Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja książki - Star Wars: Ahsoka

Przyznam się bez bicia, że od kiedy w animowanych Wojnach Klonów pojawiła się postać Ahsoki Tano i została ona padawanką Anakina Skywalkera, nie byłem szczególnie zadowolony takim obrotem sytuacji. Wszystko to wydawało mi się sprzeczne z porządkiem rzeczy, który widziałem do tej pory w filmach oraz książkach. Tak czy siak, chciał czy nie chciał, zaakceptowałem wszelkie zmiany. Wzbraniałem się przed oglądaniem Wojen Klonów czy Rebeliantów, ale w końcu uległem i obejrzałem kilka odcinków. Postać Ahsoki mnie na swój sposób zaintrygowała. W końcu uległem i zakupiłem niniejszą książkę. Czy to było dobre posunięcie?

Akcja książki rozpoczyna się równy rok po narodzeniu się Imperium, dzień ten dumnie nazwano „Dniem Imperium’. Główną bohaterką jest oczywiście była padawanka, niesłusznie oskarżona o zdradę i wygnana z Zakonu Jedi. Ahsoka, chociaż teraz to Ashla – co moim zdaniem jest kiepskim pseudonimem – ukrywa się na planecie Thabeska. Jednak nic nie trwa wiecznie i musi znowu uciekać i tak oto los rzuca ją na niewielki księżyc Radda, gdzie mieszkają prości rolnicy… Do momentu aż i tu nie pojawia się Imperium. Tak w skrócie przedstawia się fabuła tej książki i może zachęcić do lektury. Szczególnie, że od zakończenia Wojen Klonów i rozpoczęcia akcji Rebeliantów jest spory okres czasu, czyli nasza bohaterka mogła przeżyć wiele ekscytujących przygód i na wiele sposobów zaszkodzić rodzącemu się Imperium. No właśnie, mogła… Owszem, dowiadujemy się, że Ahoska była z Raxem na Mandalorze gdy Imperator ogłosił Rozkaz 66 i polowali wtedy na Maula. Dowiadujemy się również skąd wzięła kryształy do swoich nowych mieczy. I to chyba jedyne pozytywne aspekty tej książki.

Jak każdy wojownik kroczący pośród gwiazd, Ahsoka powinna napotkać na swej drodze przeciwnika. Tutaj ci przeciwnicy są niestety mało rozwinięci i są… no cóż, nijacy. Jenneth Pilar, który dowodzi siłami Imperium na księżycu jest bezpłciowy i autorka wcale nie rozwija jego postaci. Ot, jest żyje i ma się względnie dobrze. Co więcej, tytułowa bohaterka w ogóle nie ma pojęcia o tym, że ta postać istnieje i może stanowić jakieś zagrożenie. Jakoś zacząłem się nawet zastanawiać, czy Jenneth Pilar jest w tej książce potrzebny. Owszem, dostajemy tu też członka imperialnej Inkwizycji, niejakiego Szóstego Brata… ale jest to niewypał, istny strzał w kolano. Spodziewałem się – i widziałem w komiksach – że inkwizytorzy to takie badass-y, mogące jak równy z równym walczyć z Vaderem. Szósty Brat wydaje się tu być osobą inteligentną, ma zmysł taktyczny… ale Ashla pokonuje go z taką łatwością, że zastanawiałem się czy płakać czy się śmiać. 

Tak czy inaczej, odniosłem wrażenie, że książkę kradnie zupełnie inna postać. I jest to postać, która od początku wspierała Rebelię, ba, widziała upadek Starej Republiki i narodziny Imperium. Mowa tu o Bailu Organie, ale nie chcąc psuć wam lektury tej książki, nie będę się rozpisywać na jego temat. 

Czy książka ta była konieczna? Spotkałem się z różnymi opiniami, większość mówiła, że tak. Przytaczano argumenty, że chociażby dowiedzieliśmy się czegoś o czerwonych kryształach w mieczach Sithów. No to akurat też wiemy z wydanego ostatnio przez Egmont komiksu o Vaderze (Darth Vader: Mroczny Lord Sithów), więc to raczej nie jest jakieś wielkie wow. Poznaliśmy fragmenty życia Ahsoki, bardzo wybrane i nieznaczne fragmenty. Odniosłem wrażenie, że mimo swoich przygód Ahsoka niezbyt się rozwija, autorka kiepsko ją pisała. Momentami wręcz się nudziłem czytając tę książkę, zbyt wiele było codzienności, rozkminek głównej bohaterki… a już w ogóle irytowało to, że non stop zastanawiała się, co Anakin lub Obi-Wan zrobiłby w danej chwili. Aż do porzygu…

Nie chcę hejtować tej książki, nie taki jest mój zamiar, ale mimo wszystko, spodziewałem się czegoś znacznie lepszego. Mam nadzieję, że grono osób, którym ta powieść przypadnie do gustu będzie większe. Może moja krytyka sprawi, że wahający się sięgną po ten tytuł, aby przekonać się czy mam rację czy jest też wręcz przeciwnie. Jakbym miał ocenić w szkolnym systemie oceniania, to Ashoka otrzymałaby bardzo niską i kiepską ocenę, ale nie chcę tego robić. Nie mogę wylewać wiadra pomyj na autorkę, która – jeśli się nie mylę – napisała pierwszą powieść osadzoną w świecie Gwiezdnych Wojen. Może wyciągnie jakieś wnioski i jej kolejna książka będzie lepsza. Byłem ciekawy tej pozycji, sięgnąłem, przeczytałem i się rozczarowałem. Ale nie jest to takie totalne rozczarowanie, spędziłem kilka dobrych chwil podczas lektury, nie nudziłem się jak mops a to już jakiś sukces. 

Na pewno plusem jest tłumaczenie Anny Hikiert-Berezy, która jest już weteranką, jeśli chodzi o tłumaczenie gwiezdnowojennych książek. Co prawda w kilku miejscach przyczepiłbym się do niektórych rozwiązań, ale to kropla w morzu. Tak czy siak, przekład jest w pełni profesjonalny, czyta się przez to łatwo, lekko i przyjemnie. 

Jeśli lubicie Ahsokę z Wojen Klonów lub Rebeliantów, to ta powieść powinna was zadowolić. Jeśli lubicie książki z uniwersum Gwiezdnych Wojen i z chęcią pochłaniacie każdą nową lub legendarną powieść, na pewno będziecie mieli co czytać. Jeśli jednak oczekujecie fajerwerków, szału i bóg wie czego – chyba ja tak miałem – to się możecie odrobinkę rozczarować.


Dengar

Star Wars: Ahsoka
Autor: Emily Kate Johnston
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Liczba stron: 360
Cena z okładki: 39,99 zł



Plik:AhsokaPL.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.