Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komiksowe Legendy: Johnny Storm i jego #metoo

Johnny Storm i jego #metoo - kłamstwa, catfishing i wykorzystywanie przez szpieginię skrulli

W pierwszym zeszycie nowej Fantastycznej Czwórki Ben Grimm oświadcza się Alicii Masters, a już wiemy, że w piątym zeszycie odbędzie się ślub, który wydarzy się naprawdę, nie ma żadnej zmyłki. Ben Grimm poprosił Johnny'ego Storma, aby ten był jego świadkiem, na co Johnny się oburzył, bo jedyną osobą, która powinna być świadkiem na ślubie Bena Grimma, jest Reed Richards.

Czy wiesz, że...

W latach 80. Johnny Storm poślubił skrulla, Lyję, która podawała się za Alicię Masters. Poprosił Bena o bycie jego świadkiem, przez co wszyscy pukali się w czoło, ponieważ Alicia Masters od samego początku jest "główną" dziewczyną Bena; tą, do której zawsze wraca.


Jen: Co?! Żenisz się z byłą dziewczyną Bena i byłeś taki głupi, że poprosiłeś go o bycie świadkiem?
Johnny: Nie w porę, co?
Jen: Nie w porę!


Johnny: Daj mi spokój! To poważna sprawa! Wszystko zaczęło się, kiedy poprosiłem Thinga, aby był świadkiem na moim ślubie...
Peter: Co... Czekaj, czekaj! Bierzesz ślub? TY?!?
Johnny: Ćśś! Nie krzycz, co? Nie chcę, żeby wszyscy wiedzieli! Chcemy z Alicią mieć mały, prywatny ślub...
Peter: Z Alicią?


Peter: Chyba nie masz na myśli Alicii Masters? Dziewczyny Thinga?!
Johnny: Już nie jest jego dziewczyną. Rozstali się jakiś czas temu.
Peter: Och, bracie, o czym ty myślałeś?
Johnny: Wydawało mi się to dobrym pomysłem, okej? Słuchaj, Ben wrócił do F.F. i wiedział o ślubie! Myślałem, że już przywyknął do tej myśli... I chciałem, żeby był częścią tego wydarzenia, częścią rodziny.



Lyja (pod postacią Alicii): Jestem pewna, że wielu cię wyśmiewa... bo wychodzę za twojego najlepszego przyjaciela.
Ben: Znajdzie się kilku.
Lyja/Alicia: W tej sytuacji tylko najbardziej odważny z mężczyzn zgodziłby się być świadkiem przyjaciela.
Lyja/Alicia: To był dla ciebie trudny czas i wiem, że podjęcie tej decyzji musiało być trudne, ale cieszę się, że zgodziłeś się być na moim ślubie.
Ben: Ach, Alicio... Panna młoda nie powinna płakać na swoim ślubie! Zwłaszcza taka ładna jak ty! 



Co się stało dalej? Co się stało ze ślubem Johnny'ego? Co się stało ze skrullem? Na te pytania znajdziecie odpowiedź poniżej. Jest o czym opowiadać, więc wpis jest dość długi.

Znowu wspomagam się postem z tumblra Traincat za jej zgodą, który obszernie opisuje całą tę sytuację z odpowiednim komentarzem (więc wystarczy, że ja sama tylko go przetłumaczę, nie muszę pisać od nowa ;) ).

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, o której trzeba powiedzieć, omawiając tę całą sytuację, to że jest ona bardzo nieprzyjemna i przykra, w części dlatego, że nigdy nie stawia czoła temu, jak bardzo nieprzyjemna i przykra naprawdę jest. Zawsze wycofuje się w ostatnim momencie i na dodatek sugeruje, że to ofiara jest winna.

Ponieważ w fandomie mizoginia jest bardzo silnie zakorzeniona, krytyka postaci kobiecych jako obiektów wątków romantycznych jest trudna, nawet jeśli kanon właśnie tak pokazuje daną postać, choćby i mylnie. Ale Lyja nie jest Karen Page, Mary Jane Watson czy Gwen Stacy, a jej krytyka nie jest patrzeniem na nią przez pryzmat bycia godną lub niegodną umawiania się z Ulubionym Męskim Bohaterem. Na dodatek Lyja w ogóle nie istnieje poza tym związkiem. Kiedy się pojawia, wszystko kręci się wokół tego związku.

Jeszcze jedną ważną informacją jest fakt, że nie można patrzeć na nią jako jedną postać, ponieważ w połowie historii nie występowała nawet jako Lyja. W początkowym okresie, w którym była pisana, nie było planów, aby miała zostać Lyją, więc wchodzimy w dziwny czas kanonu, gdzie trzeba spojrzeć na niego na dwa sposoby: przed retconem i po retconie.

Retcon z definicji to nowe informacje, które sprawiają, że inaczej patrzymy na wcześniej opisane wydarzenia, zazwyczaj używany po to, aby ułatwić wprowadzenie dramatycznego zabiegu fabularnego lub wyjaśnić niedomówienia i wyprostować nieścisłości. W tym wypadku retcon został użyty w pierwszym z powyżej wymienionych celów, co samo w sobie działało całkiem dobrze. Niestety opowiadało jedną historię, a potem nie chciało się w nią odpowiednio zaangażować.

Zanim przeczytałam komiksy z Lyją, wiedziałam o niej od innych fanów i z Marvel wiki. Została mi przedstawiona jako obiekt westchnień, jako postać, która, mimo melodramatycznej fabuły, przynajmniej była w prawdziwym związku z Johnnym. Jednak nie jest to prawda i to nie tylko dlatego, że dyskutując o tym, trzeba omówić trzy kompletnie różne związki: pierwotnie zamierzony związek Alicii-jako-Alicii i Johnny'ego, retconowany Lyji-udającej-Alicię i Johnny'ego oraz Lyji-jako-Lyji i Johnny'ego.

Od początku: romans między Johnnym i Alicią, która później została retconowana w Lyję, został zapoczątkowany podczas okresu, kiedy John Byrne pisał Fantastyczną Czwórkę, po tym, kiedy Ben zdecydował się zostać w kosmosie po Tajnych Wojnach. To czas emocjonalnego wstrząsu w drużynie: Ben opuścił drużynę, zastąpiony przez She-Hulk, a Sue właśnie poroniła.


Johnny, w myślach: Nie mogę w to uwierzyć! To nie mogło się tak skończyć!
Alicia: Johnny?
Johnny: A-Alicia. Tu jestem.
Alicia: Mogę zostać z tobą, Johnny? She-Hulk próbowała mnie pocieszać, ale...
Johnny: No, wiem. Ona chce dobrze, ale nie jest rodziną.
Alicia: A to czas dla rodziny. Och, jakbym chciała, żeby Ben tu był.

