Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów ze stycznia 2019

avalonpulse0.png


Podsumowanie styczniowych premier.



Mr & Mrs X #7 

Krzycer: Wszystkie zalety tej serii wciąż tu są, a jednocześnie... mojoverse oznacza, że niespecjalnie mnie obchodzi, co tu się wydarzy, bo to wszystko to jakieś pastisze i remiksy i nic nie ma znaczenia. 
I choć moment, w którym Rogue wysysa Gambita robi wrażenie właśnie dlatego, że tu nic nie miało mieć znaczenia... no to jednak wiemy, że to mojoverse, Spiral podróżuje w czasie itepe itede. Więc jesteśmy zaskoczeni, ale to wciąż nie ma znaczenia. 

Poza tym chyba wolę, kiedy mojoverse jest bardziej przesadzone? No bo tu mamy niby dostać historię "noir", ale poza pierwszą sceną w biurze "detektywa", potem żadnego noir tu nie ma. 

Ale meta monolog Mojo - "I can work with those numberse, they're my x-couple" - był bardzo udany. 

Shatterstar #4 

Krzycer: Wciąż zaskakująco dobre - choć tym razem brakuje zaskoczeń w fabule. Ale i tak - w życiu bym się nie spodziewał, że kiedyś będę miał frajdę z mini o Shatterstarze.  Z innej beczki - czy ostatnia strona to hołd dla "Avengers Arena"? Perspektywa jest inna, ale samo odparowanie jest dość podobne... 

Uncanny X-Men #8 

Krzycer: Choć niektóre wątki wciąż się tu gubią, to teraz nie wiem - może jednak mam się spodziewać wyjaśnienia, czemu właściwie New X-Men namówili Madroxa do pomocy, skoro ten Madrox nic potem nie zrobił? 

Dotąd myślałem, że to po prostu urwany wątek. Ale teraz znowu - zresztą nie pierwszy raz - twórcy udowadniają, że jednak niektóre rzeczy mają przemyślane i poukładane. Po poprzednim numerze pisałem, że ta ich wizja Age of Apocalypse nie bardzo ma sens. A w tym numerze - proszę, niespodzianka, to AoA nie miało sensu, bo tak naprawdę to nie było AoA. 

Poza tym ten występ Bishopa to chyba pierwszy raz, kiedy lubię tę postać od, nie wiem, "District X"? Jasne, w międzyczasie Bishop przez jakieś pół dekady był złolem, ale i wcześniej, i później kiedy gdzieś się pojawiał był po prostu nudny lub nijaki, a tu - tu jest w porządku. 

Do tego jest tu parę ładnych pojedynczych scenek - świetnie narysowanych - jak "I didn't want to go back to this" Globa albo reakcja Pixie na Apocalypse'a. I w rezultacie - wciąż mam problemy z tą serią, głównie koncepcyjne, bo cały ten długi arc wciąż wypada jak przydługi wstęp do "Age of X-Man" - a jednocześnie wciąż się dobrze przy niej bawię. I cały czas mam nadzieję, że tym razem faktycznie marvelowi uda się ten nowy start dla X-Men.


Friendly Neighborhood Spider-Man (2019) #1 i #2

Dengar: Chciałbym się naprawdę rozpisać na temat obu tych zeszytów no, ale jakoś nie jestem w stanie. Serio! Nie wiem, kim Tom Taylor jest ani czym sobie zasłużył, aby pisać kolejną serię o przygodach Pająka, ale zaczynam się nad tym zastanawiać. To jakiś krewny naczelnego czy innej szychy? Totalnie te dwa zeszyty do mnie nie przemówiły… Po co tworzyć całą serię aby pokazywać jak Peter/Spider żyje z sąsiadami? Te pomarańczowe dzieci? I kim jest The Rumor? Eee… sorry, ale nie dla mnie.

Korek42:  od dłuższego czasu nie miałem tyle zabawy czytając Spidera, historia wciąga, tajemnica goni tajemnicę, no i to co lubię - Taylor swietnie wprowadza postacie drugoplanowe. Reasumujac, niesamowicie się to czytało, polecam

The Punisher (2018) #6

Dengar: Przyznam się, czytam tę serię głównie ze względu na Kudranskiego. Jednak nie powiem, zaczyna mnie intrygować ta seria. Może, dlatego że jestem pod pewnego rodzaju wpływem serialowego Punishera? Jednak jestem pod wrażeniem, zarówno wizualnym jak i fabularnym. Fajnie, że Punisher jest bardziej otwarty na świat Marvela, to znaczy wchodzi w interakcję z innymi ludźmi niż tylko zwykli kryminaliści. Samo to, że ma na pieńku z Baronem Zemo i było nie było, Chameleon próbuje zepsuć jego reputację to już coś. W tym numerze Frank pokazuje, że jest badassem po całości. Ciekawe czy kiedykolwiek któryś rysownik zapomni i nie narysuje mu tych wszystkich blizn?

