawdę retro, ze wszystkimi tego zaletami oraz wadami. Tom uzupełniają okładki alternatywne i reklamy innych komiksów związanych z II wojną.

Komiks mógłbym polecić jedynie kolekcjonerom, maniakom X-men oraz osobom, którym „IIWD” wśród herosów się podoba. Reszta może spokojnie sobie ten komiks odpuścić.


Damian "Big Y" Jabłoński

II wojna domowa: X-Men

Scenarzysta: Cullen Bunn
Ilustrator: Andrea Broccardo
Tłumacz: Maria Jaszczurowska
Cena z okładki: 39,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.