Powyżej, w zeszycie Fantastic Four #267, Johnny i Alicia przytulają się w szpitalu. Jak mówiłam wcześniej, na każdą scenę z Johnnym i Alicią przed retconem można patrzeć na dwa sposoby: z zamysłem, w jaki została pierwotnie napisana, lub jak retcon ją zmienia. Oryginalna scena jest urocza – Johnny i Alicia, dwójka osób najbliższych Benowi i Sue, przytulają się w szpitalu i są dla siebie podporą w żałobie.

Po retconie staje się to czymś zupełnie innym. To jest kanonicznie pierwszy kontakt Lyji z Johnnym w pojedynkę. Jej misja się posypała – po retconie zostało ujawnione, że Alicia została specjalnie wybrana jako osoba do zastąpienia, ponieważ sądzono, że agent udający kogoś z Czwórki zostałby odkryty, ale skrull udający Alicię, jedną z najbliższych Czwórce osób, mógłby się prześlizgnąć. Ale jeśli Ben już nie jest częścią drużyny, rola jego dziewczyny staje mniej ważna. Lyja nie będzie mogła zbliżyć się do Fantastycznej Czwórki tak, jak wymaga tego jej misja, chyba że znajdzie na to inny sposób. Reed i Sue są małżeństwem, które właśnie straciło dziecko – są zbyt skomplikowani. She-Hulk jest nowa, więc przymilanie się do niej nie daje poczucia bezpieczeństwa. Johnny jest oczywistym celem – jest podatny na manipulację. Tęskni za Benem i jest w żałobie po straconej siostrzenicy. Coś, co było słodko-gorzką sceną dwóch pocieszających się przyjaciół, z retconem staje się momentem, gdzie żałoba i emocjonalna niestabilność Johnny'ego zostają użyte przeciwko niemu.


Lyja w narracji: Susan, rozproszona nagłym zniknięciem jej drużyny, nigdy nie zauważyła podmiany! Tak więc moja pozycja była stabilna, kiedy...
Johnny: Łuhu! Udało się! Wróciliśmy na Ziemię!
Jennifer: Nigdy nie myślałam, że będę tak zadowolona, że znowu oddycham nowojorskim powietrzem!
Lyja w narracji: Coś było nie tak! Słyszałam nieznany damski głos zamiast gburowatego warczenia, którego się spodziewałam! Wtedy dowiedziałam się straszliwej prawdy...!
Johnny: Alicio, d-dałbym wszystko, żeby nie musieć ci tego mówić... ale Ben... cóż, on... on nie... on nie wróci! She-Hulk tymczasowo go zastąpiła!
Lyja w narracji: Zamurowało mnie! Bez Thinga nie było miejsca dla jego dziewczyny! Lata poświęceń i przygotowań na nic, chyba że znalazłabym sposób, aby uratować sytuację! Tak więc dopasowałam na nowo moją strategię...
[Fantastic Four #358, zeszyt tuż po ujawnieniu Lyji]

Może to, co mnie martwi w tym retocnie i dalszym postępowaniu z nim, to fakt, że tak naprawdę ten retcon działa. Jeśli spojrzy się na to po retconie, nie ma się wrażenia, że jest on nie na miejscu, chociaż jestem pewna, że został pospiesznie ułożony – jest tylko jeden zeszyt, w którym czytelnik może się domyślić, że coś jest nie tak, zanim "Alicia", z którą Johnny się ożenił, okazuje się skrullem. Ale jeśli robi się tak dramatyczny zwrot, trzeba się w niego zaangażować i odnieść się do tego, jaki jest mroczny, i jak każdy aspekt życia Johnny'ego został pogwałcony ze względu na misję Lyji – a później pogwałcony na nowo, ponieważ Lyja chciała kontynuować związek, nie zwracając uwagi na życzenia Johnny'ego.

W zeszycie Fantastic Four #275 zostaje nam pokazany poranek po pierwszym razie Johnny'ego i Alicii:


Alicia: Johnny? Jesteś tutaj?
Johnny: W kuchni, Alicio!
Alicia: Wszystko w porządku, Johnny? Brzmisz...?
Johnny: Wszystko... w porządku. Ja... Ja... Przepraszam za wczorajszą noc, Alicio.
Alicia: Przepraszasz? Nie rozumiem. Za co miałbyś przepraszać...? Chyba że... żałujesz tego, co się wydarzyło?
Johnny: Nie, nie! Nie o to mi chodziło. Naprawdę. Chciałem... To znaczy, jesteś... Znaczy... Kurde, Alicio, ja... Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że... wykorzystałem naszą przyjaźń.
Alicia: Och, Johnny... Jak możesz tak myśleć? Nie jesteśmy dziećmi, Johnny. To, co się stało, było piękne, i stało się, bo oboje tego chcieliśmy. Nie psuj tego niepotrzebnym obwinianiem...

Tak właściwie to powyższa scena jest mniej więcej najbliższą rzeczą do sceny erotycznej z udziałem Johnny'ego Storma w kanonie, co jest dziwne dla postaci, która często jest klasyfikowana przede wszystkim jako kobieciarz: scena z porankiem po nocy, której Johnny wydaje się żałować, a przynajmniej czuć się przez nią niekomfortowo. Ciekawie jest myśleć o tym aspekcie po retconie. Czy Johnny czuje się niezręcznie, ponieważ wydaje mu się, że coś jest nie tak? To dziwna scena z retconem lub bez niego (John Byrne napisał i narysował ten zeszyt Fantastycznej Czwórki, więc nie można winić tutaj niedopowiedzeń między pisarzem a artystą). Bez retconu wydaje się, że Johnny próbuje wycofać się z związku, ale Alicia tego nie rozumie, a z retconem słowa "nie jesteśmy dziećmi" od Lyji są bardzo manipulacyjne. Zanim się zeszli, rozmawiali o tym, że Johnny jest skrępowany swoją młodością, że tak naprawdę nie czuje się "dorosły", więc Lyja o tym wiedziała (Alicia, dla przypomnienia, jest co najmniej kilka lat starsza niż Johnny. Byrne identyfikuje ją jako osobę, która spotkała Fantastyczną Czwórkę, gdy miała 19 lat, ale potem Byrne również retconował dużą różnicę wieku między Reedem a Sue i przedstawił słynną ciotkę Petunię Bena jako kobietę znacznie młodszą niż jej mąż). 


Johnny: To śmieszne, ale odkąd się wyprowadziłem i zamieszkałem sam, to dopiero odkryłem, jak bardzo polegałem na siostrze, Sue, aby podejmowała za mnie decyzje. Odkąd straciliśmy rodziców, Sue była dla mnie niemal jak matka, podejmując wszystkie ważne decyzje, wszystkie mniej ważne decyzje, a ja najwyraźniej byłem wystarczająco leniwy, aby jej na to pozwolić.
[Fantastic Four #270]

Johnny/Alicia przed retconem to dziwny związek. Jest wiele wielkich romantycznych rozmów, ale bardzo mało chemii między bohaterami i muszę tutaj przyznać: myślę, że zawsze chodziło o Bena i zdradę, którą czuje Ben, gdy wraca na Ziemię i dowiaduje się, że Alicia – jego prawdziwa miłość, z którą to się rozstawał, to się schodził – i Johnny – osoba, która jest dla niego niczym młodszy brat – stali się parą.


