Avalon » Publicystyka » Artykuł

Transform & Roll Out #1 Infiltracja


Dawno temu gdy byłem w zaawansowanym dzieciństwie – lvl 8 lub 9 – niegodzien jeszcze by przepoczwarzyć się w pięknego młodzieńca o sprecyzowanych gustach estetyczno-popkulturowych nauczycielka w szkole zapytała mnie: „kim chcę zostać gdy dorosnę”. 

Każdy kto usłyszał to pytanie, czy też jego wariację: „gdzie widzi się pan za 5 lat”, przyzna mi rację, że nie ma na to wcale takiej łatwej odpowiedzi. Mało kto bowiem wybiega ze sprecyzowanymi planami tak daleko. W głowie pojawiają się jedynie zarysy, ogólniki. „Na pana stanowisku, hehe” lub - gdy jesteś jeszcze dzieckiem i znasz tylko podstawowe zawody, których funkcjonowanie jesteś w stanie w tym wieku pojąć – jeszcze gorzej. Policjant, strażak, nauczycielka. 

Ja byłem inny, bo miałem szczerą odpowiedź na to pytanie, chociaż zdawałem sobie sprawę, że to marzenia nigdy się nie ziści. Niemniej, moja stalowa wola przez lata formowała się w coś innego. W ciekawość. Fascynację. Hobby. Frajdę. Obowiązek.

Kim chciałem zostać? Chciałem zostać ciężarówką. 

Ciężarówką, która zmienia się w gigantycznego robota. Optimusem Prime’m. To wszystko przez pierwszą animację jaką widziałem – Transformers: The Movie z 1986 roku. Oczywiście powiedziałem, że chce być jak swój tata (a to też miła alternatywa), bo już wtedy wiedziałem, że pewne rzeczy należy przemilczeć i dopieszczać w inny sposób. Wreszcie nadszedł dzień, by pokazać, że w tych słowach kryło się więcej niż wydawało się na pierwszy rzut oka. 


Cześć, nazywam się Paweł, znany na forum Avalonu jako gregoriano. Zazwyczaj próbuje pogodzić wiele rzeczy, z czego jedną z nich jest prowadzenie bloga Thousand Hi-Fives (do dzisiaj zastanawiam się czy ta nazwa chwyci). Poczynając od tego miesiąca będę oddawał upust kultywowanym od dziecka fascynacjom Transformersami, robiąc to to w sposób który, mam nadzieję, idzie mi najlepiej - pisaniem. I chociaż nigdy nie będę jak Optimus, to postaram się przybliżyć Wam losy jego i jego kompanów.  

Pierwszy wpis nie będzie traktować stricte o pierwszym „origine” uniwersum. Przeniesiemy się za to kilkadziesiąt lat w przyszłość, by uwspółcześnić trochę tę sagę o niekończącej się wojnie pomiędzy Autobotami i Decepticonami. 

Ok, let’s roll out! 

Mamy rok 2005 i IDW właśnie wydało pierwszy numer Transformersów będący tzw. „Fazą pierwszą” i jednoczesnym rebootem komiksowej Generacji 1 – wydawanej pierwotnie przez Marvel w 1984 roku. 

W tej iteracji generacyjny konflikt pomiędzy Decepticonami i Autobotami pozostawił po sobie trwały ślad w postaci zgliszcz martwego Cybertronu. Obie frakcje rozsiały się po galaktyce by kontynuować swoją wojnę, tym razem jednak stawiając na wywiad i tajne operacje. Jednym z pól ich działań stała się oczywiście Ziemia. Pewnie z powodów łatwego wtopienia się w otoczenie.

Pierwszą fazę otwierał Transformers: Infiltration, będący częścią tetralogii tzw. „-ationów”. Jest to wspólna nazwa kolejnych serii: Infilration, Escalation, Devastation i Revelation. Za komiksy odpowiadał człowiek-geniusz robotów, Simon Furman – piszący scenariusze jeszcze do serii wydawanej przez Marvel UK (tak, Marvel miał kiedyś stricte brytyjski imprint). Równocześnie wydawano Spotlighty, czyli one-shoty traktujące o pojedynczych bohaterach serii i wdrażające czytelników do odświeżonej narracji ery IDW1

W powstałym za to reboocie wydawnictwa tradycyjny motyw „Transformersów będących na Ziemi od 4 milionów lat” zastąpiono trochę wiarygodniejszą i idącą z duchem czasu misją, w której roboty działają incognito od przeszło kilku miesięcy. Podobne podejście zastosował zresztą – w co po latach trudno uwierzyć - Michael Bay w filmowej adaptacji pierwszych Transformersów. 