Venom #10

Dengar: Donny Cates pisze dalej o Venomie i pisze dobrze! Eddie wrócił w rodzinne strony i spotyka przyrodniego brata, Dylana. Opowiada mu o tym, dlaczego ojciec go tak bardzo nienawidzi. Czyli mamy przebłyski z przeszłości Eddiego. Muszę przyznać, że ojciec Brocka został napisany w dobry sposób. Dowiadujemy się, dlaczego Brock tak bardzo stara się chronić niewinnych i do mnie ta opowieść przemawia. Końcówka bardzo, bardzo ciekawa! Wiedziałem, że Maker nie zostawi Venoma tak po prostu! Nie mogę się doczekać kolejnego numeru!

Web Of Venom - Venom Unleashed

Dengar: One-shot, którego głównym bohaterem jest Venom… znaczy Randy. Tak, zostańmy przy Randym, bo tak nazywa się pies, którego formę przybiera symbiont, kiedy nie jest połączony z Brockiem. Komiks stanowi rozwinięcie tego, co Cates pisze w serii o Venomie oraz tego, co widzieliśmy w Carnage Born. Komiks w fajny sposób nawiązuje do starej mini-serii Venom: Lethal Protector. Carnage szuka Venoma, a on jest sam i musi stawić mu czoła. Czekam! 

Superior Spider-Man #2

Dengar: Terrax kontra Superior! Walka wydaje się być przegrana… w sensie, że Otto pewnie dostanie bęcki bo kim on jest żeby mierzyć się z niegdysiejszym Heroldem Galactusa. A tymczasem panna Macroni nabiera pewności, że Elliot Tolliver to Doktor Octopus. Próbuje szukać pomocy u Avengers – ale są poza planetą, a Spider-Man czy Kapitan Marvel lub nawet Deadpool są poza zasięgiem, w sensie, nie można się z nimi skontaktować. Trochę to to naciągane, tego nie kupuję. Koniec końców, Anna buduje maszynę, która wysysa energię z Terraxa i przekazuje ją Superiorwi. Ee… poważnie? Panie Gage, spodziewałem się po panu czegoś lepszego.

Domino #10 

Krzycer: Ranyboskie co tu zaszło? Simone miała ten arc rozpisany na pięć zeszytów, napisała pierwszy, dowiedziała się, że zamykają jej serię, więc upchnęła fabułę pozostałych czterech w tym jednym? Bo tak się to czyta. Dotąd był to normalny komiks, a tu nagle zamiast akcji mamy streszczenie akcji. 
Dziw nad dziwy. I widać tu wyraźnie, jaki był zamysł, jaki arc miała przejść Domino - do "akceptacji tego, że jego bohaterką" - ale on zupełnie nie wybrzmiewa. Nie ma szansy, bo nie zostaje przedstawiony, tylko opowiedziany w paru ramkach z narracją. 

Iceman #5 

Krzycer: Nie, parada i Sinister nie zostały powiązane tematycznie. Zostały powiązane fabularnie - pomagierzy Sinistera atakują paradę - ale tematycznie jedno nie ma z drugim nic wspólnego. 
To wciąz była zdecydowanie lepsza historia od poprzedniego podejścia Grace'a do tej serii - głównie dlatego, że tu faktycznie mieliśmy do czynienia z jedną historią, a nie ciągiem praktycznie niepowiązanych ze sobą historyjek. 

