Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Extermination #5

Mam dwie bardzo odmienne opinie o tym komiksie - i o tej serii w ogóle. Nie wykluczają się nawzajem, po prostu dotyczą różnych aspektów. 

Z jednej strony cały zamysł jest całkiem ok. Wkurzony młody Cable eliminujący starego, żeby następnie zakasać rękawy i rozwiązać problem, który należało rozwiązać "lata temu" (nasze, nie komiksowe)? Spoko - zwłaszcza, że pewnie za moment dowiemy się, że młody Cable jest z przyszłości którą zrujnowało to, że młodzi nie wrócili do domu (tak obstawiam, bo w zapowiedziach X-Force było coś o jego "secret origin"). Ahab, który postanawia wyeliminować mutantów eliminując X-Men jednym wielkim paradoksem czasowym, zabijając któregoś z młodych zanim wróci do przeszłości? Spoko. Gonitwy jednych za drugimi, zanim w końcu się dogadają, ustalą, że są po jednej stronie, zmierzą z Ahabem i uratują wszystko i wszystkich? Spoko.

Oczywiście, jest tu parę pytań bez odpowiedzi ("czemu Ahab nie cofnął się, żeby zabić któregoś z X-Men w kołysce, albo żeby nie zabić Christophera Summera w kołysce, albo..."), ale można je podciągnąć pod "bo to komiks superbohaterski, bez tego nie byłoby historii". 

Dodajmy do tego bardzo fajne rysunki Pepe Larraza - przy poprzednich numerach pisałem już, że przypominają rysunki Immonena, co stanowi ładną klamrę dla historii All-New X-Men, powtórzę to jeszcze raz, bo strony, na których młodzi są z powrotem w przeszłości są jakby wprost z tamtej serii. Świetnie to wyszło. 

No więc jak zsumujemy te całkiem ok pomysły i te bardzo ładne rysunki, to powinniśmy mieć bardzo porządny, żeby nie powiedzieć bardzo dobry pomysł, prawda? 

Tylko że... niestety, wykonanie kuleje. Zbyt często, za bardzo. Weźmy cliffhanger poprzedniego numeru. Pamiętacie może, jak teoretyzowałem, że to pewnie Mimic się poświęcił, żeby nabrać Ahaba, który stwierdzi, że pozamiatał i opuści pole bitwy? No więc miałem połowiczną rację, bo to wszystko się wydarzyło... poza tym że X-Men od razu mówią "o nie, Mimic nie żyje" - zanim komiks nam mówi, że Ahab też go przejrzał - i nawalanka dalej radośnie trwa dookoła. W związku z czym zwyczajnie nie mam pojęcia, po co ten Mimic ginie. Poza tym, żeby przedostatni zeszyt miał dramatyczny cliffhanger. 

Dalej - walka z Manionem i Maxine i Houndami w zamyśle miała być dramatyczna. I oczyma wyobraźni widzę, jak to miało wyglądać. X-Men walczą ze swoimi przyjaciółmi, którzy nie panują nad sobą, w chaosie walki małe złe dzieciaki dopadają kolejnych X-Men, którzy przechodzą na stronę wroga. To mogło zadziałać. 

Tylko że... to widzę oczyma wyobraźni. A patrząc moimi oczyma na komiks widzę strony, na których X-Men nie mogą pokonać dwójki małych dzieci. Tak, Houndy gdzieś tam w tle są, ale kurczę - w komiksie jest mowa, że miniJean nie może wyłączyć telepatycznie Manion i Maxine. Ok. A telekinetycznie? Czemu Iceman nie może ich zamrozić? Jest mnóstwo sposobów, żeby wyeliminować ich z walki nie czyniąc im szkody - zwłaszcza, że muszą oboje, jednocześnie dotykać ofiary, żeby zamienić ją w Hounda. Komiks ani razu nie pokazuje, żeby X-Men coś im próbowali zrobić, więc wychodzą na partaczy. 

Dalej - cablobójstwo jest mimo wszystko zbyt łagodnie potraktowane. Jean w finale zachowuje się, jakby wszystko było całkiem ok, to że synek się zabił to chwilowy wybryk, nie ma problemu. To jest dziwne. 

Jeszcze gorszy jest brak jakiegokolwiek epilogu dla Rachel. "No, jest teraz Houndem. Ups". 

Więc jak zsumujemy jedno i drugie... to komiks wciąż ma fantastyczne rysunki, ale fabularnie jest strasznie chaotyczny i w najlepszym wypadku przeciętny. 

Poza tym dodaje mi argumentów w sprawie mojej teorii, że każdy scenarzysta pisze tylko strony ze swoim wątkiem w Uncanny X-Men, bo X-23 rzuca tutaj równie nie pasującymi do niej tekstami co w Uncanny. 

Ostatnie uwagi dotyczą wyłącznie ostatniej strony komiksu, gdzie po raz pierwszy od Phoenix Resurrection widzimy żywego Scotta. A po raz pierwszy od kilku pierwszych stron Death of X widzimy zdrowego Scotta. I jasne, cieszę się na jego powrót i w ogóle, ale Brisson będzie się musiał namęczyć, żeby to wszystko wyjaśnić. Ale na razie się nie czepiam przedstawienia postaci pt "siedział i pił piwo kiedy Ahab robił to wszystko", bo zakładam, że jakieś wyjaśnienie padnie. Najprawdopodobniej będę się czepiał wtedy. 

Ale dziwi mnie ten kostium, bo na pierwszy rzut oka sugeruje, że zamiast prostego zmartwychwstania dostaniemy jeszcze więcej gmatwania w czasie. Bo gdybyśmy mieli datować tego Cyclopsa po kostiumie, to pochodziłby jeszcze nawet sprzed Utopii, w ogóle sprzed San Francisco - najpóźniej chyba z Messiah Complex.

Krzysiek "Krzycer" Ceran

The Extermination #5
scenariusz: Ed Brisson
rysunki: Peppe Larraz

A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.