W komiksie Cybertron stał się wyludnioną jałową pustynią, która zatraciła swoją dominującą pozycję jako strategiczne terytorium na rzecz innych planet. Ziemia zatem nie jest kluczowym interesem Autobotów i Decepticonów, lecz kolejnym polem walki w galaktycznej wielkiej wojnie. Jedyną różnicą jest nowy styl walki obu frakcji – infiltracja i działanie w ukryciu. Tym samym alternatywne tryby, czyli transformacje w pojazdy, stały się z punktu widzenia fabuły niezwykle istotną strategią. Zdemaskowanie się było bowiem zakazane przez walczące strony. Otwarte konfrontacje stały się rzadkością, a walki toczono przede wszystkim w formie pojazdów. 

Historie Furmana dość mocno odchodziły od niewinnych standardów wyznaczonych przez oryginalną kreskówkę i komiksy z Marvela wchodząc w zagadnienia, które w końcu dodawały bohaterom głębi. Moralnie ambiwalentne decyzje Autobotów czy Decepticony które lekką ręką unicestwiały ludzi to raczej nic nadzwyczajnego w komiksowym kanonie, ale modyfikacje ciał (czy nazwanie tego „tuningiem” będzie nie na miejscu?), rasizm czy pochylanie się nad ofiarami robotów nie jest już tak jednowymiarowe jak kiedyś. 

Transformers: Infiltration rozpoczyna się na Ziemi, gdzie Decepticony odkrywają nowe źródło energii. Sytuacja jest na tyle poważna, że bez pardonu łamią protokół i przystępują do jego zabezpieczenia. To przykuwa uwagę drugiej frakcji w konsekwencji sprowadzając Optimusa i Megatrona – obaj odgrywają w tej historii drugie skrzypce – na Ziemię. Na przestrzeni kolejnych komiksów w konflikt wplątują się także postronni ludzie, tajne militarne organizacje czy równie tajne organizacje pracujące nad hybrydami ludzi i robotów. Im bardziej zmagania przybierały na zaciekłości, tym silniej Ziemia przyciągała kolejne zagrożenia – czy to obcych, czy chociażby starożytnych nieumarłych Transformersów z innego wymiaru.  

IDW nieograniczone licencjami na zabawki, dało Furmanowi wolną rękę w doborze bohaterów. Scenarzysta zapełnił zatem swoją piaskownicę postaciami znanymi z oryginalnego runu G1, z czasem dodając ulubieńców fanów pełnometrażowki z 1986, czyli Hot Roda czy Ultra Magnusa, czy postaci spopularyzowane w jego marvelowskim runie. W Infiltracji pokusił się też o dodanie diabelnie destrukcyjnego duetu Decepticońskich dragsterów – Runabouta i Runamucka – dającym dobrym do… wiwatu.  

Infiltracja rozpoczęła nową erę świetności Transformersów, torując drogę zarówno dla fanów zaskoczonych jakością przygód swoich dziecięcych bohaterów jak i dla scenarzystów, którzy mogli popuścić – w granicach rozsądku - wodze fantazji w Spotlightach. To tutaj np. Nich Roche, rozsławiony później dzięki The Last Stand of the Wreckers, napisał psychologiczny thriller o Kupie. Chociaż, nie brzmi to teraz przekonywująco, polecam przeczytać. Z kolei George Strayton przedstawił alternatywną wizję Mirage’a polującego z Decepticonami na Autoboty.  

W momencie gdy mitologia Transformersów ponownie zaczęła się rozrastać, Michael Bay utorował drogę ich Hollywoodzkim adaptacjom, a Simon Furman wiązał wątki w Revelation i mini-serii Maximum Dinobots, nowi czytelnicy starli się z problemem wejścia w komiksowe uniwersum. IDW przygotowało dla nich jumping-on point będący zarówno „drugim aktem” pierwszej fazy Transformersów jak i miękkim restartem. 

W 2008 roku to Decepticony sprawowały rządy na Ziemi. Rozpoczął się czas złoczyńców. 

All Hail Megatron! 

Do zobaczenia w następnym odcinku. 
Paweł Gregorczyk


1 Pierwsza historia, którą chciał napisać Furman po otrzymaniu licencji przez IDW miała nawiązywać do animowanej serii Transformers: Cybertron i prawdopodobnie dziać się w uniwersum Transformersów z wydawnictwa Dreamwave Production. Komiks miał rozpoczynać się zniszczeniem Cybertronu i rewelacją, że śmierć Unicrona w serialu zdestabilizowała omniwersum (koncept szerszy od multiversum). By uratować ludzkość Autoboty wyruszają w poszukiwaniu artefaktu – Decepticon Matrix – który wskrzesi Unicrona. Fabuła odzwierciedlała pewne elementy Transformers: Cybertron, gdzie Autoboty przeczesywały galaktykę w poszukiwaniu Cyber Planet Keys, które miały z kolei ożywić Primusa. W obu seriach miałby pojawiać się Vecor Prime – autobot strzegący czasu i przestrzeni – by zjednoczyć bohaterów z różnych wymiarów w ostatecznej bitwe. Niestety pomysł nigdy nie ujrzał światła dziennego. 


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.