Avalon » Publicystyka » Artykuł

Gdy na scenę wkracza Gildia Złodziei - komentarz do Amazing Spider-man #8

Dengar: Sięgając po ten numer liczyłem na to, że będzie to kolejny tie-in do Spider-Geddon, że będę mógł zobaczyć, co się stało z Peterem po jego walce z Morlunem (co widzieliśmy w Peter Parker - The Spectacular Spider-Man). A tu co? No niestety psikus! Zamiast tego dostajemy imprezę w klubie, podczas której niejaki Dave McCauley nawiązuje rozmowę biznesowa z niejaką Odessą Drake. Postacie równie tajemnicze, co nieznane. A przynajmniej dla mnie. McCauley proponuje kobiecie współpracę i obiecuje majątek tak wielki, że nawet porównuje go do bogactwa, którym operuje Stark czy też Von Doom. No ciekawe, jak szary obywatel może drugiemu równie szaremu obywatelowi obiecywać takie – dosłowne – góry dolarów? Tak czy siak jego słowa idą na marne, bo Odessa go zatrzymuje – no może nie tyle ona, co wszyscy goście w klubie – i oznajmia, że stoi przed Gildią Złodziei. Coś kojarzyłem, że Gambit miał coś wspólnego z tą organizacją, ale mogę się mylić. Jaka będzie ich rola? I co będą mieli wspólnego ze Spiderem?

Tak czy siak, dalej widzimy Avengers Mansion gdzie (prawdopodobnie, bo nie jest do siebie podobny) Jarvis oprowadza niejakiego McGilla – kolejną tajemnicza postać – po rezydencji. Kim jest ten dzieciak? Co robi w posiadłości? Pytania, pytania i ciągle pytania. Wycieczka nagle się kończy, gdy przewodnik chce pokazać młodzieńcowi kostiumy Mścicieli… jednak okazuje się, że cały ich sprzęt znikł! 

No ale drodzy państwo, przecież to komiks o Piotrusiu, to gdzie on się podziewa? No kręci się po jakimś jarmarku u boku Mary Jane, która zajada się jakimś bąbel-gofrem. Rozmawiają sobie o wszystkim i niczym, o życiu i śmierci… No dobra, nie dosłownie o tym. Ale ich rozmowa nie wydaje mi się szczególnie istotna. Istotne jest to, że dzwoni do niego Stark. Tak czy siak, Tony informuje Pająka o pilnej sprawie dotyczącej Mścicieli. Nagle cofamy się w czasie o kilkanaście minut, może kilka godzin i widzimy jak Tony wchodzi do Stark Tower… i okazuje się, że stan jego zbrojowni jest równy zeru. Tak, tak, ktoś mimo wszelkich zabezpieczeń Starka zdołał ogołocić jego zbrojownię. Przecież te zbroje muszą ważyć kilka kilo, a jednak ktoś zdołał je wynieść? Trochę nie kupuję tej kradzieży… no chyba, że w grę wchodzą jakieś czary-mary. Znowu cofamy się w czasie i widzimy jak tego samego ranka Kapitan Ameryka walczy z Nuke’ami… a podczas walki jego tarcza dosłownie znika! Serio? W środku walki, ktoś kradnie mu tarczę? I Cap go nawet nie zauważa? Przecież ktoś tam musiał być, tarcza nie wyparowała! Podobna sytuacja spotyka Thora, któremu ktoś kradnie młot. Poważnie? Spencer, serio? Nie wiesz, że młot może podnieść ktoś godny? Thor nie może zawołać swojego młota, aby do niego wrócił? Bullshit… I tym razem, moim zdaniem, scenarzysta strzelił kolejnego babola, bo na pytanie MJ czy Peter znów jest Avengerem, ten odpowiada „I don’t think so. God, I hope not.” To co, przez ten czas należał do Mścicieli na siłę? Ktoś go zmuszał przykładając broń do głowy? Czy po protu teraz Peter ma wygwizdane na czynienie dobra na większą skalę?

