Avalon » Publicystyka » Artykuł

It's Morphin Time! #5 Shattered Grid cz. 1


Tekst zawiera spoilery z numerów #25-26 i Annual serii Mighty Morphin Power Rangers

Jedną z najciekawszych reinkarnacji drużyny Power Rangers jest Time Force. Jak sama nazwa sugeruje, stoją oni na straży czasu, zdarza się im nawet w nim podróżować, co z resztą było osią fabularną poświęconej im serii. Jak większość, i ta drużyna składa się z piątki Rangerów, z pojawiającym się później szóstym wojownikiem. Co najciekawsze, był to (jak niemalże każdy lider) wojownik czerwony. Wspominam o nich nie dlatego, że warto ich poznać, chociaż uznawani są za jedną z ciekawszych wersji zespołu, ale dlatego, że są oni pierwszymi Rangerami, jakich widzimy na kadrach #25 zeszytu serii MMPR. Na ich oczach rzeczywistość zaczyna się rozpadać, powstają dziury w czasie, a niezwykły byt astralny wyciąga po nich złowieszczą rękę. „No Ranger is Safe” nie było pustą frazą rzuconą na wiatr, przy życiu z podstawowej piątki pozostaje tylko różowa wojowniczka. Ofiar wśród Rangerów będzie jednak znacznie więcej i to nie tylko wśród mniej znanych zespołów. Rozpoczyna się Shattered Grid.

Każdy crossover zapowiadany jest zwykle jako przełomowy, wywracający znany nam świat  przedstawiony do góry nogami. Skutek zwykle jest co najmniej różny, a rozdmuchane ambicje często nie dorównują oczekiwaniom czytelników. Zdarzają się oczywiście też takie historie, które z zapartym tchem śledzimy do ostatniego zeszytu, z przyśpieszającym tętnem przewracając kolejne strony, na których malują się poczynania naszych ulubieńców i ich wrogów. Gdzie na tej skali znalazł się największy event w historii Power Rangers? Czy Shattered Grid w ogóle zasłużyło na ten tytuł?

Kyle Higgins tworzył swoich Rangerów bardzo konsekwentnie, budując omawiany punkt kulminacyjny od samego początku prowadzonej przez siebie serii. Wcześniej zwracałem waszą uwagę na fakt, że w Mighty Morphin Power Rangers od BOOM! Studios odnajdzie się każdy, nawet nowy czytelnik, niemniej event będzie od nas wymagał nieco większej wiedzy. Wiedza ta nie będzie niezbędna laikowi do zrozumienia całości, a wyłącznie do objęcia umysłem wszystkich Rangerów, z większości serii, jacy pojawiają się w evencie, a jest ich naprawdę nie mało, na czele z poznanym już przez nas Tommym z alternatywnej rzeczywistości. Drakkon, bo to jego działania doprowadzają do Shattered Grid, mienił się jako antagonista nieszablonowy (na pewno nie w znanych wcześniej standardach Power Rangers), konsekwentnie dążący do celu, nierzadko brutalny i obrazoburczy. Od czasu swojego oswobodzenia przez błąd Saby rozpoczyna podróż z samego dna, pozbawiony mocy, w kierunku zajmowanego wcześniej tronu i jeszcze dalej. Niejednokrotnie nie sposób odmówić mu racji, jego działania są konsekwentne i wynikają z jasno postawionego sobie celu. Jego metody mogą jednak kosztować go nienawiść u większości fanów. Kolejna z cen, które postać ta z przyjemnością płaci. Zwłaszcza, że taki rodzaj nienawiści, to dla dobrze napisanego złoczyńcy swoista nagroda.

Zanim przejdziemy do omówienia zeszytów składających się na crossover, zaznaczę od razu, że obejmuje on również serię Go Go Power Rangers (#8-12), jeden Annual (2018), Mighty Morphin Power Rangers Free Comic Book Day Special i (co chyba najdziwniejsze) Power Rangers HyperForce – słuchowisko, które w serii odcinków przedstawia zapis z sesji RPG, a w którym gościnnie występują między innymi Kyle Higgins i Jason David Frank (odtwórca roli serialowego Tommy’ego Olivera). Dla zainteresowanych, Shattered Grid rozgrywa się tam w okolicy dwudziestego odcinka.


