Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja książki - Saga Mrocznej Phoenix

Polski czytelnik już drugi raz może spotkać się z oficjalną powieścią uniwersum Marvela we własnym języku. Kiedy dowiedziałem się, że za niedługo ukaże się nowa książka osadzona w moim ulubionym komiksowym uniwersum, byłem lekko zszokowany - premiera ma miejsce w dosyć niedługiej rozpiętości czasowej od premiery książki opowiadającej o superbohaterskiej Wojnie Domowej. Oczywiście wiadomość tę przyjąłem z entuzjazmem, bowiem Stuart Moore pokazał mi już wtedy, że książka o superbohaterach może być interesującą alternatywą. Nie czekając więc długo, zabrałem się za lekturę.

Przede wszystkim uderzył mnie fakt, że książka ma lekko inny charakter, niż Wojna Domowa. Może bierze się to z faktu, że słabiej znam materiał źródłowy (chociaż w zasadzie trzeba przyznać, że ten także jest dosyć często przetwarzany w popkulturze), a może też po prostu podejście autora w jakiś sposób się zmienia. W każdym razie „inaczej” nie znaczy „gorzej”. 

Na wstępie chciałbym tylko rozwiać obawy, które mogą powodować opory przed sięgnięciem po Sagę Mrocznej Phoenix. Wielu z potencjalnych czytelników może się obawiać, że uniwersum X-Men jest bardzo skomplikowane (co jest prawdą) i znajomość poszczególnych faktów i postaci jest konieczna dla zrozumienia treści (co także jest zazwyczaj prawdą). Pamiętajmy jednak, że książka nie jest kolejnym zeszytem serii komiksowej. Autor jest świadomy, że będą sięgać po nią osoby zafascynowane oryginałem, ale także i takie, które nigdy się z nim nie zapoznały, a chciałyby po prostu zapoznać się z historią. Książka jest bardzo atrakcyjnym zamiennikiem komiksu, który przecież jest na tyle klasyczny, że każdy szanujący się fan Marvela powinien go znać. Siłą rzeczy nie dostajemy tutaj archaicznych już rysunków i dymków w takiej częstotliwości, że czytanie staje się mniej przyjemne. No i oczywiście fakt, który może okazać się koronnym - oryginał Sagi Mrocznej Phoenix jest w Polsce trudno dostępny. Ten, kto nie chce czytać po angielsku będzie miał duży problem. Książka Stuarta Moora problem ten rozwiązuje bardzo dobrze.

Nie wiedzieć czemu, książkę rozpoczyna epilog, a kończy ją prolog. Z moich prywatnych dociekań wynika, że taki sam zabieg został zastosowany w angielskim oryginale, z tym że nie jest to żadna nowatorskość w formie, a jedynie (moim zdaniem) omyłka. Tutejszy epilog spełnia role prologu, a prolog - epilogu. Nie powinno to jednak odstraszyć czytelnika, ponieważ to jedyny tego typu redakcyjny mankament. 

Bardzo podoba mi się niski próg wejścia. Czytelnik powinien wiedzieć kim są X-Men, powinien orientować się w ich genezie i kojarzyć główne postaci, ale zasadniczo jest to jedyna potrzebna wiedza wstępna. Nie musimy znać wydarzeń poprzedzających akcję, ponieważ autor bardzo dobrze i klarownie nam je wyjaśnia. Wszędzie jest miejsce na element tajemnicy, ale wszystkie one są bardzo szybko rozwiewane. 

Początkowo fabuła rozdzielona jest na kilka elementów, które w pewnym momencie się łączą. Nie będę się nad nią rozpisywał, bo chodzi tutaj o trudną relację Jean Grey z Phoenix oraz jej otoczenia ze zmianami, które w niej zachodzą. Nie zabrakło także walki z Hellfire Club. Generalnie fabuła nie jest dziełem autora książki, ale ten w świetny sposób ją przedstawia i wciąż trzyma w napięciu. Muszę przyznać, że jest tu o wiele lepiej niż w przypadku wspomnianej wcześniej poprzedniej książki. Dodatkowo wszystko jest napisane tak lekkim językiem, że autentycznie nie chce się przerywać lektury. Może wydawać się to mniej istotne, ale w przypadku kiedy na kadrach komiksu dzieje się naprawdę sporo, opisanie wszystkiego w jasny i klarowny sposób może być problematyczne. Tutaj ten problem nie występuje. 

Moore doskonale oddaje też przeżycia wewnętrzne bohaterów. Każdy ma swoje indywidualne odczucia i sposób bycia, co doskonale odbija się na wypowiadanych przez nich słowa. Nie mamy problemu z rozpoznaniem charakteru każdego bohatera, więc tutaj także Stuart Moore spisał się doskonale.

Plusem jest też to, że każdy bohater dostał swoje pięć minut. Wiadomo, książka skoncentrowana jest na Jean Grey oraz Cyclopsie, ale zarówno fani Storm czy Wolverine’a będą zadowoleni. Wątek Hellfire Clubu też jest poprawnie poprowadzony i każdy kto nie ma pojęcia kim są postaci powinien szybko zorientować się jakie mają znaczenie. W razie czego zawsze można skorzystać z katalogu postaci z naczej strony lub internetowej wyszukiwarki. 

Standardowo książka dostosowana jest do naszych czasów. Stanowi to ingerencję w fabułę, ale wychodzi ona na plus. Czytelnik czuje się po prostu swobodniej. Z drugiej strony ma to tak małe znaczenie, że nawet najbardziej purytańscy fani nie powinni czuć się pokrzywdzeni.

Saga Mrocznej Phoenix to świetna, lekka i przyjemna lektura opowiadająca o jednej z najbardziej klasycznych historii w dziejach komiksu. Każdy, kto Sagę Mrocznej Phoenix zna tylko z adaptacji powinien sięgnąć po książkę, która wyjaśni wszystkie wątpliwości i przybliży w najdoskonalszy sposób oryginał. Jeżeli komuś mało- pozostaje czekać na następne pozycje, albo zacząć czytać oryginalne historie, które wciągną go najprawdopodobniej jeszcze bardziej. 

Krzysiek "Sobb" Sobieraj

Saga Mrocznej Phoenix
autor: Stuart Moore
na podstawie powieści graficznej autorstwa Chrisa Claremonta, Dave'a Cockruma i Johna Byrne'a
liczba stron: 410
cena z okładki: 39,99 zł





Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.