Kurde! Nie wiedziałem, że mam tyle... śmieci. Johnny... Mam nadzieję, że jesteś z nią szczęśliwy, dzieciaku. Ja byłem. I wiesz co? Mimo całego twojego cwaniakowania, cieszyłem się twoim szczęściem!
[The Thing #23]

W Fantastic Four #276 (poniżej) można zobaczyć Johnny'ego mówiącego o tym, jak bardzo jest zakochany, że nigdy wcześniej się tak nie czuł...



Wydaje mi się, jakbym pół życia ganiał za laskami i nie miał z tego nic oprócz złamanego serca. Ale teraz, w końcu to się stało! Zakochałem się! Słyszysz, świecie? Human Torch się zakochał!

... ale trudno wziąć to na poważnie, jako coś specjalnego, kiedy takie zachowanie na początku związku nie jest dla niego czymś niezwykłym:


Ben: A właściwie co się z tobą stało, Zapałko? Skąd te okropne pokazy szczęścia? Nie zachowywałeś się tak od miesięcy... może i lat, jak o tym pomyślę.
Johnny: Jestem umówiony na randkę, pomarańczowy przygłupie!
Ben: Randkę? Ale mi wydarzenie! Miałeś sryliard randek w przeszłości i żadna z nich nie sprawiła, że się tak zachowywałeś! Kurde!
Johnny: Może dlatego, że wtedy byłem młodszy i wszystko brałem za pewnik. Ale teraz jestem starszy, ale dzięki niej znowu czuję się młodo...
Ben: Starszy? Chciałbyś, gówniarzu. Z mojego punktu widzenia nadal masz mleko pod nosem.
[Fantastic Four #228]

Kiedyś bez powodzenia szukałam informacji na temat tego, co John Byrne myślał o retconie (opuścił serię wraz z zeszytem Fantastic Four #294), ale znalazłam za to wywiad, w którym oznajmił, że podczas gdy postacie "nie powiedziały mu", dokąd zmierzają, nie sądził, że ożeni Johnny’ego z Alicią. Co jest ciekawe, bo napisał scenę, podczas której wydaje się, że Johnny zamierza się oświadczyć, ale ostatecznie do tego nie dochodzi przez misję Fantastycznej Czwórki.

Biorąc to pod uwagę, czas odejścia Byrne'a nie pozostawił dużego wyboru: Johnny i Alicia musieli się pobrać – do Fantastic Four #300 zostało tylko sześć zeszytów, a przy równych setkach najlepiej zrobić jakąś dużą historię – jak ślub. A przy małżeństwie sprawy stają się trudne, zarówno z perspektywy opowiadania historii, jak i z perspektywy powszechnego problemu z większymi kanonami oraz osmozą fandomu. Jeśli powie się, że dwie postacie są w związku małżeńskim, oznacza to, że wcześniej były przynajmniej w sobie zakochane. Problem polega na tym, że Johnny i Alicia nigdy nie mieli między sobą prawdziwej chemii, nie tak jak Ben i Alicia czy Johnny i Ben. Ponieważ, jak już mówiłam, tu zawsze chodziło o Bena.


Alicia: Nic nie mogę poradzić na to, że czasami, kiedy się całujemy, kiedy się dotykamy, myślę o Benie... O uczuciach, które kiedyś do siebie czuliśmy, uczuciach, których nigdy nie mogliśmy wyrazić tak, jak mogę z tobą. Bo on jest uwięziony w ciele Thinga. I to uderza to prosto w mały smutny kawałek mojego serca. Wywołuje nostalgię. Ale nostalgię za rzeczami, których nigdy nie było.
Johnny: Cieszę się, że tak mówisz, Alicio. Wszyscy bardzo tęsknimy za Benem. Odkąd odszedł z drużyny, obawiałem się, że on może... nadal jakoś być przeszkodą między nami...
[Fantastic Four #287]

Alicia: Nic nie poradzę na to, że czasem, kiedy się dotykamy, myślę o Benie.
Johnny: Och, dzięki bogu, nie tylko ja tak mam.

Ilekroć komiks po retconie traktuje związek Johnny'ego i Lyji jako normalny komiksowy romans, zwykle używają małżeństwa w jego obronie, nazywając Lyję żoną, którą Johnny od siebie odepchnął, ale pomijają fakt, że Johnny nie wiedział, z kim tak właściwie wziął ślub. Mówią, że ich małżeństwo było szczęśliwe i stabilne. A nie było.

Od prawie samego początku mieli problemy. Krótko po ślubie Reed i Sue postanowili opuścić drużynę i styl życia superbohaterów, aby skupić się na wychowywaniu Franklina. Ben, nowy lider zespołu, miał za zadanie znalezienie ich zastępców. Jego pierwszym wyborem była Sharon "Ms. Marvel" Ventura (kolejna postać, przez którą mogłabym sto lat krzyczeć o źle potraktowanym wątku fabularnym z gwałtem), a drugim była Crystal, pierwsza prawdziwa miłość Johnny'ego. Rozstała się z Quicksilverem, dla którego wcześniej zostawiła Johnny'ego. Ben robi to częściowo z zamiarem nadwyrężenia małżeństwa Johnny'ego i Alicii:


Dzieciaku! Zachowujesz się, jakbym wiedział, co robię! A nie wiem! Czy wybrałem Crystal po to, żeby zajść ci za skórę? Może i tak... (...) Oczywiście, jeśli [Crystal] zabawi się kosztem Pietro...!


Crystal: Gratulacje z okazji ślubu! Przykro mi, że nie mogłam być na weselu, ale nadal zdrowiałam po mojej ostatniej wizycie na Ziemi! I to takie cudowne, że w końcu znalazłeś właściwą kobietę, Johnny! Żałuję, że nie czekałam, jak ty!
Johnny, w myślach:  Kurde, Crys! Kiedyś to poślubiłbym cię ot tak! Ale skoro musiałem czekać, znalazłem Alicię, więc na dłuższą metę wszystko się ułożyło!
Alicia: Przykro mi z powodu Pietro, Crystal! Musiał nie znać ciebie jako kobiety, jaką ja znałam, skoro tak cię traktował!
[Fantastic Four #305]

Powyższe kadry mają miejsce pięć zeszytów po ślubie. Johnny i Alicia dopiero co wrócili z miesiąca miodowego zeszyt wcześniej. Jeśli fikcyjny romantyczny związek, który piszesz, może być interesujący tylko dzięki wprowadzeniu trójkąta miłosnego zaledwie pięć zeszytów po ślubie, to masz problem ze związkiem, który piszesz.

