Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komiksowe Legendy - Życia i śmierci Jean Grey


Życia i śmierci Jean Grey to skomplikowany temat - ale tylko, jeśli ktoś bardzo chce go sobie skomplikować. Więc zabierzemy się za to, że tak powiem, warstwami.

Najprościej - ile razy zabijano i wskrzeszano Jean Grey? Raz.

Zabił ją podszywający się pod Magneto chiński mutant w New X-Men #150 (rok 2003). Została wskrzeszona przez Feniksa w miniserii "Phoenix Resurrection" (rok 2017).

Tyle że to jest stan faktyczny na dziś, uwzględniający wszystkie retcony (w tym ten o Chińczyku podszywającym się pod Magneto - oryginalnie był to pisany totalnie out of character, ale prawdziwy Magneto. Retcon pojawił się zaledwie parę miesięcy później). Sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, także zejdźmy do kolejnej warstwy.

Właściwie to jest to główna warstwa, przez którą Jean Grey stała się memiczną ikoną powracających raz po raz komiksowych postaci. Tyle że zasadniczo niesłusznie.

W każdym razie - w latach 1976-77 na łamach "Uncanny X-Men" Jean Grey była o krok od śmierci, ale ocaliła ją kosmiczna istota zwana Feniksem. Zespoliła się z Jean, dając jej nowe moce. Przez chwilę wszystko było dobrze, po czym w 1980 ukazała się "Dark Phoenix Saga" - historia, w której superzłoczyńcy kuszą Jean potęgą Ciemnej Strony i przeciągają ją na nią na tyle, żeby tego pożałować. Potem zeźlona Jean zżera układ planetarny, potem dochodzi do siebie, ale kosmiczna policja stwierdza, że nie można tego tak zostawić, że za zeżarcie układu planetarnego trzeba odpowiedzieć, a w ogóle to skoro raz się zeźliła, to może się zeźlić znowu.

X-Men oczywiście jej bronią, ale ostatecznie Jean wybiera samobójczą śmierć.


...a potem wraca na łamach "Fantastic Four" w 1986. I tu mamy ten kluczowy retcon, zgodnie z którym prawdziwa Jean w 1976 odniosła tak poważne rany, że Feniks zamknął ją w regenerującym kokonie, w którym od tego czasu tkwiła, a następnie zrobił sobie kopię jej ciała i umysłu. I to z tą kopią się zespolił i to ta kopia wybrała samobójczą śmierć. A nie prawdziwa Jean, która przez cały ten czas tkwiła w leczniczym letargu.

...

Tyle że to nie wszystkie warstwy. Jeśli chcemy sięgnąć głębiej - a czemu by nie, skoro powiedziało się "A", trzeba powiedzieć "Ale ja już mam dość, starczy, nieeee" - nie można nie wspomnieć o Madelyne Pryor.

Dobra, będzie w skrócie. Po "śmierci" Jean w 1980 Cyclops przeżył kryzys, uciekł na Alaskę, poznał identycznie wyglądającą kobietę (Maddy Pryor) i wziął z nią ślub. Potem doczekali się dziecka (które po jakimś czasie zostanie Cablem), potem ich małżeństwo się posypało, a potem Cyclops ją... no, przyjęło się to streszczać jako "porzucił". Szczegóły nie są w tym momencie bardzo ważne.

Ważne jest to, że kiedy wyszło na jaw, że Jean jednak żyje, Maddy była na nią wściekła i nieświadoma tego, co robi, zawarła pakt z demonem i najechała Nowy Jork. As you do.

Przy okazji odkryła, że sama jest klonem Jean Grey. Mister Sinister stworzył ją, bo nie mógł się doczekać potomka Cyclopsa i Jean Grey, który był mu potrzebny do pracy domowej.

Okazało się również, że Madelyne Pryor nie tylko ma moce Jean (w końcu była jej klonem), ale że przyciągnęła również uwagę Feniksa po tym, jak zabił się na Księżycu. Kiedy X-Men (i X-Factor, i New Mutants) powstrzymali demoniczny najazd na Nowy Jork, Madelyne zginęła - ale Jean Grey wchłonęła wspomnienia i doświadczenie zarówno Madelyne, jak i feniksowej kopii co zeżarła parę planet i zabiła się na Księżycu.

