Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Nienawidzę baśniowa tom 1. I żyli długo i burzliwie

Prawie każda dziewczynka marzy w życiu o cukierkowej, baśniowej krainie pełnej jednorożców, skrzatów, słodkości, gadających drzew i wszechobecnej uroczej aurze z wnętrza kolorowej tęczy. No, może prawie każda, a na pewno nie każda chciałaby do takie świata zostać ściągnięta siłą i to prosto na twarz. Przykładem niezadowolonej takim stanem rzeczy dziewczynki jest dziesięcioletnia Gertrude, która po bolesnym upadku przed obliczem królowej, otrzymuje przyjemną, prostą, dosłownie jednodniową misję odnalezienia klucza, który wypuści ją z cudownej krainy Baśniowa. Wraz z towarzyszem podróży Larrym (i podbitym okiem), dziewczynka rusza naprzeciw przygodzie. Od tego dnia minęło dwadzieścia siedem lat, a niemal czterdziestoletnia Gertrude, uwieziona w ciele dziecka, mówi nam otwarcie: „Nienawidzę Baśniowa”.

Skottie Young znany jest chyba każdemu fanowi komiksów Marvela, za sprawą nietuzinkowych okładek, na których zamienia superbohaterów w rozpieszczone bachory. Jego oryginalny styl rysunku daje się łatwo zapamiętać i sprawia, że każdy bez problemu łączy dzieło z autorem. Przyznam, że niebanalny rysunek Skottiego były powodem, dla którego zainteresowałem się wydaną niedawno na naszym rynku serią Nienawidzę Baśniowa. Dodatkowo Non Stop Comics jako wydawnictwo dali się poznać jako ci, którzy umożliwiają polskiemu czytelnikowi obcowanie z komiksem zwyczajnie dobrym. Tym chętniej przystąpiłem do śledzenia losów Gert i jej pomocnika.

Nie mamy tu do czynienia (a przynajmniej nie w pierwszym tomie) ze skomplikowaną historią. To raczej prosty schemat, który zakłada sobie deptanie bajkowych schematów. Mamy tutaj zgorzkniałą bohaterkę, nijak niepasującą do obrazu dziecka, którym od wielu lat nie jest. Mamy przewodnika Larry’ego, który jest znudzony pomaganiem dziewczynce i serwuje nam sarkastyczne uwagi. Jest tutaj królowa, która chce brutalnego gościa pozbyć się za wszelką cenę i całą masę bajkowych istot, które albo nie są do końca takie, jakbyśmy przypuszczali, albo zwyczajnie kończą źle… i to bardzo źle. Mamy tutaj krew, flaki i odrąbane głowy. Wszystko czego nie spodziewalibyśmy się znaleźć w bajkowej krainie. Typowy dla takiego świata antagonista również się pojawia, ale jego rola w tej historii i słowa, jakie wypowiada, sprawiają, że jak cała reszta, nie jest na miejscu - takie z resztą ma być Nienawidzę Baśniowa, mocno nie na miejscu, zakręcone i... trochę przy tym wszystkim chore.

Największą zaletą komiksu jest jego brutalny humor, który wzbudza uśmiech u niemalże każdego. Bo jak gadające kule wystrzelone z armaty nie mają nas rozbawić, kiedy celują w bajkowe gwiazdki, będące w danej chwili jedynie świadkiem niedoszłego morderstwa? Takie gagi mnożą nam się na kadrach komiksu ze strony na stronę i za każdym razem chcemy więcej. Autor w cudowny sposób rozprawia się też z typowym dla bajkowej krainy nazewnictwem, co rewelacyjnie udało się oddać tłumaczącemu dla nas Marcelemu Szpakowi. Skoro już przy samym języku jesteśmy, kolejnym wartym uwagi elementem jest zastąpienie bluzgów pozornie słodkimi określeniami. Wypada to bardzo naturalnie i sprawia, że „ciastowanie” nabiera nowego znaczenia.

Nie jest jednak tak cukierkowo, jak Baśniowo chciałoby się nam prezentować. Komiks jest wtórny i gdyby nie wspomniany humor i rysunki, zanudzilibyśmy się tutaj bardzo szybko. Sam w połowie lektury miałem ochotę rzucić komiksem w kąt i wrócić, kiedy nabiorę większej ochoty. Szczęśliwie rekompensują nam to późniejsze wydarzenia, wcześniej jednak Gert w dużym uproszczeniu podróżuje, szuka klucza, morduje, żartuje i chleje. To niestety może nudzić. Jeśli jednak uda nam się przetrwać chwilę załamania, zostaniemy wynagrodzeni w nietuzinkowy sposób, a historia przyśpieszy na tyle, że ciężko będzie się nam pogodzić z jej końcem. Na szczęście na horyzoncie jest tego więcej, ciężko jednak silić się na gwarancję jakości.

Jak widać mam spory problem z Nienawidzę Baśniowa, bo z jednej strony to zakręcona, krwawa przygoda, w którą warto się wybrać, z drugiej zaś można spokojnie sięgnąć po inny tytuł, bo może ona nas znudzić mimo atrakcyjnej oprawy. Ostatecznie jednak ja Gert dam szansę, bo po głębszym zastanowieniu się to taki Deadpool Kills the Marvel Universe wymieszany z Troskliwymi Misiami. Podlejmy to jeszcze fajnymi bohaterami i zajeciastowymi rysunkami Skottiego Younga, a wyjdzie nam z tego przyzwoita lektura.

Mateusz Cebrat

Nienawidzę Baśniowa tom 1: I żyli długo i burzliwie
Scenariusz: Scottie Young
Rysunki: Scottie Young
Tłumaczenie: Marceli Szpak
ISBN: 978-83-8110-622-1
Oprawa: miękka
Format: 170x260
Cena: 40 zł

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za egzemplarz do recenzji.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.