Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Punisher Max tom 5

Garth Ennis żegna się z serią Punisher MAX tomem, który po raz kolejny zawiera historie mocno osadzone w wydarzeniach z wcześniejszych tomów. Mamy tu powrót Barrakudy w pierwszej połowie albumu i ponowne pojawienie się grupy pewnych ważnych osobników, którym Frank zaszedł za skórę w trakcie misji w Moskwie. Ennis nie raz już łączył ze sobą swoje wcześniejsze historie lub wyciągał z nich nowe wątki. Ale czy tym razem znów udało mu się stworzyć z tego coś ciekawego?

Powrót Barrakudy, jak przystało na tę postać, to zapowiedź mocnej i krwawej historii, w której spodziewać się można wszystkiego. Gdy naprzeciw Franka staje ktoś tak nieobliczalny, kto nie boi się bólu. Do tego mając w swoich rękach coś, co dla samego Castle'a ma ogromne znaczenie. Ta niespodziewanie wyjawion tajemnica sprawia, że stawka całej gry między tą dwójką rośnie. Mimo to to dla mnie jeden z gorszych momentów całego runu Ennisa. Jest to komiks, który powinien zaskakiwać, ale męczy swoją powtarzalnością i schematycznością.

O wiele lepiej jest w drugiej części albumu, gdzie Frank musi zmierzyć się z rządowym oddziałem wysłanym by go zabić. Castle, który zgodnie ze swoimi przekonaniami nie może uśmiercić kogoś kto nie jest kryminalistą, musi radzić sobie w inny sposób ratując swoje życie przed przeciwnikami. Całość jest na pewno lepszą grą między Frankiem a agentami, niż to co widzieliśmy między Punisherem a Barrakudą. Do tego w całość wplątany jest też wątek wojny w Wietnamie poprzez nawiązania zarówno w historii jak i w formie dodatkowych stron będących fragmentami książki opisującej wydarzenia jakie miały tam miejsce. Wprowadza to coś nowego do historii i sprawia, że ta staje się ciekawsza. 

Choć nie jest to dla mnie idealna forma pożegnania się Ennisa z Frankiem, to kończy on na równie dobrym poziomie z jakim zaczynał tę serię i jaka była w ostatnich czterech tomach. Scenarzysta nie zamyka żadnego rozdziału w życiu Franka, wszystko to nie tworzy zamkniętej całości. Ennis pokazuje, że walka Punishera wciąż trwa i nic nie zapowiada jej końca. 

Albumu zilustrował nie tylko Goran Parlov, ale także Howard Chaykin, który styl ma dość odmienny. Nie ukrywam, że wolałbym całość zobaczyć od tego pierwszego, ale i gościnny występ Chaykina nie razi i dobrze wywiązał się z postawionego mu zadania. 

Wydanie przez Egmont serii Punisher MAX było jedną z lepszych decyzji wydawcy w ostatnich latach. Mam tylko nadzieję, że uda im się na naszym rynku wydać też inne historie Ennisa związane z tą postacią, a nie tylko kontynuuować serię MAX od innych scenarzystów. Co więcej, jest jeszcze tyle dobrych historii z Frankiem, że na pewno znalazłyby odbiorców w naszym kraju. Póki co polecam każdemu, kto wahał się, czy warto inwestować w tę serię, że jest ona warta lektury. 

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Punisher MAX tom 5
scenariusz: Garth Ennis
rysunki: Goran Parlov, Howard Chaykin
tłumaczenie: Marek Starosta
liczba stron: 276
cena z okładki:  89,99 zzł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarze do recenzji. 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.