Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Extraordinary X-Men tom 1 Przystań X

W szeregach mutantów kolejne przetasowania i nowe niebezpieczeństwa, czy nowa seria o X-Men wnosi jednak nową jakość?

W pierwszym tomie Extraordinary X-Men zatytułowanym Przystań X od razu przekonujemy się, że mutanci Marvela nie zaznają spokoju. Nastąpiły zmiany w składzie drużyny, nad którą przywództwo objęła Storm. X-Men starają się jakoś poukładać swoje życia i skoordynować działania superbohaterskie po opuszczeniu ziemskiego padołu przez Cyclopsa. Oprócz tego populacja mutantów jest oskarżana przez ludzkość o rozsiewanie ospy M. By ochronić mieszkańców szkoły dla mutantów, Storm przenosi jej siedzibę w nowe miejsce. Dzieje się, a żeby nie spoilerować, mogę zapewnić, że to nie wszystko!

Jestem wielkim fanem mutantów i  posiadam ogromną tolerancję na wszelkie nieścisłości lub nawet głupoty scenariusza. W czasie lektury tomu odniosłem wrażenie, że cała akcja jest jednak tłem dla relacji międzymutanckich i to one są plusem Przystani X. Mamy kilka powrotów, miło mi było np. pierwszy raz od czasów TM-Semic ujrzeć na kartach komiksu Forge’a. Wspomina on o swym związku ze Storm, który wszyscy (?) pamiętamy jeszcze z 1995 roku. Powraca też Wolverine, ale nie ten „normalny” tylko przybyły ze swojego wymiaru Staruszek Logan. „Nasz” wymiar bardzo go zaskakuje, zaś spotkanie z nastoletnią, przybyłą z przeszłości Jean Grey jest ciekawym wątkiem, który dobrze rokuje na przyszłość. Ponownie u swojego boku staje także rodzeństwo Rasputinów. Oprócz tego jest i Iceman i Nightcrawler. Głównym antagonistą jest dawno przeze mnie niewidziany w Polsce od czasów TM-Semic, Mr. Sinister. Lecz co złego planuje, nie zamierzam zdradzać, by nie psuć zabawy. Do tego pojawiąją się nowi Marauders. Jeśli więc chodzi o postaci Jeff Lemire ciekawie wymieszał stare z nowymi.

Sama historia jest słabszą stroną tego komiksu. Ilość wątków i niebezpieczeństw jest przytłączająca. Lemire szybko przeskakuje z akcji na akcję, z wymiaru piekielnego na wspomnienia, ciężko się skupić na czymkolwiek. Główną osią, już według mnie zbyt wyeksploatowaną, jest ciągłe zagrożenie mutantów przez ludzi. Wiadomo, „ludzkość boi się ich i nienawidzi” od kilkudziesięciu już lat. Ale serio? X-Men są metaforą wszelkich mniejszość, z ta różnicą, że od urodzenia są potencjalnie niebezpieczni. Ale przez ten cały czas pisania o nich historii, dokonały się na świecie wielkie zmiany (lub przynajmniej w USA) i mniejszości uzyskują (ały) wszystkie prawa. Czy mutanci wreszcie też nie mogliby? Ano nie, ponieważ o czym by wtedy pisało się o nich historie? Muszę przyznać, że różnica w tej kwestii między Jean a jej ludzkim kolegą ze studiów jest jednym z lepszych momentów komiksu. Jednak mnie osobiście ten wątek już zmęczył, niewiarygodna jest dla mnie ciągła ucieczka X-Men, prowadząca w coraz to absurdalniejsze miejsca (w „Przystani X” zwłaszcza Storm nie popisała się pod tym względem).

Jeśli już o Storm mowa, rzeczywiście stara się dobrze prowadzić swoją drużynę. Powoli odnajduj się jako przywódczyni całego zespołu i mimo potknięć udaje się jej go zebrać i utrzymać. Sądzę, że Ororo to dobry wybór na przywódczynię. Można dobrze ją rozpisać w tej roli, jest bardzo ludzka, pełna wątpliwości ale i wiary w to co robi. Zdecydowanie na plus.

Pod względem wizualnym „Przystań X” prezentuje się bardzo dobrze. Styl Humberto Ramosa jest bardzo „kreskówkowy” i mi odpowiada. Niestety nie wszystkie kadry czy plansze prezentują równy poziom, niekiedy wydaje się, że były rysowane w pośpiechu. Niemniej meksykański rysownik nie schodzi poniżej solidnego i estetycznego poziomu. Lekturę umilają alternatywne okładki, rysowane innym stylem niż Ramosa, mi szczególnie podoba się ta w wykonaniu Justina Ponsora i Cly’a Manna.

Podsumowując, Przystań X nie jest arcydziełem, lecz porządnym czytadłem. Ta odsłona mutantów ma duży potencjał. X-Maniakom polecam, fanom Marvela bez fiksacji na punkcie mutantów już niekoniecznie.

Damian „Big-Y” Jabłoński

Extraordinary X-Men  tom 1: Przystań X
Scenariusz : Jeff Lamire
Rysunki: Humberto Ramos
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Oprawa: Miękka
Ilosć stron: 124
cena z okładki: 39,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.