Jak się okazuje, knowania Bena prawie przynoszą skutek – od samego początku obecność Crystal wstrząsa Johnnym i sprawia, że wątpi w swój związek z Alicią. Można się porządnie upić, jeśli będzie się strzelało shota za każdym razem, gdy udręczony Johnny myśli "Kocham moją żonę" tak, jakby próbował przekonać samego siebie. Ale Johnny zawsze był przedstawiany jako bardzo monogamiczny – zdradzanie nie jest czymś, co robi, pomimo reputacji, jaką ma w komiksach i poza nimi. Tak więc on i Crystal usychają do siebie dramatycznie z tęsknoty, dopóki ona nie opuszcza zespołu.

Wiele można powiedzieć o zeszytach z nowożeńcami – wspominając też o tym, że pomimo statusu małżeńskiego, nigdy nie widzimy Johnny'ego i Alicji razem w łóżku, nawet w kontekście nieseksualnym. Jeśli porówna się ich do Petera Parkera i Mary Jane Watson, którzy również wzięli ślub w 1987 roku, różnica jest szokująca:






Komiksy nie pozostawiają wątpliwości, że Parkerowie sypiają razem, ale Johnny i Alicia? Jedynym prawdziwym dowodem na stronach komiksu na to, że uprawiają seks, jest to, że kiedy Lyja początkowo kłamie o byciu w ciąży, Johnny'emu bez wątpienia wydaje się, że istnienie tego dziecka jest możliwe. Znowu zwracam uwagę na brak chemii między Johnnym i Alicią. Są niemal śmiesznie nieseksowni, zwłaszcza jak na parę nowożeńców. Przeprowadzili się do własnego mieszkania tylko po to, by niemal natychmiast wrócić do Baxter Building (i do rodziny Johnny'ego). Brakuje im poczucia intymności, co widać jeszcze wyraźniej przez emocjonalny romans Johnny'ego z Crystal. Przez cały zeszyt Fantastic Four #332, schwytany przez złego Watchera i nieprzytomny Johnny marzy o swoim idealnym świecie, w którym – i nie ma tu kłamstwa – Franklin niezamierzenie użył swoich mocy wypaczenia rzeczywistości, aby sprawić, by Alicia kochała Johnny'ego zamiast Bena, a kiedy wyszło to na jaw, naprawił rzeczywistość, likwidując te zmiany i ponownie łącząc Bena z Alicią.


Franklin: Wujek Johnny nikogo nie miał! Myślałem, że to wszystkim pomoże! Byłem tylko dzieckiem! Zapomniałem o tym, kiedy zapomniałem o wszystkim innym, ale przez te kłótnie to się przebiło...!
Johnny: On... sprawił, że zakochaliśmy się w sobie...!
Alicia: Sprawił, że wzięliśmy ślub... mieszkaliśmy razem...!
Ben: Zabrał mi cię... Złamał mi serce... Sprawił, że odszedłem z drużyny i znienawidziłem mojego najlepszego przyjaciela...!

Przed czy po retconie, Johnny jest wyraźnie nieszczęśliwy w swoim małżeństwie. Ciekawie jest myśleć o tym zeszycie jako Johnnym podświadomie rozpoznającym, że jest manipulowany, ale nie będącym w stanie wskazać źródła tej manipulacji. Wie, że został zmuszony do małżeństwa, ale nie wie, jak. Ten zeszyt jasno pokazuje jedno: przynajmniej podświadomie czuje się zmuszony.

Gdyby to małżeństwo było dobre, nigdy by nie zrobiono retconu i nie ujawniono, że Johnny ożenił się ze skrullem. Ale to małżeństwo nie było dobre i pojawił się problem z Johnnym i rozwodem – on po prostu nigdy w życiu z nikim nie zerwał (dosłownie nigdy nie zakończył żadnego związku ze swojej strony). Jeśli spojrzy się na jego żal w zeszycie #257 jako niezręczną próbę zerwania, to można zobaczyć, jak szybko to skończyło się nie po jego myśli. Johnny jest nieszczęśliwą stroną w tym związku, ale czułby, że rozwód to porażka – zamiast tego marzy o scenariuszu, w którym Alicia nigdy nie była NAPRAWDĘ w nim zakochana.

Poza tym, po prostu powiedzieć, że małżeństwo nie działa, i je odwołać, to za mało, nie ma DRAMATYZMU. To komiks! Powinni w nim być kosmici, klony i roboty! Nie sądzę, że retcon sam w sobie jest zły. Tylko wszystko to, co przychodzi po nim.

W zeszycie Fantastic Four #356 zaczynają się pojawiać pęknięcia (ujawnienie retconu jest bardzo nagłe; zakładam, że decyzja o nim została podjęta podczas pisania tego numeru). "Alicia" wyraża wątpliwość, czy jest w stanie naprawić stopioną rzeźbę swojego autorstwa, i nie jest w stanie rozpoznać swojego ojczyma, Puppet Mastera. W zeszycie #357 Reed wynajduje maszynę, która rejestruje określone fale mózgowe mieszkańców Baxter Building, aby zapobiec intruzom, a "Alicia" reaguje z wrogością:


Reed: Pozwól mi wyjaśnić...!
Alicia: Nie! Wolałabym wyprowadzić się z Johnnym... Niż poddawać się niepotrzebnemu ryzyku uszczerbku na zdrowiu!

Ta część zawsze była dla mnie bardzo ważna: kiedy przyjęta przez nią tożsamość jest zagrożona, Lyja grozi odseparowaniem Johnny'ego od rodziny, jeśli nie spełnią jej życzeń. To również dlatego mówi Johnny'emu, że ma dla niego jakieś "wieści" (sugerując, że jest w ciąży), zanim Ben i Puppet Master ujawnią jej tożsamość: może oznajmić mu, że jest w ciąży, a potem powiedzieć, że Baxter Building jest niebezpieczny. Nowy Jork jest niebezpieczny. Powinni pójść gdzieś indziej. Mieszka z nim już od jakiegoś czasu; wie, że on nie ma żadnej solidnej grupy wsparcia poza swoją rodziną. Jeśli odetnie go od tego, Johnny będzie odizolowany, będzie jeszcze łatwiejszą ofiarą.