Uncanny X-Men #9 

Krzycer: Jest w tym numerze dużo dobrego - początkowe wykorzystanie Madroxa, Armor pomagająca przechylić szalę nieco bardziej na korzyść X-Men, parę pojedynczych momentów w trakcie walki. Kitty ratująca złego senatora to klisza, ale co tam, sprawnie zrealizowana. 
Z drugiej strony to jeden z tych bardziej chaotycznych zeszytów. Jak właściwie X-Man przerabia ludzi na swoich Jeźdźców? Skoro w mgnieniu oka zrobił to Storm, czemu nie zrobi tego jeszcze z paroma innymi X-Men? Czemu nie zrobi tego ze wszystkimi? 
Poza tym nie jestem zachwycony wątkiem Anole'a, choć z drugiej strony - Victor miał już nieco podobne historie (no dobrze, kojarzę jedną, w ramach jakiejś antologii), więc ewentualnie jestem w stanie to kupić. 
Telepatyczna rozkładówka i zbiórka na koniec - cieszy mnie wykorzystanie tylu młodych mutantów, ale nie ukrywam, że jak już padają dialogi w rodzaju "you'll have to beat ALL the X-Men" to jednak... trochę biednie wypada ta grupa. Bo do "wszystkich" X-Men bardzo wiele tam brakuje. To jest schemat który mini "World War Hulk: X-Men" zrobiła dobrze, tylko oczywiście tam były na to cztery zeszyty, można było się bawić w upchanie wszystkich (aktywnych) X-Men. 
Btw Meggan i Kylun nigdy do X-Men nie należeli, ale co tam, niech sobie będą. 

X-23 #8
 
Krzycer:Dalej spoko. Nie jestem pewien tego pomysłu, żeby z jednej klonocentrycznej historii pakować się od razu w kolejną (no dobrze, po jednym zeszycie przerwy), ale z drugiej strony pierwsze zeszyty sugerowały, że Laura postanowiła specjalizować się w klonach, więc... przynajmniej jest tu jakaś konsekwencja? 
Nieważne, wciąż czyta się to przyjemnie. Choć Taylorowi udawało się równoważyć role Gabby i Laury, a u Tamaki chyba wolę Gabby? Laura jest zbyt stoicka, nic jej nie rusza i w tym ujęciu jest to trochę... nieciekawe. Ale może to tylko ten numer.

Conan the Barbarian #2 

Misiael: Aaron stara się rozbrajać rasizm Howarda w bardzo sztampowej historyjce będącej sequelem opowiadania "Za Czarną Rzeką". Wyszło mu to całkiem nieźle, gównie dzięki subtelnemu i nienachalnemu retconowi - Howard przedstawiał Piktów wyłącznie jako bezrozumnych dzikusów o plugawej kulturze i totemicznej religii. Aaron w swoim scenariuszu przeinterpretował to jako inherentny rasizm samego Conana, który nie pozwalał mu widzieć Piktów w innym świetle i ten rasizm został tu podważony przez konieczność współpracy Cymeryjczyka z jednym z piktyjskich szczepów. Poruszony też został motyw kanonicznego okrucieństwa Piktów i Aaron całkiem zgrabnie tłumaczy to - również kanonicznym - faktem, iż Piktowie są de facto podbijanym narodem i ich ataki na osadników są próbą przepędzenia najeźdźcy z podbijanych ziem (co ma sens, ostatecznie w "Za Czarną Rzeką" Aquilończycy bronią podbitej Conajohary przed próbującymi ją odzyskać Pictami). 
Wszystko to jest jednak zrobione punkt po punkcie według schematu, bardzo zgrabnie, ale ostentacyjnie nieoryginalnie. Aaron jest jednak na tyle dobrym scenarzystą, że mu to wychodzi. A, i powraca parka dzieciaków z poprzedniego zeszytu, celem przypomnienia, że mamy jakiś metaplot w tej serii. IMHO zupełnie niepotrzebny, ale ok.

Return of Wolverine #4 

Krzycer: ...ooookej. 

Nie. Nie okej. Soule dostał absurdalnie dużo miejsca na poprowadzenie tej historii - one-shot, miniserie (pisał lub współtworzył chyba 2 z 4?), kolejny one-shot, teraz ta miniseria... a gdy przyszło co do czego, daje nam coś takiego? Jeden zeszyt w którym akcja zostaje kompletnie zatrzymana, żeby Persefona mogła wygłosić monolog ujawniający jej moce, sposób działania i - częściowo - plan i motywacje? 
Jakie to jest słabe. To kompletnie rozwala tempo tej historii. Już nawet nie będę narzekał na skopanie X-Men pomiędzy dwoma zeszytami, opierające się na skatowaniu Icemana, które ignoruje praktycznie cały rozwój jego mocy z komiksów z tego wieku (w skrócie - przecięcie na pół w lodowej formie od lat nie jest dla niego problemem). 
Ale dobra, X-Men okazują się partaczami, bo to historia Wolverine'a jest. Ok. Nie podoba mi się to, ale nie dziwi mnie to bardzo. Problem w tym, że ta historia Wolverine'a jest koszmarnie poprowadzona. 

