Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 17. i 24.01.18

avalonpulse0.png

Nadrabiamy zaległości z ostatnich dwóch tygodni, przez co możecie dziś przeczytać o kolejnych numerach takich serii jak All-New Wolverine, Mighty Thor czy też X-men Blue. W rozwinięciu znajdziecie także opinię o pierwszym numerze miniserii Legion, one-shocie Inhumans: Judgement Day i X-Men Blue Annual.

scenariusz: Tom Taylor
rysunki: Juan Cabal

Krzycer: Zbliżamy się do końca historii, bohaterowie mają już sposób na przeciwników (ojej, jaka ta magiczna zbroja jest brzydka), pokazano nam też, jak można odczynić superśmiertelne rany (co prowadzi do pytania, czemu Orphans of X, bo ja wiem, nie spalili ciał zastrzelonych mutantów?). Pozostaje tylko przekonać się, czym to się skończy. 
I czym, jeśli czymkolwiek, Orphans of X różnią się od Red Right Hand z "Wolverine'a" Aarona. Bo na pierwszy rzut oka - absolutnie niczym. Na drugi, trzeci i czwarty - też nie. Przy czym RRH mają tę przewagę, że Aaron pozwolił im wymyślić absurdalną, ale całkiem pomysłową i zapadającą w pamięć zemstę na Loganie. Tymczasem genialny pomysł OoX sprowadza się do "zastrzelimy ich, ale tym razem na stałe". 
Relacje między postaciami wciąż są fajne, Gabby pozostaje sympatyczna, cieszy mnie wykorzystanie Megan i jej mamy, lubię Dakena-starszego-brata, ale oś tej historii jest strasznie przeciętna. 


scenariusz: Christina Strain
rysunki: Amilcar Pina

Krzycer: Coś mi mówi, że w momencie, gdy Strain to pisała, wiedziała już, że jej zamkną serię. Marvel w tym stuleciu nie wydaje już komiksów, w których upycha się tyle wydarzeń. Ten zeszyt ma świetne tempo, kolejne konfrontacje gonią jedna za drugą - a wiele z nich rozgrywa się poza kadrem. I jest to ok! W momencie, gdy M-Plate jest niepowstrzymana niczym Terminator, nie musimy widzieć każdego starcia. Ale wciąż, dużo się tu dzieje - również jeśli chodzi o rozwój relacji między postaciami. 
Będzie mi brakować tego tytułu. To jest najlepszy komiks o młodych mutantach odkąd skończyli się "New X-Men" Kyle'a i Yosta. I jasne, jest to nisko zawieszona poprzeczka, ale... ta wersja Gen X zrobiła się naprawdę bardzo fajna. 

scenariusz: Greg Pak
rysunki: Yildiray Cinar

Krzycer: No strzelają się. Naprawdę nie mam nic więcej do dodania. Komiks jest jedną, wielką, sceną akcji - która nie jest dobra. Każdy rysunek z osobna jest porządnie narysowany, ale złożone razem nie opowiadają płynnej historii. Te wszystkie starcia i strzelaniny zlewają się w jedną, nudną, chaotyczną, idiotyczną masę. A cała historia najwyraźniej służy tylko temu, by zrealizować pomysł rodem z notatnika dziesięciolatka - "ale byłoby zajefajnie, gdyby najwięksi killerzy Marvela zostali dopakowani sterydami, nie?". 
Jeśli ta seria ma trwać dalej, mam nadzieję, że Pak ma na nią jeszcze trochę lepszych pomysłów. Bo pierwsza historia (dwie czy trzy, już nie pamiętam, jak to liczyli - całe starcie z Weapon X Strykera) była dużo lepsza od tego badziewia. 


