Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Szop Rocket: W pogoni za własnym ogonem - Lis


Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie przepadam za zbiorami, typu Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, gdyż przeznaczone są one głównie dla nowicjuszy, nieobytych w komiksowym świecie, którym wystarczy fragment historii, zwykle wyrwany z większej całości. Jako przykład podać mogę run Bendisa Ultimate Spider Man, gdzie w WKKM dostaliśmy początek, zakończenie oraz nowy rozdział, w postaci początków Milesa Moralesa. Czytelnik, który jest zainteresowany całym runem Bendisa, nie będzie usatysfakcjonowany takim rozwiązaniem i zwyczajnie nie sięgnie po kolekcje. Na szczęście, omawiany tutaj komiks stanowi zamkniętą historię + dwie, krótkie i niezwiązane z resztą historyjki, co czyni komiks idealnym materiałem do kolekcji i zadowoli zarówno wybrednego czytelnika, jak i żółtodzioba.

Gdy ok. 2012 roku wyciekła wiadomość, że Marvel zekranizuje komiks Strażnicy Galaktyki, mogłem zapytać: kto? Nie jest tajemnicą, że Kosmiczna drużyna Petera Quilla, prewencyjnie "kopiąca tyłki" wszystkim, którzy chcieliby zaatakować naszą Galaktykę nie była zbyt znana, choć miała grono oddanych fanów. Sukces filmu okazał się być jednak równie spektakularny co zaskakujący i otworzył przed tą barwną zbieraniną indywidualistów drzwi do światowej kariery. O ile Star-Lord, Drax Niszczyciel czy Gamora Zabójczyni wydawali się być naturalnymi bohaterami mogącymi wejść w skład drużyny, to antropomorficzny, genetycznie modyfikowany, gadający szop pracz z zamiłowaniem do broni palnej i materiałów wybuchowych nie jest już tak oczywistym wyborem. 

Nasz "gryzoń", stworzony przez Billa Mantlo i Kitta Giffena, nie miał łatwej drogi do serc fanów historyjek obrazkowych, gdyż przed mini serią Star Lord wchodzącą w skład Anihilacji: Podbój pojawił się on tylko w dziesięciu komiksach na przestrzeni dwudziestu lat i dopiero sukces Podboju oraz nowo powstałej serii Strażnicy Galaktyki Abnetta i Lanninga sprawił, że o szopie zrobiło się głośno. Jednak to dopiero film Gunna uczynił zeń światową gwiazdę. Nic dziwnego, że Marvel szybko zauważył potencjał tkwiący w "jedynym w swoim rodzaju" bohaterze i na kanwie sukcesu filmu nie tylko wznowił komiksową serię o Strażnikach ale dał też zielone światło dla solowych przygód szopa. Nowo powstałą serią zajął się Skottie Young - artysta znany mi głównie ze świetnych, karykaturalnych wariacji alternatywnych okładek innych komiksów Marvela oraz książek dla dzieci i nowa seria komiksowa była dlań szansą na pokazanie się szerszej grupie odbiorców.

Pierwsze co rzuca się w oczy po otworzeniu omawianego komiksu, to barwne i fantazyjne rysunki Younga (który to sam porównał swój komiks do kreskówek z serii Looney Tunes), których kunszt i szczegółowość reprezentuje chociażby megakadr, ilustrujący ucieczkę Rocketa i Groota z więzienia. Można by więc założyć, że komiks przeznaczony jest dla raczej młodszego odbiorcy - nic z tych rzeczy! Dzieciak (a może bardziej jego rodzice?) może być cokolwiek skonfundowany, czytając, że nasz bohater jest ścigany, ale nie dlatego, że "jest czarujący i świetny w łóżku" ;) W ogóle, takich seksualnych aluzji jest tu więcej, co w połączeniu ze zwariowanym stylem rysunków przypomina mi odrobinę (bo to jednak inna liga) Lobo z lat 90-tych czy też Deadpoola.

Szop zostaje wrobiony w morderstwo - a raczej w liczne morderstwa, których jakimś cudem jednak nie popełnił (Quill wspomina nawet, że musi mu znaleźć nowe hobby ;) ). Jakby tego było mało, naszego futrzaka ścigają byłe dziewczyny, którym gwizdnął niezłą sumkę. Rocket musi więc nie tylko rozwikłać zagadkę tego, kto wrabia go w przestępstwo, ale musi się jeszcze uporać z dawnymi sympatiami. Rozwiązanie jest dosyć zaskakujące i pozwala nam poznać szopa od trochę innej, bardziej "ludzkiej" strony. Szkoda tylko, ze nie dołączono tu prologu do głównej historii, która pojawiła się u nas w pierwszym tomie Strażników Galaktyki, wydanym przez Egmont, no ale to nie jest Young, ale byłoby miło. Poza główną historią W Pogoni Za Własnym Ogonem mamy jeszcze dwie krótkie historyjki: jedną, w której narratorem jest Groot i drugą, gdzie szop oddaje przysługę Cosmo. Całość czyta się bardzo fajnie i bezproblemowo, szkoda tylko, że nie pokuszono się o wydanie całego runu, bo to tylko jedenaście zeszytów.

To udany komiks, ze świetną kreską, feerią kolorów i ciekawą fabułą i szkoda tylko, że seria nie sprzedawała się na tyle, żeby Young mógł ją dalej kontynuować.

Lis

WKKM tom 141 - Szop Rocket: W Pogoni Za Własnym Ogonem
Scenariusz i rysunki: Skottie Young
cena z okładki: 39,99 zł


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.