Asgardians of the Galaxy #5 

Krzycer: Nie wiem, czemu sięgnąłem po tę serię, ale wiem, czemu przy niej zostałem - wyłączenie dla Kid Lokiego. Byłem ciekaw skąd się wziął i co Bunn chce z nim zrobić. 
I wciąż jestem tego ciekaw. Reszta fabuły - Nebula szukająca asgardzkich artefaktów żeby mieć armię i coś tam, coś tam - to nie było interesujące. Reszta obsady też nie była szczególnie ciekawa. Ale Kid Loki wciąż mnie intryguje. Wolałbym, żeby to po prostu była jego seria - niestety teraz dzieli ją z nudnym balastem - ale póki coś się bardziej nie wyjaśni, póty będę zainteresowany. A potem zobaczymy.

Uncanny X-Men Annual #1 (2019)

Krzycer: Nie ukrywam, zaskakują mnie te x-komiksy ostatnio. Bo oto powrót Cyclopsa zostaje... wyjaśniony. Konkretnie wyjaśniony. Konkretnym grzebaniem w niedawnym continuity i paroma małymi retconami. A byłem święcie przekonany, że dostaniemy typowe, nowożytne "żyje to żyje, po co drążyć temat?". 
Gdyby ten komiks był tylko takim ćwiczeniem z wciskania wydarzeń w szpary continuity, żeby logicznie (no... komiksową logiką) wskrzesić Cyclopsa, już byłbym zadowolony. Ale jest tu też trochę więcej - jest dobra scena, w której Scott wytyka Kid Cable'owi, że pozuje na niewzruszonego strażnika czasu, który zabił swojego starszego odpowiednika, bo ten zrobił się "miękki", ale praktycznie pierwszym, co zrobił, było grzebanie w czasie, żeby go wskrzesić. 
Mamy też wyraźną deklarację co do tego "jaki" Cyclops został wskrzeszony, tj Scott podsumowuje wydarzenia ze swoich ostatnich lat i stwierdza, że się mylił. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś wróci do tego wątku - albo że przynajmniej kiedy Cyke spotka wskrzeszonego Logana, tamten też przyzna się do błędów, bo swoje za uszami miał, szczególnie w trakcie "Avengers vs X-Men".
Ale na razie mniejsza o to. Ten komiks był zaskakująco dobry. Czekam na to, co teraz Rosenberg zrobi ze Scottem.

Czółko: Nie jestem fanem pierwszej historii nowego ongoingu. Uważam, że trio scenarzystów nie wykorzystało w pełni potencjału swoich pomysłów, ponieważ każdy chciał dorzucić jak najwięcej od siebie. Nie jestem też fanem Eda Brissona, którego uważałem za najsłabsze ogniwo ich trójki, jednak muszę przyznać, że ostatnio ma jakąś tendencję wzrostową. Jego X-Force nawet mi się podobało (zwłaszcza back-up z Boom Boom), a ten annual chyba spodobał mi się najbardziej ze wszystkich dotychczasowych numerów obecnego Uncanny X-Men. Liczę, że Rosenberg tego nie zmaści, mając na pokładzie mojego ulubionego Szczuplaka.  

Guardians of the Galaxy #1 

Krzycer: Jak na razie ominął mnie hype na Catesa - tylko jego krótki run w Doktorze Strange'u przyciągnął moją uwagę - ale podobał mi się ten zeszyt. Mamy ciekawą sytuację na początek - widmo kosmicznego zagrożenia, nikt nie wie, na ile odległego. No i jest to widmo, w które nie wiadomo, czy należy w ogóle wierzyć. Ukonstytuowanie się zespołu na koniec jest może nieco zbyt przypadkowe, ale z drugiej strony w obecnym Marvelu chyba lepiej załatwiać takie rzeczy szybko, a nie ryzykować, że będzie się pisać kolejną serię, która zostanie skasowana w momencie, gdy skończy się historia zbierająca drużynę. 
GotG Duggana byli nierówni, ale ostatecznie było w nich więcej dobrego niż złego. Wróżąc z pierwszego numeru, wygląda na to, że kolejny rozdział w ich historii też będzie ciekawy.