scenariusz: Marc Guggenheim
rysunki: Lan Medina

Krzycer: Z jednej strony zeszyt o tym, jak X-Men walczą z okolicznościami przyrody jest w sumie takim miłym przerywnikiem. Gdy nie trzeba pisać debilnych dialogów przeciwnikom, można się skupić na wyrazistym kreśleniu relacji między bohaterami i tak dalej. 
Z drugiej strony, kiedy ten zeszyt jest zatytułowany "Negative Zone War Part 5" i nie ma nic wspólnego z poprzednimi czterema częściami tej historii, to jednak człowiek jest taki trochę zaskoczony. No i postacią, która dostaje chyba najwięcej czasu ekranowego jest tu Ink, który mimo tego pozostaje człowiekiem kompletnie bez charakteru.


scenariusz: Jason Aaron
rysunki: Russell Dauterman

Rodzyn:Jane Foster jest już na skraju wytrzymałości. Doctor Strange, Falcon, Odinson i Roz Solomon zabierają ją do szpitala, gdzie próbują wybić jej z głowy pomysł kolejnej przemiany w Thora. Gdy to zrobi najpewniej umrze. W tym samym czasie Asgardia zostaje zaatakowana przez Mangoga. Jaką decyzję podejmie Jane? Aaron dostarcza kolejny świetny rozdział swojej sagi, umiejętnie wykorzystując gościnnie występujące postaci. Stawia Jane w sytuacji bez wyjścia i to w najmniej odpowiednim momencie. Dokąd zabierze nas Aaron w tej historii i czy to na pewno koniec przygody Jane w roli Thora? Nie mogę się doczekać kolejnych zeszytów.


scenariusz: Al Ewing 
rysunki: Mile Del Mundo, 

Rodzyn: Na wstępie trzeba zaznaczyć, że zeszyt ten nie jest szczególnie dobrym miejscem ma wkroczenie w świat Inhumans. To bardziej epilog do serii Royals Ala Ewinga, a jefocześnie crossover tego tytułu z solowymi przygodami Black Bolta.
Grupka Inhumans, która wyruszyła w kosmos powraca tu na Ziemie, obawiając się zagrożenia ze strony Progenitors, których spotkali u kresu swej podróży. W centrum historii znajduje się głównie Medusa, pozbawiona swych mocy i próbująca je odzyskać. Nieco przypadkiem pomaga jej Black Bolt, który swoje przygody przeżywał z dala od swojej rodziny i teraz też jedynie na moment jest w stanie im pomóc.
Końcówka zeszytu ustanawia pewien nowy status dla całej rasy Inhumans, jednak gdzie będziemy śledzić ich losy, nie do końca wiadomo. Seria Royals została zakończona, Black Bolt przeżywa solowe przygody (w kwietniu ponownie spotka się z Medusą) a Secret Warriors to seria dziejąca się mocno na skraju świata tych postaci.
Czy Inhumans pozostaną w ogóle z własnym tytułem? Niepowodzenie ich serialowych przygód, a przede wszystkim powrót praw do filmowych X-Men do Marvela sprawia, że  i mogą zejść na dalszy plan. Mam jednqk nadzieję, że czy to Ewing czy Priest czy nawet Ahmed dostaną szansę na stworzenie nowej historii z tymi postaciami.




scenariusz: Chip Zdarsky
rysunki: Jim Cheung

Rodzyn: Pierwszy numer tej serii zarysował aktualną relację między Benem a Johnnym, zamieszał w ich przygody Victora Von Dooma i rzucił ich na przygodę, która ma doprowadzić ich do odnalezienia pozostałych członków rodziny. Drugi numer to pewien hołd dla początków drużyny, kiedy to nasi bohaterowie muszą zmierzyć się z podziemnymi stworami i Mole Manem.  Mamy tu kolejną porcję świetnych dialogów i tekstów, w których przoduje sam Doom. Choć dla Bena to bardziej podróż za wspomnieniami niż realne poszukiwania Reeda i spółki, kolejne poszlaki rodzą w nim wiarę na ich odnalezienie. Zdarsky świetnie ukazuje emocje postaci i ich relacje, nie tracąc przy tym przygodowego charakteru. Póki co ciekawie się to wszystko rozwija i czyta się jeszcze lepiej niż to jak Zdarsky podchodzi do Pająka w Spectacular Spider-Man


scenariusz: Peter Milligan
rysunki: Wilfredo Torres

Krzycer: To... jest koszmarnie nijakie. Przepraszam, ale to jest pierwszy występ Davida po tym, jak przez dwa lata miał własną, znakomitą serię, którą zakończył własnoręcznym usunięciem z linii czasu. Po czymś takim - i kilkuletniej nieobecności - naprawdę spodziewałbym się, że jego kolejny komiks będzie czymś więcej niż "patrzcie, słyszę głosy, jestem taki szalony, tra la la". To jest naprawdę strasznie nijakie. 