I tak docieramy do punktu, w którym Jean jednocześnie pamięta zeżarcie planet i śmierć na Księżycu, i nie ponosi za nie odpowiedzialności (i nigdy nie zginęła na Księżycu). I jednocześnie jest biologiczną matką Cable'a i nie jest, bo to nie ona go urodziła. (Ale to ona go wychowywała. Z Cyclopsem. Przez 12 lat. 1000 lat w przyszłości).

Tyle tylko że w komiksach nic nie ginie do tego stopnia, że to wciąż nie koniec. Bo na przykład - ponieważ Jean wchłonęła jej wspomnienia, wszystko co przeżyła Madelyne jest również przeżyciami Jean. Ale tylko za pierwszym razem.

Bo tak, Madelyne też wróciła do życia. I to dwa razy. Właściwie to nawet teraz żyje, powróciła definitywnie parę lat temu. Ale redakcja Marvela chyba o tym zapomniała, bo od historii, w której zmartwychwstała, nie pojawiła się już ani razu. W każdym razie jej przeżycia po pierwszej śmierci są już tylko jej, nie podzieliła się nimi z Jean.

...

Tylko że... to wciąż nie do końca koniec. Tylko że cały następny akapit zasadniczo się nie liczy, Bo w komiksowie zasadniczo nie liczymy, jeśli ktoś zginie i wróci do życia zanim minie choć trochę czasu. Na przykład jeśli ktoś ginie i wraca do życia w ramach jednej historii.


Ale gdyby ktoś chciał to liczyć to... jest niestety miniseria "Phoenix Endsong" (2005 rok), w której Feniks wskrzesza Jean - ale Jean przez cały czas czuje, że to się stało za wcześnie, i że nie jest do końca sobą. I prosi Wolverine'a, żeby jakoś temu zaradził. Więc on ją zabija. Ale ona znowu wraca do życia. Więęęc... Wolverine zabija ją jeszcze kilkanaście razy, a ona złośliwie ciągle ożywa. I dopiero na koniec tej miniserii znowu umiera na dobre.

Ale zasadniczo tego nie liczymy.

Napisałem wyżej, że Jean Grey jest tą memiczną ikoną umierania i zmartwychwstawania niesłusznie - bo choć jej wskrzeszenie przez retcon jest prawdopodobnie najbardziej znaną taką historią w komiksach to ani nie była pierwsza, ani nie wracała najwięcej razy. Ale łatka przylgnęła.

Właściwie to skoro tak to wszystko wyliczam, to mogę równie dobrze wspomnieć jeszcze o nastoletniej Jean. Znacie to? Egmont już to u nas wydał - Beast cofnął się w czasie i sprowadził do teraźniejszości piątkę oryginalnych X-Men, w tym Jean (i samego siebie). I oni zostali w teraźniejszości. Na długie lata (2012-2018). Na tyle długo, że w pewnym momencie wszyscy przyjęli, że pochodzą z alternatywnej rzeczywistości, że to niemożliwe, żeby byli tymi samymi osobami. Ale ostatecznie okazało się, że owszem, są tymi samymi osobami. I ostatecznie wrócili do swojego czasu. Jean założyła im telepatyczne blokady, żeby nie mieli wspomnień z teraźniejszości, które zostały odblokowane gdy pętla się domknęła, tj dorosłe wersje uzyskały je w momencie, gdy ich młodsze odpowiedniki opuściły teraźniejszość.

Więc na upartego można doliczyć jeszcze te... miesiące? parę lat? doświadczeń i wspomnień jako kolejne dodatkowe życie Jean Grey.

(To swoją drogą jest świetny wątek, bo nagle okazuje się, że Ms Marvel [Kamala Khan] jest psiapsiółą Cyclopsa z młodości.)

I to już wszystkie życia i śmierci Jean Grey. Chyba. Poza sprawdzeniem paru dat publikacji pisałem to z głowy, więc coś mi mogło umknąć. W razie czego możecie dopowiedzieć resztę w komentarzach.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.