(Kiedy Lyja mówi, że kocha Johnny'ego, uważam, że deklaracje bohaterki są autentyczne. Z pewnością nie ma niczego, co wskazywałoby, że jest inaczej. To, że go pokochała, ma sens. Lyja na swój sposób jest ofiarą – została wybrana do tej misji, bo jej związek z oficerem dowodzącym się nie udał. Powiedziano jej, że będzie grała rolę dziewczyny Bena. Niewątpliwie oczekiwała potwora, ponieważ skrulle postrzegają Fantastyczną Czwórkę jako swoich wrogów – zamiast tego trafiła na Johnny'ego, który jest ciepły, miły i uroczy. Nie sądzę, że w tym momencie w historii chciała go odizolować, aby być okrutną, tylko że widziała nadchodzący koniec i chciała zachować wszystko tak długo, jak to możliwe. Ale jego fantazjowanie o byciu z innymi ludźmi, w połączeniu z jego udręczonymi deklaracjami, że musi honorować swoje śluby jako superbohater, nie wskazywały wcale na to, że odwzajemnia te uczucia. Został zmanipulowany do bycia w tym związku z ukrytych motywów. Nie można zaprzeczyć, że to, co Lyja próbowała zrobić, aby zachować swoją przybraną tożsamość, było toksyczne, tak samo jak sposób, w jaki przedostała się już do życia Johnny'ego. Lyja może go kochać i robić mu okropne rzeczy, co, celowo lub nieumyślnie, było tym, co zostało napisane.)

Ojczym Alicii i Ben ujawniają Lyję jako skrulla, Lyja mówi, że jest w ciąży z Johnnym, Fantastyczna Czwórka i Lyja wyruszają w kosmos, by uratować prawdziwą Alicię, gdzie była zahibernowana przez skrulli, następuje bitwa i wydaje się, że Lyja umiera, ostatnim tchnieniem wyznając Johnny'emu, że skłamała, że ​​jest w ciąży. Johnny mówi, że ją kocha, kiedy ona "umiera" – ale trzeba zwrócić uwagę, że on myśli, że ona umiera, a ledwie miał czas, aby to wszystko poukładać w głowie, o czym świadczy fakt, że kiedy uwalniają prawdziwą Alicię, nadal próbuje zachowywać się jak jej mąż, nawet wiedząc, że nigdy się z nią nie ożenił. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że jest w szoku, i nie sądzę, że można przyjąć to wyznanie miłości jako solidny dowód jego romantycznych uczuć wobec Lyji, biorąc pod uwagę wszystkie inne dowody. Fantastyczna Czwórka wraca na Ziemię z prawdziwą Alicią i publicznie ogłaszają nagły rozwód Alicii z Johnnym, ponieważ oczywiście ona nigdy nie była z nim związana i tak naprawdę wciąż jest zakochana w Benie. Alicia jest szczególnie straumatyzowana przez tę wymianę – Lyja sprzedała jej mieszkanie, jej prace. Alicia kanonicznie czuje się pogwałcona przez ten incydent i muszę powiedzieć, że jej reakcje są jednymi z niewielu w tym okresie, które są realistyczne.


Alicia: Nie, Susan... Ja... Nie chcę niczego! Wszystkie moje ubrania... Wszystko, co posiadałam... zostało skażone przez tę kosmitkę! Możesz sobie wyobrazić, jak bardzo pogwałcona się czuję! Udawała mnie tak całkowicie, że zmanipulowała Johnny'ego aby ją poślubił!
Sue: Dobrze! Załatwimy ci nowe ubrania... Wszystko, abyś mogła być spokojna. Ale co z tymi rzeczami?
Alicia: Oddajcie biednym... albo spalcie, nie obchodzi mnie to! Wiem tylko, że muszę odzyskać swoje życie! Chcę zacząć od nowa... na czysto... bez niczego, co przypominałoby mi o tej okropnej kreaturze!

Johnny zapisuje się do Empire State University (ESU) i stara się iść dalej ze swoim życiem. Tylko że to są komiksy, więc haha, chciałoby się. Lyja, która jednak nie jest martwa, nagle atakuje Johnny'ego na kampusie, próbując zamordować go za to, że "zostawił" ją i "ich dziecko", o którym teraz mówi, że jednak istnieje. Następująca po tym bitwa zmusza Johnny'ego do maksymalnego użycia swoich mocy i staje się nową klasyczną, aby uratować własne życie, przez co spala cały kampus.


Sue: Już w porządku, dzieciaku! Wszystko będzie dobrze! Jesteśmy Fantastyczną Czwórką! Radziliśmy sobie z większymi katastrofami!
Johnny: Nie! Z niczym tak okropnym! Jak mamy znaleźć sposób, aby to przetrwać?? ZOBACZ! Zobacz, co zrobiłem z Empire State University!!
[Fantastic Four #371]

Kto zna Johnny'ego, to wie, że właśnie spełnił się jego największy koszmar: stracił kontrolę, a jego moce wyrządziły ogromne zniszczenia. W tej chwili nie może być pewien, że NIE spalił setek niewinnych osób na śmierć (później jest powiedziane, że w jakiś sposób nikt nie został ranny podczas tej nagłej eksplozji, ale zawsze czułam, że to bardziej było takie machnięcie ręką, żeby nie kłopotać się ze skutkami).

Kiedy Johnny zostaje aresztowany przez policję, widzi Lyję w tłumie i panikuje, ponieważ próbowała go zabić. Boi się o swoje życie – boi się jej – dlatego staje w płomieniach i ucieka, stając się na jakiś czas zbiegiem. W pewnym momencie Lyja kończy sprzymierzona z Czwórką. Dlaczego na to pozwolili? Trudno powiedzieć. Ponieważ twierdzi, że nosi dziecko Johnny'ego. Ponieważ Reed jest rozproszony innymi sprawami. Bo Malice, zła persona Sue, wraca. Ponieważ Ben jest tak wdzięczny, że prawdziwa Alicia nie poślubiła Johnny'ego. Bo, szczerze mówiąc, w tym momencie scenariusze serii po prostu nie są zbyt dobre.

No okej. Trudno powiedzieć, w co Lyja szczerze wierzy w tym okresie. Została chirurgicznie zmieniona bez jej zgody, otrzymała laserowe moce i zostało jej wszczepione jajo, a po usunięciu go z niej, przekonała Johnny'ego, że to ich dziecko, gdy w rzeczywistości był to potwór zaprojektowany do zabicia Fantastycznej Czwórki. Szczerze mówiąc, nie będę czytać tej części ponownie, i nie jest to całkowicie jasne w głównym tekście Fantastycznej Czwórki, ale wierzę, że w pewnym momencie Lyja mogła naprawdę uwierzyć, że jest w ciąży, zanim odkryto przed nią prawdę. Tak czy owak, wiedziała długo przed wylęgiem i celowo postanowiła nie mówić Johnny'emu, aby być blisko niego. Zdecydowanie znała prawdę, zanim "urodziła", posuwając się nawet do ukarania Johnny'ego za to, że zaskoczyło go jajo.


