Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z marca 2019

avalonpulse0.png


Podsumowanie premier marcowych.



Spider-Man: Life story #1

Dengar: Czekałem na ten komiks. Głównie z powodu rysunków Bagley'a który moim zdaniem odwalił kawał świetnej roboty rysując Ultimate Spider-Mana. Drugi powód to taki, że chciałem poznać historię Spidera na tle wydarzeń historycznych. To znaczy, seria ma nam pokazać co by było, gdyby Pajęczak się starzał jak każdy inny człowiek. Bo w końcu od chwili, gdy dziabnął go pająk minęło aż 57 lat! 
Jest 1966 rok i trwa wojna w Wietnamie. Peter poznaje ojca swojego przyjaciela, Harry'ego Osborna, a wszyscy wiemy, z czym rymuje się Norman. Z Goblin? Brawo, odgadliście! Ha, przy okazji widzimy Gwen Stacy oraz profesora Warrena. W którymś momemencie widzimy jak w Sajgonie Iron Man bierze udział w walkach. No nie powiem, ciekawie rozpisany komiks. Co prawda fabuła pędzi tu na łeb na szyję, w jednym momencie dzieje się to, a chwilę później tamto. Ale i tak jest to ciekawa lektura. Bardzo fajnie znów zobaczyć bagleyowego Pająka!

Venom #12

Dengar: Co tu się – jak mówią internety – odjaniepawliło? Do tej pory chwaliłem Catesa, że pisze w świetny sposób Venoma. A tutaj takie... no kurde, rozczarowanie? Już przełknąłem te dziwne manipulacje symbionta i wykręcanie „rzeczywistości” o rodzinie Brocka, ale to? Zachowanie symbionta doprowadza do tego, że Brock uwalnia się od niego – z pomocą Makera – i wychodzi na to, że jednoczy się z synem, A symbiont? A on okazuje się, że już nie potrzebuje nosiciela aby być Venomem. Trochę to wszystko komplikuje... jednak Venom to połączenie kosmity i nosiciela... nie mogę zaakceptować takiego rozwiązania... Słabo Panie Cates, słabo.

Friendly Neighborhood Spider-Man #4

Dengar: Po co ja to czytałem? Trzeci numer był beznadziejny i to totalnie! Ten niewiele lepszy, ale i tak słaby że szkoda mówić. Wątek Under Jorku i pomarańczowych ludzi wydaje się być zwidami naćpanego scenarzysty. Jedyne co w jakikolwiek sposób może poruszyć to ostatnia strona. Wychodzi na to, że May chce powiedzieć Peterowi o tym co ją gryzie... niemal dosłownie.

Conan the Barbarian #4

Misiael:
 Dobra rzecz. Sięgając po ten komiks spodziewałem się przeciętnego produkcyjniaka, tymczasem Aaronowi udaje się z jednej strony pisać nie tyle ciągłą historię, co antologię przygód Conana, z drugiej - unika sztampy. W tym numerze mamy do czynienia z Conanem chwilę po wstąpieniu na tron Aquilonii, któremu szybko sprzykrzył się dworski tryb życia i zaczyna głupieć z braku adrenaliny, na której nieprzerwanie jechał przez dobrych czterdzieści ostatnich lat. Scenariusz bardzo fajnie przedstawia tę sytuację i prezentuje logiczne jej rozwiązanie, dodatkowo budując fundament pod skontekstualizowanie Conana jako lokalnej wersji superbohatera, co zapewne ułatwi (zdaje się, że nawet zapowiadany już) crossover z głównym światem Marvela. Cieszy mnie też deep lore w dialogach, szczególnie tych pełniących funkcję użytkową, nie narracyjną - te wszystkie niecierpiące zwłoki sprawy, którymi król musi się zajmować pełne są aluzji do sytuacji politycznej Hyborii z tamtego okresu i nawet subtelnie sygnalizują wydarzenia z niektórych opowiadań.

Age of X-Man: Prisoner X #1

Krzycer: O, tu mamy kwestię alternatywnych rzeczywistości ugryzioną z ciekawej strony. Z jednej strony wydaje się to proste - Bishop i parę innych postaci pamiętają strzępy swojej prawdziwej historii. Z drugiej strony - ten Shadow King nie był tu po nic. Tajemniczy śmiech podobnie. 