Zeszyt #25, po zaskakującym, nieco chaotycznym wstępie, wraca do miejsca, w którym ostatnio zostawił nas znikający w portalu Drakkon. Finał jego starcia z mieczem obserwujemy teraz z perspektywy monitoringu  Promethea. Wciąż nie ostygła atmosfera po ostatnim słownym starciu Jasona i Grace, a ucieczka niebezpiecznego więźnia zdaje się dolewać oliwy do ognia. Na domiar złego Drakkon zabrał ze sobą swój uszkodzony morfer.

Kiedy Rangerzy starają się przygotować na ewentualne zagrożenie, uciekinier pojawia się u Ninjora – twórcy monet mocy, który w trzecim sezonie oryginalnej serii obdarowuje wojowników mocami ninja. Łatwowierny, dobrotliwy mędrzec daje się łatwo podejść przybyszowi, nie tylko naprawiając jego połączenie z mocą, ale również wpadając w jego niewolę. Widzimy tutaj też chwilę transformacji Drakkona i nachodzi mnie pewne przemyślenie. Skoro jego moc pochodzi z połączenia białego i zielonego wojownika, to czemu przywołując swoją formę krzyczy „Black Dragon”?

Łapiąc się na zadawaniu dziwnych pytań uświadamiam sobie, że event zaczyna się typową ciszą przed burzą, szczęśliwie zaczyna narastać we mnie uczucie niepewności, a autorzy wysyłają nas na randkę. Owszem długo wyczekiwaną, odpowiadającą na kreowane wcześniej relacje bohaterów, ale z złym Rangerem ukrywającym się gdzieś w cieniu.

Usypiana przez chwilę czujność czytelnika, połączona z tym dziwnym drżeniem pod skórą, owocuje ogromnym zaskoczeniem. To uczucie podobne do pękającego serca, po którym dostajemy błyskawiczną odpowiedz w postaci rozpędzającej i nagle urwanej akcji. Trzymamy się za głowę zamykając pierwszy zeszyt Shattered Grid.

Tommy i Kim udają się na od dawna wyczekiwaną przez fanów randkę. Jest ona poprowadzona tak jak cała ich relacja, z perspektywy niedoświadczonych, niewinnych nastolatków, które choć ratują na co dzień świat, to tak naprawdę dopiero go poznają. Przez zawahanie, strach, nie dochodzi do pocałunku na pożegnanie i obserwujemy bohaterów rozchodzących się samotnie w swoje strony. Towarzysząc im czytamy ich wewnętrzne kłótnie, spór, który owocuje przełamaniem strachu i niczym w komedii romantycznej powrotem w ramiona, w akompaniamencie wykrzykiwanych imion. Problem w tym, że imię Tommy’ego wypowiada Drakkon przebijając znienawidzonego, gorszego siebie mieczem od tyłu. Kim atakuje napastnika, pojawia się też z pomocą różowa wojowniczka z wspomnianych na początku Time Force, mimo ich zmasowanego ataku Drakkon znika. Ostatnie panele to Tommy w ramionach ukochanej. Nie tak miała zakończyć się ta randka.

Śmierć w zasadzie tak legendarnej postaci, to krok co najmniej śmiały, zwłaszcza, że z różnych powodów może się źle odbić na całości. Z werdyktem poczekajmy jednak do końca.

Lord Drakkon wraca tryumfalnie do domu, gdzie z radością wita go Finster-5. To dość dziwne spotkanie, nie ze względu na samego, niewspomnianego wcześniej klona Finstera, ale na coś w rodzaju przyjaźni łączącej te dwie postacie. Tommy z alternatywnej rzeczywistości nie był przedstawiany wcześniej jako ktoś zdolny do odczuwania potrzeby bliskości, mimo wszystko jest to relacja na plus, nadająca głębszego wymiaru postaci.


Zeszyt #26 ma piękną okładkę, która odnosi się do ostatniej sceny z wcześniejszego numeru, naprawdę warto zwrócić na nią uwagę, na zawarte w niej emocje, zwłaszcza, że będą one nam towarzyszyć w trakcie pożegnania z zielonym wojownikiem. Autor zdecydował się pokazać nam chwile z pierwszych dni po zamordowaniu Tommy’ego, pozostawiając komentarz Jasonowi. Już same sceny są bardzo wymowne, na czele z czerwonym wojownikiem przyjmującym smoczą zbroję przyjaciela i pustym miejscem przy wspólnym stole w ulubionym przez bohaterów centrum młodzieży.

