Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Amazing Spider-man (2018) #9

Hello, Felicia - Komentarz do Amazing Spider-man (2018) #9

Dengar:
Po nieurywającym tyłka ósmym numerze nadszedł czas na dziewiątkę. Ciekawe, jak tym razem poradził sobie Nick Spencer? Bo przyznam się szczerze, że zaczyna mnie męczyć sposób, w jaki pisze tę serię, wręcz mnie skutecznie zniechęca do dalszego czytania. Ale z każdym zeszytem postanawiam dać mu jeszcze jedną szansę… ale kiedyś skończy mi się cierpliwość. Czy ten czas właśnie nastał? 

Numer otwierają dalsze cudowne wyczyny Gildii Złodziei, którzy w cudowny sposób kradną pojazd FF, strzały Bartona i Kate Bishop, którzy akurat walczą ze złodziejami… Nie mogę tego pojąć, no normalnie nie mogę! Mi kiedyś ktoś w autobusie chciał coś zawinąć z plecaka i czułem, że ktoś chce w nim pogmerać… to kurde para superbohaterów nie czuje, że ktoś im wyciąga strzały z kołczanów? Serio? 

Ech… no ale dalej, potem mamy krótkie (jednostronne) przypomnienie kim jest Black Cat i czym się zajmowała. Czy to było potrzebne? Wątpię, taka jednostronna zapchajdziura. Dobra, nie istotne. Okazuje się, że Spider-Man kiedy był osobnym bytem odwiedził Cat i zaczął się do niej przymilać czy czort wie. Krótka gadka-szmatka i Pająk wspomina o kradzieżach, okazuje się, że Felicia wie kto za nimi stoi i postanawia mu pomóc, znaczy się podrzucić go. Nuda… ciekawe natomiast jest to, że dowiadujemy się, kim była osoba, która zaczepiła MJ w poprzednim numerze. Obstawiałem, że to właśnie Black Cat, a tu psikus. To Carlie Cooper. I ex Petera spotyka się z jego obecną, czy to nie trochę creepy? Nie mniej jednak Carlie daje MJ namiary na grupę wsparcia, która może pomóc jej dźwigać ciężar tajemnicy, którą zna, czyli tożsamości Spider-Mana. Jakoś tyle lat radziła sobie z tym i nagle miałaby opowiadać, że zna prawdziwe nazwisko jednego z najsłynniejszych superbohaterów w mieście? Po co to komu? No chyba, że to taki fabularny twist, zagranie jakiegoś złoczyńcy, który chce dokopać Pajęczakowi. Wtedy to rozumiem i kupuję. Inaczej, nie! 

Peter natomiast dowiaduje się od Cat o Gildii Złodziei i że na ich czele stoi Odessa Drake, a także, że sama Cat należy do owej Gildii. Czyli wygląda na to, że będziemy mieli team-up. Czy naprawdę? A może Felicia chce się odegrać na Pająku? Gdyby to była zemsta Black Cat to byłbym mile zaskoczony, w końcu nie raz odgrażała się, że skopie Spiderowi tyłek za to, co ją spotkało z rąk Superior Spider-Mana. Czyżby nagle zmiękła? Liczę na to, że Spencer nieco namiesza. Grupa wsparcia okazuje się być prowadzona przez… a guzik!.. przeczytajcie sami! Nie kupuję tego, wszystkie te „zabezpieczenia” jakoś do mnie nie przemawiają. Okey, wśród członków grupy widziałem przyjaciela Milesa Moralesa, fajny ukłon. Ale tak to Spencer mnie zaskoczył i to na minus. Na koniec Spider i Cat włamują się do siedziby Gildii, ona mówi mu, że część łupów należy do niej, on krzyczy że mu się to generalnie nie podoba… i zostają przyłapani przez Odessę i jej ludzi. Koniec. Kurtyna. Zamiast braw, głośne buczenie. 

Sorry Nick, ale słabisz mnie. Wizualnie jest ładnie, fabularnie jakoś nie przemawia do mnie ten komiks. Są pewne elementy, które mnie interesują i jestem ciekaw, do czego to doprowadzi. Ale to kropla w morzu, więcej jest na „nie” niż na „tak”. Ciągle liczę na poprawę. 


Rodzyn: Dengar powyżej ładnie wszystko streścił i w przeciwieństwie do paru poprzednich numerów, tym razem muszę się z nim zgodzić. Historia z Gildią Złodziei jest baaardzo średnia, zapychacz, który póki co nic nie wnosi. Cieszyłem się na obecność Black Cat w tej serii i choć jej dialogi z Peterem są ok, to cała otoczka jest nudna. Zagrożenie, z jakim się mierzą jest nijakie, i choć ma skalę globalną, nie czuć tego.

Najlepiej z tego zeszytu wspominam scenki z MJ i Carlie Cooper, pomysł na miejsce, w którym bliscy superbohaterów mogą anonimowo zwierzać się ze swoich doświadczeń, jest całkiem ciekawy. Czemu tylko mam wrażenie, że nic dobrego z tego nie wyniknie? Za całość będzie odpowiedzialny ostatecznie nasz główny zły tej serii? Mam nadzieję, że nie będzie to takie oczywiste, a Mary Jane po prostu wykorzysta sytuację, by poukładać sobie w głowie wszystko co związane z Peterem i Pająkiem. Nie ma co ukrywać, że ich nagłe zejście się ze sobą było fajne, ale brak było większych podstaw. Choć zaczęło się świetnie, nawiązując do jednego ze świetnych zeszytów opisujących ich związek, na tym się skończyło.

Kurcze, Spencer mnie zaintrygował początkiem, późniejsze nawiązania do Superior Foes... tylko pomagały, ale wszystko nie wybija się znacznie nad poziom Slotta teraz. Nie pomaga też rysunek Ramosa, który mocno kojarzy mi się z runem Slotta. 

Pisząc to, wiem już jak się skończył kolejny numer i... chcę już przejść dalej, poza tą historię.



A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.