Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Czarna Pantera" - Rodzyn



Nie każdy film Marvela potrafi wzbudzić przed swoją premierą tak wiele emocji. Pierwsza wysokobudżetowa produkcja z czarnoskórym superbohaterem w roli głównej to naprawdę ważne wydarzenie i tego nie da się jej odebrać. Czarna Pantera okazała się być przy tym filmem po prostu dobrym, a pod wieloma względami jednym z lepszych wśród całej osiemnastki wchodzącej w skład kinowego uniwersum Marvela.

Główna akcja filmu rozpoczyna się niedługo po śmierci ojca T’Challi, którą widzieliśmy w Wojnie Superbohaterów. Bohater zmuszony jest wrócić do domu by zasiąść na tronie i kontynuować jego dziedzictwo. Wakanda od swoich początków odgradza się od reszty świata poświęcając się ochronie vibranium, by nie wpadło w niepowołane ręce. Metal ten ma wiele zastosowań, które pozwalają mieszkańcom rozwinąć się pod względem technologicznym. Zmienić to chce Erik Killmonger, który wierzy, że broń stworzona z vibranium stanie się siłą napędową ogólnoświatowej rewolucji.  

Chadwick Boseman odgrywający rolę T’Challi gra tu równie dobrze, co w Wojnie Superbohaterów. I tak naprawdę wiele więcej o nim napisać się nie da: to przez większość filmu opanowany władca, jedynie z początku wyrywający się jeszcze takiemu zaszufladkowaniu. Tam, gdzie on nieco traci na wyrazistości, wykazuje się reszta obsady. Lupita Nyong’o, Danai Gurire i Letitia Wright odgrywają rolę trzech bardzo różnych od siebie kobiet, które w jakiś sposób odzwierciedlają różne oblicza T’Challi. Nakia (Nyong’o), to najlepsza wojowniczka w państwie, która wierzy, że Wakanda może zdziałać coś dla reszty świata. Okoye (Gurire), przywódczyni królewskiej straży przybocznej, trzyma się schematów i tradycji obecnej od wieków w państwie. Shuri (Wright), siostra T’Challi, to główny naukowiec Wakandy, o wiele swobodniejsza od brata i mniej pochłonięta tym, co wypada, a co nie. Każda z nich kradnie poszczególne sceny Bosemanowi, zyskując moją sympatię.

Stojący naprzeciw wartościom T’Challi jest Killmonger odgrywany przez Michaela B. Jordana. Jego działania mają swoje uzasadnienie w historii postaci, do tego sam aktor ma sporo charyzmy, co tworzy jednego z ciekawszych złoczyńców kinowego uniwersum Marvela. Jego motywacja jest zrozumiała i może okazać się nawet ciekawsza od prezentowanej przez T’Challę. Szkoda, że na ekranie nie ma go więcej. Chętnie zobaczyłbym nieco bardziej rozbudowaną relację z ojcem. Zrozumiałym jest jednak, że nie zdecydowano się go zrobić równorzędną postacią tego filmu i wiele aspektów z jego życia trzeba sobie dopowiedzieć. Dzięki temu, jak bardzo wielopoziomowym złoczyńcą jest Killmonger, Andy Serkis jako Ulysses Klaue może sobie pozwolić na więcej szaleństwa w kreowaniu swojej postaci.

Przygody T'Challi to także niezwykłe krajobrazy Wakandy oraz ciekawe, futurystyczne wnętrza królewskiego pałacu. Zachwycają również piękne i różnorodne kostiumy, których twórcy czerpali inspirację z wielu afrykańskich plemion. Mogli sobie pozwolić na mieszanie pewnych wzorów i kolorów, gdyż tworzyli nową, bogatą kulturę Wakandy. Nie ważne, czy mówimy tu o zbrojach Dora Milaje, dostojnych strojach królowej Ramondy czy codziennego ubioru Shuri - widać precyzję wykonania każdego ich elementów. Wszystko to składa się na piękny afrofuturystyczny obraz Wakandy.


Na  szczególne wyróżnienie zasługuje oprawa muzyczna, w której można wyodrębnić dwie kategorie. Są tu dzieła głównego kompozytora Ludwiga Göransson, który wykorzystał tradycyjne melodie, instrumenty kultury z całej Afryki, by stworzyć utwory świetnie współgrające z obrazem Wakandy. Jego produkcje przeplatają się z tymi, nad którymi kontrolę mieli Kendrick Lamar i Anthony Tiffith. Ich hip hopowe utwory towarzyszą scenom akcji, dodając im dynamiczności. To chyba najlepsza oryginalna ścieżka dźwiękowa, jaką udało się stworzyć dla produkcji Marvel Studios. Do tej pory mieliśmy motywy słabo zapadające w pamięć, jedynie Strażnicy Galaktyki swoimi składankami, czy też ostatni Thor mieli coś więcej do powiedzenia w kwestii muzyki. Widać, że Marvel powoli zaczyna mocniej doceniać ten aspekt filmów.

Czarna Pantera to film zdecydowanie poważniejszy od ubiegłorocznych propozycji Marvel Studios, gdzie na pierwszym planie był raczej humor i dobra zabawa. Postać Shuri i Klaue’a próbują rozluźnić napiętą atmosferę, choć nie zawsze naturalnie i skutecznie. Walka o władzę w Wakandzie i sprzeczne idee prezentowane przez bohaterów sprawiły, że film ma też wyraźny polityczny charakter. To szczególne podejście do tematyki nacjonalizmu, poruszane są też tematy amerykańskich wojen czy problemów czarnoskórej mniejszości. Ryan Coogler nie pozostał tym samym całkowicie w Wakandzie i dzięki scenom w Kalifornii przybliżył nas klimatem do jego wcześniejszych produkcji i poruszanych tam tematów.

Tak jak nie mogę mieć większych zastrzeżeń co do powyższych aspektów filmu, tak muszę przyznać, że był momenty, w których widoczne były niedoróbki efektów specjalnych. Problematyczne stają się tu niektóre sceny walk, zwłaszcza te finałowe. Zdarzają się przy tym lepsze momenty, chociażby kiedy bohaterowie trafiają do Korei. Sceny w kasynie czy też w trakcie następującego niewiele później pościgu pokazują, że był na nie jakiś pomysł. Nie przeszkadza przy tym to, że widać tu wyraźne inspiracje filmami z Bondem czy też Mrocznym Rycerzem.

I choć chciałoby się czegoś więcej, Czarna Pantera to film przyjemny w odbiorze, który można umieścić wśród tych bardziej udanych produkcji Marvel Studios. W pamięci na pewno zapadnie mi po nim wykreowany tu świat Wakandy, a sama muzyka na pewno będzie mi jeszcze przez jakiś czas towarzyszyć. 

Czarna Pantera
Reżyseria: Ryan Coogler
Scenariusz: Ryan Coogler, Joe Robert Cole
Obsada: Chadwick Boseman, Lupita Nyong’o, Danai Gurire, Michael B. Jordan, Daniel Kaluuya, Martin Freeman, Angela Bassett, Andy Serkis, Forest Whitaker, Letitia Wright, Winston Duke



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.