Avalon » Publicystyka » Artykuł

Relacja z 29. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi


Z samego początku muszę zaznaczyć, że 29. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier był dla mnie pierwszą edycją tej imprezy, w której brałem udział. W poprzednich latach udawało mi się uczestniczyć w Krakowskim Festiwalu Komiksu, ale do Łodzi do tej pory nie było szansy zajrzeć, nie tylko na sam Festiwal, ale i do tego miasta. Decyzja o wyjeździe była podjęta nieco na ostatnią chwilę i choć byłem w stanie dotrzeć jedynie na trzeci dzień trwania tej imprezy, było sporo rzeczy do obejrzenia.

Wyprawa na Festiwal zaczęła się z samego rana i po paru godzinach dotarliśmy do Łodzi. Szkoda, że nie było bezpośredniego połączenia z dworcem najbliższym do Atlas Areny, przez co traci się czas na przejechanie przez całe miasto. Niestety, z tego powodu nie udało nam się dotrzeć na spotkania z dwoma ciekawymi inicjatywami: wydawnictwem Celuloza i Warchalami. Będąc już na miejscu zabraliśmy się za przeglądanie stoisk i wyszukiwanie najciekawszych premier festiwalowych, a tych było naprawdę sporo, co by wymienić wielki powrót zina Biceps, start nowej polskiej zeszytowej serii Wydział VII (o której wkrótce na stronie coś więcej) i debiut wydawnictwa KABOOM z albumem Waleczni. Tak, nie samym Marvelem żyje człowiek ;) (bez obaw, recenzje premier "marvelowych" także już wkrótce na Avalonie). Zapomniałbym: Ziniol wrócił z aż dwoma nowymi numerami, ale te dotrą do mnie już pocztą. Wszyscy wystawcy byli sympatyczni, choć widać było zmęczenie dwoma wcześniejszymi dniami festiwalu. Nadal jednak starali się zachęcać do sięgnięcia po swoje pozycje, często skutecznie, choć budżet był ograniczony. 

Po przejściu wszystkich stoisk wystawców, zdobyciu nowości i nadrobieniu kilku zaległości, przyszła pora coś zjeść. Na szczęście w okolicy były foodtrucki, w których można było zdobyć coś do przegryzienia. Wybór nie był aż tak duży, ale dało się zjeść dobre burgery. Szkoda, że do siedzenia był tylko jeden stolik i trzeba było ulokować się na schodach Areny. Niewielkie utrudnienie, ale jednak jakiś minus.

Po nabraniu energii przyszedł czas na zejście na płytę główną, gdzie można było pograć, ale też pooglądać rozdających autografy artystów, a potem chwila na odwiedziny strefy gier bez prądu. I choć muszę przyznać, że spodziewałem się większej frekwencji (być może to kwestia godzin i dnia, w jakich uczestniczyłem w Festiwalu), to ludzi było na tyle dużo, że przy każdym stoisku ktoś się kręcił, a praktycznie każde miejsce do gry, czy z prądem czy bez, było zajęte. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w imprezach tego typu, ale wydaje mi się, że tych miejsc do gry powinno być ciut więcej. Wszystko wyglądało ciekawie, ale w części właśnie "growej" trochę kameralnie. Czas nas gonił, bo powrót z drugiej strony miasta jednak ograniczał czas pobytu na Atlas Arenie, więc na tym zakończył się nasz pobyt na Festiwalu, choć w programie było jeszcze kilka spotkań z ciekawymi gośćmi. Może to i lepiej, bo nie wiedziałbym, co ostatecznie wybrać. 

Cieszy, że w programie festiwalu pojawiło się sporo punktów programowych dla młodszych czytelników, organizowano też dla nich konkursy. To coś, co spodobało mi się w Krakowskim Festiwalu Komiksowym, dzięki czemu czuć zaangażowanie organizatorów w próbę zainteresowania tym medium młodego pokolenia i uczenie ich samemu tworzenia historii obrazkowych. 

Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się zajrzeć na Festiwal na więcej niż jeden dzień, bo nie ma co ukrywać, ale w jeden dzień ciężko wszystko ogarnąć. Organizatorzy postarali się o interesujących gości, było sporo ciekawych punktów programowych (szkoda, że zabrakło spotkania z wszystkimi wydawcami - Egmont i wydawcy mangowi takie mieli), wydawcy nie zawiedli przywożąc do Łodzi masę świetnych nowości, z których trzeba było robić ostrą selekcję. Ciekawi mnie, co organizatorzy szykują na kolejną, okrągłą rocznicę Festiwalu. W tym roku było nieco spokojniej niż się spodziewałem, mam nadzieję, że za rok będzie warto znów trafić do Łodzi.

Ps. Choć sam nie miałem problemów z wejściem na teren Festiwalu, na naszym forum pojawiły się głosy uczestników, którzy nie mogli wejść za szybko, gdyż były problemy z biletami zakupionymi online, które w założeniu powinny ułatwić dostanie się do środka. Warto to odnotować i poprawić przed kolejną, jubileuszową imprezą. 
 
Wojtek "Rodzyn" Rozmus


 



















 
 







autorzy zdjęć: Wojtek "Rodzyn" Rozmus i Basia Nowakowska
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.