scenariusz: Matthew Rosenberg
rysunki: Ramon Rosanas

Krzycer: No, to sprawa się wyjaśniła. Wiemy, czym jest miasteczko, wiemy (o ile domysły X-Men są trafne) czym były fantomy, z którymi X-Men potykali się po całym świecie. Wyjaśnienia są spoko - może nie bardzo wymyślne, ale po co nadmiernie komplikować sytuację? Na dodatek ktoś się przyłożył i widma martwych mutantów czerpią głęboko z continuity (nie dziwię się, że ktoś mógłby pomyśleć o Rustym - było nie było, dość długo się przewijał w "X-Factor" - ale że ktoś pomyślał o Onyxxie? Tu mi zaimponowali),* więc jest bonus dla fanów z obsesjami. 
Zasadniczo wszystko mi pasuje. A potem są ostatnie strony i nie. Po prostu... nie. Ok, kupuję wyjaśnienie, czemu miniScott nie jest odpowiednią osobą, by porozmawiać z Jean. Przekonali mnie. Ale rany boskie, Old Man Logan nie jest "ich" Loganem, czemu oni wszyscy o tym zapominają? Jeśli argumentem jest "młody Scotcie, to nie jest twoja Jean, to nie ją kochałeś", to *#$%@ *#$, ten sam argument tak samo odnosi się do Old Man Logana! (Jeśli już czerpiemy z continuity, to konsekwentnie - spośród tej grupy to Ororo miała najgłębszą więź z "tą" Jean, więc to ona powinna z nią porozmawiać). 
I jasne, decyzja Kitty ma drugie dno - "w razie czego sniktnij ją" (swoją drogą, łał, Kitty dowodzi X-Men od paru dni i już jest na etapie "jakby było trzeba, mordujemy"; Cyclops potrzebował do tego ładnych paru lat), ale i tak ta scena była irytująca. 
*- A propos rozpoznawania trudnych do rozpoznania - kim jest gość, który wygląda, jakby jego ciało od pasa w dół było strumieniem wody? Nie mogę go skojarzyć z nikim. 

scenariusz: Cullen Bunn
rysunki: R.B. Silva

Krzycer: Jak pisałem przy poprzednim numerze - sprytnie to Bunn wymyślił. Co prawda wszystko to służy tylko temu, by odkręcić końcówkę runu Hopelessa... która zakończyła wątek "O5 nie może wrócić do swojego czasu". Więc teraz znowu zostajemy z otwartym wątkiem - choć jednocześnie mamy dosłownie obiecane: "O5 wrócą do swojego czasu". Czy to lepiej, czy to gorzej? Nie mam pojęcia. To zależy głównie od tego, czy plan Bunna sięgnie tak daleko - czy faktycznie w ramach swojego runu zakończy wreszcie całą tę historię? Przekonamy się, a tymczasem - sprytnie to wymyślił. Doceniam i lubię. 

scenariusz: Cullen Bunn
rysunki: Edgar Salazar

Krzycer: Nie jest to szczególnie ciekawe, ale i nie jest szczególnie bolesne. Choć słowo daję, nawet czytając ten komiks zdążyłem zapomnieć, że Venomem jest znowu Brock a nie Flash. Jakoś wysyłanie Venoma w kosmos sprawiło, że automatycznie myślałem o Flashu. I to pomimo tego, że symbiont co chwila zwraca się do Brocka per "Eddie".


Sprawdź także: 
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.