Czółko: Coś mi się wydaje, że Lis zaraz będzie psioczyć, że nie podoba mu się takie rozwiązanie i inny skład, więc dodam swoje trzy grosze do obrony tego numeru. Bardzo dobra jedynka. Mogę być nieco nieobiektywny, bo od czasów Doctora Strange'a, połykam dzieła Catesa, jak leci :D Cates bardzo fajnie balansuje tu między powagą a humorem (śmiałem się do rozpuku przy scenie Quilla i Groota z funkcjonariuszem Korpusu Nova). Shaw jak zawsze świetnie rysuje wszystkie kosmiczne rzeczy, chociaż wydaje mi się, że przy designach postaci nie miał tu zbyt wielkiego pola do popisu. Z takich rzeczy bardziej dotyczących sfery edytorskiej - plus też za to, że w związku z nazwą filmu (Avengers: Endgame) postanowiono zmienić nazwę story arcu z Endgame właśnie na "The Final Gauntlet", przynajmniej oszczędzono sobie komentarzy, że komiks specjalnie zrobiony na fali filmu MCU. 

Dengar: Kolejna seria o Strażnikach. I przyznam się, że poprzedniej nie czytałem, nie wiem, co się działo (ale może to się zmieni i przeczytam) ale na ten zeszyt czekałem. A dlaczego? Donny Cates! Cosmic Ghost Rider! Byłem ciekawy jak Cates połączy wszystkie elementy układanki, żeby napisać całą historię. Wszystko zaczyna się od… hmm.. powiedzmy, odczytania testamentu Thanosa (jeśli dobrze kojarzę, to Tytan zginął podczas Infinity Wars). Trochę rozczarowało mnie to, że CGR ot tak był i tyle. Nie wyjaśniono skąd się tam wziął i w ogóle. Groot mówi i zachowuje się jak dupek? Powrót Black Order i pewna kobieta z dziwnym nakryciem głowy, która ostatnio w kinie lała Thora jak leci. No zaciekawił mnie ten zeszyt, jestem bardzo ciekaw jak to się dalej potoczy…

Avengers #13 

Czółko: Po tym numerze bardzo chętnie poczytałbym serię o Iron Fiście od Aarona i Sorrentino 

Dead Man Logan #3 

Krzycer: To wciąż jest zaskakująco dobre. I w końcu uświadomiłem sobie czemu tak jest, co różni tę historię od wszystkich poprzednich z Old Man Loganem. 
To nie jest historia o Old Man Loganie. Przynajmniej na razie nie. Logan tam jest, rzecz jasna, ale na razie Brissona interesują wszyscy inni - złoczyńcy z Mysterio i Miss Sinister na czele, X-Men, Hawkeye i Avengers - tylko nie Logan. 
I to jest dobre - bo Brisson fajnie ich wszystkich rozgrywa (Mysterio wygrywa ten numer, choć pogardzająca otoczeniem Miss Sinister też jest super), bo ich spojrzenie na tę sprawę jest świeższe i ciekawsze od perspektywy Staruszka, którą przecież znamy od ponad dziesięciu lat. 
Trzeci numer z rzędu jest to dużo lepsze, niż się kiedykolwiek spodziewałem. Czekam na więcej. 

Exiles #12

Krzycer: Exiles Ahmeda. Tony tekstu, po łebkach pisane rozwiązania fabularne i pełne inwencji rysunki, które zasługiwały na dużo lepszy scenariusz. 
Powyższa recenzja zeszytu 12 odnosi się również do poprzednich 11 zeszytów jak i do całej serii jako takiej. Przynajmnie nie mozna Ahmedowi odmówić tego, że jest konsekwentny. 

X-Force #2 

Krzycer:
Rysunki wciąż są super. Po dwóch zeszytach to chyba moje ulubione rysunki z dowolnego x-komiksu ostatnich wielu lat. 
Natomiast tutaj coś rusza się również w warstwie fabularnej. To wciąż jest superbohaterska rozpierducha - ale jest to superbohaterska rozpierducha, w której bierze udział więcej stron i w której jest więcej konfliktów, niż początkowo przypuszczałem. Tą częścią fabuły jestem zaintrygowany. 
Natomiast na razie nie jestem fanem tego, jak Brisson prowadzi te postaci.




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.