Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Black Cat #1

Black Cat była dość mocno ostatnio eksploatowana przez Nicka Spencera w jego runie o Spider-Manie, więc można było przypuszczać, że prędzej czy później dostanie jakąś mini-serię albo swój własny run. Za jej sterami (póki co) siedzi raczej świeżynka w stajni Marvela, bowiem niejaki Jed Mackay ma na swoim koncie na razie niecałe dwadzieścia zeszytów. I muszę przyznać, że większość z nich czytałem to jednak ze wszystkich najbardziej podobał mi się one-shot Superior Octopus będący tie-inem do Spider-Geddonu... i warto tu podkreślić, że pan Mackay był współautorem tego zeszytu. No i w sumie spod jego pióra wyszła mini „Man Without Fear” która najgorsza nie była, ale niestety też fajerwerków nie zobaczyliśmy. Jeszcze Spider-Geddon #0 dawał radę. Tak czy siak, wychodzi na to, że to dość świeży nabytek. Ale to może i dobrze, przydał się powiew świeżości. Czy seria o Black Cat będzie takim powiewem? 

Na pewno rzuca się w oczy okładka, która oczywiście sugeruje, że Felicia nie porzuciła swojego złodziejskiego hobby. Ale czy aby na pewno tak jest? Żeby poznać odpowiedź na to pytanie, musimy otworzyć komiks i zacząć czytać. No i widzimy elegancką i szykowną Felicię, która dostojnym krokiem wchodzi na salony i zwraca na siebie uwagę nie tylko gości ale i ochrony. Jeden z nich rozpoznaje w niej Black Cat – słynną złodziejkę, która kradnie to co chce. Jakby tego było mało, szef ochrony dowiaduje się, że kilku członków obsługi zachorowało z powodu E. Coli i na ostatnią chwilę pojawili się zastępcy. Coś ewidentnie jest na rzeczy. Zbiegi okoliczności jak podczas finałowego skoku w „Ocean's 8” czy innym tego typu filmie. I może to byłby ciekawy pomysł na scenariusz... A gdyby pokazać jak Felicia werbuje współpracowników, jak bada teren gdzie ma się odbyć impreza na której pokażą przeróżne kosztowności aż w końcu przeprowadza skok... oczywiście z problemami. Może i by to miało ręce i nogi. Jednak Jed Mackay idzie w innym kierunku i serwuje nam spotkanie z Odessą – przywódczynią Gildii Złodziei. Na pewno między nimi będzie jakieś spięcie, szczególnie po tym jak Felicia wpuściła Spider-Mana do siedziby Gildii – co widzieliśmy na łamach Amazing Spider-Man. Hmm... zastanawia mnie to czy Black Cat potrafiła na życzenie wydłużać swoje paznokcie? Aż z ciekawości zajrzałem na Marvel Database i... niestety nie natrafiłem tam na najmniejszą wzmiankę o tym. Czyżby to nowa umiejętność o której jeszcze nie wiemy? A może Jed Mackay nie odrobił pracy domowej i trochę popłynął z wyobraźnią? Niestety, pierwszy strajk i to dość poważny, więc niestety scenarzysta ma u mnie minusa. Ostatecznie dochodzi do kradzieży obrazu i nie jest ona w żaden sposób spektakularna. Wręcz bym powiedział, że potraktowana została po macoszemu i po łebkach. Ot, był obraz, ni ma obrazu. Podczas ucieczki oczywiście dochodzi do pojedynku, bowiem trójka złodziejaszków zostaje zaatakowana przez ninja-złodziei. Tego mogliśmy się spodziewać. Jednak w kryjówce Black Cat znajdujemy postać, o której jeśli dobrze pamiętam, dawno nikt nie pisał. Proszę państwa, proszę się przywitać z... o tym już przeczytacie sami. 

Jako bonus dostajemy również dwie krótkie opowieści: jedna o ojcu Felicii, Black Foxie, który próbuje dobić interesu z Draculą... Generalnie szkoda było czasu na pisanie i rysowanie tych kilku stron. Moim zdaniem nic ta historia nie wnosi. Druga historyjka to raptem dwie strony pokazujące jak Black Cat planuje ukraść biżuterię i pomagają jej w tym zaprzyjaźnione koty. Cieszące oko rysunki, ale niestety nic poza tym. 

Podsumuję: pierwszy numer serii o Black Cat w moim odczuciu był mniej niż średni. Generalnie – jak na razie – fabuła mnie nie porwała. Rysunki trochę nie w moim guście ale oczywiście to nie powód aby krytykować rysownika. Doceniam że ma swój styl, ale fanem jego kreski niestety nie będę. Jednak mimo kiepskiego wrażenia jakie na mnie wywarł ten komiks, nie przekreślam całej serii. Może po kiepskim starcie okaże się, że Jed Mackay miał kilka dobrych pomysłów.

Dengar


Black Cat #1
scenariusz: Jed Mackay
rysunki: Travel Foreman, Michael Dowling, Nao Fuji


Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela. 

A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.