Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Wolverine - Jason Aaron, tom 4

Grrrrrrr.. SNIKT! SNIKT! Wolvie atakuje w 4 tomie Egmontu z run'em Jasona Aarona. Niestety mimo że historie nie schodzą poniżej solidnego poziomu, to są nierówne.

Tom otwiera zakończenie historii o tajnej organizacji, która postawiła sobie za cel zamęczenie Rosomaka. W „Zemście Wolverine'a” poznajemy wreszcie motywy członków owej grupy. I trzeba przyznać, że ta część komiksu jest najmocniejsza i najlepsza. Przeszłość wrogów Logana jest różna, niejednoznaczna a z interakcji z nimi najpopularniejszy mutant Marvela nie zawsze zdawał sobie sprawę. By nie zdradzać szczegółów powiem tylko, że historia ta mną wręcz w pewnym momencie wstrząsnęła. Choćby dla niej tylko warto kupić ten tom, nawet jeśli któryś z czytelników czy czytelniczek zniechęciła się przy poprzednich tomach. Rysował tą opowieść Renato Guedes, co do którego stylu mam mieszane uczucia. Niby wszystko w porządku, dobre, realistyczne ilustracje, ale jednak jakoś do mnie nie przemawiają. Z drugiej strony ta historia jest bardzo mroczna więc takie rysunki jak najbardziej pasują. 

Drugą opowieścią jest „Wolverine: Nigdy więcej”, bezpośrednio związana z poprzednią. Znów, rozpisanie się na jej temat odkryłoby zbyt wiele, powiedzmy, że Logan stara sobie wszystko poukładać. Robi to jednak w specyficznym, mocnym, masochistycznym stylu. Chyba jego czynnik gojący sam prosi się o koniec. Nie jest to jednak wybitna opowieść. Jak również rysunki Gorana Sudzuki. Są one po prostu słabe.

Następnie przeczytamy „Wolverine na zawsze”. Ilustracje Sudzuki nadal niezbyt mi podchodzą. Scenariusz jest za to o niebo lepszy od poprzedniego. Poznajemy opinie różnych superbohaterów o Wolviem a on sam zostanie wciągnięty w pewien brutalny proceder. 

„Żegnaj Chinatown” to kolejna historia. Aaron próbował nią chyba rozładować napięcie i napisał solidną nawalankę. Logan spotyka Fat Cobrę i Gorillamanem. Interakcje między tą trójką są momentami bardzo zabawne. Generalnie Rosomak musi poukładać sprawy w Chinatown i pokonać władczynię przestępczego podziemia. Są i smoki, czyli Aaron pojechał po bandzie. Akcja pędzi i tnie i bije jak szalona. Ilustrował Ron Garney, którego rysunki idealnie pasują do scenariusza, przypominając nieco Kuberta. Mi pasują.

„A potem wybuchła wojna” to bardzo solidna historia. Krótka a treściwa, lecz niebanalna. Spotkamy Kingpina, braci-kanibali i... byłe Wolverine'a! Ach ten Logan, sam nie wiem na czym polega jego urok? Może na tym właśnie, że jest antytezą przystojnego podrywacza? Długo żyje więc pewnie ma każdą bajerę opanowaną, oczytany, zna języki, umie się bić... nie wiem, nie wiem. Ale stosunek owe byłe mają do Jamesa więcej niż chłodny, naprawdę dobra historia. Rysunki Guedesa, o dziwo tu mi jakoś nie przeszkadzają jak w pierwszej opowieści tomu. Jego miłośnicy na pewno będą zachwyceni.

Tytuł „Powrót do Japonii” mówi wszystko o scenariuszu. Logan wraca do ukochanego przez siebie kraju i rozwiązuje kolejne sprawunki tak jak to robi najlepiej. Sensacyjna mocna historia, niestety momentami zbyt przesadzona. Akcja pędzi a uwikłani są w nią m.in. Sabretooth i Mystique. Minusem i to dużym jest aż jedenastu rysowników, których poziom jest skrajny od tragicznych do bardzo dobrych. Ale wśród nich jest Adam Kubert więc klasa sama w sobie. Mi jednak rozstrzał między poziomami ilustratorów psuł odbiór opowieści.

Tom kończy „Jeszcze jedna kolejka”. Ciekawie rozpisana historia, której trzonem jest... doroczna impreza organizowana przez Wolviego. A goście, cóż... ja bym ich nie chciał na moim party. Znów kilku rysowników, lecz główny wątek ilustruje Steve Dillon. Wiem, że niektórym jego styl nie pasuje do komiksu superbohaterskiego, ja jednak jestem jego fanem. Ogólnie opowieść ta jest bardzo dobrym zwieńczeniem tomu.

Wydanie to uzupełniają okładki alternatywne, szkice i notatki do projektu kostiumu Silver Samuraia. Znajdziemy też zapowiedzi innych komiksów Egmontu o superherosach.

Podsumowując, Tom 4 ma bardzo mocne i dobre momenty, dla których warto po niego sięgnąć. Najbardziej zachwyceni będą fani Logana. Nie warto jednak kupować tego komiksu, jeśli nie znamy historii zawartych we wcześniejszych tomach. Jest to porządne czytadło sensacyjne (w końcu to Rosomak) ale ma takie „akcje”, które bronią się na tle „poważnych” komiksów. Aaron bardzo dużo wydobył z Logana, zagłębiając się w jego psychikę i przeszłość. Czasami jednak ilość męki jaką przeżył ten mutant powinno się zatrzymać na eksperymentach w Weapon X. Po prawdzie to takiego Logana lubiłem najbardziej, ofiarę eksperymentu z amnezją, wojownika, który nie kłania się żadnemu zwierzchnikowi i chadza własnymi ścieżkami. Cóż, te czasy minęły a Aaron dobrze dodaje kolejne wątki i odsłania karty z przeszłości Wolverine'a. Fanom Logana polecam bardzo, X-Men też, a sceptycy przekonają się do niego, pod warunkiem, że zapoznają się z wcześniejszymi tomami z serii.

Damian "Big Y" Jabłoński

Wolverine - Jason Aaron, tom 4
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Renato Guedes, Goran Sudzuka, Ron Garney, Adam Kubert i inni
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
ISBN: 978-83-281-2753-1
Oprawa: twarda
Format: 196x272 
Ilość stron: 408
cena: 109,99 zł


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.