Johnny: O co chodzi, Lyja? Jak długo zostaniesz w tej formie?
Lyja: Nie twój interes, Johnny Stormie! Mój nowy przyjaciel poświęca mi więcej uwagi i jest bardziej atrakcyjny niż ty kiedykolwiek!
[Fantastic Four #387]

Scenariusz tutaj cierpi z dwóch powodów. Po pierwsze, dużo mówi i nic nie pokazuje. Nigdy nie WIDZIMY, że Johnny źle reaguje na jajo, tylko tęsknie myśli o tym, jak przyjemnie będzie trzymać dziecko, kiedy się wykluje. Po drugie, podejrzewam, że osoby odpowiedzialne za historię miały bardzo mało zaplanowane i wymyślały wszystko w trakcie pisania. Nie zdecydowali jeszcze, CO jest w jaju, stąd bardzo niejasne "MUSZĘ powiedzieć mu PRAWDĘ", które Lyja sobie powtarzała (nie powiedziała mu prawdy).

Może to również wyjaśniać naprawdę kłopotliwe decyzje dotyczące Namora w jego komiksie, publikowanym w okresie dziecka z jaja: w nim zmiennokształtna osoba zmienia się w Sue, by przespać się z Namorem. Kiedy Namor odkrywa, co się wydarzyło, on – i wszyscy inni, zarówno postacie, jak i narracja – jasno uważają, że Namor został zgwałcony przez tego zmiennokształtnego. Wszystko to dzieje się z Lyją i Johnnym stojącymi obok, a komiks nawet nie zdaje sobie sprawy z tego problemu. Lyja nawet płacze nad faktem, że jej fałszywe dziecko z jaja mogło zostać skrzywdzone, co oczywiście można było w tym czasie wyjaśnić tym, że zespół zajmujący się pisaniem Fantastycznej Czwórki nie zdecydował jeszcze, czy dziecko było z pewnością fałszywe:



Johnny: Lyja, kochanie... wszystko w porządku?
Lyja: Ze-ze mną wszystko w porządku. (Chlip) Z nami wszystko w porządku.
[Namor the Sub-Mariner #50]

To powiedziawszy, dziecko ZOSTAŁO potwierdzone jako fałszywe, o czym Lyja na pewno wiedziała w tej chwili, i na wszystko, co było wcześniej, trzeba teraz patrzeć z tą wiedzą. I niepokoi mnie, że ani rodzina Johnny'ego, ani sama seria nie traktują Lyji jak jego gwałcicielki, nawet jeśli ta sama sytuacja dotyczy innej postaci. W najgorszym przypadku traktuje ją jako mającą obsesję na jego punkcie, ale w nieszkodliwy sposób. Gdyby jednak faktycznie się temu przyjrzeć, to nie zostało to tak nieszkodliwie napisane. Lyja wyraźnie wykorzystała jajo – które w rzeczywistości mieściło niebezpiecznego potwora – jako pretekst do naruszenia przestrzeni Johnny'ego, aby być blisko niego, gdy wiedziała, że bez tego nie chciałby mieć jej przy sobie.


Johnny: Nie mogę teraz o tym myśleć. Właśnie się dowiedziałem, że nie jestem ojcem. Tylko o tym myślę.
Lyja: Powiedziałabym ci, Johnny. Tylko czekałam na właściwy moment. Po miesiącach zgorzknienia, ty i ja w końcu znaleźliśmy trochę ciepła. Czy to źle, że tego pragnęłam?
[Fantastic Four #390]

"Po miesiącach zgorzknienia, ty i ja w końcu znaleźliśmy trochę ciepła. Czy to źle, że tego pragnęłam?"

Jednym słowem? Tak.


Lyja: Niebezpieczeństwo w końcu minęło, mój ukochany. Możemy zacząć na nowo! Teraz jest czas, abyśmy naprawdę zaczęli myśleć o ustatkowaniu się i stworzeniu prawdziwej rodziny!


Johnny: Zabieraj łapy, ty nędzna wiedźmo! Po tym, jak oszukiwałaś mnie miesiącami, robiąc ze mnie całkowitego idiotę... Naprawdę sądziłaś, że moglibyśmy kiedykolwiek być razem?

Zawsze lubiłam tę scenę z Fantastic Four #392 (na tyle, na ile można lubić cokolwiek z tego okresu tej serii), gdzie Johnny w końcu wybucha. "Naprawdę sądziłaś, że moglibyśmy kiedykolwiek być razem?"

(Jest to jeden z powodów, dla których trudno mi czytać komiksy w uniwersum MC2; staram się dobrze bawić, czytając o nastoletniej córce Petera i MJ, ale raz na jakiś czas jest mi rzucane w twarz, że w tym uniwersum postanowiono, że Johnny poślubił swoją gwałcicielkę i prześladowczynię.)

Ale gniew Johnny'ego wobec Lyji – za wtargnięcie do jego życia, za kłamanie o dziecku, aby być blisko niego, nie raz, ale dwa razy, za naruszenie każdego aspektu jego życia – jest traktowany jako wręcz dziecinny wybuch przez nie tylko Lyję, ale także przez Sue, która mówi Lyji, że ta może zostać w Baxter Building, nawet gdy kłamstwa Lyji i jej odmowa zostawienia Johnny'ego w spokoju sprawiają, że Johnny odchodzi z drużyny i od rodziny, aby uciec od Lyji.

Ale Lyja nie zostaje w Baxter Building. Zamiast tego tworzy nową tożsamość, aby podążać za Johnnym, najpierw na terenie Nowego Jorku:


Bridget: Idę na zajęcia z nadzieją, że wkrótce się... uff!
Lyja: Och! Przepraszam, daruj!
Bridget: J-jasne... Nic złego się nie stało!
Lyja, w myślach: Wręcz przeciwnie, coś złego się stało. Ty się stałaś! Johnny nie czekał długo, aby znowu zacząć się umawiać... i zapomnieć o Lyji!
[Fantastic Four #393]

A potem w Oklahomie, gdzie Johnny pojechał z Bridget O'Neill, studentką ESU, aby mieć wymówkę, żeby spotkać się z przyjacielem, Wyattem Wingfootem.


I jadą, żeby się zabawić... podczas gdy ja zostałam sama, musząc tolerować napalone spojrzenia hormonalnie narwanych studentów. Ale jeśli to ma być moja pokuta za oszukiwanie cię, moja miłości, to z chęcią ją wypełnię. Bo Lyja zrobi wszystko, abyś znowu ją pokochał!
[Fantastic Four #394]

Stalkowanie! Ekstremalnie zaborcze zachowanie! Jak romantycznie! A poprzez "jak romantycznie" mam na myśli wcale. To dla mnie niewiarygodne, że ktoś napisał to bez narracji wyraźnie potępiającej działania Lyji. Jeśli już, to traktuje to jako dziwaczne zachowanie. Ale fakt, że ktoś może cię zaatakować, okłamać, próbować manipulować – a potem zacząć prześladować, mając zupełnie inną twarz, kiedy odmawiasz dalszej znajomości, jest kompletnie przerażający.

