Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Dozorca: Nie wszystko złoto

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę gdy sięgnąłem po Dozorcę, to jak na moje dotychczasowe doświadczenia z komiksami nietypowy sposób wydania. Format jakby odrobinę szerszy, papier sztywny i szorstki jak w książkach i długość tomu nieprzekraczająca 100 stron. Tematyka wydała się jednak wystarczająco intrygująca, by sięgnąć po tę pozycję - skądinąd bliższą polskiemu sercu z racji rodzimego scenarzysty Bartosza Sztybora.

Komiks wręcz połknąłem - nie wynika to z tego, że jest to pozycja wybitna, lecz po prostu dość krótka, z niewielką ilością dialogów. Czy to minus? I tak i nie. Historia jest na tyle wciągająca, że nie ma się poczucia znużenia, czy sztucznego przeciągania, co zdarza się w części komiksów przepełnionej wręcz dymkami (Panie Bendis z ostatnich lat, tak, mówię do pana). Myślę że każdy ma takie komiksy, którd choćby i szybkie w czytaniu, sprawiały mu niezmierną przyjemność i do dziś trzyma je na swoim regale wśród pozycji wybitnych. Ten komiks jest na pewno intrygujący, z dobrym pomysłem, ale czegoś mi tu brakuje.

Fabuła jest dość prosta. Dot, chłopak z blokowisk, przesiaduje całymi dniami na osiedlu ze swoimi kumplami, gdy w okolicy zaczyna krążyć seryjny morderca, przypominający z wyglądu dziwną futrzastą bestię. Do tego dozorczyni ich osiedla zaczyna zachowywać się dziwnie, nachodząc Dota raz po raz twierdząc że ma dar. Zalążek fabuły na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, a im dalej w las tym coraz więcej brutalności czy interesujących zwrotów akcji. 

Niestety, po zakończeniu lektury pozostaje delikatne wrażenie niewykorzystania potencjału historii. Postacie napisane są często na jednej-dwóch nutach (co wynika z przyjętej konwencji krótkiej formy o niewielkiej ilości dialogów), a ich zachowanie wydaje się czasem wręcz irracjonalne. Ponadto, jeżeli się nie mylę (a komiks został wydany w oryginale ponad rok temu i o kontynuacji na razie nie słychać), historia jest zamknięta tylko w tym jednym tomie, a zakończenie wręcz prosi się o to, by poznać te postacie bardziej. Kim są dozorcy? Skąd demony w naszym świecie? Jaka jest właściwie historia stojąca za głównym bohaterem? Na wszystkie te pytania uzyskujemy jedynie szczątkowe odpowiedzi, które mi pozostawiły wrażenie niesatysfakcjonującej historii. Jakby idealny pomysł wyczerpał się na dość wczesnym etapie i został uzupełniony o kilkadziesiąt kadrów wartkiej akcji, aby dobić do minimalnej ilości stron wymaganej do wydania tego jako pełnoprawny album.

Na drugim biegunie mamy rysunki. Ivan Shavrin spisał się fenomenalnie. Przyznam szczerze, że było to moje pierwsze zetknięcie się z pracami tego pana i jestem miejscami oczarowany jak oszczędnie, przerysowanie, a jednocześnie w punkt potrafił oddać klimat niektórych scen. Owszem, pojawiają się kadry, w których jest to przesadzone i sprawia wrażenia rysunków wręcz szkicowych i niedokończonych, ale są to pojedyncze przypadki niepsujące wrażenia z odbioru komiksu. Niektóre kadry co bardziej dynamicznych scen są niewielkie i rozmyte, ale to wręcz potęguje odbiór tych scen, jako niewyraźne dla samych postaci. Jakby bestia poruszała się piekielnie szybko, czasem zbyt szybko dla ludzkiego oka. Bardzo przyjemnie rozegrane też są opowieści postaci, czy retrospekcje, w których kolorystyka komiksu, i tak już wyżółcona i wybielona, staje się taka do granic możliwości, przez co możemy wczuć się w przeniesienie akcji w inne miejsce lub czas.

Komiks jest przepełniony nawiązaniami do popkultury, a w szczególności kultury hip-hopowej. Nawiązania do raperów (choćby w postaci obrazu odwołującego się do postaci Notoriousa B.I.G. i jego portretu występującego w serialu Luke Cage) i klimat języka blokowego przewija się na każdym kroku. Jeżeli ktoś zastanawia się, jak to sobie połączyć w głowie z paranormalną tematyką komiksu, to świetnym przykładem obrazującym to jest polska seria Jeż Jerzy. Seria dziś już trochę zdezaktualizowana z racji zmian zarówno politycznych jak i środowiskowych w Polsce oraz przede wszystkim mająca kiepską opinię po nieudanym filmie "adaptującym" materiał źródłowy, jest niezwykle podobna pod kątem klimatu. Połączenie hip-hopu, bloków i elementów paranormalnych (w Jeżu Jerzym choćby szatana a tutaj demona). Do tego dołóżmy krótkometrażowy francuski serial Ziomek i mamy pełny obraz dziwnego połączenia dwóch, wydawałoby się sprzecznych nurtów, które jakoś się ze sobą łączą.

Wydawnictwo nie ustrzegło się drobnych literówek (album mimo polskiego scenarzysty został wydany oryginalnie we Francji), które jednak nie psują samego odbioru komiksu. Twarda okładka ładnie się prezentuje, a wybór szorstkiego papieru, który był dla mnie odrobinę zaskakujący i na początku patrzyłem niechętnie, okazał się strzałem w dziesiątkę. Książkowy papier w połączeniu z niewyraźnymi, szarymi rysunkami Shavrina robi piorunujący efekt, a komiks chce się mieć nawet dla samych wartości wizualnych.

Podsumowując, komiks na pewno jest warty przeczytania. Co więcej, przede wszystkim jest warty kontynuowania, bo historia jest na tyle ciekawa by wciągnąć czytelnika, ale pozostawia go z tyloma pytaniami bez odpowiedzi, że jest to odrobinę frustrujące. Niestety, przeglądając dotychczasową bibliografię Bartosza Sztybora wnioskuje, że lepiej czuje się on niestety w one-shotach, a Dozorca jako one-shot sprawia wrażenie niedokończonego pomysłu. Dobrego pomysłu i z potencjałem, ale niestety niewyczerpanym.

Maciej Raulinajtys

Dozorca: Nie wszystko złoto
Scenariusz: Bartosz Sztybor
Rysunki: Ivan Shavrin
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
ISBN: 978-83-8110-621-4
Oprawa: twarda
Format: 190x270
Cena: 44,90 zł

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za egzemplarz do recenzji.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.