Avalon » Publicystyka » Artykuł

Transform & Roll Out #3 Last Stand of the Wreckers - Parszywa dziesiątka


Każda komiksowa grupa superbohaterów na przestrzeni lat dorobiła się własnego zespołu od mokrej roboty. W Marvelu funkcjonuje X-Force. W DC Comics działa Suicide Squad. Image chwalił się WildC.A.T.s.  

Autoboty mają Wreckers. 

To zbieranina stalowogłowych, wysokooktanowych twardzieli, którzy najpierw bezpardonowo wkraczają w środek akcji z uniesionymi blasterami, by dopiero później zadawać pytania. O ile ktoś się ostanie. Podobnym rutynowym zadaniem miała być szybka akcja na Garrus-9, ale nie wzięto pod uwagę dwóch czynników. Overlorda i świeżej krwi. 

Cytując jedną z bohaterek Last Stand of the Wreckers: „To historia zdrady i poświęcenia i tego jak dobrzy ludzie umierają w głupi i bezsensowny sposób”. 

***

Dziesięciu Autobotów musiało udowodnić, że ich życie jest coś warte. Dziesięć zdań poświęciłem by to zarysować. Znasz tę powieść Agaty Christie I nie było już nikogo o dziesięciu gościach umierających w dziwnych okolicznościach? Styl tego tekstu przybierze podobny charakter. 

Witajcie w trzeciej odsłonie Transform & Roll Out. Po drugiej stronie ekranu siedzę ja, Paweł, znany na forum Avalonu jako gregoriano, i główkuję czemu zdecydowałem się na taką formę tekstu. W dzisiejszym odcinku przedstawię wam Last Stand of the Wreckers, uznawany bezapelacyjnie za jedno z najlepszych dzieł o Transformersach, jaki kiedykolwiek wydano. 

Za komiks odpowiada duet twórców: znany z poprzednich kolumn Nick Rocke oraz dopiero co debiutujący w IDW scenarzysta James Roberts. Człowiek w niedalekiej przyszłości znany jako geniusz odpowiedzialny za More Than Meets the Eye i Lost Light - najlepsze serie o Transformersach, jakie kiedykolwiek napisano. 

***

Wróćmy do Wreckers i ich misji na planecie-więzieniu, Garrus-9. Na skutek wydarzeń przedstawionych w All Hail Megatron obie frakcje były zajęte wyniszczającym konfliktem, skupiającym uwagę to na Ziemi, to na Cybertronie. Przez trzy lata nikt nie zaprzątał sobie głowy daleką kolonią karną Autobotów, która stała się świadkiem najazdu bezwzględnych Decepticonów, spośród których najbardziej sadystycznym i niezrównoważonym był Overlord. To on sprzeciwił się rozkazom Megatrona, zdezerterował, przejął rządy na G-9 i stworzył tam swój makabryczny plac zabaw, gdzie zabiał czas zabijając więźniów – a wszystko po to, by udowodnić swoją wyższość nad liderem Decepticonów.
 
Kilka miesięcy później o całej sytuacji dowiaduje się najbardziej brawurowa ekipa najefektywniejszych Autobotów, Wreckers, która zbierając na pokład swojego statku świeżo zrekrutowanych członków - wstrząśniętego i zmieszanego kronikarza i wytwórcę broni Ironfista, opryskliwego, krasnoludo-podobnego (zarówno z usposobienia jak i uwielbienia do wybuchów) Guzzle’a, rozgadanego superefektywnego Rotorstorma, który musi żyć z ciężarem wykreowanej przez siebie legendy i wanna-be-Optimusa-Prime’a o imieniu Pyro - od razu przystępuje do misji. Nieoczekiwanie do ekipy dołącza Impactor, uciekinier z G-9, były dowódca Wreckers, który z uzasadnionych w historii powodów został skazany i zamknięty w kosmicznym więzieniu. Kompletna parszywa dziesiątka (obecni członkowie Wreckers to Kup, Perceptor, Twin Twist i Topspin) awaryjnie ląduje na planecie i już od pierwszego zeszytu zaczyna przechodzić piekło1. Stąd de facto tytuł całej mini serii: Garrus-9 to ostatni bastion. 

***
Atmosfera w Last Stand jest naprawdę ciężka. Przemoc, którą nakreślili Roche i Roberts, a narysowali Roche, Guido Guidi (znany z All Hail Megatron) i kolorysta Josha Burchama, jest przesadna, plastyczna i niespodziewana. Mając w pamięci pierwsze kreskówki z Transformerami, nigdy nie sądziłem, że historie  z ich udziałem mogą być tak poważne i mroczne w swojej wymowie. A muszę zaznaczyć, że to był mój pierwszy komiks z Uniwersum IDW G1, po który sięgnąłem lata temu. Sam fakt posiadania przez Autoboty własnego więzienia, gdzie skazańców poddaje się resocjalizacji lub, gdy oskarżony na to zasługuje, oddzielenia Iskry (spark extraction)2 dawał do myślenia.    

