Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Wolverine - Jason Aaron, tom 2 - Łukasz Świniarski


W drugim tomie przygód Rosomaka pisanym przez scenarzystę Jasona Aarona znajdziemy kilka różnych pod względem akcji oraz emocji opowieści. Większość opisywanego przez ze mnie albumu stanowią dwie historie. Pozostała zawartość to jednozeszytowe opowieści stanowiące zarazem początek, środek i koniec recenzowanego albumu. 

Pierwsza z dwóch kilkuczęściowych historii o zabawnym polskim tytule Kiełbie we łbie (pierwotnie wydana w Wolverine: Weapon X #6-9) rzuca głównego bohatera w paszczę szaleństwa. I to dosłownie! A wszystko to za sprawą tego, iż Logan poproszony o pomoc przez dziennikarkę Melitę Garner trafia w ręce szalonego Doktora Rota, tym samym stając się jednym z wielu pacjentów prowadzonego przez niego szpitala psychiatrycznego. Ta czteroczęściowa przygoda to także występ gościnny kolegów z drużyny X-Men, Psylocke i Nightclawlera, których pomoc okazuje się niezbędna w uratowaniu z opresji. 

Druga opowieść, w tym wypadku pięcioczęściowa, skupia się na kilku wątkach. Dotyka takich tematów jak człowieczeństwo, próby zmiany swojego losu czy skonstruowania maszyn idealnych, a to za sprawą włączenia w akcję armii Deathloków. Podobnie jak i w przypadku poprzedniej historii, również i tutaj nie obeszło się bez gościnnych występów. Tym razem padło na bohaterów związanych mniej lub bardziej z Avengers: Thinga, Spider-Mana, Kapitana Amerykę (w tej roli Bucky Barnes), Luke'a Cage'a, Iron Fista, Spider-Woman czy Steve’a Rogersa. Ten pojawił się także nieco wcześniej na łamach tej historii w roli przyjaciela Wolverine'a, dla którego nie jest problemem, by poświęcić trochę czasu na szaloną eskapadę po barach na całym świecie. To właśnie ta historia, Miłość umiera dzisiaj (pierwotnie wydana w Wolverine: Weapon X #11–15), jest najbardziej przygnębiająca w całym tomie. Pokazuje, że nawet pomimo ogromnego wysiłku, by przerażająca przyszłość nie doszła do skutku, nie ma od niej odwrotu. 

Pozostałą część ponad 400 stronicowego albumu stanowią jednozeszytowe opowieści. W pierwszej z nich Mystique zostaje zwerbowana przez Normana Osborna do tworzonego i zarządzanego przez niego oddziału X-Men, a to wszystko w czasie Dark Reign, kiedy to Osborn przejął władzę nad S.H.I.E.L.D. oraz stworzył swoją własną wersję Mścicieli. Ten jeden z największych wrogów Spider-Mana w kolejnej historii, „Pragniemy jedynie świata i wszystkiego, co w nim” , już jako dyrektor HAMMER postanawia, że chce wejść w posiadanie tajemnic związanych z Bronią X, tajnego programu odpowiedzialnego m.in. za stworzenie niezwykłego metalu o nazwie adamantium, który pokrywa szkielet Wolverine'a, czy innych szalonych i dziwnych projektów. W całej tej szalonej eskapadzie Rosomakowi towarzyszą Marvel Boy oraz kolejna z Broni X, Fantomex. Prócz scen akcji dostajemy tu także wątek romantyczny dotyczący Logana i reporterki Melity Garner. Czytelnik dzięki temu ma okazję poznać, jak bardzo wielkim uczuciem darzą się te postaci. Widać, jaki wpływ ma na Wolverine'a, przez co przyjaciele namawiają go do ustatkowania się u bogu obecnej partnerki. 

Najbardziej emocjonalną część stanowi jednak dla mnie historia o tytule Koniec początku, w której Wolverine musi wypełnić ostatnią wolę swojego niedawno zmarłego przyjaciela – Kurta Wagnera aka Nightclawlera. Przez kolejne strony widzimy kilka scen ich rozmów z przeszłości, dzięki czemu widzimy kolejne etapy budowania się między nimi wręcz braterskiej relacji. Mimo tego, że dzieli te postaci bardzo wiele, począwszy od pochodzenia, doświadczeń życiowych czy spojrzenia na świat, udało im się tak mocno zaprzyjaźnić. 

Tak obszerny album stworzyło kilku różnych artystów. Czy wśród nich mam swojego ulubieńca? Oczywiście. Jest nim podobnie, jak i w przypadku poprzedniego tomu, Ron Garney. Choć jego pracę stanowią mniej niż 1/3 albumu, to właśnie je zapamiętam najlepiej z powodu ich czytelności, niepodrabialnego stylu, sporej ilość scen walki oraz scen pełnych emocji. Yanick Paquette i Davide Gianfelice to artyści, których prace może mnie nie zachwyciły, ale chciałbym ich wyróżnić. Pierwszy z nich wręcz idealnie potrafił pokazać oblicza szaleństwa, które niekiedy potrafi dość niespodziewanie dotknąć każdego z nas. Styl Gianfelice zaś idealnie współgra ze scenariuszem Aarona pokazującym uczucie pustki oraz przygnębienia po utracie bliskiej nam osoby. 

Egmont po raz kolejny stanął na wysokości zadania dając polskim fanom Marvela jeden z najciekawszych superbohaterskich komiksów. W drugim tomie Wolverine'a znajdziemy także takie dodatki jak kilkustronicowe streszczenie przygód Wolverine'a od momentu, gdy ten na skutek wydarzeń z Rodu M odzyskuje w końcu pełną pamięć aż do ostatecznej potyczki ze swoim niedawno odkrytym synem Dakenem. Trzy strony zajmują alternatywne okładki zeszytów składających się na ten album, grafiki, szkice, a także fragmenty scenariusza. Wisienką na torcie jest moim zdaniem długi, bo aż kilkustronicowy wywiad z Jansonem Aaronem, w którym opowiada m.in. o pracy nad serią Wolverine: Weapon X oraz wspomina o swoim zamiłowaniu do tworzenia przygód Wolverine'a. 

Czy zatem warto mieć ten tom w swojej kolekcji? Absolutnie tak! To pozycja obowiązkowa dla fanów bardzo dobrze napisanych komiksów, od których lektury ciężko się oderwać. 

5+/6 

Łukasz Świniarski

Wolverine - Jason Aaron, tom 2 
Wydawnictwo: Egmont 
scenariusz: Jason Aaron 
rysunki: Jock, Esad Ribic, Yanic Paquette, Ron Garney, C.P. Smith, Davide Gianfelice
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski 
Liczba stron: 320 
Cena z okładki: 99,99 zł 


Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji. 

Powiązane teksty:

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.