Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Star Wars: Inwazja - Uchodźcy


Muszę przyznać, że fanem Gwiezdnych Wojen byłem od najmłodszych lat. Jak sobie przypomnę to chyba już w szkole podstawowej zacząłem się interesować tą tematyką. A już na pewno w trzeciej klasie szkoły podstawowej czytałem Wektor pierwszy. Dlaczego wspominam o tej książce? Bo zapoczątkowała - moim zdaniem – jedną z największych i najlepszych opowieści z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nowa Era Jedi była epicką historią o wojnie, poświęceniu, bohaterstwie i odwadze. Z niecierpliwością czekałem na kolejne tomy tej niesamowitej opowieści. 

Właśnie w tym okresie rozgrywa się akcja komiksu, który trafił nie tak dawno w moje ręce. Inwazja: Uchodźcy rozgrywa się na początku wojny z Yuuzhan Vongami i, co ciekawe, nie jest adaptacją żadnej z powieści, a głównym bohaterem nie jest Luke Skywalker czy ktoś równie znany i rozpoznawalny, lecz postać, która (jeśli dobrze kojarzę) nie pojawiła się dotąd w Expanded Universe. No właśnie, przykra sprawa z tym związana… Komiks ten niestety nie jest już kanoniczny i zalicza się go do tak zwanych Legend. Ubolewam nad tym, bo jestem zdania, że w EU stworzono tyle ciekawych postaci i historii, że aż szkoda to wszystko kasować. 

Zajmijmy się samym komiksem. Jego akcja rozgrywa się około 25 lat po bitwie o Yavin czyli gdzieś pomiędzy legendowymi tytułami Wektor pierwszy i dylogią Agenci Chaosu. Galaktyką wstrząsa nowe zagrożenie i tym razem nie są to żadni Imperialni ani organizacja przestępcza. Wrogiem są najeźdźcy z innej galaktyki, którzy posługują się organicznymi statkami i bronią, wielbią ból, walkę i zabijanie. Oto Yuuzhan Vongowie! Raz już ich widzieliśmy na łamach komiksu „Star Wars Tales” w krótkiej historyjce o Kyle’u Katarnie. Teraz widzimy ich więcej i częściej, przez co możemy im się trochę lepiej przyjrzeć. Do tej pory mogliśmy ich sobie wyobrażać, teraz za sprawą Colina Wilsona możemy ich zobaczyć. No i trzeba przyznać, że pan Wilson potrafił uchwycić ich brzydotę. Pod względem graficznym komiks prezentuje się bardzo dobrze, mimo, że ilustracji arcywspaniałymi nazwać nie można. Są rysownicy, którzy radzą sobie o wiele lepiej, ale moim zdaniem Colin Wilson dał sobie radę. Szkoda jedynie, że na łamach tego komiksu nie pokazano więcej organicznych broni Yuuzhan Vongów.

Wróćmy jednak do fabuły. Na początku widzimy, jak samotny statek z zaledwie dwuosobową załogą trafia na ostrzegawczy sygnał informujący o inwazji Yuuzhan i podbiciu przez nich kolejnego świata. Jednym z członków załogi jest kobieta rasy Chiss, której lud już miał do czynienia z tymi istotami. Postanawiają oni ostrzec mieszkańców pobliskiej planety Artorias o nadciągającej flocie najeźdźców. Jej mieszkańców poznajemy nieco później, w tym Finna Galfridiana, a także jego ojca, matkę oraz siostrę. Gra on tutaj pierwsze skrzypce, niby szkoli się na Jedi… ale jednak w żadnej książce się nigdy nie pojawia, tak samo w żadnym innym komiksie poza tymi o podtytule Inwazja.

Yuuzhan Vongowie podbijają planetę, a na pomoc ofiarom przybywa Luke Skywalker. I jest tu on taki, jakiego go lubię: Mistrz Jedi! To Luke, który nie chowa się za plecami jakiś porgów, nie użala się nad sobą i wszystkim dookoła! Tutaj Skywalker jest nauczycielem, przywódcą, wojownikiem. Zabiera młodego Finna na Yavina 4, gdzie pomaga mu władać Mocą. I tutaj możemy zobaczyć nie tylko takie postaci jak księżniczka Leia czy Kyp Durrona, pojawiają się także Jacen, Jaina i Anakin Solo oraz ich przyjaciel Lowbacca. Tom Taylor wprowadził również postać mistrza Lara Le’Unga, co moim zdaniem jest strzałem w kolano. Postać ta nigdy wcześniej nie pojawiała się w EU, więc jej nagła obecność w tym komiksie jest zagadkowa i wywołuje zmieszanie, w dodatku scenarzysta nie zgotował jej zbyt dobrego losu. Dobrze natomiast, że Taylor przedstawił żałobę i rozpacz Hana po stracie Chewiego. Solo nie rzuca żarcikami, jest ponury i przygnębiony. 

Generalnie historia biegnie dwutorowo: z jednej strony widzimy ogólnie mówiąc Jedi, z drugiej natomiast więźniów/niewolników na pokładzie statku Yuuzhan. Nie będę jednak wdawać się w szczegóły kto z kim i po co, bo nie chcę przecież Wam psuć zabawy z lektury.

Generalnie Inwazja: Uchodźcy to komiks bardzo dobry. Ma ciekawą fabułą, ładne rysunki i wpasowuje się w legendową Nową Erę Jedi, ładnie ją wypełnia i uzupełnia. Jeśli ktoś jest fanem tego okresu w historii Gwiezdnych Wojen, obowiązkowo powinien sięgnąć po ten komiks. Jeśli ktoś liczy na wartką i ciekawą akcję, również powinien przeczytać tę pozycję. Mimo wymazania całego EU i wprowadzenia Nowego Kanonu, ja osobiście cieszę się z tego komiksu i czekam na kolejne tomy. To naprawdę jest kawał dobrej lektury. 

Dengar

Star Wars: Inwazja tom 1 Uchodźcy
Scenarzysta: Tom Taylor 
Ilustrator: Colin Wilson 
Tłumacz: Jacek Dewnowski 
Liczba stron: 144 
Cena: 39,99

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.