Myślę, że było to przedstawione jako dziwne częściowo dlatego, że było pisane przez mężczyzn, którzy:
a) poczuli się nieswojo z tym, że napisali w tej narracji męską postać, szczególnie taką jak Johnny, której młodość i emocjonalna wrażliwość często są uwydatniane, jako ofiarę, i bezskutecznie próbowali oderwać się od tej narracji, zamiast podążać za nią do jakiejś logicznej konkluzji,
b) nie mogli wyobrazić sobie, że tego rodzaju przemoc może wystąpić przeciwko nim jako mężczyznom, lub, jeśli może, to znaleźli coś podniecającego w idei, że popełnia ją piękna kobieta,
c) całkowicie kupują fantazję bycia obiektem obsesji kosmicznej laski, ignorując wszystko inne, tak jak ten wywiad Marka Millara zdaje się sugerować:



Pytanie: Johnny naprawdę lubi niegrzeczne dziewczynki, co nie?
Mark Millar: [śmiech] Cóż, tak to już wygląda, prawda? Ma okropny gust, jeśli chodzi o kobiety! Czy to kiedy uprawia seks ze skrullem czy kimkolwiek, kto się nasunie. Ta scena uderzyła mnie jako "moment Johnny'ego". Napad na bank, piękna złodziejka odchodzi z ukradzionymi rzeczami, Johnny przez kilka stron z nią walczy, a potem nagle się całują. Kocham pomysł, że Johnny wpada w te złe sytuacje. Lubi tę dziewczynę, ale z jednej strony ona okrada banki, ale z drugiej jest dobra w łóżku. [śmiech] Pozostaje mu klasyczny dylemat Johnny'ego: aresztuje ją czy będzie z nią w związku?

To wcale nie jest dylemat Johnny'ego, bo tak właściwie jest to opis wczesnego związku Petera i Felicii, ale idziemy dalej.

Lyja, pod subtelnie nazwaną przykrywką jako Laura Greene, kontynuuje umawianie się z Johnnym w swojej nowej tożsamości, jednocześnie pracując z Fantastyczną Czwórką jako ona sama, i nie jest to wcale mniej dziwaczne lub przerażająco napisane niż cała reszta. Bynajmniej nie dlatego, że gdy kilka innych postaci odkrywa podwójną tożsamość Laury Greene, nikt nie mówi o tym Johnny'emu. Nie Ben. Nie Nastoletni Franklin, który ma Psychiczne Moce:


Franklin: Biedny wujek Johnny... Nie podejrzewa, że "Laura Greene" to tak naprawdę Lyja, żona, którą od siebie odepchnął, skrull! A jeśli mu powiem... to zdradzę jej zaufanie!
[Fantastic Force #13]

"A jeśli mu powiem... to zdradzę jej zaufanie!"

To twój wujek, Nastoletni Franklinie z Psychicznymi Mocami, jestem pewna, że powiedzenie mu, że został oszukany i nie wie, że umawia się ze swoim stalkerem, jest ważniejsze niż zdradzenie jej, ale okej.

Roberta, robot-recepcjonistka Fantastycznej Czwórki, przechodzi przez to dwa razy, zarówno w Fantastic Four Unplugged jak i Avengers Unplugged:


Lyja jako Laura: Przyszłam do pana Johnny'ego Storma.
Roberta: Oczywiście, pani Lyjo...!
Lyja jako Laura: Przepraszam... Musiałaś mnie z kimś pomylić. Jestem Laura, a nie "Lyja".
Lyja, w myślach: Nienawidzę tego, że muszę potajemnie umawiać się z Johnnym, ale gdyby wiedział, że jestem jego byłą, zmiennokształtną żoną, to nigdy by się ze mną nie spotkał!
Roberta: Tak, oczywiście, pani Lyjo, cokolwiek pani powie.
Lyja jako Laura: Och, weź, Berto... Wiesz, ile Johnny dla mnie znaczy, czy to nie może być nasz mały sekret... między przyjaciółkami?!
[Avengers Unplugged #3]

"Nienawidzę tego, że muszę potajemnie umawiać się z Johnnym, ale gdyby wiedział, że jestem jego byłą, zmiennokształtną żoną, to nigdy by się ze mną nie spotkał!"

Mam ochotę krzyczeć.


Lyja w myślach: Nienawidzę spotykać się z Johnnym tak potajemnie, ale gdyby wiedział, że tak właściwie idzie na randkę ze swoją byłą żoną, skrullem, to nie chciałby mnie widzieć! Na razie to przebranie będzie musiało wystarczyć.
Lyja jako Laura: Dobry wieczór, przyszłam do pana Johnny'ego Storma.
Roberta: Oczywiście, pani Lyjo! Już po niego dzwonię!
[Fantastic Four Unplugged #4]

Fajnie, że Reed zbudował robota-recepcjonistkę z sensorami tak delikatnymi, że wychwycą każdego oszusta, ale najwyraźniej nie zainstalował jej żadnej moralności.


"Przeklinam cię, Johnny Stormie, że przez ciebie muszę się tak zakradać!!"

Tak jest, to najwyraźniej wina Johnny'ego, że Lyja przyjęła zupełnie nową tożsamość, aby nadal być obecna w jego życiu, kiedy powiedział jej, że nie mają żadnych szans na wspólną przyszłość po tym, jak przyjęła postać jego przyjaciółki, aby szpiegować jego rodzinę, wykorzystała jego żałobę po śmierci siostrzenicy, aby się do niego zbliżyć, poślubiła go w tej postaci, kiedy on nie wiedział o jej prawdziwej tożsamości, próbowała oddzielić go od rodziny, próbowała go zabić, sprawiła, że spalił kampus, aby uratować swoje życie, i kłamała nie raz, ale dwa razy o ciąży, w tym raz, kiedy to "dziecko" było potworem, który miał zabić zarówno jego, jak i jego rodzinę. Całkowicie dziwne, że Johnny nie chce jej w swoim życiu. Scenariusz tutaj jest okropny, ale to nie wymówka, aby nie pokazać, jak bardzo jest to pisane jako obwinianie ofiary.

Kolejną dziwną rzeczą w tym okresie jest to, że podczas gdy Johnny i "Laura" spotykają się ze sobą, wydaje się, że ona tak naprawdę go nie lubi, a przynajmniej nie takim, jakim jest, krytykując jego próby komplementowania jej:


Johnny: Plumeria jest egzotycznym kwiatem z Hawajów! Ale jego prowokacyjna uroda blednie w porównaniu z twoją, panno Greene!
Lyja: Och, Johnny, to urocze! Oklepane, proste i bez wyobraźni – ale mimo to trochę urocze!
[Fantastic Four #403]

I, co jeszcze dziwniejsze, niemal naśladując jej życie jako "Alicia", odrzuca jego propozycję, aby zobaczyć film, nazywając ją nudną, a zamiast tego sugeruje, żeby poszli do galerii z rzeźbami, w której Johnny wyraźnie czuje się niezręcznie:


Lyja: W Turner Museum jest dzisiaj wystawa rzeźb! Chodźmy, Johnny, będzie fajnie... Będzie inaczej!
Johnny: No nie wiem, Lauro... Będzie tam pełno tych socjalnych typków! Trudno mi spoufalać się z tymi modnymi ludźmi!
Lyja: Johnny, jesteś założycielem pierwszej nowojorskiej super-drużyny, nie ma nikogo bardziej modnego niż ty!
Johnny: Rety, skoro tak mówisz...