Krokiem dalej okazała się rewelacja, że „ci dobrzy” stworzyli superkomputer, który kalkuluje winę skazańców i na tej podstawie orzeka wyrok. Informacja o „sądach” była ukrywana przez opinie publiczną by prawda nie wywołała zamieszek i fali dezercji.  


***

W tym momencie granice Wojny pomiędzy „złymi” Decepticonami i „dobrymi” Autobotami zaczęły się zacierać. Okazało się, że druga strona ma na swoim sumieniu grzechy, o które nikt ich wcześniej nie posądzał. Dlatego Last Stand of the Wreckers tak zapada w pamięć: to komiks, który dodaje do czarno-białego konfliktu kolejne odcienie szarości. To także studium heroizmu i śmiertelności. Dzięki scenariuszowi Robertsa i Roche’a z debiutującymi bohaterowie od samego początku można poczuć silną wieź i tym bardziej ubolewać, widząc jaką gehennę będą przechodzić. Braterstwo, poświęcenie, strach, wściekłość, pasywność i zemsta są stałymi motywami w tej historii. 

***

Wreckers z uniwersum IDW zadebiutowali w pełnej krasie jako reaktywowany oddział odpierający siły Decepticonów podczas wydarzeń All Hail Megatron. Na jego czele stał wtedy Kup – stalowy odpowiednik wszystkich kluczowych ról Clinta Eastwooda. Wraz z Perceptorem, który z utalentowanego naukowca przekwalifikował się na utalentowanego snajpera uratowali z rąk Decepticonów byłych członków oddziału. Po tym wydarzeniu do Wreckers dołączyli Springer – kanoniczny dowódca portretowany w każdym z wydawnictw jako podręcznikowy przykład bohatera – i Roadbuster, którego imię powinno przewodzić na myśl dość jednoznaczne skojarzenia z jednoosobową armią. Podczas wydarzeń z Last Stand w drużynie znalazło się także miejsce dla Verity Carlo – pierwszego ludzkiego członka zespołu, i dziewczyny która zadebiutowała w pierwszym zeszycie Transformers: Escalation, inaugurującym TFy IDW. 

***

Verity pełni zresztą rolę narratora w ostatnim zeszycie serii wcielając się w kronikarza wydarzeń na Garrus-9. Nieprzypadkowo pierwsze linijki są inspirowane wierszem Szarża lekkiej brygady Alfreda Tennysona, angielskiego poety epoki wiktoriańskiej. Autor przedstawił w nim wydarzenia rozpaczliwego natarcia brytyjskiej kawalerii na rosyjskie wojsko podczas Bitwy pod Bałakławą. Pomimo strat, Lekka Brygada odniosła wtedy zwycięstwo. 

***        

Zakończenie przygody rekrutów to moment refleksji nim Wreckers (i Ty) ruszycie naprzód. Bo właśnie w taki sposób należy honorować tych, którzy polegli: wyczekując przyszłości, a nie patrząc wstecz. Tak, to ten komiks z morałem.  

***
A morał tej historii jest z pozoru oczywisty. Życie będzie trwać dalej

***
Koniec. 

Paweł Gregorczyk

1 Pierwotnie scenariusz komiksu różnił się znacząco od tego co finalnie wydano. Scorponok i Grimlock mieli odegrać większe role (ostatecznie Decepticon się nie pojawił, a Grimlocku tylko wspomniano). Scorponok miał dostarczać Overlordowi coraz to wymyślniejsze narzędzia tortur, wraz z prototypowym sterydem zwiększającym moc Transformersów, którego zażywanie diametralnie pogarszało stan psychiczny. Grimlock miał zostać naszprycowany tym dragiem, co w konsekwencji uniemożliwiłoby mu transformację z tyranozaura do jego humanoidalnej formy. W takim stanie Grimlock byłby ostatnim przeciwnikiem w koloseum Overlorda. Komiks miał kończyć się wielkim finałem, gdy ekipa Wreckers wrzuca Decepticona na arenę, gdzie czekał na niego Dinobot. Ostatecznie zrezygnowano z szafowania znanymi imionami, by skupić się na świeżych rekrutach.  
2 Oddzielenie iskry nie jest nowym rozwiązaniem w mitologii Transformersów. Urządzenie ułatwiające ten proces pojawiło się w spin-offie Beast Wars, Beast Machines jak i w Transformers: Prime. W IDW ta metoda inkarceracji była pomysłem Tarantulasa (znanego z Beast Wars) i… Prowla. Więcej o tym w Sins of the Wreckers! 
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.