Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Wolverine: Infnity Watch #1


Pomimo tytułu nawiązującego do kosmicznych eposów Jima Starlina, „Wolverine: Infinity Watch” zapowiada się na coś zdecydowanie bardziej komediowego. Do tego stopnia, że łatwo potrafię sobie wyobrazić ten komiks z Deadpoolem w roli głównej. Pozostaje zobaczyć, czy kolejne numery też będą utrzymane w tym tonie. 

To zresztą główny problem z jakąkolwiek oceną tego zeszytu – historia ledwo się w nim zaczyna. Składają się na to dwa niefortunne czynniki. Z jednej strony „Infinity Watch” kontynuuje wątki z „Infinity Wars”, więc Duggan poświęca miejsce, żeby streścić wydarzenia z tamtego eventu. Z drugiej strony ta miniseria jest niezręcznie wciśnięta pomiędzy wydarzenia z „Return of Wolverine” i z aktualnej historii z „Uncanny X-Men”, a przy okazji bierze sobie za cel, żeby wyjaśnić nieścisłości związane z powrotem Logana. 

I owszem, dostajemy tu odpowiedź jak to się stało, że widzieliśmy żywego Wolverine’a z Kamieniem Przestrzeni w „Marvel Legacy #1”, w okolicach ślubu Colossusa i Kitty oraz w prologu do jak i w samym „Infinity Wars”, pomimo tego, że „Return of Wolverine” stwierdza, że Logan został wskrzeszony niedawno i przez cały ten czas pozostawał pod kontrolą Persefony. 

To wyjaśnienie jest bardzo komiksowym retconem, który pod pewnymi względami nie ma sensu, więc po prostu musimy go przyjąć na wiarę i nie zadawać trudnych pytań. 

I fajnie. Tylko jak już Duggan streści „Infinity Wars” i wyjaśni, jak to z tym Wolverinem było, zostaje mu bardzo mało miejsca na zawiązanie historii „Infinity Watch” - a jeszcze kilka ostatnich stron poświęca na wprowadzenia Warbringera, z którym bohaterowie zmierzą się w następnym numerze. 

Co nie znaczy, że poza ćwiczeniami z łatania continuity nie ma tu nic wartościowego. Już sam duet Wolverine’a i Lokiego to samograj, interakcje tej dwójki po prostu przyjemnie się czyta. MacDonald świetnie rysuje sfrustrowanego i skołowanego Lokiego, więc nawet, gdy oglądamy same gadające głowy znakomicie to wygląda. Zresztą wiele rozmów jest urozmaiconych retrospekcjami, także warstwa wizualna przez cały czas jest interesująca. Co bardzo pomaga temu zeszytowi, biorąc pod uwagę, że składa się praktycznie z samych rozmów. 

Ciekawy jest również pomysł nadający głębi wydarzeniom z „Infinity Wars” - do historii zostaje dopisany wątek podróży w czasie, dowiadujemy się, że to, co przeczytaliśmy w IW było co najmniej drugą iteracją wydarzeń wpisanych w pętlę czasu. 

Słowem – jest po co sięgnąć po ten zeszyt. Warto choćby dla rysunków. Ale jeśli nie obchodzą was „Infinity Wars” ani zawiłości związane z powrotem Wolverine’a, nie znajdziecie tu dla siebie dużo więcej. 

Krzysiek „Krzycer” Ceran

Wolverine: Infinity Watch #1 
Scenariusz: Gerry Duggan 
Rysunki: Andy MacDonald 
Kolory: Jordie Bellaire 

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum. 

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.