No i jest jeszcze Danielle Moonstar. Ten event został uważnie skonstruowany. Canonnball i Madrox zostali specjalnie wypisani z ostatecznego starcia z X-Manem, żeby pozostali w głównej rzeczywistości. Danielle występuje teraz w Uncanny X-Men, więc zakładam, że Danielle którą widzimy tutaj wiąże się z jakimś nadchodzącym twistem. 

Albo ktoś to jednak po drodze sfakapił. Co wydaje mi się niewiarygodne. 

Age of X-Men: Marvelous X-Men #2 

Krzycer: To jest dużo dziwniejszy - i ciekawszy - event niż zapowiedzi sugerowały. Apocalypse jako beatnik głoszący konieczność miłości jest fantastyczny. Wątpliwości bohaterów - szczerze mówiąc są ciekawsze, kiedy nie sprowadzają się do tego, że nie wiedzą jak się uporać z przebłyskami prawdziwych wspomnień, więc mam nadzieję, że scenarzyści nie będą na nich przesadnie polegać. 
Na razie pozostaję zaintrygowany. 

Apocalypse and the X-Tracts #1 

Krzycer: A propos Apocalypse'a-beatnika... jaki ten zeszyt jest cudowny. Co prawda tu też dostajemy przebłyski prawdziwych wspomnień - znowu, jest to niepotrzebnie powtarzalne - ale cała reszta jest unikalna i... po prostu sympatycznie dziwna. 

Uncanny X-Men #13 

Krzycer: Lepiej niż w #12, nie tak dobrze jak w #11. Przynajmniej tym razem Larocca nie zapomniał narysować żadnego kluczowego momentu w scenach akcji. 
Nie jestem fanem cyber-Dark Beasta, ale ma to jakiś sens. No i on zawsze eksperymentował na sobie nawet bardziej niż zwykły Hank. 

Ogólnie - dalej jest spoko. ale wciąż jesteśmy w fazie zbierania drużyny. Kilka ostatnich przykładów u X-Men pokazuje, że lepiej tego nie przeciągać, bo jeszcze seria się skończy zanim zebrana drużyna cokolwiek zrobi. 

Domino: Hotshots #1 

Krzycer: Podobnie jak to było w przypadku ostatniego zeszytu ongoingu, mam wrażenie, że Simone dostała zdecydowanie mniej numerów niż miała zaplanowane i upycha fabułę gęściej niżby chciała. Do obsady dołączają Black Widow i White Fox, Domino podejrzewa że dojdzie do konfliktu, stronę dalej dochodzi do konfliktu... po drodze ciągle narracja streszcza wydarzenia których nie widzimy... 

Ale kurczę, może w dobie niemiłosiernie rozwlekanych historii coś nieco bardziej upakowanego nie jest bardzo złe? 

W każdym razie w warstwie graficznej Baldeon rysuje bardzo ładną technologię i iskrzącą energię a'la Kirby. Tylko trochę głupio, że informacja o Celestialach jest podana jako jakiś twist, podczas gdy to jest ewidentny Kirby i od pierwszego kadru widać, o co chodzi. 

X-23 #10 

Krzycer: Trochę to wszystko przewidywalne i wyświechtane było. Szalony naukowiec nie mógłby być bardziej stereotypowy. Ale wciąż - przyjemna lektura. Z bardzo dobrymi rysunkami. 

X-Force #4 

Krzycer: W dalszym ciągu bardzo przyjemna, opierająca się na ciągłych rozróbach seria. Ale jest w tym sporo pomyślunku - zwłaszcza lojalność młodego Cable'a wobec Rachel opiera się na starożytnej historii tej postaci i ma dużo sensu. 

Mam tylko nadzieję, że wbrew okładce Warpath nie ginie na tej przedostatniej stronie, bo to idiotyczna śmierć, a w tym momencie mam już dość przypadkowych zgonów w Uncanny X-Men. (...a okładki sugerują kolejny na horyzoncie). 

A, no i rysunki wciąż są świetne. 

Uncanny X-Men: Winter's End 

Krzycer:
...czyli epilog do "Icemana" ukryty pod innym tytułem, żeby... trudniej było go znaleźć? Albo żeby ludzie nie czytający "Icemana" go kupili, nie wiedząc, co znajdą w środku? 

