Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #44 - Doctor Strange: Damnation #1



Doctor Strange: Damnation #1
Scenariusz: Donny Cates, Nick Spencer 
Rysunki: Rod Reis 
Kolory: Rod Reis

Gdy usłyszałem o wydaniu tej miniserii przede wszystkim zdziwiłem się, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom Marvel zdecydował się wydać jakiś event. Nie jest on rozplanowany na wielką skalę i ma dotyczyć raczej drugoplanowych bohaterów, ale jednak zdecydowano się wydać tę historię w formie głównej miniserii z kilkoma tie-inami, w tym przede wszystkim w głównej serii Strange'a. Dlaczego historia nie mogła rozegrać się wyłącznie tam? Nie mam pojęcia, ale poziom ostatnich przygód Doctora od Donny'ego Catesa był na tyle wysoki, że nie skreśliłem tego tytułu i postanowiłem dać mu szansę.

Jak możecie pamiętać, jedną z pozostałości po ubiegłorocznym Secret Empire było całkowicie zniszczone Las Vegas. Choć pod koniec eventu wiele fragmentów rzeczywistości przywrócono do swojego dawnego stanu, miasto zdecydowano się zostawić w takim stanie jako pewien symbol. Tutaj na scenę wkracza Doctor Strange, który po swoich ostatnich przygodach zyskał więcej mocy, dzięki czemu jest w stanie przywrócić do dawnego stanu Las Vegas wraz ze zmarłymi. Jednak nic nie może być takie łatwe i dość szybko na scenę wkracza Mephisto, który władał miastem, gdy to trafiło do piekła. Teraz chce zawalczyć ze Strangem o dalszą władzę nad wszystkim znajdującymi się w nim duszami.

Dlaczego Strange w ogóle przywraca miasto do świata żywych, do tego wraz ze wszystkimi zmarłymi? Kilka jego ostatnich przygód pokazywało, że za każdym czarem kryje się jakiś koszt, a taki gest to naprawdę coś. Prawdą jest, że w swoich ostatnich przygodach, gdy Loki przejął na moment rolę Sorcerera Supreme, udało mu się nabyć nowe potężniejsze moce, ale czy to jest jakieś wytłumaczenie? Możliwe, że i za tym stoi w jakiś sposób Mephisto. Nie ukrywam, że to ten złoczyńca wypada jako najlepiej zarysowana w tej historii postać. 

Poza Strangem mamy tu też kilku innych bohaterów: Falcona, Thor, Hawkeye, Black Panthera i Captain Marvel, którzy pojawiają się w Las Vegas, by uhonorować zmarłych mieszkańców, a ostatecznie muszą zmierzyć się z niecodzienną sytuacją. Gdy Strange decyduje się rozwiązać problem, jaki sam stworzył, oni zaczynają się ze sobą kłócić. Tym samym scenarzyści słowami Mephisto chcą pokazać, że i herosi mają coś na sumieniu i nie są tak dobrzy, jak się ich maluje. Wolałbym, by Marvel już dał sobie spokój z tą tematyką, bo wystarczająco wymęczył ją w wielu wcześniejszych historiach. Oby ostatecznie odzyskali resztki rozumu, ale wiele wskazuje na to, że aż tak dużej roli w dalszej części eventu mieć nie będą.

Według zapowiedzi w evencie ma pojawić się także nowy skład Midnight Sons: Ghost Rider, Blade, Moon Knight, Iron Fist, Doctor Voodoo, Man-Thing i Elsa Bloodstone. To ich obecność była jednym z magnesów przyciągających mnie do tego tytułu, niestety tutaj wystąpili zaledwie na jednej stronie. Wong, który ich zrekturuje, dostaje dużo więcej miejsca, i jego końcowe sceny z Batsem, gadającym psem Strange'a, to najlepszy fragment komiksu. 

Rysunki Roda Reisa są porządne, choć często sprowadzające się do sporych uproszczeń. Nadrabia kolorami, które naprawdę wzbogacają klimat zeszytu i pozwalają nie zwracać aż tyle uwagi na uproszczenia. W kolejnych dwóch częściach miniserii za rysunki odpowiadać będzie Szymon Kudrański, więc na pewno ich poziom będzie wyższy. Szkoda, że po raz kolejny Marvel nie był w stanie zapewnić spójnej szaty graficznej dla całego tytułu, ale być może ma to jakieś uzasadnienie fabularne, zobaczymy. 

Choć mam dużo zastrzeżeń do tego zeszytu, to zapowiedź wydarzeń z kolejnych części eventu sprawia, że nie skreślam już teraz tej historii. Ma ona swoje ciekawsze momenty i kilka zabawniejszych scen. Donny Cates pokazał, że jest w stanie zaprezentować interesującą historię czerpiącą z bogatej historii Marvela. Czy współpracujący tu z nim Spencer, który nie potrafił utrzymać Secret Empire na dostatecznym poziomie, będzie w stanie dotrzymać mu tempa i nie ściągnąć w dół poziomu tej historii? Zapowiedź rysunków Kudrańskiego pozwala mi za  bardzo o tym nie myśleć.

Rodzyn
  

   

A także wersje z alternatywną okładką: Tarnation Variant




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.