Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Uncanny X-Men (2018) #10

...  i podsumowanie  dotychczasowych wydarzeń w serii.

Najpierw sam zeszyt. 

Jest spoko. Nieco chaotyczny, ale to dobry chaos. Absurdalna liczba mutantów i odpalanych mocy - co prawda sprowadza się to do różnokolorowych blastów energii, ale na niektórych kadrach wygląda to imponująco. Również rysunki telepatów w akcji są miejscami bardzo dobre - te zwielokrotnione sylwetki, otoczony przez telepatki X-Man, sceny z Nate'em i Jean - to wszystko wyszło. 

Nie wszystkie rysunki się udało - przede wszystkim jest jeden problem, na który dotąd nie zwróciłem uwagi i nie wiem, czy pojawił się dopiero w tym zeszycie, ale krzyczący ludzie u Pereza wyglądają, jakby żuchwy wyleciały im z zawiasów. Do tego parę razy daje bohaterom strasznie koślawe pozy, szczególnie w locie - dotyka to głównie Storm i Psylocke. 

Ale sam numer jako finał tej historii był całkiem w porządku. Zastanawiałem się, czy naprawdę potrzebowała dziesięciu zeszytów i odpowiedź brzmi... i tak, i nie. Dzięki tym dziesięciu zeszytom był czas, żeby wgryźć się w motywacje X-Mana - i Legiona. W wypadku tego pierwszego nie tylko na poziomie deklaracji i górnolotnych monologów, ale dzięki objazdowi po udawanym "Age of Apocalypse" mogliśmy naocznie zobaczyć / przypomnieć sobie skąd Nate się wziął i co nim w tym momencie kieruje. To było dobre. 

A jednocześnie dziesięć zeszytów to jednak kupa komiksów. I gdyby nie cotygodniowy tryb publikacji byłoby to strasznie rozciągnięte. Ale zbite w ten sposób w czasie - działa. 

A teraz konsekwencje. Ranyboskie, zrobili to! Na Avalonie w 2013 roku ukazał się tekst, w którym rozważałem "eliminację" X-Men jako rozwiązanie problemu przeludnienia w x-komiksach - a Marvel faktycznie to w końcu zrobił! Tak powinno było wyglądać Decimation - a nie że usunęli mutantów ze świata, ale zostawili 200 X-Men. 

Oczywiście, przeniesienie do alternatywnej rzeczywistości to nie trwała eliminacja, to wręcz najprostsza do odwrócenia eliminacja. Ale mini z Age of X-Man mają mieć po 5 zeszytów, zakładam, że to miesięczniki, to daje nam spokojnie pół roku bez natłoku X-Men. Uncanny Rosenberga będzie dwutygodnikiem, więc spokojnie jest czas na duży arc co najmniej rozmiarów "Disassembled". No i nie jest powiedziane, że tłum X-Men wróci natychmiast po Age of X-Man. Znaczy - pewnie wróci... ale może nie od razu. 

W ogóle najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie po Age of X-Man drugiej drużynówki, opisującej dalsze losy tamtego świata. I pozostawienie w nim większości X-Men, przynajmniej na jakiś czas. A ten status quo - "X-Men nie żyją, Cyclops i Wolverine odbudowują zespół z ruin i gruzów" - niech to trwa jak najdłużej, to brzmi dobrze. 

(...to brzmi jak animowane Wolverine and the X-Men, ale to dobrze, to świetny serial był.) 

Oczywiście, teraz mam problem z doborem znikniętych postaci. Bo z jednej strony mamy inteligentnie rozegrane wątki - Cannonball trafił do szpitala, bo jest w X-Force, Madrox zwiał, bo będzie w Uncanny. Ani Sam, ani Jamie nie zniknęli. 

Ale Laura i Gabby zniknęły, a przecież "X-23" wciąż będzie się dalej ukazywało. Ale kto wie, może po obecnej historii przynajmniej będzie tam jakiś tie-in do Age of X-Man żeby podtrzymać iluzję? 

W skrócie - jestem podjarany możliwościami, które właśnie stworzył Marvel, ale boję się, że ich nie wykorzystają dobrze.

Krzysiek "Krzycer" Ceran


A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum. 

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.