A w środku znajdziemy domknięcie wielu wątków rozgrzebanych przez Grace'a. Szczerze? Trochę zbyt wielu. I w sumie najsłabiej wypada tu centralny motyw konfrontacji z Ice Wizardem, z całą jego przykrą przyszłością itp. Niestety, ten wątek zabiera miejsce ciekawszym rzeczom, które przez to są potraktowane mocno po łebkach. Bobby wygarniający Jean za wyciągnięcie go z szafy? Bobby żyjący ze wspomnieniami miniBobby'ego i tym, że powrót do przeszłości oznaczał dla niego powrót do szafy, którego dopiero teraz stał się świadomy? To są świetne tematy, zasługujące na całe osobne zeszyty. 

Tymczasem Grace rozgrywa oba te wątki w ramach tej samej, zajmującej może dwie strony rozmowy. 

Ale przynajmniej ten nieszczęsny Ice Master daje nam w finale świetną scenę z matką Bobby'ego, więc coś z tego wyszło.

Savage Sword of Conan #3

Misiael:
Coraz mniej podoba mi się ta seria. Conan wypada w niej jak karykatura samego siebie, co chwila klnie się na Croma albo przeklina Croma (WTF?) i zupełnie brakuje mu tej charyzmy i tego surowego uroku, którym obdarzył tę postać Howard, a który tak świetnie potrafił odtworzyć Aaron w swoim komiksie. 

W dodatku wydarzenia toczą się bez większego sensu i bardziej przypominają sesję RPG niż cokolwiek mającego znamiona przemyślanej narracji. Przynajmniej rysunki są w porządku, a Stygia wygląda tak, jak powinna wyglądać Stygia, choć za wiele się nie napatrzyłem, bo komiks faworyzuje bliskie ujęcia postaci i minimalizuje rolę tła. 

Meh.

Age of X-Man: NextGen #2 

Krzycer: To jest w dalszym ciągu bardzo dobre. Ale spośród wszystkich AoXowych miniserii ta najbardziej wymaga znajomości pozostałych - przede wszystkim X-Tracts. 
Jeśli chodzi o prowadzenie fabuły, nie jestem tylko pewien czemu Glob miałby wiedzieć o tym, jak działa Unveil - ten moment, kiedy z Armor przeszukuje pokój Anole'a wydał mi się nieco zbyt przypadkowy. Reszta gra. 

...tylko mam pewien problem z rysunkami. To znaczy - może to kwestia tego, że wielu innych rysowników nie potrafi rysować dzieci i młodych ludzi, więc po prostu rysuje nieco mniejszych dorosłych i po prostu przyzwyczaiłem się do tych młodych mutantów w takim wydaniu. A tutaj są rysowani jak młodzi nastolatkowie i nagle mam wrażenie, że Anole jest za młody... 

Age of X-Man: The Amazing Nightcrawler #2 

Krzycer: Nie spodziewałem się takiego zagęszczenia wątków. Nagle mamy rywalizujące studia, rozdarte rodzeństwo Kukułek, tajny seksklub, no i oczywiście Raven z plikiem tajemniczych dokumentów na ostatniej stronie. Dużo tego, dzieje się, jestem ciekaw, co będzie tak naprawdę ważne. 

Uncanny X-Men #14 

Krzycer: Podoba mi się tempo tej serii. Podobnie jak to było w "Dead Souls", każdy zeszyt prezentuje jakąś osobną akcję, więc w każdym numerze coś się dzieje, są jakieś stawki, X-Men coś osiągają. A jednocześnie mamy jakieś pierwsze dłuższe wątki, a przynajmniej wątek, bo polowanie na MLF dopiero się zaczyna. 

Poza tym - po teaserach ze wskrzeszonym Cyclopsem w żółtych gaciach były przewidywania, że Scott zostanie przywrócony jako harcerzyk z tej epoki, co kostium (choć takim harcerzykiem był chyba tylko w kreskówce). A tymczasem już teraz mamy wykorzystywanie Dark Beasta i black opsy w ramach nieoficjalnej współpracy z rządem. 