Johnny: Kurde, Lauro... Nie wiedziałem, że to formalne wydarzenie! Czuję się tak... nieodpowiednio ubrany.
(...)
Mężczyzna: Ale, musisz się zgodzić, że ekspresjonistyczne rzeźby są klejnotami kolekcji, hmmmm?
Johnny: Uhhhh, muszę?

Nie to, że ten okres komiksów wydawał się szczególnie zainteresowany realistycznymi reakcjami emocjonalnymi, ale bycie na wystawie rzeźb musiało wzbudzić nieprzyjemne uczucia w Johnnym. Niemniej jednak Lyja naciskała na tę wizytę, nawet po tym, jak Johnny wyraził swój dyskomfort.

Powoli zbliżamy się do końca. Johnny wreszcie odkrywa, że Laura to Lyja. Cała ta kwestia jest bardzo szybko wyjaśniania, ponieważ rozpoczyna się kryzys zagrażajacy całemu światu. Podsumowując, Fantastyczna Czwórka i Avengers po tym kryzysie zostali uwięzieni na pewien czas w kieszonkowym wymiarze stworzonym przez Franklina Richardsa. Lyja nie była z nimi uwięziona, ponieważ przeżywali tam w zasadzie restart swoich wczesnych dni. Kiedy wrócili do głównego wszechświata, Johnny krótko wspomniał o zniknięciu Lyji, ale nie było potem o niej mowy aż do wydarzenia Secret Invasion w 2008 roku, ponad dziesięć lat po jej ostatnim pojawieniu się (Secret Invasion polegała na tym, że siły inwazyjne skrulli zostały potajemnie rozsiane po Ziemi lata temu. Bardzo tematycznie pasujące do historii z Lyją).

Podczas Secret Invasion, Lyja, podając się za Sue, przenosi Baxter Building (w którym w tym czasie znajdowali się Johnny, Ben i dzieci) do Strefy Negatywnej. Podczas konfrontacji z Johnnym, który w tej chwili uważał ją za Sue, Lyja próbowała przekonać go, że Ben został zastąpiony przez skrulla.


Lyja jako Sue: A Ben... Gdzie on teraz jest? Dlaczego tu nie przybiegł?
Johnny: Ja... ja.. ja...
Lyja jako Sue: Nie widzisz? Reed mi powiedział, Johnny... Ben jest jednym z nich... Był jednym z nich nie wiadomo jak długo...
Johhny: Ben? Skrullem?


Lyja jako Sue: No, Johnny, powiedz coś...
Johnny: Myślę.
Lyja jako Sue: Hmm... To nie jest twoją mocną stroną, nie? Bardziej Reeda.


Johnny: Więc sprowadziłaś nas tutaj nie po to, żeby nas obronić, tylko po to, aby... aby....
Lyja jako Sue: Aby was uwięzić, Johnny. Nie ma sposobu, aby zamknąć lub odwrócić ten portal – zniszczyłam sterownicę – musiałbyś być geniuszem, aby ją naprawić... a nazywajmy rzeczy po imieniu, masz wiele talentów, ale na pewno nie jesteś geniuszem.
Johnny: To, jak do mnie mówisz... Jak używasz mojego imienia...
Lyja: Zastanawiałam się, jak długo to jeszcze potrwa, zanim się wyda...
[Secret Invasion: Fantastic Four #1]

W dalszej części walczą z postacią ze Strefy Negatywnej, całują się, jest dziwnie, Lyja obwinia Johnny'ego za to, że nigdy się z nią nie skontaktował, mówiąc, że mógłby poszukać Laurę Greene w książce telefonicznej, Johnny pozostaje słusznie wściekły na Lyję, ale na końcu nie chce pozostawić jej w Strefie Negatywnej.

Problemem jest ta początkowa scena. Lyja mówi później, że zabrała Johnny'ego do Strefy Negatywnej, aby go chronić, bo dostała rozkaz, aby go zabić. Ale jeśli to prawda – dlaczego najpierw próbowała go oszukać, udając Sue? Po co próbowała go przekonać, że Ben to skrull? Co zamierzała zrobić, gdyby w to uwierzył? Czy jej celem było usunięcie Bena – aby ponownie odsunąć Johnny'ego od jego grupy wsparcia, aby został z nią sam? I te dwa komentarze na temat jego inteligencji: "[Myślenie] nie jest twoją mocną stroną" i "Masz wiele talentów, ale na pewno nie jesteś geniuszem". Częścią mojego problemu z Lyją jest to, że odkąd powróciła po pozornej śmierci, w jej interakcjach z Johnnym zawsze było okrucieństwo. Nie doceniała go, nawet gdy wielokrotnie wpychała się do jego życia, zasadniczo mówiąc mu, że nie jest wystarczająco dobry, ale wciąż mimo to zmuszała go do związku z nią. Jest to nieprzyjemna lektura na wielu poziomach.

Lyja ostatecznie pozostaje w Strefie Negatywnej, aby się odnaleźć. To nie jest złe rozwiązanie dla tej postaci, ponieważ ona rzeczywiście musi odnaleźć się poza tą niesamowicie toksyczną dynamiką – gdybym była pewna, że takie rozwiązanie dla niej będzie. Wiem, że Robinson planował sprowadzić ją z powrotem, gdyby jego seria z 2014 roku nie została anulowana. Biorąc pod uwagę, jak się w niej o Lyji wypowiadano – Johnny mówił Benowi, że nigdy nie był zakochany tak jak Ben i Alicia, ale że z "jego Alicią" było mu do tego najbliżej – wątpię, że wszystkie jej nadużycia i toksyczność miały być w końcu poprawnie zaadresowane (to także ponownie zakłamuje małżeństwo Johnny'ego z "Alicią", pokazując je jako szczęśliwe, a nie pełne niepewności i głębokiej, mimo że nie w pełni odkrytej chęci Johnny'ego, by tego związku nie było).

Związek Lyji i Johnny'ego nie jest romansem i naprawdę chciałabym, aby przestano go takim postrzegać, a zamiast dziwnej, rewizjonistycznej historii, która wydaje się pojawiać w odniesieniu do tej postaci, chciałbym, żeby komiksy przyznały, że Johnny jest ofiarą w tej sytuacji, zamiast powtarzać w kółko mit "Oho! Human Torch! Ten playboy!"

Pochodnia Fandomu


Tekst pierwotnie ukazał się na blogu autorki. 
Tekst w swoich fragmentach jest tłumaczeniem i adaptacją wpisu autorstwa Traincat za jej zgodą.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.