Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Wolverine: Staruszek Logan

Ta recenzja będzie nieco wyjątkowa. A dlaczego? Przecież to nadal będzie masa literek, która po złożeniu w całość przedstawiać będzie punkt widzenia recenzenta na temat recenzowanego dzieła. No prawda. Ale tym razem, dla pewniej odmiany, jak i po to, by było śmiesznie, piszę te słowa wraz ze swoją narzeczoną, która skusiła się i przeczytała niniejszy komiks. Czy nasze opinie będą zgodne? Czy w jakiejś kwestii się poróżnimy? No zobaczymy.

Staruszek Logan, to historia która urosła do miana legendarnej w świecie komiksów. Historia osadzona w alternatywnej rzeczywistości, która opowiada o świecie bez bohaterów, bez porządku i ładu. W tym świecie superzłoczyńcy postanowili połączyć swe siły aby obalić wszystkich herosów. I co dziwne, udało im się to. Znaczna większość bohaterów zginęła, lecz po jednym ślad zaginął. O jego losie krążą różne plotki. Co się stało z Wolverinem? Otóż przestał nim być, porzucił życie bohatera, przysiągł sobie, że nie wysunie już pazurów. Ożenił się z niejaką Maureen i ma dwójkę dzieci, prowadzi gospodarstwo w Sacramento. Od apokalipsy minęło dobre dwadzieścia lat i Logan próbuje związać koniec z końcem. Problemy zaczynają się, gdy wnuki Hulka – rządzące tym rejonem – przylatują aby ściągnąć od naszego bohatera haracz. Problemy finansowe zdają się skończyć, gdy na farmie Logana pojawia się stary przyjaciel, niewidomy Hawkeye, który proponuje mu pracę kuriera. Niby co złego może się wydarzyć? Zwłaszcza, że dwaj towarzysze wyruszą w podróż Spider-Mobilem skonstruowanym dawno, dawno temu przez Johnny’ego Storma. I jak zapewne się domyślacie, nie będzie to łatwa podróż. Oj, nie. W trakcie ich wędrówki poznamy trochę wydarzeń z przeszłości, poznamy kilka nowych postaci. Ot, ciekawostka: Peter Parker miał córkę, Tonyę, z którą Hawkeye się spotykał… i ma z nią córkę – Ashley – Spider-Woman. Więzy rodzinne dadzą o sobie znać i Clint ruszy córce na pomoc. Warto tu zaznaczyć, że Logan dotrzymuje słowa i nie używa szponów, stał się pacyfistą, co Barton mu wypomina. Mark Millar w fajny sposób pisze zarówno Logana jak i Bartona, zrobił z nich dobrych kumpli, którzy sobie pomagają ale i potrafią dogryźć. Clint mimo, iż jest ślepy to z gracją i precyzją Daredevila szyje z łuku równie sprawnie co śmiercionośnie. Nie chcę za bardzo spoilerować opowiadając czego możecie się spodziewać po tym komiksie, dlatego bezzwłocznie przeskoczę do kolejnej części recenzji, czyli wrażeń.

Oboje doszliśmy do wniosku, że to bardzo dobry komiks. I tu muszę zaznaczyć, że ja na swoim koncie mam przeczytanych tyle komiksów, że ciężko byłoby mi je zliczyć; moja narzeczona natomiast do tej pory zapoznała się jedynie z Deadpoolem Duggana no i Staruszkiem Loganem. Więc skoro obojgu nam się to podobało to śmiało mogę napisać, że „Wolverine – Staruszek Logan” to komiks dobry zarówno dla starych fanów, jak i tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z komiksami albo do tej pory nie mieli przyjemności czytać o Loganie. I tu, z ręką na sercu, powiem, że to historia trzymająca w napięciu, fabuła jest napisana w spójny i ciekawy sposób. Pomysł w jaki sposób złoczyńcy podeszli Wolverine’a ma pewną wadę, lecz generalnie było to dość ciekawe zagranie. W pewien sposób komiks ten pokazuje upadek jak i odrodzenie Wolverine’a, który zaczyna nie zgadzać się z obecnym stanem rzeczy. Bo nagle okazuje się, że nie ma nic do stracenia. Więc powinien się poddać czy stanąć do walki? Oczywiście Logan wybiera drugą opcję, bo wszak jest wojownikiem. Narzeczona dodatkowo powiedziała, że to bardzo smutna historia. I tu muszę przyznać jej rację, komiks ukazuje Logana jako bohatera tragicznego. No dobra, na swój sposób Logan od zawsze był w pewnym sensie bohaterem tragicznym, ale tu jego tragizm jest podwójny lub nawet potrójny. Widzimy jak próbuje sobie poradzić z wyrzutami sumienia i poczuciem winy. Bo jakby nie patrzeć, przyłożył rękę do masakry X-Men. Pytając narzeczoną o to, co sądzi o samym Staruszku usłyszałem, że zachowuje się momentami jak za przeproszeniem „pipka”. W pewnym sensie tak jest, Logan pacyfista nie przypomina Logana, którego dobrze znamy. Bez słowa sprzeciwu przyjmuje na klatę łomot od potomków Bannera, chociaż widzimy, że ma ochotę wypruć im flaki. Jednak odrzuca przemoc i zostaje chłopcem do bicia. Lecz czara goryczy prędzej czy później się przepełni…

Za ilustracje tego komiksu odpowiada Steve McNiven, który doskonale oddaje klimat postapokaliptycznego świata. Jest pusto, jałowo, ponuro. Wnuki Hulka wyglądają odrażająco, zupełnie jak typowe amerykańskie rednecki, co to żłopią piwo i lubią psocić. Chociaż te ich psoty są raczej dość makabryczne. Ogólnie sam komiks jest brutalny, krew się tu leje i widzimy drastyczne sceny. Nic więc dziwnego, że na okładce widnieje informacja, że to komiks tylko dla dorosłych. McNiven bardzo ładnie rysuje zarówno postacie pierwszoplanowe jak i te kręcące się gdzieś w tle lub te, które mają lada chwilę zginąć. Trzeba przyznać, że rysując te kilka zeszytów, które wchodzą w skład tego tomu odwalił kawał dobrej, ba, świetnej roboty. Tłumaczenie Tomasza Sidorkiewicza jest zrozumiałe i dobre, podczas lektury nie znalazłem tu żadnego babola. To i twarda oprawa sprawiają, że jest polskie wydanie jest bardzo ładne. 

„Wolverine – Staruszek Logan” to komiks, który śmiało i gorąco polecamy! Bardzo ciekawy scenariusz, bardzo ładne rysunki to bez wątpienia największe plusy tej historii. Również ładne wydanie i udane tłumaczenie przemawiają na korzyść tego tomu. Jest to komiks, który – jak już pisałem – zadowoli zarówno starych wyjadaczy jak i nowicjuszy. Warto wspomnieć, że nie tak dawno wydawnictwo Egmont zaczęło wydawać poniekąd kontynuację przygód Logana, czyli serię „Staruszek Logan”, którą również omawiam. 

I tu klasycznie zadam pytanie: czy warto sięgnąć po ten komiks? Oczywiście, że tak! Kto nie czytał, niech żałuje!

Dengar

Wolverine - Staruszek Logan

Scenarzysta: Mark Millar
Ilustrator: Steve McNiven
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: twarda
Data premiery: 23.05.2019
Liczba stron: 228
Cena z okładki: 79,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.