Dwie rzeczy trochę mi przeszkadzają - jedna to nawet nie problem, tylko przegapiona okazja. Zgrabniejszym rozwiązaniem od tego, co mamy w komiksie, byłby nieoficjalny crossover z "X-Force" - tam dopiero co drużyna oswobodziła mutantów w jednym fikcyjnym wschodnioeuropejskim kraiku, tutaj X-Men pakują amerykańskich mutantów do innego fikcyjnego wschodnioeuropejskiego kraiku. Byłoby zgrabniej, gdyby był to jeden i ten sam wschodnioeuropejski kraik. 

Drugą rzecz faktycznie uznaję za problem - Masakra Mutantów II (albo XXII, pogubiłem się już) zostaje tu przedstawiona i potraktowana strasznie po łebkach. Mam nadzieję, że kiedy dojdzie do konfrontacji X-Men z Marauders Rosenberg rozbuduje jakoś ten wątek, a przynajmniej da jakieś wyjaśnienie, czemu w ogóle do tego doszło, bo na razie to wygląda tak, jakby kilkudziesięciu statystów zginęło tylko po to, żeby Chamber miał motywację, żeby dołączyć do drużyny. 

(A przy okazji - jupi, Chamber! Oby zagościł na dłużej). 

No i Larocca wciąż nie jest rysownikiem, którego lubię, ale przynajmniej znowu udało mu się niczego spektakularnie nie schrzanić tak, jak przy śmierci Guido. 

Wolverine: Infinity Watch #2
 
Krzycer: Wciąż jest to miejscami zabawne, wciąż jest to bardzo pretekstowe i wciąż główną zaletą są interakcje Logana z Lokim. I rysunki. To taki wyświechtany dowcip, że Logan jest niski, ale tutaj - zamiast jakichś banalnych dowcipasów w dialogach - zostaje to rozegrane rysunkami i wypada sympatycznie. 

Poza tym Loki udający kaktusa mnie rozwalił.

Age of X-Man: X-Tremists #2
 
Krzycer: Bardzo fajnie się to rozwija. Teraz zaczynam się zastanawiać, czy Moneta została stworzona specjalnie na potrzeby tej miniserii, żeby żadna istniejąca postać nie odgrywała aż tak podłej roli... ale chyba za dużo o tym myślę. W końcu Marvel nie miał problemu, żeby w głównym uniwersum robić z Carol Danvers tylko nieco mniej złe rzeczy. 

W każdym razie - bardzo fajny numer. Jedynie scena z uwięzioną Nezumi zrobiła się zbyt łopatologiczna - jej dialogi w rozmowie z Jubilee były zbyt... merytoryczne, za mało emocjonalne. Ale sama wymowa sceny była jak najbardziej w porządku. 

Choć odkrycie, że Departament X roznieca pożary, żeby X-Men mogli je gasić, sprowadza tę rzeczywistość nieco za bardzo w stronę kreskówkowego totalitaryzmu. 

Mr and Mrs X #9 

Krzycer:
Akcja Gambita była trochę zbyt prosta jak na to, ile miejsca jej poświęcono. Natomiast wszystko, co działo się w głowie Rogue to czyste złoto - o ile ktoś lubi grzebanie w continuity. A ja uwielbiam grzebanie w continuity, zwłaszcza takie jak to. Przetrząsanie historii postaci, żeby pokazać pewne fakty z jej życia w nowym świetle. Thompson świetnie to wychodzi - co zresztą w wypadku Rogue i Gambita udowadnia od samego początku, już od tej ich miniserii z zeszłego roku. 

X-Force #5 

Krzycer: Brisson nie przestaje mnie zadziwiać. Tu naprawdę jest więcej pomyślunku w tym, jak te postaci są poprowadzone, niż we wszystkim co dotąd pisał dla Marvela. 
Aczkolwiek... Kid Cable pociągnął za sobą Kid Stryfe'a. Tu co prawda jeszcze nie zdjął hełmu i nie mieliśmy tego revealu, ale ewidentnie do tego to prowadzi. A nie wiem, czy Kid Stryfe to coś, co koniecznie chcę widzieć w tym komiksie. 

Z drugiej strony... do Kid Cable'a też podchodziłem jak do jeża, a teraz w sumie już jestem przekonany do postaci. Kid Stryfe'owi też dam szansę.



Sprawdź także:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.