Jednak ciekawe jest to, że jak Peter odchodzi, aby zbadać sprawę kradzieży, do Mary Jane odzywa się tajemnicza postać. Kim ona jest? Czy wie, że Parker to Spider-Man? Obawiam się, że to jedyna rzecz, która mnie zaciekawiła w tym zeszycie. Bo później to już scenarzysta poszalał i to bardzo. Okey, wychodzi na to, że Gildia chce się odrodzić. Rozumiem, że Odessa chce wyeliminować zagrożenie, jakim są Avengers. Ale czy złodzieje będą w stanie zakraść się do Sanctum Sanctorum? Jeśli tak, to jakim cudem? I w ogóle nie przemawia do mnie to, że są w stanie ukraść samochód Ghost Ridera, okulary Cyclopsa czy broń Punishera, nie wspominając o tym, że potrafią okraść Spider-Mana z jego wyrzutni sieci! Peter spada w dół… lecz zostaje uratowany przez dawną mruczącą kochankę / przyjaciółkę – niepotrzebne skreślić. I dostaje od niej w pysk.

Generalnie numer moim zdaniem kiepski, głównie przez to, że Nick Spencer ze złodziei Gildii zrobił takich cudotwórców. Ciężko mi uwierzyć, że Ghost Rider czy Thor daliby się okraść. Ba, a pajęczy zmysł Petera nie powinien go ostrzec przed zagrożeniem ze strony złodzieja? Jedyne co mnie zaciekawiło to tajemnicza postać, która odezwała się do MJ orz końcówka tego zeszytu, sugerująca, że ktoś w końcu rozliczy się ze Spiderem. Gdyby nie to, wolałbym tego zeszytu nie widzieć na oczy. A tak to mógłbym go ocenić na 1+. Obawiam się, że Spencer nie radzi sobie z tą serią… przez jego historie zaczynam tracić zapał do czytania. Jak wymyśli coś ciekawego, to zaraz ze zdwojoną mocą rzuci czymś głupim i czar pryska. 

Rodzyn: Przyznam koledze z góry, że numer ten wymaga od nas sporego zawieszenia niewiary. I to naprawdę do granic możliwości, szkoda więc, że cliffhanger nie był wprowadzeniem jakiegoś złoczyńcy, który stałby za kradzieżą tak wielu przedmiotów należących do superbohaterów, uspokoiłoby to wielu ludzi czytających ten komiks (Gildia Złodziei musi mieć w swoich szeregach jakiegoś przekozaka, kogoś od manipulacji rzeczywistością czy operującego magią, bo nie wierzę w grupkę superwyszkolonych pseudo-ninja, którzy na szybko kradną tak dziwne rzeczy - byłoby to nawet zabawne, ale nie w tym komiksie, nie ten klimat, choć chętnie bym coś takiego gdzieś przeczytał).  

Cały numer jest dość nudny i nieprzekonujący w swoim wprowadzeniu Gildii Złoczyńców jako kogoś, kim warto się przejmować. Chyba, że to ukryty żart, bo jednak taką lekką ironię ze strony Spencera czuję. Jednak trochę te żarty się rozjeżdzają i odrobinę mijają się z właściwym punktem. Z drugiej strony mamy kolejne cliffhangery, kolejne niedopowiedzenia: kto zaczepia MJ? Czemu Black Cat atakuje Pająka? O co chodzi Gildii Złodziei? Jak kradną to wszystko? 

Do tego choć lubię Ramosa, to jednak mi się przy Pająku przejadł. Jeżeli wymieniamy po tylu latach Slotta, to czemu by nie wymienić Ramosa, który jest z Pająkiem jeszcze dłużej? Sentyment sentymentem, ale dajmy szansę nowym twórcom. Kolejnej osobie docenionej, a nie pracującej dotychczas dla Marvela jak było z Ottleyem. Jako artysta na dwa zeszyty gościnnie, spoko, ale żeby wypełnić nim całe zbiorcze? Najpewniej Ramos na tyle dobrze sprzedaje Pająka, że Marvel go stąd za szybko nie puści (choć Spider-Man bez względu na wszystko zawsze jest w górach sprzedaży, czemu nie eksperymentować troszkę?). 

Wróćmy do fabuły, choć nie ma tu za wiele więcej do opisywania. Spencer zaczął kilka wątków, mniej lub bardziej ciekawych w poprzednich numerach, tutaj dodaje kolejne, 


Sprawdź także:

A wy co sądzicie o najnowszym numerze serii? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum


Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.