Jen Scotts przybliża Rangerom wydarzenia jakie miały miejsce w jej rzeczywistości i odpowiada na oczywiste pytania związane z ewentualnością podróży w czasie. Dowiadujemy się, że działania Drakkona doprowadziły do odpowiedzi samego Morphin Grid (Centrum Mocy), które broniąc się zmieniło prostą linię czasową w dziwną zbitkę, odbierając jednocześnie możliwość podróży w czasie do późniejszych, bądź wcześniejszych wydarzeń. Jest to informacja o tyle ciekawa, że Rangerzy może i nie mogą wpłynąć na los Tommy’ego, ale mogą łatwo przenieść się do innych drużyn, gdyż istnieją one tak jakby jednocześnie, choć nie w tym samym miejscu. Billy i Trini ponownie stają na wysokości zadania i to w samą porę, bo Power Rangers Samurai zostali właśnie masowo najechani przez armię Lorda Drakkona.

Crossovery często cierpią na problem wolno rozwijającej się akcji, zwłaszcza w środkowej części eventu. Często po burzliwym otwarciu dostajemy tak naprawdę zapychacz, który umili nam czas przed ostatnim numerem wielkiego wydarzenia. Power Rangers udało się uniknąć tego losu i wspomniany środek wciąga tak samo jak budujący napięcie początek.

Podoba mi się, że wybrano czerwoną wojowniczkę z samurajów, bo choć Lauren Shiba, w serialu pojawiła się na dość krótko, to liderka w zespole jest dla Rangerów swego rodzaju rzadkością. Bitwa jaką wypowiada jej najeźdźca jest brutalna i błyskawiczna, nawet pojawienie się sojuszników Mighty Morphin, pomaga jedynie w ucieczce wspomnianej bohaterce. Mamy tutaj też małą wpadkę, dymek z zapytaniem „kim jesteście?” w ogóle nie wcelował się w czerwonego samuraja, przez co przybyszów pyta o tożsamość… Trini. Wygląda to niestety, ale niedbale. 

Zakończenie zeszytu ukazuje nam wreszcie cel inwazji Drakkona. Wraz z Finsterem-5 i wiedzą przetrzymywanego Ninjora, łączy on swoje dotychczasowe moce z mocą samurajów, stając się jeszcze potężniejszym nim wcześniej. Pierwszy raz poważnie odczuwamy wspomnianą przy okazji poprzedniego omówienie zmianę rysownika serii. Pamiętając pierwszy występ Drakkona na kartach komiksu, pojedynczy panel robiący ogromne wrażenie, teraz nie mamy wyraźnego odczucia nie tylko wzrostu mocy, ale i samej wagi sceny. To wizualnie zmarnowany potencjał. Wracając do omówienia crossoveru, staje się też dla nas oczywistym, że Drakkon nie zamierza poprzestać na tej jednej mocy, które dzieli też między swoich zwolenników.


Warto w tej chwili odłożyć główną serię na bok i sięgnąć po wcześniej wspomniany Annual. Podobnie jak jego poprzednie numery z ubiegłych lat, przedstawia on pięć historii, tym razem skupiających się wokół eventu. Każda z nich odnosi się do innego zespołu Rangerów i rozbudowuje wątki, które później widzimy przelotem na pojedynczych kadrach (albo też nie widzimy wcale), albo których reperkusji doświadczamy w trakcie lektury głównej serii. Mi szczególnie utkwiła w pamięci historia pierwsza, poświęcona Zeo Rangerom. Jeśli pamiętacie, był to zespół bezpośrednio kontynuujący dziedzictwo Mighty Morphin, z Tommy’m w roli czerwonego Zeo Rangera 5. Jego spotkanie z Drakkonem w interesujący sposób rzutuje na postać antagonisty. Podobnie z resztą jak kolejne historie pełne dramatycznych potyczek i zaskakujących zwrotów akcji. Kolejny wart polecenia Annual, do wydarzeń z którego będziemy się odnosić w kolejnej części tego tekstu już za dwa tygodnie.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.